Miłosz Skrzyński: Moskwa i konflikt z Gruzją RW2010 MOSKWA I KONFLIKT Z GRUZJĄ 2008 Miłosz Skrzyński Sierpień 2008 roku postanowiliśmy z przyjaciółmi spędzić w Rosji. W planach było zwiedzanie Moskwy, następnie oni jako zapaleni alpiniści mieli się wybrać na zorganizowaną wyprawę na Elbrus na Kaukazie, ja wolałem pozostać w stolicy do ich powrotu. Tam zawsze jest co robić. Mam wielu, wielu dobrych znajomych, a więc moje życie towarzyskie kwitnie; ale chciałem też pochodzić po miejscach z rzadka odwiedzanych przez turystów, posiedzieć w miarę możliwości w archiwach, bowiem Moskwa dla kogoś, kto choć troszkę interesuje się historią, to miejsce, gdzie na każdym kroku natykamy się na ślady minionych wydarzeń i to nie tylko tyczących się tego regionu, ale całego świata. Lecimy z Warszawy AEROFŁOTEM. Już w samolocie poczuliśmy klimat rosyjski. Ładne, miłe stewardesy, smaczne jedzenie. Jedna z dziewcząt z obsługi przed lądowaniem rozdaje pasażerom, nie obywatelom rosyjskim, tzw. karty migracyjne do obowiązkowego wypełnienia i okazania przy przekroczeniu granicy. Ja nie dostałem. Kiedy o nią poprosiłem, stewardesa odpowiedziała, że nie muszę wypełniać bo to „tylko dla innostarncow”. Mile połechtany takim docenieniem moich zdolności lingwistycznych i znajomości rosyjskiego opuściłem pokład samolotu gotów z wielkim zapałem pełnić rolę przewodnika. Zwiedzamy więc to, co się w Moskwie zwiedza. Plac Czerwony, Kreml, parki, Sobór Chrystusa Zbawiciela. Przemieszczamy się oczywiście metrem i podziwiamy jego piękne wnętrza na stacjach w centrum. Na Placu Czerwonym obowiązkowo należy odstać swoje w kolejce do Mauzoleum Lenina. W czasie kiedy obiekt jest czynny, zostaje odgrodzone barierką przejście prowadzące od strony Grobu Nieznanego Żołnierza, a zwiedzających przepuszcza się tylko wąską ścieżką. Stoję w kolejce, akurat wśród Japończyków w maseczkach, popijających jakiś napój odżywczy z pływającymi w nim glonami. Zgodnie z zarządzeniem przed wejściem 2 Miłosz Skrzyński: Moskwa i konflikt z Gruzją RW2010 do obiektu należy zostawić w depozycie aparaty fotograficzne, kamery i telefony z możliwością fotografowania. Kiedy o tym opowiadam w Polsce, słuchacze często zdziwieni pytają: „A oddają?”. Oddają. Wzdłuż murów Kremla pochowani są również inni zasłużeni podczas rewolucji i w ogóle dla całego ZSRR. Niektóre nazwiska nieznającym dobrze historii niewiele mówią. Za to na grobie Józefa Stalina widzę wiązankę kwiatów. Na grobie najsłynniejszego Gruzina, którego panowanie pochłonęło więcej ofiar niż wszystkie prowadzone do tej pory wojny, ktoś kładzie bukiet. Edward Radziński, autor najlepszej biografii Stalina pisze: „Codziennie największe na świecie państwo budziło się z jego imieniem na ustach. To imię przez cały dzień krzyczało w ustach spikerów, grzmiało w pieśniach, patrzyło ze stronic wszystkich gazet. Jego imię, jako najwyższą nagrodę, nadawano fabrykom, kołchozom, ulicom i miastom. Z jego imieniem szli na śmierć żołnierze w dniach najstraszliwszej z wojen. Stalingrad spłynął krwią, stracił wszystkich mieszkańców, ziemia zmieniła się w jeden ogromny strup nafaszerowany pociskami, ale miasta, które nosiło jego imię nie poddano. W czasie procesów politycznych, które reżyserował, jego ofiary, umierając, sławiły jego imię. I w łagrach, gdzie miliony ludzi z jego woli uwięzionych za drutem kolczastym, odwracały biegi rzek, budowały miasta za kręgiem polarnym i umierały – wszystko to pod jego portretami. Jego posągi z brązu i w granicie wznosiły się wszędzie, w całym przeogromnym kraju”. W pamięci niektórych jak widać pozostał takim do dziś. O zabytkach Moskwy, o obecnym bogactwie jej niektórych obywateli, słynnej Rublowce, drogich sklepach, salonach samochodowych Rolls-royce'a, Ferrari, Lamborghini, drogich restauracjach napisano wiele książek, przewodników i artykułów, nakręcono niemało filmów i reportaży. Nie ma sensu więc tu się nad tym rozwodzić. Osobiście uważam za najlepszego, najbardziej obiektywnego znawcę tematu Panią Barbarę Włodarczyk i polecam jej „Szerokie Tory”, i nie tylko. Nie znajdziecie w nich żadnych przekłamań i zabarwień propagandowo-politycznych, tylko najprawdziwszą prawdę w 3 Miłosz Skrzyński: Moskwa i konflikt z Gruzją RW2010 przeciwieństwie do niby dokumentów pojawiających się często na polskojęzycznych komercyjnych stacjach telewizyjnych. Oprócz uprzedzeń spowodowanych czynnikami polityczno-historycznymi nasi polscy wszystkowiedzący turyści też często opowiadają ciekawe, fantastyczne, niby prawdziwe zdarzenia z ich pobytu w Rosji czy dawniej w Związku Radzieckim. Właśnie jakiś czas przed wyjazdem do Moskwy, o którym właśnie opowiadam, na spotkaniu towarzyskim pewien Warszawiak opowiadał: „Byłem w Moskwie, wszystko super. Zwiedzaliśmy taką cerkiew i tam zapłaciłem w markach, udawałem niemieckiego studenta, baby otworzyły kryptę Iwana Groźnego. Leżał jakiś taki mały, kurdupel. To ma być ten Groźny?”. I tu wesoły śmiech. Przez grzeczność nie powiedziałem, co myślę o tych fantazjach. Nie jest łatwo tak po prostu otworzyć kryptę, a inna sprawa, że szczątki Iwana Groźnego wmurowane są w ścianę, niemożliwym więc byłoby zobaczenie ich bez robót wyburzeniowych. Albo artykuł na dużym portalu internetowym informujący o propozycji przeniesienia polskiej ambasady ze ścisłego, zatłoczonego centrum na ulicę Mosfilmowską. Tekst brzmiał tak, jakby wywalano naszych dyplomatów gdzieś na daleką prowincję. I oczywiście komentarze internautów, równie dobrze znających topografię miasta, jak dziennikarz piszący artykuł – chamskie i obrażające Rosjan. Tymczasem ulica Mosfilmowskaja na tamtejsze warunki to także atrakcyjna część, w centrum metropolii, bardzo ładnie położona, zielona, ekskluzywna, przy której swoje siedziby mają placówki innych krajów, wcale nie gorszych niż Polska, stoją tam budynki rządowe, w jednym zamieszkuje Michaił Gorbaczow. Pamiętam dzień rozpoczęcia Olimpiady w Pekinie. Wybraliśmy się z chłopakami do ekskluzywnego lokalu z dyskoteką przy samej rzece, za oknami widać było mury Kremla. Jednym okiem oglądaliśmy wtedy ceremonię na wielkim plazmowym ekranie, drugim podziwialiśmy urodę, szyk i elegancję Moskwianek. Następnego dnia rano, popijając kawę, włączyłem telewizor a na wszystkich 4 Miłosz Skrzyński: Moskwa i konflikt z Gruzją RW2010 kanałach mówiono tylko o jednym: „gruzińska agresja”, „nie uszanował świętego ognia olimpijskiego”, „pogwałcił dawny zwyczaj” itp. Relacje z przebiegu działań wojennych, ostrzał artyleryjski, tłumy uchodźców, historia konfliktu i wszystko o czym można mówić w trakcie prowadzenia wojny przez swój kraj. Rzecz całkowicie zrozumiała, że o Gruzji jako przeciwniku i w tym wypadku agresorze nie rozwodzono się w superlatywach, wręcz odwrotnie. Widziałem też program, w którym jakiś biegły, chyba psycholog, porównywał zdjęcia i fragmenty filmów z wystąpień Saakaszwilego i Hitlera i bardzo przekonująco wyjaśniał, na podstawie ich reakcji, mimiki, gestów, podobieństwo charakterów obu panów, z naciskiem na paranoję, debilizm i takie tam... Gdy pytałem Rosjan, co myślą o tej wojnie, bo to już przerodziło się w otwartą wojnę, odpowiadali, że owszem śledzą konflikt, są w końcu stroną, ale to gdzieś daleko. Polityka na Kaukazie od zawsze kojarzy się im z rozlewem krwi, a teraz im się żyje bardzo dobrze, Rosja to przecież potęga, jedyne słowiańskie imperium, a władza sobie ze wszystkim poradzi. Sojusznikom jednak, czyli Abchazom i Osetyjczykom, należy pomóc. Sasza, lekarz medycyny, opowiada, śmiejąc się: „Gruzja to jedyny kraj w historii, który sam prosił cara o opiekę i sam oddał się w nasze ręce. Co prawda jako prawosławni woleli poddać się Rosji niż Turkom, ale zawsze... a Gruzini we wszystkich naszych anegdotach mają opinię cwaniaków, kombinatorów i pederastów”. Gruzini, których w Moskwie są tysiące, niezbyt chętnie podejmują rozmowę. Takie same podejście. Żyją tu i zawsze żyli na wysokim poziomie. Sklepy, restauracje, bazary, przeważnie tylko taki biznes, bo praca fizyczna raczej nie jest przeznaczeniem tego narodu. Nie mieliby raczej ochoty wracać do ojczyzny. „Misza Saakaszwili to twardy, zdecydowany facet, przysięgał pod pomnikiem Stalina w Gori, ale chyba aż takim politykiem to nie jest” – jeden się rozgadał. I po rozmowie. Zatrzaskują drzwiczki swoich terenowych samochodów z ciemnymi szybami i wracają do interesów. Faktem jest, że często mieszkańcy Kaukazu nie są darzeni sympatią przez 5 Miłosz Skrzyński: Moskwa i konflikt z Gruzją RW2010 obywateli dawnego ZSRR europejskiego pochodzenia tj. Rosjan, Ukraińców, Białorusinów czy obywateli republik bałtyckich, co jest głównie spowodowane odmiennością kulturową. Mówią o nich „cziorni” lub pogardliwej „cziornożopni”. Wyjątek stanowią tu Abchazi. O nich słyszy się, że to bardzo kulturalny, gospodarny naród. Prawdą jest też to, że Rosjanom żyło się w Związku Sowieckim najgorzej, w przeciwieństwie do bogatych obywateli południowych republik, zwłaszcza Gruzinów. Nietolerowany jest też ich stosunek do kobiet, a wielu z nich zabiega o względy europejek, zwłaszcza blondynek. Ale tłumaczono mi to tak: „nie dziw się, popatrz na ich kobiety”. Krąży o tym wiele dowcipów; ja często słyszałem taki na Ukrainie, jak to pracujący w Gruzji mężczyzna udał się do fotografa, a ten mówi: „jakie zadziwiające podobieństwo do mojej żony, gdyby nie te wąsy, to prawie identyczni, i twarz, i sylwetka”. „Ale ja nie mam wąsów” – odpowiada zdziwiony klient. „Pan nie, ale moja żona ma”. Śmiałem się z tego jak z każdego kawału, dopóki nie wziąłem kiedyś w Odessie udziału w pewnym spotkaniu biznesowym z Gruzinami. Uczestniczyło w nim oprócz nas trzech mężczyzn z Tbilisi i jedna starsza kobieta. W czasie luźnej rozmowy zorientowałem się, że ona ma 40 lat! W dodatku przez cały czas korciło mnie, żeby zapytać ją, dlaczego siedzi w taki upał w klimatyzowanym pomieszczeniu w czapce, a to była jej fryzura i taki typ urody. Życie toczy się normalnym trybem. Nie czuje się tu, że kraj jest stroną konfliktu. Wybieram się na spacer do centrum, a tu jak zwykle tłumy turystów, kolejka do Lenina, ruch na straganach sprzedających pamiątki i gadżety. Idę kawałek dalej. Mijam pomnik Żukowa, kolejne rzędy straganów i jestem na małym placyku, a tu coś intrygującego. Czerwone sztandary, ludzie w różnym wieku, są i młodzi, ale emeryci w przewadze, z poprzypinanymi czerwonymi kokardami i z opaskami takiego samego koloru na rękawach. Na pobliskich ławkach porozkładane książki, pisma, ordery z tamtej epoki, taki jarmark w pierwszej chwili pomyślałem. Ale nie, to manifestacja komunistów, a te starocie i materiały to dla propagandy i dla wymiany z 6 Miłosz Skrzyński: Moskwa i konflikt z Gruzją RW2010 towarzyszami. Na jednej z ławek szybko zaimprowizowano mównicę. Przemawia kilka osób po kolei, a później... czyżby to był sam Ziuganow? Chyba tak. W przemówieniach krytyka władzy, ale ani słowa o wojnie z Gruzją. Następnie lider łapie flagę-szturmówkę, za nim kilku robi to samo i formuje się pochód. Z głośników płynie międzynarodówka i inne pieśni rewolucyjne. Maszerują w stronę Kremla, na Plac Czerwony. Staruszki z bukietami kwiatów skandują: „Związek Radziecki nie zginął i nigdy nie zginie! On żyje w nas!”. Handlujący na straganach nie zwracają uwagi, turyści fotografują. Ja sam jestem pod wrażeniem, bo takie coś znam tylko z filmów i literatury. Na widok zbliżającego się pochodu i Ziuganowa na czele machającego flagą, milicjant odsuwa barierkę, tam gdzie formuje się kolejka do mauzoleum, i przepuszcza manifestantów. Ja oczywiście za nimi. Ale po odśpiewaniu kilku pieśni, krótkich tyradach, których zresztą nie dosłyszałem, komuniści rozchodzą się. Gruzja nie była w kręgu ich zainteresowań, w przeciwieństwie do pozostałej reszty świata, która o konflikcie nadawała na wszystkich kanałach. Przechadzając się po starym Arbacie, na którym panuje atmosfera taka jak zawsze, czyli turystyczno-artystyczna i knajpiana, zauważam kafejkę internetową. Wejdę, poczytam, sprawdzę wiadomości, pomyślałem, chociaż obiecałem sobie w czasie urlopu odwyknąć od internetu. A na polskich portalach inna propaganda: „agresja rosyjska”, „gruzińska ludność cywilna cierpi”, „rosyjskie hordy”, „dzielny naród gruziński odpiera agresję” itd. Jakaś starsza kobieta mówi któremuś z reporterów: „oni mordują i robią to co u nas, jak do nas weszli w 1939 roku do Lwowa”. Ogólnie rzecz ujmując, wielkie poparcie dla narodu gruzińskiego i wielka nienawiść do Rosjan umiejętnie podsycana we wszystkich informacjach. Głos zabierają eksperci od spraw Kaukazu, a prym wiedzie pewna artystka kabaretowa. Długo jeszcze, kiedy tylko powiedziałem coś nie tyle popierającego Rosję w tym konflikcie, ale po prostu coś całkiem obiektywnego, zwymyślany byłem od „ruskich, 7 Miłosz Skrzyński: Moskwa i konflikt z Gruzją RW2010 putinowskich agentów, szpiegów”, o innych, mniej cenzuralnych epitetach nie wspomnę. Opinie zmieniać zaczęły się, gdy już trochę opadły emocje, po ogłoszeniu wyników komisji Unii Europejskiej o przyczynach i sprowokowaniu konfliktu uznającej Gruzję za agresora, a po rzekomym zamachu i strzałach oddanych w kierunku prezydentów Gruzji i Polski na pograniczu zaczęto nawet opowiadać dowcipy o dawnych sprzymierzeńcach nazywanych przez prezydenta Kaczyńskiego „strategicznym partnerem”. Bo czy właściwie polski czytelnik ma pojęcie o problemach Kaukazu? Wielu naszych rodaków nie do końca zna i rozumie historię Polski, a szczególnie niewygodnych faktów nie chce znać i nie przyjmuje do wiadomości, co dopiero ma wiedzieć o tak dalekim i skomplikowanym regionie? Rosja to zawsze najeźdźca i ciemiężca, a Gruzini to miłujący pokój łagodny naród? Dla innych znowu to walczący z Rosjanami Czeczeńcy są z tego powodu stroną wzbudzającą sympatię, ale takie narody jak Osetyjczycy i Abchazi już nie, bo zbuntowali się przeciwko Gruzji, przyjmując pomoc i protekcję Kremla. Ale czy wszystkim jest wiadomo, że w jednym z konfliktów gruzińsko-abchazkich po stronie Abchazów Gruzinów zabijali właśnie Czeczeńcy i sam Szamil Basajew? W ostatniej wojnie Czeczeńcy również walczyli po stronie Rosjan, ale o tym już później. Otóż bardzo upraszczając problem, można śmiało mieszkańców tego regionu podzielić na takich, którzy: najbardziej nienawidzą Rosjan, a na drugim miejscu Gruzinów, takich co nienawidzą najbardziej na świecie Gruzinów, a potem Rosjan, a oprócz tego nienawidzą się nawzajem i od wieków walczą ze sobą, bywało, że bardzo krwawo, różne plemiona, klany, rody, ugrupowania itp. Poznałem wielu mieszkańców Kaukazu, w tym kilku, którzy byli instruktorami narciarskimi, alpinistami, milicjantami czy kierowcami. Nazywali siebie Alanami lub Bałkarcami, dziwnie więc brzmiało w moich uszach, gdy młody dziennikarz objaśniał polskim telewidzom, że to też Północni Osetyjczycy i są bardzo krwawym, wręcz bandyckim narodem, jak ich ziomkowie z południa. Być może, ale ja osobiście mogę im zarzucić 8 Miłosz Skrzyński: Moskwa i konflikt z Gruzją RW2010 jedynie dziwny stosunek do kobiet, ale to raczej sprawa tamtejszej kultury i obyczajów islamu. Pamiętam też środki bezpieczeństwa, patrole milicji i OMONU, pozamykane place i ulice wokół Kremla podczas wizyty w celu podjęcia mediacji prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy'ego. Warto o tym pamiętać, bo to właśnie we Francji znalazła się większość emigrantów politycznych z Gruzji, przeciwników obecnego prezydenta, który z opozycją rozprawił się podobnie jak znienawidzony na Zachodzie „dyktator” Łukaszenka. Tak przynajmniej przedstawiają ten problem emigranci, chociażby zamknięcie niezależnych mediów, prasy i telewizji. Polska oficjalnie i bardzo energicznie poparła na arenie międzynarodowej Gruzję, a my w związku z tym mieliśmy tylko jedną przygodę. Podczas zwiedzania Muzeum Pobiedy (Zwycięstwa) na piętrze ze zbiorami malarstwa pracujące tam panie w bardzo zaawansowanym wieku, gdy dowiedziały się, że jesteśmy Polakami, zaczęły wyrażać swoje zdanie i pretensje. Widać było od razu stalinowskie wychowanie i system nauczania: „Polacy... Jak wy tak możecie? Myśmy wam pomagali w czasie wojny... Kraków wyzwoli, od zagłady uratowali... Związek Radziecki nigdy na nikogo nie napadł... i teraz też nie napadł, tylko broni ludzi...”. Udało się jednak spór zakończyć w atmosferze można powiedzieć całkiem dobrej, pożegnały nas słowami bynajmniej niestalinowskimi: „niech was Bóg prowadzi”. Jak zawsze podczas ważnych wydarzeń międzynarodowych pojawiają się różnorakie teorie spiskowe i plotki. Ulice aż huczą, a że obecnie dyskusja z ulicy przenosi się na fora internetowe, tam też nawiązują się polemiki i często bardzo zawzięte dyskusje: „Kaczyński zawiózł Saakaszwilemu w walizce 3 miliony dolarów”, „Saakaszwili to agent CIA, Mossadu, Żyd”, „lotniska w Gruzji mają być udostępnione lotnictwu Izraela, bo stamtąd będą mieli świetnie położone strategicznie bazy przeciwko Iranowi”, „Amerykanie chcą przejmować stopniowo kontrolę nad rejonem i stąd ta wojna – jak zwykle chodzi o ropę, gaz i pieniądze” i wiele, wiele innych równie ciekawych i intrygujących. Temat do dzisiaj pozostaje w 9 Miłosz Skrzyński: Moskwa i konflikt z Gruzją RW2010 sferze zainteresowań geopolitycznych czy militarnych wielu osób. Zdania pozostają nadal bardzo podzielone. Za przykład podam może wydarzenie, które miało miejsce latem tego roku. Pewien znajomy intelektualista gruziński, zawzięty przeciwnik Rosji, zgodził się na udział w telekonferencji z polskimi studentami. Pytania i opinie tam wyrażane przez młodych ludzi musiały być dla niego bardzo niewygodne i drażniące, gdyż po jej zakończeniu usunął mnie ze wszystkich kontaktów i zablokował do siebie dostęp tak, że w żaden sposób nie mogę mu odpowiedzieć, a pozostawił mi na pożegnanie wiadomość, której treść tu właśnie wklejam. Pisana jest w języku rosyjskim tzw. Translitem, czyli łacińskimi literami, usuwam jedynie słowa uznawane powszechnie za niecenzuralne: „Poslushai menia, kto neliubit gruzin pashol on na h..., vot skoro vas vsiu evropu russkie v j..u traxnut potom posmotrite a mne po h.. kak vi dumaite onas vam prosto zavidno chto mi smogli russkix sdes viebat a vi mochites ot straxa pered russkimi”, a w tłumaczeniu brzmi to mniej więcej tak: „posłuchaj mnie, kto nie lubi Gruzinów, poszedł na ch... Niedługo wam całą Europę Ruscy w d..ę w....ą, potem zobaczycie, a mnie po ch... jak myślicie? Wy po prostu zazdrościcie, że myśmy dali radę Ruskim, tu wj...ć, a wy męczycie się od strachu przed Ruskimi”. W jego więc rozumowaniu to Gruzja zwyciężyła, podobnie jak w Iraku Saddama i Libii Kadafiego – jeśli wróg nie zajął kraju i nie zniszczył, to znaczy, że został pokonany. Raczej azjatycki tok myślenia, nie mający niczego wspólnego z Europą i NATO, do których Gruzja aspiruje. Postarajmy się więc obiektywnie i bez emocji poznać przyczyny i przebieg konfliktu, a wnioski niech każdy wyciągnie sam. 10 Miłosz Skrzyński: Moskwa i konflikt z Gruzją RW2010 Troszkę historii „Niech Pan spojrzy na mapę. Przecież to Kaukaz jest środkiem świata.” a ngielski podróżnik (z książki Edwarda Radzińskiego „Stalin”, część I rozdział I) Wszystkich pasjonatów historii zachęcam gorąco do studiowania dziejów Gruzji i całego regionu. Temat bardzo interesujący. Już w starożytności powstawały i funkcjonowały tu państwa – Diaocha, potem Kolchida i Kartilia znana też jako Iberia. Cały czas pod silnymi wpływami greckimi i ormiańskimi. Ok. 65 roku p.n.e. pojawili się Rzymianie walczący z Persami, którzy również rościli sobie pretensje do panowania w tych stronach. Kartilia bardzo wcześnie ( w porównaniu do Polski np.) przyjęła chrześcijaństwo, już w pierwszej połowie IV wieku naszej ery. Cały czas silne wpływy bizantyjskie i perskie – często miejsce starć i konfliktów. W VI wieku stolicą państwa zostało Tbilisi. Następne wieki to ciągłe walki i podboje arabskie i tureckie, aż do okresu wypraw krzyżowych. Już Pierwsza Krucjata odciągnęła znaczne siły muzułmańskie, co pozwoliło władcy Dawidowi Budowniczemu odbudować pozycję państwa. Gruzja zaczyna rozrastać się kosztem sąsiadów. Działo się tak przez kilka pokoleń, aż do pojawienia się Mongołów, z którymi toczono ciągłe walki do początku XV stulecia. Następnie jako jedyny kraj chrześcijański w regionie pozostaje w izolacji, otoczony przez tereny pod wpływem Imperium Osmańskiego i Persji, prowadząc z nimi częste wojny ze zmiennym szczęściem. Ale w rejonie na skutek ciągłej ekspansji i wzrastającej potęgi pojawia się już nowy gracz – Rosja. Początkowo współpraca dwóch krajów chrześcijańskich przeciwko otaczającym zewsząd muzułmanom układa się bardzo dobrze. Wyprowadzenie z izolacji powoduje rozwój gruzińskiej kultury i sztuki. Katarzyna Wielka wspiera lokalnych władców w wojnach z sąsiadami. Od 1783 roku Gruzja staje się rosyjskim protektoratem. Do roku 1810 już całkowicie wszystkie części kraju zostają włączone 11 Miłosz Skrzyński: Moskwa i konflikt z Gruzją RW2010 w skład państwa rosyjskiego. Na skutek wojen rosyjsko-tureckich do roku 1878 Rosja opanowuje pozostałe historycznie tereny gruzińskie. Warto tu wspomnieć o tym, że podczas wojen z muzułmanami wielu chłopców gruzińskich porwanych w niewolę zasilało szeregi słynnych Mameluków w Egipcie. Stanowili tam klasę uprzywilejowanych wojowników, do roku 1811 rządzili nawet krajem, tworząc sułtanat mamelucki. Ich panowanie dawało się dość poważnie we znaki poddanej ludności. Często osiągali wielkie majątki, chociażby spekulując zbożem, nie zwracając najmniejszej uwagi na to, że na skutek tych machinacji z głodu umiera tysiące biednych fellachów. Pod panowaniem cara zlikwidowany został panujący do tej pory system feudalny. Gruziński Kościół Prawosławny podporządkowany został Cerkwi Rosyjskiej. Przeciwko zaborcom wybuchły dwa powstania. Pierwsze to właściwie był tylko spisek, (wywołany duchem romantyzmu) zawiązany przez szlachtę gruzińską pragnącą wyzwolenia kraju. Miał odbyć się zamach na przedstawicieli władz rosyjskich, po którym naród zerwałby się do walki, jak liczyli konspiratorzy. Dziesiątego grudnia 1832 roku uczestnicy spisku zostali aresztowani. Powstanie chłopów gruzińskich miało miejsce w roku 1841, ale spowodowały je raczej przyczyny ekonomiczne. Te dwa zrywy organizowane były przeciwko Rosji, ale w roku 1812 głód spowodował zbrojne wystąpienia chłopów przeciwko gruzińskim możnowładcom. Do upadku caratu w Gruzji prowadzona jest polityka właściwie taka sama jak we wszystkich innych częściach rozległego imperium. Fale rusyfikacji, rodzący się nacjonalizmy, socjalizm, strajki, zamieszki, rewolucja 1905 roku. Po wybuchu I Wojny Światowej 200 tysięcy Gruzinów zostało zmobilizowanych, w chwili przystąpienia do wojny Turcji po stronie Niemiec Gruzja stała się właściwie terenem przyfrontowym. Po wybuchu Rewolucji Październikowej, jak wiele innych części kraju Romanowów, Gruzini wykorzystują chwilę i po wielu perturbacjach tworzą 12 Miłosz Skrzyński: Moskwa i konflikt z Gruzją RW2010 Demokratyczną Republikę Gruzji 26 maja 1918, od razu właściwie skonfliktowaną ze wszystkimi sąsiadami i pełną wewnętrznych waśni narodowościowych (bardzo ciekawą sprawą jest tu znaczne poparcie i pomoc niemiecka, a nawet stacjonowanie niemieckich wojsk przez jakiś czas). Nie trwało to długo, bowiem już w lutym 1921 roku Armia Czerwona pośpieszyła na pomoc gruzińskim bolszewikom. Komuniści przejęli władzę, a od 30 grudnia 1922 kraj stał się oficjalnie częścią Związku Radzieckiego jako Gruzińska Socjalistyczna Republika Radziecka. W jej skład weszły formalnie trzy okręgi autonomiczne: – Adżarska Autonomiczna Socjalistyczna Republika Radziecka, która przetrwała właściwie do upadku ZSRR. Adżarowie nie są odrębną grupą narodowościową, tylko Gruzinami, którzy w ubiegłych stuleciach przyjęli islam. – Abchazka Autonomiczna Socjalistyczna Republika Radziecka. Abchazi to naród równie stary i zakorzeniony w regionie jak Gruzini, o podobnie interesującej, burzliwej historii. Od XV do początku XIX wieku pod panowaniem tureckim, próbującym zrzucić jarzmo, wywołując kolejne powstania. Przy protekcji i pomocy Rosji po pokonaniu Turków w 1810 roku formalnie włączona w skład Rosji. Na skutek odebrania autonomii wybuchło powstanie antyrosyjskie w roku 1866, bardzo krwawo stłumione. Już w latach trzydziestych, do początku pięćdziesiątych XX stulecia, władze sowieckie (mocno zaangażowany sam Beria jako Gruzin urodzony w Abchazji) wspierały gruzińskie osadnictwo na terenie abchaskim, dążąc do pełnego wynarodowienia. Zamykano narodowe szkoły, alfabet zastąpiono gruzińskim, nazwy miejscowości i geograficzne pozmieniano na gruzińskie. W Suchumi w latach 1957, 1964, 1967, 1978 dochodziło do wielkich masowych demonstracji, gdzie upominano się o usamodzielnienie regionu. – Południowoosetyjski Obwód Autonomiczny zamieszkiwany przez Osetyjczyków wywodzących się z dawnego narodu Alanów, tworzącego kiedyś państwo na północ od Kaukazu – Alanię. Podobno najazdy mongolskie spowodowały 13 Miłosz Skrzyński: Moskwa i konflikt z Gruzją RW2010 ich wywędrowanie na tereny zamieszkiwane obecnie. Od 1801 roku zajęty przez Rosję. Do pierwszego konfliktu zbrojnego z Gruzją doszło zaraz po upadku Imperium Rosyjskiego i trwał on od 1918 do 1920 roku. Równocześnie działający tu bolszewicy umiejętnie podsycali konflikt, pragnąc przyłączenia do Rosji Radzieckiej, dokładniej do zjednoczenia całej Osetii jako części ZSRR. Budowa komunizmu powoduje tu takie same problemy i konsekwencje jak w całym Związku Sowieckim. Kolektywizacja, walka z kułakami, brak swobód obywatelskich, zsyłki do łagrów, morderstwa polityczne. Jednak wielu historyków twierdzi, że uciążliwość systemu i represje były tu mniej odczuwalne, bo sam towarzysz Stalin jak i wielu jego współpracowników było Gruzinami. Wszystkim na pewno znana jest postać Ławrentija Berii, jednego z największych zbrodniarzy w historii ludzkości, bezpośrednio odpowiedzialnego za mord polskich oficerów w Katyniu. Wielu jednak przeciwników systemu, w tym białych oficerów, którym udało się przeżyć, udaje się na emigrację. Dla niektórych nowym domem staje się Polska. Byli i tacy, co służyli w armii polskiej jako oficerowie kontraktowi. Udział Gruzinów w II Wojnie Światowej jako ziomków samego towarzysza Stalina był dobitnie podkreślany propagandowo. Znamy wszyscy sympatycznego członka załogi czołgu o numerze 102 Grigorija z powieści i serialu „Czterej pancerni i pies”. W Związku Radzieckim mówiono o nich „Tri Polaka, Gruzin i sobaka”. Gruzja poniosła dość poważne straty, poległo bowiem około 350 tys. ludzi. Ale Gruzini znaleźli się również po drugiej stronie barykady. Już w latach 30-tych emigranci gruzińscy nawiązali kontakty z wywiadem niemieckim. Abwehra stworzyła organizację dywersyjną „Tamara”, która zajmowała się prowadzeniem działań wywiadowczych i dywersyjnych za linią frontu, na terenie Gruzji. Ponieważ za wyjątkiem Osetyjczyków wszystkie narody Kaukazu w hitlerowskich Niemcach widziały sojuszników przeciwko władzy radzieckiej, również z gruzińskich ochotników, emigrantów a następnie z jeńców wojennych formować zaczęto 14 Miłosz Skrzyński: Moskwa i konflikt z Gruzją RW2010 jednostki wojskowe. Powstał Legion Gruziński, w składzie którego przewinęło się i sformowano kilkanaście batalionów. Legion był podległy i w służbie Wehrmachtu, często mylony bywa z batalionem Waffen SS „Georgien” sformowanym później i podporządkowanym SS. Szlak bojowy wiódł przez wszystkie fronty wojny (odsyłam znowu do wielu wspaniałych, ciekawych opracowań, jakich wiele powstało na ten temat). Uwagę polskich czytelników chciałbym zwrócić na 824 Gruziński Batalion Piechoty „Ilia Czawczawadze”. Brał on udział w walkach w okolicach Lwowa w roku 1944. Został właściwie rozniesiony przez Armię Czerwoną, a wielu niedobitków wstąpiło do UPA. Tu wszystkim orędownikom „historycznych więzi polsko-gruzińskich” chciałbym przypomnieć o współpracy tych ostatnich ze wszystkimi katami narodu polskiego, a nawet w przypadku Związku Radzieckiego jako głównych organizatorów represji. Piątego marca 1953 roku umiera najsłynniejszy chyba Gruzin w historii ludzkości Józef Wissarionowicz Dżugaszwili-Stalin. Do dziś w mieście Gori istnieje ulica i stacja kolejowa jego imienia. W Związku Radzieckim i w całym bloku komunistycznym następuje tzw. fala destalinizacji. W 1956 roku w Tbilisi doszło do krwawych zamieszek i rozruchów w wyniku protestów przeciw polityce nowego rządu radzieckiego krytykującego wielkiego Stalina. Wojsko użyło broni i zginęło ponad 20 osób. Można powiedzieć, że Gruzja miała również swój rok 56 z tym, że walczono o zupełnie coś innego, odwrotnie niż na Węgrzech czy w Polsce. W latach siedemdziesiątych w Gruzji powstaje grupa opozycyjna, a właściwie dysydencka założona przez Meraba Kostawę – Grupa Helsińska. Jednym z jej liderów został Zwiad Gamsachurdia (syn znanego pisarza, autora powieści i tłumacza literatury Konstanina Gamsachurdii). W roku 1977 organizacja została zlikwidowana przez KGB. Gamsachurdia trafił do więzienia, po zwolnieniu powrócił do działalności opozycyjnej, organizował też blok „Okrągły stół – Wolna Gruzja”. Wraz z rozpadem Związku Radzieckiego Gruzja odzyskuje niepodległość. W 15 Miłosz Skrzyński: Moskwa i konflikt z Gruzją RW2010 przeprowadzonym 31 marca 1991 roku referendum 98,91 % obywateli opowiedziało się za tym. Ogłoszona została 9 kwietnia 1991 roku, a 26 maja na pierwszego prezydenta niepodległego państwa wybrano Zwiada Gamsachurdię. Nie na długo, bowiem już 22 grudnia został obalony w wyniku puczu zorganizowanego przez paramilitarną organizację „Rycerzy”. W marcu 1992 roku prezydentem został Eduard Szewardnadze. Polityk dużego formatu, znany na całym świecie, gdyż przez kilka lat 1985-1990 roku pełnił stanowisko ministra spraw zagranicznych ZSRR. Rozpoczęła się wojna domowa pomiędzy zwolennikami Szewardnadzego i Gamsachurdii. Przy pomocy państw sąsiednich i Rosji zwycięża Szewardnadze, podpisuje także układ o wstąpieniu Gruzji do Wspólnoty Niepodległych Państw. Dużo dzieje się też w interesujących nas okręgach autonomicznych. Adżaria nie ogłasza niezależności, ale jej przywódca Asłan Abaszydze nie uznaje żadnej kontroli władz gruzińskich i prowadzi własną całkiem niezależną politykę. W grudniu 1990 roku Południowa Osetia ogłasza suwerenność (władze gruzińskie likwidują oficjalnie Południowoosetyjski Okręg Autonomiczny) i deklaruje wolę wstąpienia do istniejącej jeszcze wtedy Rosyjskiej Federacji Republik Radzieckich. Na początku stycznia 1991 roku wojska gruzińskie zajmują stolicę okręgu Cchinwali. Rozpoczyna się wojna, bo Osetyjczycy nie pozwolą się już nikomu kontrolować. Podstępnie zwabiony przez Gruzinów do Tbilisi przewodniczący autonomicznego parlamentu osetyńskiego Torez Kułumbegow (rzekomo na negocjacje) zostaje aresztowany i uwięziony. Gruzini odcinają stolicy dostawy energii elektrycznej oraz blokują wszystkie drogi do niej prowadzące uniemożliwiając wszelkie dostawy zaopatrzenia. Od lutego 1992 roku do Osetii zaczyna docierać pomoc wojskowa i zaopatrzenie ze strony rosyjskiej, co powoduje ponowne zaognienie się walk. W czerwcu 1992 roku prezydenci Rosji i Gruzji – Jelcyn i Szewardnadze dochodzą do porozumienia i od 14 lipca obowiązuje zawieszenie broni. Przy współpracy z OBWE (Organizacja Bezpieczeństwa i 16 Miłosz Skrzyński: Moskwa i konflikt z Gruzją RW2010 Współpracy Europejskiej) powstają siły pokojowe zobowiązane do utrzymania spokoju w rejonie składające się z żołnierzy gruzińskich, rosyjskich i południowoosetyjskich. Problem nie został właściwie nigdy rozwiązany mimo podejmowanych prób. Zdarzały się też incydenty i przypadki wzajemnego ostrzeliwania czy zatrzymywania przy udziale wszystkich stron. Abchazja w walce o władzę poparła Gamsachurdię. W sierpniu 1992 roku opanowana została przez armię gruzińską. Jednocześnie Abchazja ogłosiła niepodległość i rozpoczęła się wojna. Abchazi otrzymali pomoc od armii rosyjskiej, a także do walki po jej stronie przystąpili wtedy ochotnicy czeczeńscy pod wodzą Szamila Basajewa. We wrześniu 1993 roku Abchazi odzyskali kontrolę nad całym krajem za wyjątkiem części Wąwozu Kodorskiego. Rada Bezpieczeństwa ONZ powołała powstanie Misji Obserwacyjnej Narodów Zjednoczonych w Gruzji, a przywódcy Wspólnoty Niepodległych Państw skierowali tam jednostki Sił Pokojowych złożone jednak tylko z jednostek armii rosyjskiej (to ci słynni „Mirotworcy”, o których tak często opowiadali reporterzy w relacjach z walk w 2008 roku). Wszystko to dla zaprzestania walk. Dwunastego października 1999 roku Abchazja ogłosiła pełną niepodległość. We wrześniu 1993 roku po powrocie do kraju Zwiad Gamsachurdia próbuje zorganizować jakiś sposób militarnego odzyskania władzy. Znaleziono go jednak 31 grudnia nieżywego z raną postrzałową głowy. W zasadzie przyczyny śmierci do dzisiaj nie ustalono. Hipotezy snuto przeróżne. Kraj, zniszczony i zrujnowany wojną, nieumiejący poradzić sobie z ekonomią i rozwojem w nowej sytuacji po upadku ZSRR, nie mógł podnieść się z głębokiego kryzysu. Niezadowolenie powodowały też nieudolność i skorumpowanie rządu Szewardnadzego. Wszystko to dawało wielkie możliwości rodzącej się opozycji. Szewardnadze popierany był już tylko przez przywódcę Adżarii Asłana Abaszydze. W wyborach parlamentarnych 2 listopada 2003 roku zwycięża opozycja 17 Miłosz Skrzyński: Moskwa i konflikt z Gruzją RW2010 prowadzona przez Nino Burdżanadze, Zuraba Żwani i Micheila Saakaszwiliego. Młodzi politycy mają wielkie poparcie. Nino Burdżanadze urodzona w 1964 roku, doktor prawa, pracownik naukowy, z polityką związana od 1991 roku. Ekspert w ministerstwie środowiska, ekspert komisji spraw zagranicznych parlamentu, poseł, przewodnicząca komisji spraw zagranicznych i przewodnicząca parlamentu. Następnie w opozycji przeciwko Eduardowi Szewardnadze. Po przejęciu władzy tymczasowo pełniła obowiązki prezydenta, później przewodnicząca parlamentu. Nie brała udziału w wyborach w 2008 roku. Obecnie pozostaje w opozycji wobec prezydenta Saakaszwilego. Zurab Żwania urodzony w 1963 roku, biolog, działacz ruchów ekologicznych, założyciel Partii Zielonych, współpracujący ze Związkiem Obywatelskim Szewardnadzego. W 2000 roku szef sztabu wyborczego Szewardnadzego. Później w opozycji. Po przejęciu władzy zajmował stanowisko premiera. Zmarł nagle w 2005 roku, oficjalnie podaje się, że w wyniku zatrucia czadem. Micheil Saakaszwili urodzony w 1967 roku. Studiował w Kijowie, następnie ukończył prawo na Uniwersytecie Columbia. Ma za sobą praktykę adwokacką w USA. W 1995 roku powrócił do Gruzji i przy poparciu Zuraba Żwanii został w roku 1998 przewodniczącym klubu poselskiego Związku Obywatelskiego. W 2000 roku prezydent Szewardnadze mianował go na ministra sprawiedliwości. Rok później przeszedł do opozycji i założył partię Zjednoczony Ruch Narodowy. Zwyciężył w wyborach samorządowych 2002 r. i pełnił stanowisko przewodniczącego rady miasta Tbilisi. Zwyciężył też w wyborach prezydenckich w 2004 roku, uzyskując 96 % głosów. Ale nie uprzedzajmy faktów. Rząd Szewardnadzego fałszuje wyniki wyborów z dnia 2 listopada 2003 roku. Gdy wyszło to na jaw we wszystkich miastach rozpoczęły się masowe protesty i demonstracje. Dwudziestego listopada protestujący, „uzbrojeni” tylko w róże, wdarli się do sali parlamentu i uniemożliwili jego inaugurację. Stąd wzięła się nazwa – „rewolucja róż”, wymyślona przez 18 Miłosz Skrzyński: Moskwa i konflikt z Gruzją RW2010 dziennikarzy. Co prawda Szewardnadze ogłosił stan wyjątkowy i zaczął gromadzić armię, ale na skutek wielu mediacji, zagranicznych również, zdecydował się ustąpić. Do czasu nowych wyborów, w których zwyciężył Saakaszwili, władzę sprawowała Nino Burdżandze. W nowych wyborach parlamentarnych zwyciężyła partia Saakaszwilego. Już 6 maja 2004 roku nowa władza zorganizowała obalenie przywódcy Adżarii i jej powrót pod gruzińską pełną kontrolę. Na kolejne zbuntowane republiki miał dopiero nadejść czas. W październiku 2007 roku bliski współpracownik Saakaszwilego, Irakli Okruaszwili, pełniący wiele stanowisk, ostatnio ministra obrony, stawia prezydentowi wiele poważnych zarzutów. Planowanie zabójstwa poważnego biznesmena, ukrywanie prawdziwej przyczyny śmierci Żwanii, korupcję i niekompetencje. Saakaszwili rozkazał go aresztować, ale po wpłaceniu 6 milionów dolarów kaucji wyszedł na wolność. Zbiegł do Niemiec i otrzymał azyl polityczny. Rozpoczęły się gwałtowne protesty przeciwko prezydentowi i żądania jego ustąpienia. Zarzuca mu się dyktatorstwo i nieumiejętność sprawowania władzy, co doprowadza m.in. do zubożenia narodu. Saakaszwili wprowadza stan wyjątkowy, a w publicznych wystąpieniach oskarża Rosję o prowokowanie niepokojów. Wydala też kilku rosyjskich dyplomatów. Rozpisuje jednak nowe wybory prezydenckie na 5 stycznia 2008 roku i ustępuje. Władzę do wyborów pełni znowu Nino Burdżanadze. W wyborach zwycięża Saakaszwili, ale uzyskuje już tylko 52,8 % głosów. Prowadzi nadal swoją politykę, na zewnątrz stara się być prozachodni, aspiruje do NATO. Trzeciego marca 2008 roku prezydent Polski Lech Kaczyński odznaczył go Krzyżem Wielkim Orderu Zasługi RP „za zasługi w rozwijaniu współpracy pomiędzy Rzecząpospolitą i Gruzją”. Zanim wybuchła wojna... 19 Miłosz Skrzyński: Moskwa i konflikt z Gruzją RW2010 Jak zawsze podczas konfliktów zbrojnych cierpi ludność cywilna. Tłumy uchodźców narodowości gruzińskiej zaczęły napływać do etnicznej ojczyzny podczas każdego konfliktu zarówno z Abchazji, jak i z Osetii. Przynosiły ze sobą relację o swoich cierpieniach i zbrodniach dokonywanych przez przeciwników. Często odbywało się to według krwawych zwyczajów i tradycji Kaukazu. Od Gruzinów często słyszałem opowieści o dzikości Osetyjczyków i Abchazów. Nawet we Wrocławiu, bo jeden mieszkający tu emigrant lubi wracać do tych wydarzeń i podkreśla cierpienie, ale też i zalety swojego narodu. Jego wspomnienia dotyczą wyczynów i zbrodni dokonywanych przez Abchazów. Nie zrozumiałem tylko nigdy, czy sam tego doświadczył, czy może ktoś z jego najbliższej rodziny lub znajomych, czy powtarza tylko opowieści gdzieś zasłyszane. Nie kwestionuję wcale ich prawdziwości. Faktem jest, że robią one wrażenie na słuchaczach i wywołują współczucie, zwłaszcza u płci przeciwnej. Ale przypomnijmy sobie także wiadomości pokazywane nawet w naszej telewizji w latach 90-tych. Tam mówiono także o zachowaniu Gruzinów. Znawca krajów byłego ZSRR, literat, podróżnik i dziennikarz Mariusz Wilk tak pisze w jednej ze swoich książek o tym, co widział wtenczas w Abchazji: „pijana sołdateska gruzińska” strzelająca na oślep i do zwierząt na plaży w Suchumi, skalpująca Abchazów, o tradycyjnych gwałtach już tu nawet nie wspominam. Nowe władze Gruzji zarówno polityczne jak i wojskowe nie pogodziły się nigdy z utratą zbuntowanych prowincji. Prowadząc politykę prozachodnią i zbliżenia z NATO, spodziewano się ich poparcia na arenie międzynarodowej. Problem zamierzano w końcu zakończyć nawet przy użyciu środków militarnych. Jak już wspominaliśmy, na pograniczu często dochodziło do incydentów. Opracowano plan szybkiej akcji zbrojnej przeciwko Osetii Południowej. Znacznie zwiększono wydatki na wojsko i przeprowadzoną reformę armii. Pojawili się doradcy amerykańscy, a 20 Miłosz Skrzyński: Moskwa i konflikt z Gruzją RW2010 żołnierzy zaczęli szkolić amerykańscy, tureccy i izraelscy instruktorzy. Zaczęto modernizować posiadane i wprowadzać nowe uzbrojenie. I tak przykładowo w Bułgarii zakupiono moździerze, w Turcji lekkie kołowe transportery opancerzone, a w Izraelu patrolowe samoloty bezzałogowe i broń ręczną. Ukraina udostępniła czołgi, transportery opancerzone, systemy przeciwlotnicze i kuter rakietowy. Polska sprzedała 30 wyrzutni ręcznych i 100 rakiet typu Grom. Ciekawe jest to, że rakieta Grom to zmodyfikowana rosyjska Igła. Polski wywiad zdobył plany techniczne tej broni na początku lat 90-tych. Zaprzecza to jakoś teoriom Antoniego Macierewicza, który twierdzi, że polski wywiad od początku i zawsze służył Moskwie (co było powodem jego unicestwienia-zlikwidowania struktur polskiego wywiadu i upublicznienie współpracowników – swoisty ewenement w historii dziejów – przez Macierewicza, gdy tylko stało się to możliwe, tj. gdy zajął odpowiednie stanowisko w rządzie). Jak podają polskie media, decyzja o sprzedaży całej polskiej rezerwy strategicznej tego typu broni zapadła w Pałacu Prezydenckim w 2007 roku. Ponieważ Gruzja nie miała środków na zakup, pojawił się arabski pośrednik, który sprawę załatwił i pomógł zrealizować transakcję też gdzieś w krajach arabskich. Idąc dalej za doniesieniami prasy, dowiadujemy się również, że rakiety były transportowane rządowym samolotem, tym samym, który rozbił się pod Smoleńskiem. Nasz arabski pośrednik zginął w Pakistanie w niewyjaśnionych okolicznościach jakieś dwa tygodnie po tej katastrofie. Nieużyte Gromy zostały zdobyte przez Rosjan podczas działań wojennych, a polska technologia jest już rozpracowana przez ich specjalistów, co pozwala na wyposażenie samolotów i śmigłowców w odpowiednie urządzenia pozwalające uniknąć trafienia rakietą, zakłócając jej działanie. Armia amerykańska chyba także pozbywała się swoich zapasów z magazynów w Iraku. Podczas działań wojennych widać było często ochotników gruzińskich umundurowanych częściowo w amerykańskie barwy. Podczas wizyty prezydenta Kaczyńskiego defilowały dziarskim krokiem zastępy wojskowe wyposażone w 21 Miłosz Skrzyński: Moskwa i konflikt z Gruzją RW2010 amerykańskie karabiny M16. W czasie działań wojennych widywałem Gruzinów uzbrojonych tylko tradycyjnie w kałasznikowy. Dziwnie i trochę śmiesznie wyglądały też oddziały, złożone często z rezerwistów, w ciemnych mundurach maskujących i w amerykańskich jasnych pustynnych butach operujące w bardzo trudnym górskim terenie, bywało, że miejscami ośnieżonym. W wyniku zabiegów gruzińskich polityków coraz więcej mówi się o ich kraju na arenie międzynarodowej. Podkreśla się ważne położenie geostrategiczne, zwłaszcza jeśli chodzi o transport ropy i gazu z Azerbejdżanu i możliwość wyeliminowania Rosji z jej szlakami przesyłowymi. Ważne było też dla Gruzinów pokazanie światu problemu zbuntowanych republik i wykorzystania poparcia międzynarodowego dla odzyskania nad nimi kontroli. W Gruzji istniał progruziński rząd abchaski, w 2006 roku przeniesiono jego siedzibę z Tbilisi do Wąwozu Kodori. Następnie Osetyjczykom zaproponowano utworzenie Autonomicznej Republiki Osetii Południowej wchodzącej w skład Gruzji. Powołano także „osetyńską jednostkę terytorialna i administrację”. Nie miało to żadnego zastosowania, ale światu przypomniano o problemie i prawach Gruzji do tych terenów. Abchazja i Osetia Południowa nieuznawane były przez świat jako państwa, więc większość ich obywateli przyjęła paszporty rosyjskie, stając się jednocześnie obywatelami Rosji. Uzyskanie niepodległości przez Kosowo i poparcie tego przez większość państw zachęciło władze Osetii Płd. do tego samego. Ogłoszono po raz kolejny niepodległość i zwrócono się, a wręcz zażądano od Rosji uznania jako części Federacji Rosyjskiej. Ale Gruzja również poczuła się mocna. Trzeciego kwietnia 2008 państwa NATO nadały jej i Ukrainie status państw kandydujących i obiecały w przyszłości wstąpienie do sojuszu. Logiczne było, że w starciu bezpośrednim z Rosją nie ma żadnych szans. Należało więc szybko opanować teren przeciwnika, a opinię i poparcie świata spodziewano mieć się po swojej stronie. Tego, że Rosja zdecyduje 22 Miłosz Skrzyński: Moskwa i konflikt z Gruzją RW2010 się dokonać interwencji militarnej poza swoim terytorium, nie spodziewał się nikt, włącznie z USA i krajami Unii Europejskiej. Rosja jednak gotowa była udowodnić światu, że nadal dominuje w tym regionie, a Gruzja pomimo swych ciągot prozachodnich i natowskich nie będzie aspirować na mocarstwo i krzywdzić obywateli rosyjskich (Osetyjczyków i Abchazów z rosyjskimi paszportami). Jak pamiętamy z historii byli już tacy wodzowie stojący na czele wielkich mocarstw, którzy uważając Rosję za kolosa na glinianych nogach, bardzo się pomylili i doprowadziło to ich do tragicznego końca. O tym, że politycy i sztab gruziński musieli wtedy tak planować jak napisano powyżej niech świadczą chociażby dysproporcje w potencjałach militarnych po obu stronach. Armia gruzińska składała się z pięciu brygad piechoty, brygady specnazu (we wszystkich krajach byłego ZSRR zachował się model struktury Armii Czerwonej, a więc specnaz – wojska specjalnego naznaczenia – oddziały specjalne), brygady artylerii i kilku samodzielnych batalionów. Gwardia Narodowa w Tbilisi – 8 tys. Żołnierzy. Cztery eskadry samolotów szturmowych, eskadra śmigłowców, eskadra szkolna i eskadra rozpoznawcza. Dwa dywizjony wyrzutni rakiet przeciwlotniczych. Flota wojenna to 26 jednostek, z tego 2 kutry rakietowe. Do tego 24 jednostki pływające straży przybrzeżnej. Batalion piechoty morskiej i batalion artylerii przybrzeżnej. Łącznie pod bronią było 27 tysięcy żołnierzy, z tego 20 tysięcy to żołnierze zawodowi. Rezerwiści stanowiący zaplecze i podlegający ewentualnej mobilizacji to ok. 100 tys. ludzi, z tego jakieś 60 tys. odpowiednio przeszkolonych. Siły zbrojne Osetii Południowej to tylko organizacje paramilitarne, trzy tysiące mężczyzn wyposażonych w czołgi, wozy pancerne, wyrzutnie rakiet, moździerze i działa. Zakładano ewentualnie powołanie pod broń rezerwistów, maksymalnie do 15 tysięcy. Abchazja to siła armii lądowej – 10 tysięcy żołnierzy, broń pancerna, artyleria, wyrzutnie rakiet. Oprócz tego niewielkie siły lotnictwa i marynarka wojenna – 21 23 Miłosz Skrzyński: Moskwa i konflikt z Gruzją RW2010 kutrów i brygada piechoty morskiej. W razie działań wojennych powołać można było jeszcze prawie 20 tysięcy rezerwistów. Wojska rosyjskie w tym rejonie to Północnokaukaski Okręg Wojskowy i stacjonująca tam 58 Armia Ogólnowojskowa. Brygady górskie, 2 dywizje zmechanizowane, brygady wojsk rakietowych, samodzielny pułk zmechanizowany, pułki artylerii polowej i brygada przeciwlotniczej. Dziewięć pułków lotnictwa tworzy 4 Armię Lotniczą. Dwie dywizje powietrznodesantowe i batalion specnazu. Łącznie około 100 tys. żołnierzy. Nad terytoria sporne Gruzini wysyłali bezzałogowe samoloty rozpoznawcze, jeden został zestrzelony nad Abchazją w kwietniu przez rosyjskiego MiG-a 29. W maju do Abchazji przybyło 400 żołnierzy rosyjskich wojsk inżynieryjnych, rozpoczęli rekonstrukcję i odbudowę zniszczonej linii kolejowej, niedziałającej od początku lat 90-tych, prowadzącej od granicy z Rosją do miast portowych Suchumi i Oczamczyry. Prace trwały do końca lipca, a strona gruzińska bardzo ostro protestowała z powodu obecności tej jednostki, przedstawiając to i odbierając jako przygotowania do inwazji. Pamiętam reportaż pokazywany w polskich „Wiadomościach”. Grupy młodzieży abchaskiej w Suchumi świętowały zakończenie szkoły. Tańczyli, pili, śmiali się... a atmosfera była już napięta. Do kamery wypowiadali się: „Dzisiaj świętujemy koniec szkoły, uzyskanie świadectw... ale jeśli przyjdą tu Gruzini jesteśmy gotowi. Wszyscy jak tu stoimy pójdziemy walczyć za naszą ojczyznę...”. Piętnastego lipca w Gruzji w ramach programu NATO „Partnerstwo dla pokoju” rozpoczęły się dwutygodniowe manewry o kryptonimie „Natychmiastowa odpowiedź 2008”. Uczestniczyło w nich około tysiąca żołnierzy amerykańskich i sześciuset gruzińskich. Głównym tematem ćwiczeń było odbicie i przywrócenie ładu na obszarze opanowanym przez separatystów. Dokładnie tego samego dnia tj. 15 lipca 24 Miłosz Skrzyński: Moskwa i konflikt z Gruzją RW2010 na północnym Kaukazie manewry wojskowe rozpoczęli również Rosjanie – „Kaukaz 2008”. Do Osetii Północnej przerzucono około ośmiu tysięcy żołnierzy wojsk powietrzno-desantowych i siedemset pojazdów. W skład zgrupowania wchodziły jednostki 76 Pskowskiej Dywizji Powietrznodesantowej i pułk desantowy 20 Dywizji Zmechanizowanej. Żołnierze rosyjscy zajęli pozycje niedaleko od strategicznego tunelu Roki prowadzącego na teren Osetii Południowej. Cały czas pojawiają się incydenty zbrojne. Obydwie strony obwiniają się o prowokacje, na temat powstało bardzo wiele plotek i pogłosek – nikt nie chce być winien i każdy został tylko sprowokowany, bronił się. Trzymajmy się więc tylko faktów. Pierwszego sierpnia grupa gruzińskich policjantów wpada na minę-pułapkę – kilku z nich ginie. Nocami dochodzi do wymiany ognia pomiędzy stanowiskami gruzińskimi i osetyńskimi, przy czym obie strony odpowiadają tylko na ataki przeciwnika. Rozpoczęła się też ewakuacja ludności cywilnej. Osetyjczyków ze stolicy, a Gruzinów z enklaw na terenach spornych. Na noc z 7 na 8 grudnia sztab gruziński przygotowuje uderzenie. Termin jest wybrany nieprzypadkowo, bowiem w tym dniu rozpoczynają się Igrzyska Olimpijskie w Pekinie, na otwarcie których udał się premier Władimir Putin. Nie spodziewano się więc szybkiej i zdecydowanej reakcji Rosji, tym bardziej, iż liczono jeszcze dodatkowo na „uszanowanie świętego ognia olimpijskiego”, czyli dodatkowy czynnik przemawiający za podjęciem jakichkolwiek działań militarnych. Jako że był to środek lata, na urlopach w tym czasie przebywało wielu ważnych rosyjskich wojskowych i polityków, włącznie z prezydentem Dimitrijem Miedwiediewem. Siódmego sierpnia na granicy z Osetią Południową Gruzini gromadzą 12 tysięcy żołnierzy i 75 czołgów. Prezydent Micheil Saakaszwili wygłasza orędzie, gwarantuje jednostronne zawieszenie broni (cały czas trwa wymiana ognia jak już wcześniej wspominaliśmy) i proponuje Osetyjczykom autonomię, czego gwarantem ma być Rosja. W tym samym czasie siły gruzińskie zajmujące pozycje wyjściowe ostrzeliwują się z Osetyńczykami, pociski padają na osetyńskie wsie. Do wieczora 25 Miłosz Skrzyński: Moskwa i konflikt z Gruzją RW2010 zdążyło już polec dwóch gruzińskich żołnierzy. Zaledwie w dwie godziny od wygłoszenia orędzia i ustalenia zawieszenia broni władze gruzińskie ogłaszają, iż rozpoczynają operację w celu „przywrócenia konstytucyjnego porządku” w Osetii Południowej. W tym dniu Gruzini przekraczają granicę i przejmują kontrolę nad pięcioma osetyńskimi wioskami. Javier Solana, szef dyplomacji Unii Europejskiej w rozmowie telefonicznej zaapelował do Saakaszwilego o powrót do pokojowego rozwiązania konfliktu. Bez rezultatu. 8 sierpnia, pierwszy dzień walk Od północy rozpoczął się silny ostrzał rakietowy i artyleryjski pozycji osetyńskich w stolicy Cchinwali i okolicach Dżawy. Około godziny 4 rano padły pierwsze ofiary cywilne konfliktu, 15 osób poległo od gruzińskich pocisków. Nad ranem jednostki 3 i 4 Brygady Piechoty, łącznie 3300 żołnierzy ruszyło do natarcia na stolicę Osetii Płd. Nie było to miasto nadające się do obrony ze względu na swe położenie. Otoczone wzgórzami, które zajęte zostały z marszu przez Gruzinów, co pozwalało im potem skutecznie nękać ogniem obrońców, a także przybywające z czasem dostawy i posiłki dla broniących się. Uderzenie na Osetię przeprowadzono od południowego wschodu, planowano zdobyć stolicę i nacierać w kierunku na północny zachód. Trwają zawzięte walki uliczne, ale ogromna przewaga liczebna Gruzinów pozwala im na opanowanie do południa około połowy powierzchni miasta. Główne siły osetyńskie wycofały się do Dżawy. Pozostał tylko batalion osetyńskich sił pokojowych w liczbie 500 żołnierzy, bronił zawzięcie zachodniej części miasta, swoich koszar i budynku Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Liczący również tylu żołnierzy batalion zmechanizowany rosyjskich sił pokojowych nie był atakowany do południa ani w koszarach, ani w miejscach, gdzie wystawiał swoje posterunki, ale pierwsi żołnierze rosyjskich sił pokojowych polegli już ok. godziny 9 rano w wyniku ostrzału. Jednak już po 26 Miłosz Skrzyński: Moskwa i konflikt z Gruzją RW2010 południu przyszła i jego kolej. Bronił placówek w punktach oddalonych od siebie, poniósł więc dość znaczne straty. Ale stało się coś, czego gruzińscy stratedzy nie przewidywali, a jeśli przewidywali, to na pewno nie w takiej formie i nasileniu. Rosja od razu zaangażowała się w konflikt. Prezydent Miedwiediew i premier Putin poinformowali świat o zamiarze bronienia swoich obywateli w separatystycznej republice i swoich interesów w regionie przed agresorem, czyli Gruzją (również władze Osetii Południowej zwróciły się do Rosji o pomoc i odparcie agresji). Formalnie jednak oba państwa nie wypowiedziały sobie wojny i nie zerwały stosunków dyplomatycznych. Sztab rosyjskiej 58 Armii i jej głównodowodzący gen. Anatolij Chrulew posiadał dużą samodzielność działania. Podjęto szybko bardzo właściwe decyzje. Jak często słyszałem (oczywiście w Polsce od naszych rodzimych ekspertów i znawców), że to „armia pijaków, zdegenerowanych tępaków o znikomej wartości bojowej” itp., itd. Właśnie ta armia sprawnie zajęła pozycje marszowe i już od godzin rannych przez tunel Roki wkraczała na teren Osetii Południowej. Na pomoc Osetyjczykom zaczęli przybywać także ochotnicy z północy i Abchazji. Pierwsza walkę nawiązała artyleria rosyjska, ostrzeliwując głównie pozycje dział gruzińskich, skutecznie broniących ogniem dostępu do Cchinwali i cały czas je bombardujące. Do tego celu zostało również wykorzystane lotnictwo. Samoloty rosyjskie atakowały w tym dniu również miasto Gori na terenie Gruzji a także zbombardowało port Poti i bazę wojskową Senaki. Tym samym Rosjanie pokazali, że nie ograniczają się do walki tylko na terenie Osetii Południowej, chociaż naloty nie świadczyły jeszcze o tym, że zostaną przeprowadzone również operacje lądowe. Tymczasem popołudniem do stolicy próbują przebić się w bezskutecznym kontrataku dwie kompanie osetyńskie. Tam bronią się resztki batalionów sił pokojowych (rosyjskiego i osetyńskiego), trzymając już tylko jeden punkt oporu, przy sztabie rosyjskich sił pokojowych. Ale wojska rosyjskie napływające z pomocą w nocy docierają do przedmieść Cchinwali. Strony podają różne dane o stratach. Prezydent 27 Miłosz Skrzyński: Moskwa i konflikt z Gruzją RW2010 Osetii Południowej podał liczbę 1400 ofiar cywilnych. Organizacja HRW mówi o kilkudziesięciu zabitych Osetyjczykach. Prezydent Saakaszwili informuje wieczorem, że kontroluje większą część Osetii Południowej, a zginęło 30 Gruzinów na skutek rosyjskich bombardowań. Ponadto władze gruzińskie oświadczają, że wprowadzony zostanie stan wojenny i ogłaszają powszechną mobilizację. Siły powietrzne Rosji i Gruzji straciły w tym dniu po dwa samoloty. 9 sierpnia Wczesnym rankiem Gruzini rozpoczęli atak na broniących się „Mirotworcow” w Cchinwali, próbując także atakować od północnej strony. Bataliony sił pokojowych bronią się przez cały czas. Docierają już do nich szpice rosyjskie, zaopatrujące we wszystko co niezbędne, głównie amunicję. Odtransportowani zostali ranni. Drogi cały czas są ostrzeliwane przez artylerię gruzińską. Działają też oddziały gruzińskiego specnazu i ochotników, skutecznie blokując działania przeciwnika. Pamiętajmy, że to teren bardzo trudny, górski. Rosjanie często nie mają możliwości i czasu na przeprowadzanie rozpoznania, atakują „z marszu” i ponoszą duże straty. Starcia toczą się bardzo intensywnie i dynamicznie. Obydwie strony dokonują częstych natarć i kontrataków. Gruzińska armia zawodowa i ochotnicy walczą bardzo skutecznie i zawzięcie. Próbują odciąć obrońców Cchinwali śmiałym i dobrze zaplanowanym natarciem wychodzącym z okolic Kchewi na główną drogę prowadzącą do miasta. Po południu kierują silny ogień artyleryjski, a uderzenie prowadzi odpowiednio wzmocniony batalion specnazu. Rosjanie ledwo wytrzymują, w końcu przy pomocy własnej artylerii, która zaczęła przeprowadzać wręcz nawały ogniowe i wezwanemu na pomoc lotnictwu odpierają atakujących. Od tunelu Roki na granicy z Federacją Rosyjską do stolicy Cchinwali, a później dalej w kierunku na Gruzję, prowadzi właśnie ta główna droga zwana „drogą zarską”. Tędy więc głównie przemieszczały się rosyjskie siły lądowe. Tędy też zmierzał z Władykaukazu sztab 58 Armii Ogólnowojskowej z jej głównodowodzącym Anatolijem Chrulewem. Jechali w 28 Miłosz Skrzyński: Moskwa i konflikt z Gruzją RW2010 kolumnie batalionu 135 Gwardyjskiego Samodzielnego Pułku Zmechanizowanego 19 Dywizji. W tym samym konwoju znajdowało się też wielu dziennikarzy. Nagle padają strzały z broni przeciwpancernej i dwa jadące na czele BWP (Bojowe Wozy Piechoty) zostają zniszczone i unieruchomione, blokując tym samym cały przejazd. Kolumna rozprasza się w miarę możliwości i próbuje bronić się. Ginie wielu oficerów i żołnierzy. Kierowca generała też zostaje zabity a sam głównodowodzący bardzo czynnie bierze udział w bitwie. Po opanowaniu początkowego zamieszania Rosjanom udaje się odeprzeć atak. Uniknęli klęski propagandowej, jaką byłaby niewątpliwie śmierć głównodowodzącego. Sam generał Chrulew został lekko ranny w rękę i na razie powrócił do Władykaukazu. W tym dniu na terenie Osetii Południowej znajdowały się już jednostki pancerne, artyleryjskie, zwiadowcze i zmotoryzowane 58 Armii oraz 76 i 96 Dywizje Powietrznodesantowe. Ponadto jednostki Specnazu, tego „prawdziwego”, o którym pisał interesująco Wiktor Suworow, a więc jednostki podporządkowane GRU. Dwa bataliony Specnazu, Zapad (zachód) i Wostok (wschód), świetnie potrafiące walczyć w warunkach górskich, wspaniale wyszkolone do zadań specjalnych, sformowane z Czeczeńców. Batalion Zapad skierowany został do Abchazji. Abchazja o godzinie 13.45 również przyłączyła się do walk przeciw znienawidzonym Gruzinom i rozpoczęła ostrzał i działania przeciwko ich oddziałom w Wąwozie Kodori celem ich wyparcia. Po trudnych walkach do późnych godzin wieczornych i nocnych Rosjanom udało się opanować wzgórza na wschód i zachód od stolicy Osetii Południowej. Samoloty rosyjskiej 4 Armii Lotniczej biorą udział w walkach i bombardują bazy w Senaki i Poli, lotnisko Kopitnari, a także stanowiska gruzińskie w Wąwozie Kodori. Rosyjskie i gruzińskie lotnictwo straciło w tym dniu po dwa samoloty. Dla Gruzinów przy ich małej flocie powietrznej to wielki cios, właściwie przestało ono już cokolwiek znaczyć w tym konflikcie. Do tego doznało poważnych w strat w zniszczeniach lotnisk i systemów radarowych. W samym Tbilisi ewakuowano Pałac 29 Miłosz Skrzyński: Moskwa i konflikt z Gruzją RW2010 Prezydencki w obawie przed nalotami. W Gruzji ogłoszono stan wojenny mający trwać 15 dni i zaczęto sprowadzać wojska gruzińskie z Iraku. Rosyjskie media podały w komunikatach, że od początku trwania konfliktu swoje miejsca zamieszkania w Osetii Południowej opuściło i utraciło ponad 30 tys. ludzi. Dziewiątego sierpnia odbieram telefon od kolegi i słyszę w słuchawce – Próbowałeś wchodzić na gruzińskie strony internetowe? Nic nie działa! Zobacz! Na gruzińskich stronach internetowych śledziliśmy gruzińskie doniesienia z konfliktu i konfrontowaliśmy je z wiadomościami podawanymi przez inne media. Ale to już temat na jakieś naukowe opracowanie na temat współczesnej propagandy, bo jeśli komuś się zdaje, że skończyła się jej epoka wraz z odejściem Goebbelsa czy komunistycznych speców od tego, ten jest w grubym błędzie. Próbuję więc wejść na jakieś stronki gruzińskie, ale wszystko co kończy się na kropka ge nie działa. Na stronach gruzińskiego MSZ-u, gdzie do tej pory można było śledzić komunikaty, wyskakuje zdjęcie Saakaszwilego i Hitlera. To robota rosyjskich speców od informatyki. Trwało to przez jakiś czas, później odzyskali łączność ze światem, bowiem swoją domenę udostępniła Gruzinom kancelaria polskiego prezydenta. Później na serwerach Google założono oficjalny blog. Tak samo potraktowano strony Narodowego Banku Gruzji i parlamentu. Serwisy informacyjne zostały zablokowane jakimś specjalnym programem powodującym fikcyjne wyświetlenia. Podobno po tym zdarzeniu przez jakiś krótki czas nie działały na terenie Gruzji również strony rosyjskie, a na pewno niemożliwy był odbiór rosyjskiej telewizji. Amerykańscy fachowcy stwierdzili, że winni całemu zamieszaniu są członkowie rosyjskich gangów oraz organizacja Russian Busines Network. 10 sierpnia. Cały czas trwają walki w Cchinwali. Do południa Gruzini są całkowicie wyparci 30 Miłosz Skrzyński: Moskwa i konflikt z Gruzją RW2010 z północnej części, wieczorem całe miasto zostaje opanowane. W tym samym czasie oddziały rosyjskie i osetyńskie walczą w okolicach stolicy. Wspiera je lotnictwo, pojawiły się również bardzo skuteczne w niszczeniu celów naziemnych i broni pancernej śmigłowce, które wykorzystywały już założone bazy i lądowiska na terenie Osetii Południowej, co umożliwiało ich użycie. Do wieczora jednostki gruzińskie zostały całkowicie wyparte z okolic Cchinwali, wycofały się na południe. Całość działań wojennych w tym rejonie w dniach 8 – 10 sierpnia 2008 roku nazywany jest dzisiaj „Bitwą pod Cchinwali podczas drugiej wojny w Osetii Południowej”. Wyróżnia się poszczególne etapy jej przebiegu: – wkroczenie wojsk gruzińskich po silnym ostrzale artyleryjskim i rakietowym, walki na przedmieściach, opanowanie stolicy oprócz punktu oporu jednostek sił pokojowych; – dotarcie do miasta jednostek rosyjskiej 58 Armii Ogólnowojskowej, przebijanie się i opanowywanie terenu w kierunku południowym stolicy, ostrzał artyleryjski mający na celu złamanie oporu gruzińskiego; – wkroczenie dziewiątego sierpnia jednostek rosyjskich oddziałów powietrznodesantowych, kontrnatarcie gruzińskie przy pomocy ostrzału rakietowego; – potyczka, w której raniony został generał Chrulew. Zwraca się również uwagę na pozbawienie miasta wody i żywności oraz oskarża Gruzję o nieprzygotowanie „korytarza” ewakuacyjnego dla ludności cywilnej. Lotnictwo rosyjskie, oprócz zaangażowania w okolicach Cchinwali, zdążyło zrzucić bomby na lotnisko w Tbilisi należące do jednej z fabryk, bombarduje też gruzińskie stanowiska w Kodori, bowiem na froncie abchaskim też już rozpoczynają się poważne działania. Oprócz bombardowania i ostrzału wojska, siły abchaskie zajmują pozycje wyjściowe wzdłuż rzeki Inguri, oczekując przybycia jednostek rosyjskich. Samolotami transportowymi przybyło do Abchazji 9 tysięcy żołnierzy wojsk powietrznodesantowych. 31 Miłosz Skrzyński: Moskwa i konflikt z Gruzją RW2010 Dziesiątego sierpnia widząc, że „to nie przelewki”, bowiem wojska rosyjskie cały czas napływają na tereny zbuntowanych republik, plan się nie powiódł, a reakcja świata nie jest do końca taka, jakiej się spodziewano, proponuje jednostronny rozejm i zwraca się do Rosji o przystąpienie do rozmów dotyczących zaprzestania walk. Z racji tego, że Gruzja posiada porty i wody terytorialne na Morzu Czarnym, nad tym samym morzem leżą tereny Abchazji, nie obyło się bez udziału słynnej Floty Czarnomorskiej stacjonującej (nie tylko tam, ale nam się to najbardziej tak kojarzy) w Sewastopolu. Dziewiątego sierpnia pod koniec dnia w kierunku Abchazji odbijają okręty floty: krążownik rakietowy typu RFS „Moskwa”, niszczyciel „Smietliwyj”, okręt desantowy „Saratow”, okręt desantowy „Cezar Kunikow”, okręt desantowy „Jamał”, korweta „Suzdalec”, korweta „Kasimow”, korweta „Poworino”, korweta rakietowa „Miraż”, okręt rozpoznawczy „Ekwator”, trałowiec „Wiceadmirał Żukow”, trałowiec „Turbinist” i holownik „MB-31”. Na pokładach okrętów desantowych znajdowało się pięciuset żołnierzy 810 Pułku Piechoty Morskiej z Sewastopola. Celem flotylli miała być blokada gruzińskich portów i uniemożliwienie ewentualnych dostaw drogą morską. Oprócz tego żołnierze piechoty morskiej zostali przewidziani i wysadzeni jako desant w miejscowości Oczamczira leżącej niedaleko na południe od Wąwozu Kodori. Oficjalnie strona ukraińska, bo Ukraina to sojusznik Gruzji (podobnie wtenczas aspirujący do NATO i prozachodni, a prezydent Juszczenko to przyjaciel prezydenta Saakaszwilego), ostrzegła Rosję, iż jeśli okręty floty wdadzą się w działania wojenne, to otrzymają zakaz powrotu do portów na Krymie. Słyszałem często takie opinie: „Ukraina powinna przejąć Flotę Czarnomorską” lub „powstrzymać od wypłynięcia” itp. Tym teoretykom wygłaszającym takowe mądrości wystarczy zadać pytania: Jak przejąć? I czym zatrzymać? Jak ją potem utrzymać? Czy to wszystko nie zostałoby wtenczas zniszczone i zmarnowane? Polecam takim ekspertom wizytę w Sewastopolu. A są to 32 Miłosz Skrzyński: Moskwa i konflikt z Gruzją RW2010 eksperci, którzy na moje pytania, skąd posiadają takową wiedzę na tematy rosyjsko-ukraińskie i czy kiedykolwiek tam byli, odpowiadają nieraz dosłownie: „wiem, wiem, nie byłem, ale dużo na ten temat czytam i oglądam Discovery”. Wracając do Sewastopola to można tam zobaczyć z jednej strony dryfujące nieco pordzewiałe jednostki ukraińskie w niewielkiej ilości, z drugiej strony całą potęgę rosyjskiej Floty Czarnomorskiej. Swoją drogą nawet ukraińskie kabarety, a najciekawiej „Kwartał 95” zajmowały się tym tematem, cytuję: „Ukraińska flota w składzie 3 statki, motorówka, łódka i banan... admiralicja podjęła decyzję o wynajmowaniu latem banana turystom, z czego dochód wspomoże znacznie utrzymanie naszych jednostek”. Zespół okrętów wyruszył więc wykonać powierzone mu zadanie, a po drodze doszło do incydentu z jednostkami gruzińskimi. Krążownik rakietowy „Moskwa”, niszczyciel „Smietliwyj”, trzy korwety i okręty desantowe podjęły walkę z czterema gruzińskimi kutrami. Jeden kuter rakietowy gruziński został zatopiony, a „Moskwa” została niegroźnie trafiona. Jak widać, nie bardzo poważnie marynarze rosyjscy przejęli się ostrzeżeniami prezydenta Juszczenki. Wokół tego zdarzenia urosło wiele legend. Czasami nazywany jest szumnie „bitwą morską”. Na portalach internetowych można poczytać wiele niby relacji z walk i obejrzeć filmy. Powstawaniu plotek i sensacji pomogły mętne wyjaśnienia stron konfliktu. Rosja przyznawała się do zatopienia jednostki nieprzyjacielskiej, Gruzja przez pewien czas niejasno zaprzeczała, podając zupełnie odmienne fakty. O desancie rosyjskiej piechoty morskiej w sile pięciuset żołnierzy dokonanym w okolicach Oczamcziry informowała następująco: „cztery tysiące żołnierzy i broń pancerna”... Bardzo często strony konfliktu przedstawiają rozbieżne wersje i przyczyny wydarzeń i bardzo często fakty są zupełnie inne. Dziesiąty sierpnia zakończył się więc bardzo niekorzystnie dla strony gruzińskiej, tym bardziej że na propozycję rozejmu władze rosyjskie opowiedziały, 33 Miłosz Skrzyński: Moskwa i konflikt z Gruzją RW2010 „że nie zamierzają go nawet rozważać”. Przystąpiono więc do realizacji planu na kolejny dzień walk. 11 sierpnia Jeśli nie spodziewano się aż tak poważnego zaangażowania Rosji w konflikt, o czym już wspominaliśmy, a tego, co wydarzyło się w dniu 11 sierpnia, gruzińscy przywódcy nie widzieli chyba w najczarniejszych koszmarach. W dniu tym bowiem wojska rosyjskie przekroczyły granicę gruzińską i rozpoczęły tu działania zbrojne. Zapytałem pewnego starszego Rosjanina, po co to robić? Przecież Gruzja jest już pokonana i dostatecznie upokorzona na arenie międzynarodowej. Ten odpowiedział: „trzeba, jak z faszystą Hitlerem, zniszczyć wszystko w zarodku, osłabić na zawsze”. Faktycznie w wyniku tych działań Gruzja pozbawiona została siły i zdolności militarnej, którą tak starannie tworzyła w ostatnim czasie, ale o tym później. W Osetii Południowej wojska rosyjskie zmierzają w kierunku gruzińskiego Gori. Po drodze napotykają dość skuteczny opór, jednak sprawnie sobie z tym radzą. Wyjątkiem jest tu wioska Zemo Nikozi, w której Gruzini przygotowali doskonale obronę. Na długo ta nazwa pozostanie w pamięci żołnierzy uczestniczących w starciu. Broniący się Gruzini wykazali się pełnym profesjonalizmem i umiejętnościami przygotowania różnych technik obrony przy szczególnym wykorzystaniu artylerii. Doskonale usytuowani na stanowiskach oczekiwali przeciwnika. Wkrótce przed nimi pojawił się 693 Pułk Zmechanizowany 19 Dywizji Zmechanizowanej i batalion Specnazu „Wostok”. Obie jednostki rosyjskie, oczywiście w kolumnie marszowej zmierzające od strony miejscowości Chetagurowo. Gruzini otwierają skuteczny ogień, niszcząc wiele czołgów i pojazdów opancerzonych. Rosjanie są zaskoczeni, nie znają terenu, nie mają nawet map, więc nie są w stanie ustalić dokładnie pozycji nieprzyjacielskich. W końcu podejmują skuteczną walkę, wykorzystując umiejętności żołnierzy specnazu. Na pomoc wzywają też nieodzowne w takich działaniach śmigłowce szturmowe Mi-24, które 34 Miłosz Skrzyński: Moskwa i konflikt z Gruzją RW2010 rozbijają stanowiska broniących się. Gruziński żołnierz, dobrze zamaskowany, kierujący ostrzałem i skutecznie naprowadzający ogień artyleryjski, zostaje w końcu zlokalizowany przez fachowców ze specnazu i zlikwidowany. Rosjanie stają się zwycięzcami w bitwie. Wielu ciężko rannych trzeba ewakuować do szpitala w Cchinwali. Rankiem rosyjskie lotnictwo zbombardowało bazę gruzińskich sił specjalnych w miejscowości Kodżori, jakieś 10 kilometrów od Tbilisi. 104 Pułk Desantowo-Szturmowy otrzymał do wykonania inne bardzo ważne zadanie. Ma obejść linie obronne i znaleźć się na głębokich tyłach gruzińskich w okolicach miasta Gori. Spowodować ma to oskrzydlenie i załamanie gruzińskiej obrony, co się doskonale udało. Za desantem podążać ma 693 Pułk Zmechanizowany i zabezpieczać zdobyte wyposażenie przeciwnika i jeńców. Wykonują bez problemów 40-to kilometrowy rajd. Tylko w miejscowości Warani toczą poważniejszą, zwycięską potyczkę z zaskoczonymi Gruzinami. Gdy komandosi docierają do Gori, z marszu atakują i niszczą baterię dział przeciwpancernych, po czym zajmują odpowiednie stanowisko w terenie i przygotowują ewentualną obronę na wypadek gruzińskiego kontrataku. Skutecznie udaje im się odpierać wszelkie próby wyparcia przez nieprzyjaciela. W wyniku tych działań sztab gruziński zmienił plany obrony i zarządził odwrót w kierunku Gori. W Gori też planowano dokonać uzupełnień jednostek, bowiem znajdowało się tam wielu powołanych rezerwistów i próbowano zorganizować obronę miasta. Z terenów Abchazji przeprowadzono natarcia na dwóch kierunkach. W Wąwozie Kodorskim po rozpoznaniu rozpoczęto natarcie w celu całkowitego opanowania. Broniony był przez ok. trzy tysiące gruzińskich żołnierzy i członków oddziałów policyjnych zajmujących bardzo trudne do zdobycia pozycje. Drugim celem natarcia połączonych sił rosyjsko-abchazkich były miejscowości Zugdidi i Senaki, położone już po za terenem Abchazji, a potem port gruziński Poti. Ale tu 35 Miłosz Skrzyński: Moskwa i konflikt z Gruzją RW2010 żołnierze gruzińscy nie stawiali prawie oporu. Często uciekali w panice i porzucali sprzęt wojskowy. Cele wyznaczone na ten dzień zostały osiągnięte. Zajęto Zugdidi i Senaki. W tym ostatnim na lotnisku zniszczono dwa śmigłowce i wszelkie instalacje techniczne, a także zdobyto i zabezpieczono bardzo cenną zdobycz wojenną, jaką były dwie wyrzutnie rakiet przeciwlotniczych Buk-1M. Kolejny straszny dzień dla sił gruzińskich. Rosjanie znajdowali się już pod Gori i udało utworzyć się bez problemu drugi front walk z terenu Abchazji. Wojska gruzińskie zaczęły przegrupowywać się do ewentualnej obrony Tbilisi. 12 sierpnia W Osetii Południowej osetyńskie oddziały paramilitarne rozpoczęły plądrowanie i rewizje gruzińskich wiosek leżących na tym terenie. Zwyczajem kaukaskim dochodziło do wielu nadużyć i przemocy. Wywołało to ucieczki ludności gruzińskiej, co zostało bardzo szybko upublicznione przez media. Tematem reportaży było zachowanie Osetyjczyków (w tym przypadku), konfiskaty, rabunki. Widziałem duchownego gruzińskiego, który na swojej plebanii stracił wszystkie samochody. Podobne przypadki można mnożyć, jak to zawsze bywa podczas działań wojennych. Z miasta Gori ewakuowano ludność cywilną. Trwają tu przygotowania do obrony, zakłócane rosyjskim bombardowaniem. Nagle przed południem przygotowań zaprzestano i przeprowadzono odwrót na Tbilisi. Planowano stworzyć nową linię obrony od Macchety do Tbilisi. Właściwie w tym kierunku zmierza masowy odwrót całej gruzińskiej armii. Panuje olbrzymi chaos i popłoch, zwłaszcza wśród rezerwistów. Uciekają, porzucając cały sprzęt i uzbrojenie. Na widok pierwszego rosyjskiego patrolu składają sami od siebie broń i grzecznie ustawiają się pod ścianą. Ekipom telewizyjnym opowiadają: „myśmy nie chcieli żadnej wojny, wezwali nas, mówili, że na ćwiczenia... a dali karabiny i przywieźli tu, na wojnę... a my nie chcemy”. 36 Miłosz Skrzyński: Moskwa i konflikt z Gruzją RW2010 Podobnie był na froncie abchaskim. Wąwóz Kodori został całkowicie opanowany. Angażując siły gruzińskie, przeprowadzono desant 250 komandosów na ich tyły. Ci z żołnierzy i policjantów gruzińskich, którym udało się wycofać, pozostawili również całe wyposażenie, tj. czołgi, pojazdy pancerne i pozostały sprzęt, uciekając w panice wszelkimi możliwymi i dostępnymi środkami. Często pojazdami cywilnymi, których zniszczenie czy zagarnięcie przypisywano później Rosjanom i Abchazom. Wojska przemieszczające się w drugim kierunku natarcia z Abchazji bez żadnych problemów zajmują niebroniony port Poti, a w nim bazę statków gruzińskiej floty. Okręty gruzińskie nie zostały ewakuowane w inne miejsca, najprawdopodobniej z obawy przed operującymi w pobliżu jednostkom Floty Czarnomorskiej. W porcie i na statkach zabezpieczono duże ilości sprzętu wojskowego, wyposażenia i broni, a także należące do armii amerykańskiej samochody na bazie hummer, słynne humvee. Zabrane zostały oczywiście przez Rosjan jako zdobycz wojenna. Strona amerykańska zwróciła się z żądaniem ich zwrotu, gdyż jak twierdzono, była to własność amerykańska wypożyczona tylko Gruzinom na czas odbywanych niedawno manewrów. Wtenczas Rosjanie odpowiedzieli, że jest to zdobyte na wrogiej armii i było lub mogło być wykorzystywane przeciwko wojskom rosyjskim, zwrotu oczywiście odmówiono. Dwunastego sierpnia, przed południem czasu moskiewskiego, prezydent Rosji Dymitrij Miedwiediew ogłosił, że „operacja przymuszania Gruzji do pokoju” udała się, założone jej cele zostały osiągnięte i ogłosił jej zakończenie wraz z przerwaniem działań zbrojnych. Marsz na Tbilisi został wstrzymany. Ale rosyjskie oddziały będą jeszcze dokonywać wielu akcji na terenie całej Gruzji mających na celu zniszczenie strategicznych obiektów, tj. dróg czy instalacji oraz konfiskatę i wywiezienie materiałów wojskowych – broni, amunicji itp. W najbliższym czasie zostanie np. zniszczona i zatopiona flota gruzińska w porcie Poti i zniszczone wszystkie wojskowe instalacje. 37 Miłosz Skrzyński: Moskwa i konflikt z Gruzją RW2010 Prezydent i rząd gruziński stwierdzają, iż pomimo deklaracji Rosji o zaprzestaniu walk jej lotnictwo nadal atakuje gruzińskie wioski. Abchazję i Osetię Południową zaczynają traktować jako tereny okupowane przez obcą i wrogą armię. Ponadto składa wniosek do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości o rozstrzygnięcie sporu z Federacją Rosyjską i zarzuca jej przeprowadzanie czystek etnicznych na terytorium Osetii Południowej i innych zajętych terenach gruzińskich. Prezydent Saakaszwili przeżywa niewątpliwie w tym czasie wielkie napięcia emocjonalne i ciągły stres, przypomnijmy sobie jego wystąpienia telewizyjne pełne histerii i dziwnych zachowań, z gryzieniem krawata włącznie. Do Tbilisi w tym dniu przybyli z inicjatywy prezydenta Lecha Kaczyńskiego przywódcy Polski, Ukrainy, Litwy, Łotwy i Estonii. Wyrazili swoje poparcie dla prezydenta Gruzji. Przed budynkiem parlamentu odbył się olbrzymi wiec pokojowy z udziałem ponad 150 tys. osób. W przemówieniu do zgromadzonych Lech Kaczyński powiedział, że „obowiązkiem społeczności międzynarodowej jest solidarne przeciwstawienie się rosyjskim dążeniom imperialnym”. Tłum skandował entuzjastycznie: „Polska”, „przyjaźń”, „Gruzja”. Był to wiec pokojowy i jak zauważyło wtenczas wielu obserwatorów i komentatorów (z wyjątkiem polskich), naród domagał się pokoju, nie chciał wojny, a w przybyłych przywódcach widział wysłanników pokoju, a niekoniecznie sojuszników do dalszej walki z Rosją. W Moskwie tymczasem prezydent Francji Nicolas Sarkozy oświadczył, że Rosja ma prawo bronić swoich obywateli za granicą. Prezydent Sarkozy i przewodniczący OBWE Alexander Stubba w rozmowach z prezydentem Rosji ustalili plan rozwiązania konfliktu: 1.Zobowiązanie do niestosowania siły. 2. Trwałe zakończenie wszystkich działań wojennych. 3. Zapewnienie swobodnego dostępu do pomocy humanitarnej. 4. Powrót sił zbrojnych Gruzji do stałych miejsc dyslokacji. 38 Miłosz Skrzyński: Moskwa i konflikt z Gruzją RW2010 5. Wycofanie sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej do linii sprzed rozpoczęcia działań bojowych. Do czasu wypracowania „międzynarodowych mechanizmów” rosyjskie siły pokojowe podejmą „dodatkowe środki bezpieczeństwa”. 6. Rozpoczęcie międzynarodowej dyskusji o statusie Osetii Południowej i Abchazji oraz środkach zapewnienia ich bezpieczeństwa Gruzja poniosła więc całkowitą klęskę militarną, nie osiągnęła żadnego celu i zmuszona została do podjęcia niekorzystnych dla siebie rozmów pokojowych. Abchazja i Osetia Południowa potwierdziły i utrwaliły swoją niezależność. 39 Miłosz Skrzyński: Moskwa i konflikt z Gruzją RW2010 Parę słów o propagandzie i pozyskiwaniu opinii publicznej Od samego początku trwania konfliktu, w zasadzie przez cały czas do dnia dzisiejszego, obydwie uczestniczące w nim strony posługiwały się umiejętnie propagandą w celu pozyskania przychylności opinii publicznej. I faktycznie od tego, w jaki sposób prezentowane odbiorcy były relacje na ten temat, zależy kształtowanie się jego opinii. Dla Rosjan była to pomoc sojusznikom i cały czas padało określenie „misja pokojowa”, a żołnierze rosyjscy to Mirotworcy. Często słyszałem wtedy taką piosenkę: „Mirotworcow batalion, pognał wseh Gruzinow won”. Gruzja przedstawiała siebie jako mały, dzielny i szlachetny kraj zaatakowany niesłusznie przez olbrzymiego sąsiada, którego historię i zapędy imperialne wszyscy znają. Orędownikiem wersji gruzińskiej były wtedy polskie media publiczne cytujące dosłowne przekazy gruzińskie, a czasami nawet upiększające je o przykłady i porównania historyczne niemające nic zresztą z nimi wspólnego. Przykładowo reporterzy polscy przedstawiają zdjęcia pokazujące rzeczywiście cierpiącą ludność cywilną i uchodźców gruzińskich, telewizja rosyjska pokazuje uchodźców pozbawionych dorobku całego życia z Osetii Południowej. Wszystkie inne telewizje europejskie pokazują zarówno jednych i drugich uchodźców. Polski sprawozdawca relacjonuje z okolic Gori: „takich zbrodni, zniszczeń itp. dopuszczają się żołnierze, którzy nazywają się mirotwórcami. a więc twórcami pokoju”, tylko nie mówi nic o tym, jak niszczono bez ostrzeżenia chociażby Cchinwali. O tym, że dyktator białoruski Aleksandr Łukaszenka przyjął u siebie osetyńskie sieroty też nie mówiono, bo to potwierdziłoby fakt, że tam też, to znaczy w Osetii Południowej w wyniku tej wojny pojawiły się jakieś sieroty. W rzeczywistości, o czym już wspominaliśmy, przeciętny widz nierozumiejący do końca przyczyn i przebiegu sporu nie potrafi przyjąć często obiektywnego punktu widzenia. Przykłady propagandy można mnożyć bez końca, do dzisiaj dostępne są na wielu portalach internetowych przekazy 40 Miłosz Skrzyński: Moskwa i konflikt z Gruzją RW2010 informacyjne z tamtych dni. Dziś, gdy emocje opadły, a wiele faktów zostało wyjaśnionych , można spokojnie dokonać porównań, tak z czystej ciekawości. O tym, że Gruzja do dzisiaj pragnie uchodzić za ofiarę wojny i rozpowszechniać swoją wersję i interpretację wydarzeń, niech świadczy np. wyprodukowanie wspólnie z producentami amerykańskimi filmu „5 Days of August” – „5 Dni sierpnia” z gwiazdorską obsadą. Grają Val Kilmer i Andy Garcia, ten ostatni samego prezydenta Saakaszwilego. Produkcję rozpoczęto w 2009 roku przy udziale gruzińskiego rządu i wojska. Reżyser filmu Renny Harlin zadedykował jego premierę na festiwalu w Walencji pamięci Lecha Kaczyńskiego. Jaki efekt propagandowy film odniósł i czy odniósł w ogóle? Spójrzmy na niektóre komentarze wystawione po jego obejrzeniu przez polską widownię, pisownię zachowuję oczywiście oryginalną: „Piękny film pokazuje prawdziwe oblicze Rosjan w wojnie z Gruzją”, ”najważniejsze jest przesłanie, Ameryka strażnik pokoju, a pozwolił dla dobra innych (czytaj własnych interesów) na wojnę nierówną, z góry skazaną na przegraną. Nadal „ładują” wszystkie inne kraje (szczególnie pomagające w Iraku i Afganie) w dupę... myślę, że gdyby Nam Polakom taki scenariusz by się przytrafił, Amerykanie zrobili by to samo co w Gruzji, czyli NIC... Kaczyński na Prezydenta...hura...”, „Niesamowity i przerażający! Warty obejrzenia”, „Świetny – krótko. Dający wiele do myślenia, warto poświęcić czas na obejrzenie tego filmu”, „Bardzo dobry Film 11 daje nie tylko ze bardzo szybka akcja i fabula ukazująca prawdziwe oblicze Impreionalnej Rosj przed ktora inne kraje sie uginaja. Kaczor moze i mial racje ale za glosnio o tym mowil i bum samolot poszedl w cul. Rosjanie zawsze zabijaja wysokich urzednikow i wladze aby sparalizowac pozniejszy ruch oporu jak na poczatku filmu zabito komendanta policj nic od przeszlo 50 lat sie w mentalnosci Rosji nie zmienilo”,,,propaganda .... amerykańskie byle co”, „Mistrzostwo propagandy amerykańskiej, tandeta, a w tej wersji nie da się oglądać”, „polecam i właśnie tak wygląda wojna.... !!!!!”,,,Amerykańska flaga na przemówieniu 41 Miłosz Skrzyński: Moskwa i konflikt z Gruzją RW2010 prezydenta.... Co za piękny przykład qrestwa hameryki, olali Gruzinów ciepłym moczem, nie mają cennych surowców do zrabowania ale przecież każdy kocha naród hamerykański, siewców pokoju. Takie same gówna jak ruscy, jak historia nie jest po ich stronie piszą ją od nowa. Film zakłamany,nie trzyma się faktów ale dobrze pokazuje bute ruskich”, „warto ogladnac. Daje duzo do myslenia”, „dzięki prezydentom z środkowej i wschodniej udało się utrzeć nosa ruskim .polecam”, „nie cierpie rusków od zawsze i w końcu dostaną kiedyś takiego łupnia że ich mateczka rosja się nie podniesie z gruzów,film bardzo dobry 10/10”, „ten film pokazuje tylko cząstkę tego co było w Gruzji, musicie go obejrzeć i pamiętać o tym co kacapy tam zrobiły !”,,extra film , szkoda tych ludzi :(”, „Bardzo dobry dramat wojenny inspirowany wydarzeniami w Gruzji. Nie jest to jednak film dokumentalny i o tym trzeba pamiętać zanim wydasz osąd o którejkolwiek ze stron realnego konfliktu.”, „Film wart OSCARA- rewelacyjny ,moja ocena 10/10 pokazana cała prawda o wojnie w Gruzji o mordach na ludności cywilnej.”, „Film super .cieszmy sie z malych zeczy bo tak naprawde to co mamy to cos wyjatkowego..Wolnosc”, „Bardzo dobry dla poznania histori koniecznie trzeba to zobaczyć”, „Film świetny.Ukazuje całe zło wojny”,,,Film ukazuje prawde niestety .... 10/10”, „film bardzo dobry. Pokazuje co to jest wojna i jak nieobliczalna jest rosja. Zabili nam prezydenta i nie ponieśli żadnych konsekwecji. a ludzie dalej wieżą że to byl wypadek. Dostkonały film 10/10”, „ Bardzo dobry film, ukazujący prawdę. Polecam”, „.cała prawda o ruskich super film warty obejrzenia”, „Istotnie film jest bardzo dobrze zrealizowany, scenografia na najwyższym poziomie,realistyka tego filmu pozwala uwierzyć iż jest to dokument a nie fabuła,mam jedno ale...moim zdaniem jest odrobiną zbyt patetyczny”, „Wysokobudżetowa szmira. Najemnicy, źli Rosjanie, odważni Amerykanie i bohaterscy Gruzini. Brakuje tylko Kaczyńskiego, gdy z ostatnim granatem w dłoni sam zatrzymuje ruskie czołgi. ”. Trzynastego marca 2010 roku gruzińska telewizja „Imedi” nadaje fikcyjny 42 Miłosz Skrzyński: Moskwa i konflikt z Gruzją RW2010 reportaż i relacje niby „na żywo”. Informuje o śmierci w wyniku zamachu prezydenta Osetii Południowej Eduarda Kojoty. W następstwie tego Rosjanie mieli zażądać dymisji Saakaszwilego jako wspierającego terroryzm i rozpocząć przeciw Gruzji działania wojenne. Rząd gruziński zaczyna się ewakuować, a podczas ewakuacji ktoś zabija Saakaszwilego. Władzę przejmuje opozycja z Nino Burdżanadze na czele. Rosjanie bombardują Cchinwali, wszystkie porty i lotniska i wkraczają do Gruzji. Prezydent Polski Lech Kaczyński, jak podczas poprzedniej wojny, wsiada na pokład samolotu, aby po raz kolejny wyrazić swoje wsparcie w walce z barbarzyńską Rosją, ale podczas lotu dochodzi do wybuchu na pokładzie, którego nikt nie przeżył. Informacje o nowym konflikcie zbrojnym zdążyło przekazać dalej kilka agencji medialnych. W całej Gruzji wybuchła wielka panika. Jedna kobieta, której syn służył w armii podczas ostatniej wojny, umarła na skutek zawału serca. Po sprostowaniu, że cała historia to jedna wielka mistyfikacja, przed siedzibą telewizji protestowało wiele osób, w tym politycy i duchowni. Opozycja twierdzi, że za tym wszystkim stoi prezydent Saakaszwili. Liderka opozycji Nino Burdżanadze w wywiadzie stwierdza: „Scenariusz tego fałszywego programu specjalnego był napisany przez Saakaszwilego. Nikt w tym kanale bez jego wiedzy na taką prowokację nie poszedłby. Władzy zależy, by podsycać wśród Gruzinów panikę. Chcą utrzymać swoje krzesła. Ludzi chcą straszyć rosyjską agresją, żeby ukryć fiasko swojej polityki”. Opinie i stanowiska organizacji międzynarodowych i państw były też bardzo różne. Popierające Gruzję jak np. Polska, Ukraina czy USA po bardziej powściągliwe i obiektywne (choćby Francja czy Niemcy). Warto zwrócić tu uwagę na odmienne zdania władz czeskich. Premier Mirek Topolanek w wywiadzie 17 sierpnia powiedział, że „rosyjskie czołgi w Gruzji przypominają inwazję wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację w 1968 roku”. Prezydent Vaclav Klaus na takie 43 Miłosz Skrzyński: Moskwa i konflikt z Gruzją RW2010 porównanie odpowiedział, że nie ma między tymi wydarzeniami żadnej analogii, „Czechosłowacja nie zaatakowała wtedy Rusi Podkarpackiej, inwazja nie była odpowiedzią na nasz atak, a Dubczek nie był Saakaszwilim”. Jak sam powiedział i zwróćmy tu uwagę na jego naprawdę obiektywną postawę, dogłębną znajomość tematu i całego problemu „nie wydał żadnego oficjalnego oświadczenia na temat konfliktu, bo nie chciał dać się ponieść na modnej fali tego, że Gruzja jest złota, a Rosja zła”. Zdystansował się również od stanowiska prezydentów Polski, Ukrainy i państw bałtyckich, „uważając, że w ich reakcji dominuje wynikająca z przeszłości niechęć do Rosji”. Bardzo ważnym i istotnym było też stwierdzenie, „że sprawa jest bardziej złożona. Kwestia graniczna nie została po odzyskaniu niepodległości przez Gruzję uregulowana, a wielu obserwatorów i liczne media milczą na temat praw rdzennej ludności Osetii Południowej do suwerenności lub wyraźnej autonomii”. Tymczasem... po konflikcie? Do Tbilisi przybywa prezydent Nicolas Sarkozy w celu podpisania uzgodnionego w Moskwie porozumienia. Zastrzeżenia Saakaszwilego budzi 6 punkt. W końcu jednak, po zmianach w zapisie tego właśnie punktu, porozumienie zostaje podpisane. Gruzja występuje oficjalnie ze Wspólnoty Niepodległych Państw. Cały czas po terytorium Gruzji przemieszczają się rosyjskie patrole i jednostki, dokonując planowanych zniszczeń strategicznych obiektów i urządzeń oraz konfiskujące i wywożące przejęte wyposażenie wojskowe i broń. Szesnastego sierpnia Rosjanie oficjalnie potwierdzają przejęcie tylko samych ciężkich pojazdów pancernych w ilości ponad 100 sztuk, z czego 65 czołgów i pięć maszyn wyposażonych w rakiety ziemia-powietrze. Armia rosyjska wyznaczyły strefy buforowe na terenie Gruzji wzdłuż granic z Abchazją i Osetią Południową i zakazała jakichkolwiek ruchów wojska i policji gruzińskiej. Okupacja tych terenów m.in. miasta Gori trwała do 22 44 Miłosz Skrzyński: Moskwa i konflikt z Gruzją RW2010 sierpnia. Dokonano wymiany jeńców. 26 sierpnia Rosja uznała niepodległość Abchazji i Osetii Południowej. 29 sierpnia Gruzja zerwała stosunki dyplomatyczne z Rosją. 8 września podpisano porozumienie pomiędzy Rosją a Unią Europejską, w którym Rosja zobowiązała się nie prowadzić jakichkolwiek działań militarnych na terenie Gruzji. Udały się tam również misje ONZ, OBWE i Unii Europejskiej, której celem jest m.in. kontrolowanie realizacji zawartego porozumienia. Na pograniczu znowu dochodziło do krwawych incydentów, takich jak np. wybuchy min czy samochodów-pułapek, były ofiary śmiertelne, a obie strony obwiniały się wzajemnie o prowokacje. W wyniku „wojny propagandowej”, a właściwie zaniżania strat własnych, a zawyżania przeciwnika, przez wszystkie strony konfliktu, nie do końca można to prawidłowo ustalić. Dane o stratach rosyjskich to 64 żołnierzy poległych, 283 rannych i 3 zaginionych. Gruzińskich żołnierzy zginęło 169, 16 policjantów i 228 cywili. Według danych oficjalnych 158 tysięcy ludzi musiało opuścić swe domy. Dach nad głową straciło zarówno wielu Osetyjczyków, a około 15 tysięcy Gruzinów musiało na zawsze porzucić swe domy na terenie Abchazji i Osetii Południowej, uciekając szczególnie przed Osetyjczykami. Kilkadziesiąt tysięcy uchodźców przemieszczało się po terenie całego kraju podczas trwania konfliktu. Wojna w niczym nie wpłynęła na prowadzoną politykę Gruzji. Nadal aspiruje do NATO i utrzymuje swoje prozachodnie sympatie. Nadal stara się być ważnym partnerem, zwłaszcza ekonomicznym w tym rejonie świata. Obydwie strony konfliktu podczas wojny używały głównie sprzętu i uzbrojenia konstrukcji radzieckiej, oczywiście odpowiednio unowocześnianego i modyfikowanego, o czym już wspominaliśmy. Na portalach internetowych jest możliwość obejrzenia wielu filmów pokazujących fragmenty starć czy przejazdy wojsk, można zatem spokojnie wszystko zobaczyć (włącznie ze zniszczeniami, rozbitymi czołgami, zestrzelonymi samolotami, trafienie celu polską rakietą Grom 45 Miłosz Skrzyński: Moskwa i konflikt z Gruzją RW2010 itp.), nie ma sensu więc zajmować się tu opisem. Niezależna międzynarodowa komisja powołana do zbadania konfliktu w Gruzji, składająca się z ekspertów w dziedzinie wojskowości, prawa i historii, sporządziła raport opublikowany 30 września 2009. Raport stwierdza, że wojna została rozpoczęta atakiem Gruzji, który był niezgodny z prawem międzynarodowym. Dalej raport stwierdza, że gruziński atak poprzedzony był miesiącami prowokacji i obie strony gwałciły wtedy prawo międzynarodowe. „Ostrzał artyleryjski Cchinwali (stolicy Osetii Południowej) przez gruzińskie siły wojskowe nocą z 7 na 8 sierpnia 2008 stał się początkiem zbrojnego konfliktu na dużą skalę” – stwierdza raport. Potem dodaje: „Powstaje pytanie, czy owo użycie siły (...) było uzasadnione w rozumieniu prawa międzynarodowego. Otóż nie było”. Raport stwierdza dalej, że zarzuty Gruzji, iż miało miejsce rosyjskie militarne wtargnięcie na dużą skalę na teren Południowej Osetii przed wybuchem wojny, nie mogło być „wystarczającym uzasadnieniem”, chociaż, przyznaje raport, fakt ten był sprzeczny z prawem międzynarodowym. „Co więcej, kontynuowane po zawarciu porozumienia o zawieszeniu ognia działania niszczycielskie nie są w żaden sposób usprawiedliwione”. Dziś Gruzję polecam szczerze wszystkim jako miejsce spędzenia wspaniałego urlopu. Zainteresowanych odsyłam do biur podróży i opracowań dla turystów. Naprawdę warto! Abchazja, a szczególnie Suchumi to też piękne tereny wypoczynkowe, które w tej chwili wracają do świetności. Do niedawna zniszczona infrastruktura turystyczna przypominała całkiem nasze ośrodki wczasowe z czasów PRL. Zmienia się dużo. To gospodarny naród, a napływają głównie inwestycje firm rosyjskich (no bo jakich właściwie w tym czasie mogłyby jeszcze?) i pojawiać zaczyna się z roku na rok coraz więcej wczasowiczów, najwięcej z krajów WNP. 46 Miłosz Skrzyński: Moskwa i konflikt z Gruzją RW2010 47 * * * Сконвертировано и опубликовано на http://SamoLit.com