<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><FictionBook xmlns="http://www.gribuser.ru/xml/fictionbook/2.0" xmlns:xlink="http://www.w3.org/1999/xlink"><description><title-info><genre>antique</genre><author><first-name>Miłosz</first-name><last-name>Skrzyński</last-name></author><book-title>Opowieści wędrowca</book-title><coverpage><image xlink:href="#_0.jpg" /></coverpage><lang>rus</lang></title-info><document-info><author><first-name>Miłosz</first-name><last-name>Skrzyński</last-name></author><program-used>calibre 0.8.38</program-used><date>12.10.2012</date><id>fc8f343a-7732-4629-b73d-5fe91a675570</id><version>1.0</version></document-info></description><body>
<section>
<empty-line /><p>MIŁOSZ SKRZYŃSKI</p>

<p>OPOWIEŚCI WĘDROWCA</p>

<p><strong>Spis treści</strong></p>

<p>Życiorysy Wrocławian............................................................................................................4</p>

<p>Wrocław 1946......................................................................................................................10</p>

<p>Feministka............................................................................................................................15</p>

<p>Jak w powieści.....................................................................................................................19</p>

<p>Blizny miłości........................................................................................................................25</p>

<p>Kiedyś też wydawali fajne książki........................................................................................27</p>

<p>Bonaparte w pizzerii, czyli jak zatacza koło nieraz opowieść..............................................29</p>

<p>Tak sobie myślę, czasami grzebiąc w archiwach................................................................32</p>

<p>Libia 2011.............................................................................................................................37</p>

<p>Krzyżacy we Wrocławiu.......................................................................................................39</p>

<p>Wrocławskie historyjki, czyli czym zakończyła się wizyta Mariana u siostry.......................41</p>

<p>Ze wspomnień Wrocławian. Dla posła Girzyńskiego...........................................................45</p>

<p>3 Miłosz Skrzyński: Opowieści RW2010</p>

<p><strong>Życiorysy Wrocławian</strong></p>

<p>Niemcy, amerykańska strefa okupacyjna, lato 1945 roku. Miasto ucierpiało,</p>

<p>może nie tak doszczętnie jak wiele innych podczas tej strasznej wojny, ale</p>

<p>zniszczenia też są. Brygady robotnicze sformowane z niemieckich żołnierzy, w tej</p>

<p>chwili jeńców, odgruzowały już ulice, pozabezpieczały uszkodzone budynki, jakoś to</p>

<p>już wygląda i wszystko powraca do jakiego takiego życia. Jest spokojnie.</p>

<p>Amerykańskie patrole wojskowe pilnują skutecznie porządku. Pracy mają ogrom.</p>

<p>Tysiące ludzi przemieszczające się we wszystkich kierunkach. Uchodźcy, którzy</p>

<p>pojawili się tu, uciekając przed Armią Czerwoną. Pozwalniani więźniowie z</p>

<p>hitlerowskich więzień i obozów, rzesze przymusowych robotników ze wszystkich</p>

<p>stron okupowanej przez Niemców do niedawna Europy. Międzynarodowy tłum. A w</p>

<p>nim wielu poszukiwanych zbrodniarzy i nie tylko, bo również naukowców, agentów i</p>

<p>innych będących w sferze zainteresowań zwycięzców. Odpowiednie służby</p>

<p>wykonują więc swoje obowiązki. Co jakiś czas kogoś zatrzymują, zabierają, po</p>

<p>niektórych przyjeżdżają wysłannicy innych sojuszniczych narodów, najczęściej</p>

<p>Rosjanie. Najwięcej ludzi okupuje codziennie placówki Czerwonego Krzyża.</p>

<p>Poszukują rodzin, znajomych, starają się czegoś dowiedzieć, każdy zastanawia się</p>

<p>czy, gdzie i do kogo ma wracać. Wielu już wyjechało. Nad byłymi więźniami</p>

<p>kacetów opiekę roztaczają odpowiednie instytucje. Leczą, odżywiają, odtwarzają</p>

<p>dokumenty i szykują chętnych do powrotu. Byli robotnicy cudzoziemscy są w</p>

<p>podobnej sytuacji. Otrzymali pomoc a wielu już wyjechało w rodzinne strony.</p>

<p>Najwięcej Francuzów, ale też i wielu Polaków, Czechów, Węgrów. Ci nie do końca</p>

<p>są pewni, co ich tam czego w związku z nową sytuacją międzynarodową. Póki co</p>

<p>zastanawiają się, co robić dalej, a na nudę nie narzekają. Pracy i zajęcia jest dla</p>

<p>wszystkich. A warunki bytowania, w porównaniu z tym co było za faszystów, a u</p>

<p>niektórych nawet w porównaniu z domem rodzinnym, to teraz najprawdziwszy raj.</p>

<p>Jedzenia i rozrywek nie brakuje. Funkcjonują już lokale, sklepy, oczywiście czarny</p>

<p>4 Miłosz Skrzyński: Opowieści RW2010</p>

<p>rynek, ludzie nadrabiają stracone lata. Funkcjonują raczej dawne układy i</p>

<p>znajomości, zawiązane jeszcze podczas wojny, ale nawiązują się również i nowe</p>

<p>pomiędzy pojawiającymi się wciąż ludźmi.</p>

<p>Swietłana wracała z biura repatriacyjnego i zastanawiała się zła, a wręcz</p>

<p>wściekła, co robić dalej? Miała tam znajomego, który obiecał jej znaleźć kogoś, kto</p>

<p>zniknął dosłownie kilka dni temu. Czy wyjechał?</p>

<p>I dokąd? Czy może jest tu gdzieś, ale nie może się kontaktować. Kwarantanna</p>

<p>jakaś czy co? Sama się w duchu pocieszała. A tu niestety... Okazało się, że wyjechał.</p>

<p>I to na zawsze, i bardzo daleko. Poznali się nie tak dawno. Zaraz po zakończeniu</p>

<p>wojny. Przyjechał tu wraz z grupą byłych więźniów, cudem ocalałych Żydów. Był</p>

<p>jakimś inżynierem, nie skończył więc od razu jak wielu jego ziomków. Od razu zajęli</p>

<p>się nimi ci z międzynarodowych organizacji. Dbali, leczyli, karmili, ubierali...</p>

<p>wypłacali jakieś zapomogi, miał więc zawsze pełne kieszenie pieniędzy, a i przynosił</p>

<p>ze sobą jakieś delikatesy, czekoladę, szynkę i taki rudy amerykański alkohol. Nie był</p>

<p>przystojny. Typowa semicka uroda. Czarne włosy i orli nos. Znał przyzwoicie</p>

<p>rosyjski i rozumiał ukraiński, bo pochodził gdzieś z pogranicza, z Polski, Rumunii</p>

<p>czy Węgier, zresztą jaka różnica, ona i tak nie wiedziała wtedy dokładnie, gdzie to</p>

<p>właściwie jest. Ważne, że był on. Był kimś i można z nim było ułożyć sobie życie.</p>

<p>Szykował się do wyjazdu i nawet wspominał, że zabierze ją ze sobą. A ona mu</p>

<p>wierzyła, nie tak do końca, bo z mężczyznami różnie bywa, ale była pewna, że da</p>

<p>sobie z nim radę i razem opuszczą Europę na zawsze. Żydom pozwalali jechać do</p>

<p>Ameryki. A jeśli nie tam, to tyle opowiadał o tym ich nowym państwie w Palestynie-Izraelu. Dowiedziała się niedawno, że jest w ciąży. Teraz już na pewno pojadą razem,</p>

<p>nic już nie stanie na przeszkodzie. Ale ukochany nagle zamilkł .Czasami już tak</p>

<p>bywało, że coś go zatrzymywało, ale zawsze jakoś ją powiadomił, co się z nim</p>

<p>dzieje. A tu cisza. A dzisiaj jak grom z jasnego nieba spadło na nią, że Franciszek</p>

<p>Mordechaj Rozenblumenkranz opuścił port w Hamburgu na pokładzie</p>

<p>amerykańskiego statku, w jakim kierunku tego nie wiadomo – ale czy to ważne? Co</p>

<p>ona teraz ma ze sobą zrobić? Jeszcze z brzuchem? To jednak prawda, co mówili o</p>

<p>5 Miłosz Skrzyński: Opowieści RW2010</p>

<p>Żydach niektórzy ludzie i towarzysze w Związku Radzieckim, a później Niemcy.</p>

<p>„Ale spokojnie, Swietik, nie w takich się kłopotach już bywałaś w życiu”. I w</p>

<p>rodzinnym Związku Sowieckim, i w czasie wojny tutaj. Zaraz coś się wymyśli. Na</p>

<p>pewno nie da się odesłać na Ukrainę. O nie! Tyle zrobiła, żeby się z niej wydostać! A</p>

<p>różnie mówią. Jeszcze w czasie wojny jakiś oficer Rosjanin, ale w niemieckim</p>

<p>mundurze, mówił jej, że wszystkich, którzy dali się zabrać do niewoli, Stalin każe</p>

<p>rozstrzeliwać od razu jako zdrajców. Albo zsyłka, a to tylko wolniejsza śmierć.</p>

<p>Wiedział, co mówi. Nie można tam wrócić. Są tacy, co jednak się zdecydowali, ale</p>

<p>wielu nie chce i jeszcze są tu. Tylko czy Amerykanie nas tu będą jeszcze długo</p>

<p>trzymać? Może nas odeślą, przecież mają podobno z naszymi jakieś umowy. Ale</p>

<p>nawet gdyby i kara za powrót nie groziła, ona i tak nie wróci. Pamięta dobrze, jak</p>

<p>tam jest. Tego się nie da zapomnieć. Rodzinna wieś to drewniane chałupy z</p>

<p>glinianymi podłogami, drzwi zamykane belką i szmaty zwisające z sufitu służące za</p>

<p>kołyskę dla dzieci. Chustki na głowach, szmaty na nogach albo walonki. Płoty z</p>

<p>gałęzi... a tu cywilizacja, klamki w drzwiach, łazienki... w ogóle szkoda gadać. Błoto,</p>

<p>roztopy, w zimie zaspy ze śniegu, a latem kurz i straszny upał. A do szkoły trzeba</p>

<p>było przez te przeszkody kilka kilometrów chodzić. A w szkole nauczyli pisać,</p>

<p>czytać i trochę liczyć, ale najwięcej to o Leninie i Stalinie. W sali w najważniejszym</p>

<p>miejscu był kącik Lenina i tam pod jego zdjęciem zawsze zapalona żarówka. Jak tu u</p>

<p>Niemców w ich kościołach też jest taka szafka, pod którą zawsze świeci się lampka.</p>

<p>Czasami w jakieś święta pani nauczycielka otwierała to święte miejsce: – „dzieci,</p>

<p>konfietki od towarzysza Lenina!”. I można było zjeść cukierka! Czasy były straszne.</p>

<p>Kolektywizacja, walka z wrogami klasowymi i kontrrewolucją. I głód. Straszny głód.</p>

<p>Pozjadano wszystko, co dało się jakoś zjeść. Żołędzie, korę z drzew, sznurowadła i</p>

<p>rzemienie. Podobno i ludzi też zjadali... I do tego ta straszna praca w kołchozie od</p>

<p>rana do nocy. Rodzice nie przeżyli, zresztą ojca nie pamiętała i nie mówiło się o nim</p>

<p>wcale. Zabrała ją jakaś daleka ciotka do Połtawy. Na wsi u innych krewnych została</p>

<p>siostra i brat. Ale ich nie lubiła. Miała ich za tępaków. „Oni nadają się tylko do</p>

<p>takiego życia i roboty w polu, ja to co innego, mogę zajść daleko, byle się tylko</p>

<p>6 Miłosz Skrzyński: Opowieści RW2010</p>

<p>gdzieś wcisnąć” – myślała o sobie.</p>

<p>Tam w mieście już było inaczej, ale i tak w porównaniu do Niemiec to tępota i</p>

<p>zacofanie. Jakoś się jednak żyło. Pracowało, chodziło na tańce nawet... Byle tylko nie</p>

<p>szkodzić ojczyźnie i towarzyszowi Stalinowi. A potem wybuchła wojna. Nagle</p>

<p>pojawili się Niemcy. Na początku nie byli tacy straszni, przynajmniej ona się z takimi</p>

<p>nie zetknęła. Rozdawali czasami czekoladę, niektórzy mówili coś o Ukrainie. Zaczęła</p>

<p>trochę uczyć się ich języka. Dało się jakoś żyć. Była zresztą młoda, dla niektórych</p>

<p>nawet atrakcyjna, dawała więc sobie radę. Zabierali ludzi do pracy, do Niemiec.</p>

<p>Wielu nie chciało, uciekali... ale dlaczego? Nie rozumiała tego. Sama niewiele</p>

<p>potrafiła, a w pierwszej kolejności poszukiwali fachowców. Przynajmniej jeszcze</p>

<p>wtedy. Innych zapędzali do pracy dla Rzeszy na Ukrainie. Aż tu jednego dnia wielka</p>

<p>łapanka. Cała Połtawa zablokowana przez setki żołnierzy i policjantów, wielu z</p>

<p>tresowanymi psami do łapania ludzi. Biorą tylko młode kobiety. Ktoś usłyszał, że</p>

<p>potrzebują do wojskowych burdeli, żadna się im nie wywinęła. Jak to u Niemców,</p>

<p>wszystko świetnie zorganizowane. Prowadzą zatrzymane go gabinetów, a tu od razu</p>

<p>bada je lekarz. Są takie co odpadają. Tatianie, tej z sąsiedniego domu, udało się</p>

<p>wrócić do męża, bo była w ciąży. Nie wzięli. Później w wagony i rozwieźli po</p>

<p>różnych częściach okupowanej Europy. Ona trafiła tutaj. Nie wszystkie jednak trafiły</p>

<p>do domów publicznych. Pracy w innych profesjach też w Niemczech nie brakowało.</p>

<p>Nie było tak źle. Kto pracował uczciwie dla Rzeszy, ten miał co jeść i w co się ubrać.</p>

<p>W porównaniu do tego, co było w domu, to tu istny raj, mimo że u wroga. A że</p>

<p>jeszcze była młoda, ładna i zaradna, wręcz cwana, dawała sobie doskonale radę...</p>

<p>Jakoś dotrwała do końca wojny bez kłopotów. Ludzie też pomagali. Mężczyźni</p>

<p>potrafili zorganizować coś do jedzenia, podzielili się. Byli tu Ukraińcy i Polacy, i</p>

<p>Rosjanie. Polaków nie lubiła. Pamiętała, jak ją uczyli, że to naród imperialistów i</p>

<p>wyzyskiwaczy. Nie chciał się przyłączyć do Związku Radzieckiego. „Te polaczki” –</p>

<p>mówiła o nich ze swoimi. Chociaż taki jeden, Stasiu chyba miał na imię, nie był taki</p>

<p>zły. Podobała mu się nawet. Też jej zawsze coś podarował. Miał dobrą pracę u</p>

<p>Niemców na kolei. Język podobny, rozumieli się. Tak, widywała tych Polaków teraz</p>

<p>7 Miłosz Skrzyński: Opowieści RW2010</p>

<p>tu często. Żyją dobrze. Są tacy, co się tu pożenili z dziewczynami. Mają takie swoje</p>

<p>osiedle. Chłopcy wstąpili do amerykańskich Oddziałów Wartowniczych, dostali</p>

<p>dobre wynagrodzenie, utrzymanie i mieszkania, nawet służbę niemiecką. Mają</p>

<p>swojego księdza, klub, orkiestrę. I nikt ich nie wyrzuca stąd, a wręcz odwrotnie!</p>

<p>Stasiu też wpadł na nią nie tak dawno, jak wracała od tego fałszywego Żyda,</p>

<p>pozdrowił, zapytał, co słychać. Ale wtedy on jej nie interesował. Taki przystojny w</p>

<p>tym mundurze z białymi pasami. Chyba nie ma żadnej kobiety, chociaż nie wiadomo.</p>

<p>Lubił zawsze poużywać życia. Jeśli ma, to też nie problem. Tak, jest szansa tu zostać</p>

<p>przy tych Polakach. Nawet jeśli pojechać do Polski, to tam też lepiej niż u nas.</p>

<p>„Słyszałam, że wszystko da się załatwić... nawet można powiedzieć, że miałam</p>

<p>rodziców Polaków. Przecież mogło tak być. Oczywiście. U nas słyszałam kiedyś, jak</p>

<p>taki z NKWD chyba mówił, że to my tworzymy historię, to i ja sobie stworzę”.</p>

<p>Tak rozmyślając po drodze, Swietłana znalazła się, tak jakby całkiem</p>

<p>przypadkowo, w kwartale miasta wyznaczonym dla wojsk okupacyjnych.</p>

<p>Kwaterowali tu też Polacy w służbie amerykańskich Oddziałów Wartowniczych.</p>

<p>Spacerowała więc tam i z powrotem po jednej głównej ulicy, przez którą każdy tu</p>

<p>zmierzający musiał przejechać. Z zadumy wyrwał ją nagły pisk opon i zatrzymał się</p>

<p>wojskowy jeep.</p>

<p>– Cześć, Swieta! Co u ciebie słychać? Co ty tu robisz? – zapytał uśmiechnięty</p>

<p>Staś siedzący obok kierowcy. – Jedź, ja wrócę sam, znajomą spotkałem – powiedział</p>

<p>szoferowi i wyskoczył z samochodu.</p>

<p>Rozpoczęli rozmawiać jak dobrzy znajomi. Od słowa do słowa zaprosił ją do</p>

<p>siebie na sobotę na tańce do klubu. Oczywiście przystała z ochotą na propozycję.</p>

<p>Taki elegancki, buty wypucowane aż się świecą i koszula czysta, pachnąca, z białym</p>

<p>kołnierzykiem, nie to jednak co te nasze chłopy.</p>

<p>– Odprowadzić cię do domu? – zapytał jeszcze.</p>

<p>– Nie, nie. Nie trzeba. Przejdę się sama. Muszę jeszcze coś przemyśleć.</p>

<p>„Wiedziałam, że się uda, ja mam zawsze szczęście” – pomyślała. Było</p>

<p>faktycznie o czym myśleć. Do soboty czasu niewiele, a w głowie należało</p>

<p>8 Miłosz Skrzyński: Opowieści RW2010</p>

<p>dopracować do końca ten chytry plan.</p>

<p>9 Miłosz Skrzyński: Opowieści RW2010</p>

<p><strong>Wrocław 1946</strong></p>

<p>Wrocław wiosną 1946 roku przypominał inną planetę i trochę Dziki Zachód.</p>

<p>Zgliszcza i ruiny, na których rodzi się na nowo życie ze wszystkimi swoimi barwami,</p>

<p>tymi ciemnymi także. W mieście Niemcy, Polacy, Rosjanie (raczej sowieci, bo są</p>

<p>przedstawiciele wszystkich radzieckich narodów), repatrianci, szabrownicy i</p>

<p>spekulanci. W każdej z tych grup znajdą się chętni i rządni uciech, rozrywki.</p>

<p>Człowiek jest tylko człowiekiem, zawsze tego będzie potrzebował. Doskonale o tym</p>

<p>wiedzą Józko Majcher i Walerko Bałak. Obaj ze starej lwowskiej szkoły kryminalnej.</p>

<p>W podziemnym półświatku potrafili zawsze dobrze się ustawić i zarobić.</p>

<p>Doświadczeni latami okupacji brunatnej i czerwonej trafili tu już latem 45. Szybko</p>

<p>odkryli źródło dochodu i zorganizowali podziemne kasyno. Dosłownie podziemne,</p>

<p>bo mieściło się w jednej z piwnic częściowo spalonej kamienicy w pobliżu Teatru</p>

<p>Miejskiego. Wstęp tylko dla wtajemniczonych i sprawdzonych klientów, jak w</p>

<p>Chicago w latach prohibicji. Taka namiastka Zachodu. Tu chętnie bywali ci, których</p>

<p>było na to stać. Typy spod ciemnej gwiazdy, oficerowie polscy i sowieccy</p>

<p>przepuszczali skarby zdobyte na pokonanych Niemcach. Ruletka, dobry alkohol,</p>

<p>kelnerzy, wszystko tak jak powinno być. W komendzie milicji oczywiście też ktoś</p>

<p>dobrze wiedział, co dzieje się w pobliskiej piwnicy, ale z wiadomych przyczyn nie</p>

<p>interweniował, a wręcz pomagał chociażby w taki sposób, że każdej nocy w pobliżu</p>

<p>ulicę patrolował przynajmniej jeden funkcjonariusz. Wszystko funkcjonowało dobrze</p>

<p>od kilku miesięcy. Klientów przybywało. Wieczór jak każdy. Na sali dobrze bawiące</p>

<p>się towarzystwo. Rosyjscy oficerowie popijają zdrowo i przegrywają zdobyczne</p>

<p>dolary. Towarzyszące im damy obwieszone kosztowną biżuterią, która jeszcze</p>

<p>niedawno należała do szanowanych rodów niemieckich dzielnie im sekundują. Jacyś</p>

<p>panowie w garniturach, przy jednym ze stolików w eleganckim kostiumiku, widać, że</p>

<p>szytym na miarę z materiałów z UNRRY, młoda, ładna kobieta. Szeroki kapelusz</p>

<p>przysłania jej twarz. Jest tu dopiero po raz trzeci, przyjaciel jeszcze z Tarnopola, a</p>

<p>10 Miłosz Skrzyński: Opowieści RW2010</p>

<p>obecnie handlarz zaopatrujący miasto w mięso, ją tu rekomendował. Młody polski</p>

<p>kapitan siedzący przy tym samym stoliku nieśmiało ją adoruje. Szarmancko podaje</p>

<p>jej ogień. Dopijają swoje kieliszki koniaku spokojnie, póki co nie zajmują się grą.</p>

<p>Ulicą leniwie przechadza się milicjant, wie co ma robić, czego nie widzieć, kiedy</p>

<p>ewentualnie interweniować. Wdzięczny jest porucznikowi za ten właśnie „przydział”.</p>

<p>Zawsze to parę groszy extra i jakieś luksusowe prezenty też się trafią. Na stercie</p>

<p>gruzów przysiadł się jakiś biedny, kuśtykający inwalida wojenny. Młody chłopak,</p>

<p>dowiedział się gdzieś chyba, że tu pojawia się często lepsze towarzystwo, więc może</p>

<p>jakoś wspomoże kalekę, może nawet paczkę papierosów ktoś podaruje.</p>

<p>– A niech sobie siedzi biedak, niech i on coś ma, przecież jak i gdzie on tu</p>

<p>zarobi – wymruczał pod nosem milicjant i pomalutku ruszył w kolejną rundkę.</p>

<p>Nagle łomot, kurz i pył. Na sali, jakby wyszli ze ścian i sufitu, pojawia się</p>

<p>trzech zamaskowanych mężczyzn. Uzbrojeni po zęby, pepesze, granaty. Jak na</p>

<p>gangsterskich filmach terroryzują gości. Biją i ogłuszają personel kolbami. Wszystko</p>

<p>bardzo sprawnie, pieniądze wędrują do worka, jeden z nich każe ściągać i sam zrywa</p>

<p>z kobiet biżuterię. Kapitanowi, siedzącemu przy stoliku z elegancką dziewczyną w</p>

<p>kapeluszu, dyskretnie udaje się wyciągnąć z kabury pistolet, ale gdy bierze na cel</p>

<p>jednego z napastników, jego sąsiadka strzela mu prosto w głowę. Teraz wszyscy</p>

<p>szybko do wyjścia. Na ulicy zaalarmowany wystrzałem milicjant podbiega do</p>

<p>budynku, z ramienia ściąga karabin, ale siedzący inwalida strzela mu w plecy.</p>

<p>Gospodarze lokalu przygotowani są i na taką sytuację. Wiedzą, co im grozi i co</p>

<p>należy robić:</p>

<p>– Józku, tak jak my planowali, zabieramy klamoty i spieprzać trzeba. Staszku,</p>

<p>na nas czeka w Szczycini, a potem si zobaczy. – W stolicy Dolnego Śląska już się</p>

<p>nigdy nie pojawili.</p>

<p>Zza rogu wyjeżdża willys, napastnicy wskakują i znikają w gąszczu ruin. Trasa</p>

<p>przygotowana doskonale. Jadą na zachód, szybko, przez wyludnione miasto. Za</p>

<p>lotniskiem na Gądowie porzucają pojazd i rozpierzchają się. Za pół godziny są</p>

<p>umówieni w okolicach ul. Szczecińskiej. Mają przygotowane inne środki transportu,</p>

<p>11 Miłosz Skrzyński: Opowieści RW2010</p>

<p>furmanki. Wynajęli niewtajemniczonych woźniców, niby że wracają z Wrocławia z</p>

<p>suto zaprawianego przyjęcia. Jadą w stronę Złotnik, popijają po drodze, żeby wypaść</p>

<p>wiarygodnie. Wiedzą, że sąsiedzi wszystko widzą i chętnie o wszystkim opowiedzą,</p>

<p>jak ktoś będzie pytać. Natura taka. Znają się właściwie „od zawsze”. Pochodzą z</p>

<p>sąsiadujących podlwowskich wiosek przesiedlonych na Ziemie Odzyskane. Ich</p>

<p>„wędrówka ludów” zakończyła się w okolicach wrocławskiej Leśnicy. Nigdy nie</p>

<p>uśmiechała im się ciężka praca na roli. Wabił ich wielki świat, to co było dostępne</p>

<p>już we Lwowie. W „karierze” pomogła wojna. Chaos, demoralizacja stwarzały</p>

<p>wielkie możliwości. Zajmowali się szmuglem, czarnym rynkiem, handlem</p>

<p>informacjami, donoszeniem, wymuszeniami, zwykłym rabunkiem, szantażem...</p>

<p>Dwóch braci Roman i Włodek Karpiuk i Jan Oleszko (kierowca willysa w dzisiejszej</p>

<p>akcji) służyli też w UPA. Tam mieli wiele możliwości, chociażby uregulowania</p>

<p>rachunków z kimś, kto był niewygodny i zaszedł jakoś za skórę. Paweł Kryszko</p>

<p>(właściwie przywódca bandy) działał w AK. To bywało również przydatne. Markowi</p>

<p>Marko (inwalidzie) nie udało się uniknąć poboru do 2 Armii LWP i szlak bojowy</p>

<p>zakończył ciężko ranny w nogę pod Świdnicą. Zofia Pik od zawsze chciała żyć jak</p>

<p>wielka dama, jakie widywała, gdy jak mama zabierała ją czasami do Lwowa, pijące</p>

<p>kawę u „Georga” czy spacerujące na Wałach Hetmańskich lub Rynku. Jaką damą</p>

<p>może zostać w kraju demokracji ludowej, zrozumiała szybko.</p>

<p>Lista ich grzechów była na tyle długa, że wiedzieli, co grozi im, jeśli w końcu</p>

<p>do nich dojdą. A że dojdą byli pewni. Znali już, na ile skuteczne jest NKWD.</p>

<p>Powojenny rozgardiasz pomagał im jeszcze jakoś funkcjonować, ale w każdej chwili</p>

<p>mogło zrobić się gorąco. Planowali ucieczkę na Zachód, a na to potrzeba było</p>

<p>pieniędzy. Kryszko miał kontakty z dawnych czasów, przewodników i kanał</p>

<p>przerzutowy. Oszczędności, dolarów i złota, też by wystarczyło, ale trzeba tam też</p>

<p>jakoś się urządzić.</p>

<p>Kiedyś przypadkowo w centrum Wrocławia spotyka dawnego znajomego</p>

<p>majora AK. Ten teraz działa w WIN, zaprzysięga Kryszkę i opowiada mu o</p>

<p>działającym nielegalnym kasynie, którym interesuje się podziemny wywiad. Można</p>

<p>12 Miłosz Skrzyński: Opowieści RW2010</p>

<p>tam prowadzić świetną robotę wywiadowczą. Kryszko podejmuje się rozpracowania</p>

<p>lokalu, ale w zupełnie innym celu. Razem z kompanami opracowują plan. Z trotylem</p>

<p>i bronią nie ma żadnego problemu. Wiedzą, jak rozbić ścianę, żeby znaleźć się w</p>

<p>miejscu akcji. Zofia przez jednego ze swoich byłych kochanków, hochsztaplera z</p>

<p>Tarnopola, załatwia dla siebie niewzbudzający podejrzeń wstęp do „klubu”.</p>

<p>Organizują jeszcze tylko samochód i skok udaje się. Doświadczenie wojenne,</p>

<p>partyzanckie, bandyckie przydaje się. Jeszcze tej samej nocy na szosie do Środy</p>

<p>Śląskiej ma na nich czekać samochód. To pierwszy etap przerzutu na Zachód. Dotrą</p>

<p>do granicy i przez Czechosłowacją do wymarzonej Amerykańskiej Strefy.</p>

<p>Niby rozochocone towarzystwo prosto z imprezy idzie do domu Karpiuków. Ci</p>

<p>jako bracia zajęli cały niewielki domek, nie ma więcej rodziny, świadków nie będzie.</p>

<p>– Dobra, przebierać się, ubrania spalić w piecu, sprawdzić, czy nikt niczego nie</p>

<p>zapomniał. Jak wieś zaśnie, ruszamy dalej – komenderuje Paweł Kryszko.</p>

<p>– Głupio tak trochę, swoich nie zobaczymy prędko – martwi się Marek Marko.</p>

<p>– Zobaczymy, zobaczymy. Jak się za łby wezmę Amerykanie z Ruskimi, to</p>

<p>zobaczymy. Niedługo będziemy już w Bawarii, to odkrytki swoim powysyłasz.</p>

<p>– A mówiłeś, że do Niemiec jedziemy?! W jakiej Bawarii?</p>

<p>Zaczekali, aż okolica ucichnie, pogasną światła i cichaczem wymknęli się ku</p>

<p>wolności. Samochód czekał tak jak było umówione.</p>

<p>*</p>

<p>W gabinecie, zajętym przez pułkownika NKWD Pietrowskiego, siedział polski</p>

<p>major z MBP Świątoniowski. Pułkownik czuł się tu jak udzielny książę, wiedział,że</p>

<p>praktycznie cała władza należy do niego i starał się gorliwie wypełniać swoje</p>

<p>obowiązki.</p>

<p>– Majorze, to nie był Werwolf, WIN czy inni faszyści. Oni zabiliby wszystkich,</p>

<p>zresztą to dla nas bez różnicy. Zachciało się kapitalistycznych rozrywek. Zobaczyli</p>

<p>trochę świata, rozbisurmanili. Okradają swoją ojczyznę. Towarzysz Stalin liczył się z</p>

<p>tym i przygotował dla takich odpowiednie instrukcje. Tam, gdzie pojadą, będą mieli</p>

<p>13 Miłosz Skrzyński: Opowieści RW2010</p>

<p>inne zajęcia. Waszymi obywatelami, których wczoraj zatrzymano, też my się</p>

<p>zajmiemy. Po tym, co się wydarzyło, ma nie być żadnego śladu! Zrozumiano</p>

<p>Majorze? Oficjalnie, jakby co, tam działali imperialistyczni szpiedzy. Waszym</p>

<p>zadaniem Towarzyszu jest znaleźć tych, co to zrobili. Oni w tym społeczeństwie</p>

<p>wyrosną na bohaterów, a tego nie chcemy! Co dalej, wiecie dobrze sami!</p>

<p>Powodzenia!</p>

<p>Świątoniowski wyszedł i zabrał się do pracy. Już po mieście biegali jego</p>

<p>informatorzy. Wiedział doskonale, że jakaś dedukcja, szczęście to bzdety z</p>

<p>kapitalistycznych filmów. Tu potrzeba metod takich jak stosują towarzysze</p>

<p>radzieccy. Psychologia, donosy, w mordę dać, kiedy trzeba, a i współpracować ze</p>

<p>społeczeństwem. No, tylko naród nieuświadomiony politycznie i nieufny.</p>

<p>Znaleziono szybko samochód, a raczej to, co z niego pozostało. Szabrownicy</p>

<p>byli pierwsi. Później, używając wszystkich wyżej wymienionych metod, śledczy</p>

<p>dowiedzieli się o furmankach i właściwie kiedy już dotarli do Złotnik, przyszedł</p>

<p>telefonogram, że nasi bohaterowie zostali zatrzymani przy nielegalnym przekraczaniu</p>

<p>granicy. Przesłuchiwali ich fachowcy, więc szybko skojarzono fakty. Jak rozkazał</p>

<p>pułkownik Pietrowskij postarano się o to, aby to zdarzenie wymazać całkowicie z</p>

<p>historii Wrocławia. Nasi przestępcy spoczęli na pewno w jakiejś wspólnej mogile z</p>

<p>prawdziwymi polskimi patriotami.</p>

<p>14 Miłosz Skrzyński: Opowieści RW2010</p>

<p><strong>Feministka</strong></p>

<p>Dzień 1. Ślub</p>

<p>Ten szowinistyczny typ zaplanował to sobie i próbował wnieść mnie na rękach</p>

<p>do USC. Ja mu powiedziałam, że w takim razie ja będę jego stamtąd wynosić. On</p>

<p>popatrzył na przygotowane dla gości butelki szampana, pokiwał głową i wycofał się z</p>

<p>pomysłu. Ja wygrałam tę pierwszą bitwę, przyjaciółki!</p>

<p>Dzień 2. Bawimy się na weselu.</p>

<p>Świadek zaproponował, żeby porwać pannę młodą i wziąć okup. Ja</p>

<p>zaproponowałam mu porwanie innego gościa, Pana Marcina – on bogatszy ode mnie</p>

<p>i okup zapłaci bardzo dobry. Mężczyźni porwali Marcina i już nie wrócili za weselny</p>

<p>stół – przepijali okup. Ja znowu wygrałam!</p>

<p>Dzień 3. Odpoczynek i kac.</p>

<p>Mąż się obudził i zaczął leczyć kaca. Mnie zaproponował posprzątanie</p>

<p>mieszkania. Ja zainteresowałam się, na kogo jest i ma być zapisane to mieszkanie. On</p>

<p>odpowiedział, że jest jego, no ale jeśli ja tu będę sprzątać, niech będzie już moje,</p>

<p>tylko żebym się już go nie czepiała. Zadzwoniłam do swojego adwokata, przyjechał i</p>

<p>załatwiliśmy sprawę. Posprzątałam to mieszkanie. Wygrałam! Ja je zdobyłam!</p>

<p>Dzień 4. Trzeba iść do pracy.</p>

<p>Obudziłam się rano, wzięłam prysznic, oporządziłam się i przygotowałam sobie</p>

<p>śniadanie. Ten lewus mój mąż chciał, żebym ja jemu zrobiła śniadanie. Objaśniłam</p>

<p>mu, że takie śniadanko można jeść tylko po prysznicu, ubrany i ogolony. On nie</p>

<p>próbował protestować i zrobił sobie sam dwie kanapki. Nie były zbyt apetyczne. No</p>

<p>wszystko mi jedno, ja i tak wygrałam!</p>

<p>15 Miłosz Skrzyński: Opowieści RW2010</p>

<p>Dzień 5. Przyszli do nas jego rodzice.</p>

<p>Jego mama spytała, czy żonka dobrze gotuje, tzn. ja. Odpowiedziałam, że gotuję</p>

<p>nieźle, no ale w tej chwili nie będę się tym zajmować, bo wzięłam do domu jakąś</p>

<p>pracę z firmy. Powiedziałam jeszcze, że jej syn w ogóle nie potrafi gotować, chyba</p>

<p>źle go wychowała. Teściowa przełknęła ślinę i poszła do kuchni. Widocznie będzie</p>

<p>uczyć syna gotować. No tak, na naukę nigdy nie jest za późno. Wygrałam jak zawsze.</p>

<p>Dzień 6. Wybieramy się i planujemy miesiąc miodowy.</p>

<p>On, mój mąż, zaproponował, żeby pojechać do Hiszpanii. Ja od dziecka</p>

<p>marzyłam, by zwiedzić Hiszpanię, no ale nie można przecież po tylu wygranych</p>

<p>starciach, ustąpić i dać mu satysfakcję. Powiedziałam, że jedziemy do Irlandii.</p>

<p>Okazało się, że on właśnie o Irlandii marzył od dziecka, a Hiszpanię zaproponował</p>

<p>tylko dlatego, że chciał mi tym sprawić przyjemność. A ja taka mało bystra żona.</p>

<p>Zdaje się – dzisiaj ja sama ze sobą przegrałam. Strzeliłam samobója.</p>

<p>Dzień 7. On zaczął planować dziecko.</p>

<p>Wybieramy się do Hiszpanii. On zaproponował, byśmy nigdy nie planowali</p>

<p>dziecka. Powiedziałam mu, że to moja sprawa planować czy nie dziecko, i jego</p>

<p>zdanie w ogóle mnie nie obchodzi. Powiedział, że oczywiście tak jest, tylko czy</p>

<p>moglibyśmy zacząć się nad tym poważnie zastanawiać, i ewentualnie planować, po</p>

<p>miodowym miesiącu? Powiedziałam, że dokładnie podczas miodowego miesiąca nad</p>

<p>tym się zastanowimy, bo wszyscy normalni ludzie wtedy właśnie zajmują się</p>

<p>robieniem dziecka!</p>

<p>On uśmiechnął się szeroko, objął mnie i pocałował. Ja wygrałam, on z radością</p>

<p>przyjmuje wszystkie moje inicjatywy! Tylko dlaczego miał taki wyraz twarzy ,jakby</p>

<p>to on wygrał?</p>

<p>Pociąg miłości?</p>

<p>16 Miłosz Skrzyński: Opowieści RW2010</p>

<p>Internetowe portale randkowe i towarzyskie chyba najbardziej ze wszystkiego</p>

<p>przypominają dalekobieżne pociągi i to na bardzo długich trasach. Na tyle długich, że</p>

<p>już chyba nikt nie pamięta, kiedy wyruszyły i dokąd jadą. Ciągle nowi i nowi</p>

<p>pasażerowie wsiadają na odpowiednich przystankach swojego życia. Ktoś ledwo</p>

<p>zdążył, ktoś inny wesoło zajmuje miejsce z masą przyjaciół i ogromną ilością</p>

<p>klamotów, tu mamy na myśli zdjęcia odpowiednio wcześniej przygotowane</p>

<p>oczywiście. Korzysta śmiało ze wszystkich wygód i udogodnień, rozkłada się po</p>

<p>półkach, przebiega i zagląda w sąsiednie przedziały i wagony. Szybko znajduje sobie</p>

<p>cel i zaczyna robić maślane oczka i szczerzyć ząbki w uśmiechach.</p>

<p>Ktoś inny stoi sobie skromniutko w korytarzu z jedną torebką – fotką albo w</p>

<p>ogóle bez niej, nerwowo pali papierosa i rozgląda wokół, no nikogo nie zaczepia,</p>

<p>czeka, kiedy na niego zwrócą uwagę i zaproszą do swojego towarzystwa. Jeśli nie</p>

<p>doczeka się zaproszenia, to wysiada na najbliższej stacji.</p>

<p>Nowi pojawiają się z entuzjazmem, nadzieją, z jakimś określonym celem.</p>

<p>Biegają po całym pociągu, zmieniają rozmówców. Czas mija i niektórzy znikają. Nie</p>

<p>dlatego, że dojechali, tylko sił już nie mają podróżować dalej, nie wytrzymują. Inni</p>

<p>znowu zakotwiczają się tu na stałe i tu organizują sobie życie. Zakochują się...</p>

<p>podobno uprawiają też seks, nie zamierzają wysiadać z wirtualnego wagonu, dobrze</p>

<p>im.</p>

<p>Tu wszystko jak w prawdziwym pociągu. Sąsiad, przed którym możesz</p>

<p>otworzyć duszę i wysłuchać jego zwierzeń, przegadać noc do rana. A obudziwszy się</p>

<p>rano, zauważyć, że sąsiada w przedziale nie ma, a na jego miejscu wisi skromna</p>

<p>tabliczka „ankieta usunięta”. I podążasz dalej... i natrafiasz na byłego sąsiada, a on</p>

<p>już ciebie nie pamięta. I sam masz do siebie pretensje za wieczną naiwność i</p>

<p>łatwowierność.</p>

<p>Takich pociągów jest bardzo dużo. I drogich ekskluzywnych ekspresów, i</p>

<p>zwykłych, wolnych kolejek podmiejskich. Niektórzy próbują jechać w tym samym</p>

<p>czasie w kilku, inni przesiadają się co chwilę lub w końcu wybierają jeden i jadą nim</p>

<p>długo, znajdują w tym przyjemność, odpoczywają. Jadą miesiącami, latami.</p>

<p>17 Miłosz Skrzyński: Opowieści RW2010</p>

<p>Wysiadają i wracają.</p>

<p>Nikt już nie pamięta stacji docelowej. Sama podróż jest ciekawsza. Wieczne</p>

<p>poszukiwanie staje się celem życia. O, ten współpasażer ciekawy, mądry, ładny, a i</p>

<p>tak wysiądzie i zniknie.</p>

<p>A może jutro pojawi się ktoś jeszcze? A mnie już tu nie będzie? A może to nie</p>

<p>mój przystanek? Tak, ja już nie pamiętam, jaka była moja stacja. I zapytać nie ma</p>

<p>kogo. Konduktor dawno zgubił mój bilet. I konduktora też nie ma już, a pociąg jedzie</p>

<p>i jedzie. A może stacja została w tyle i ten, kogo ty szukałeś stoi na pustym peronie i</p>

<p>spogląda w ślad za tobą.</p>

<p>Pociąg bardzo, bardzo dalekobieżny, droga bez początku i końca, ze swoimi</p>

<p>legendami i mitami. Z głupim maszynistą o imieniu Internet. Z konduktorami-portalami towarzyskimi. Oni witają, sprawdzają, pomogą zawsze. A ty patrzysz w ich</p>

<p>oczy i męczysz się tu, wierzysz.</p>

<p>18 Miłosz Skrzyński: Opowieści RW2010</p>

<p><strong>Jak w powieści</strong></p>

<p>Prawie wszystko potoczyło się jak w powieści. Nie takim czytadle klasy B tylko</p>

<p>stworzonym przez genialnego autora, który zaliczany jest już do współczesnych</p>

<p>klasyków.</p>

<p>Wielkie, wspaniałe, szczere i romantyczne uczucie. Jeden główny cel w życiu to</p>

<p>być razem do śmierci. Związek na odległość zawsze jest trudny, robisz więc</p>

<p>wszystko, aby to zmienić. Zarabiasz i inwestujesz pieniądze, tworzysz, budujesz coś</p>

<p>na przyszłość. Bez tego niczego nie osiągniesz. Interes się rozwija, nabiera realnych</p>

<p>kształtów. Wszystko zaczyna się układać. Są jak zawsze opóźnienia, problemy, ale co</p>

<p>tam, poradzisz sobie ze wszystkim! Dzień za dniem przybliża cię do celu. Po tylu</p>

<p>latach niepowodzeń, samotności los ci w końcu daje szansę. Kochasz i jesteś</p>

<p>kochany, czego w życiu trzeba więcej? Już niedługo! Wiesz o tym! I będzie</p>

<p>wspaniale...</p>

<p>Gdzieś wewnątrz tkwi obawa, ale starasz się ją w sobie zagłuszyć, no bo niby</p>

<p>dlaczego ma się nie udać. Czy po to życie tak cię doświadczało? Przecież nie można</p>

<p>być wiecznym nieszczęśnikiem...</p>

<p>Chociaż... jak w tej piosence „W życiu piękne są tylko chwile”...</p>

<p>I nagle spada to na ciebie. Krótka, ale szczera dosadna rozmowa. Jako człowiek</p>

<p>znający życie nie masz już żadnych złudzeń. Koniec. Świat wali się na głowę.</p>

<p>Ciemność, pustka, nie ma celu... nie ma niczego. Dlaczego?</p>

<p>Czy to ważne teraz dlaczego? Masz dość, świat jest okrutny, nie warto się</p>

<p>męczyć, nie po to pokonałeś tyle przeciwności losu, że kilka książek można by o tym</p>

<p>napisać. Wszystko na darmo, wiesz już na pewno...</p>

<p>Umrzeć potrafi każdy dureń. Odejść tak, żeby po sobie zostawić porządek –</p>

<p>tylko dżentelmen. Siadasz i szybko zakańczasz sprawy, nikt nie może przez ciebie</p>

<p>mieć problemów. Wysyłasz kilka wiadomości do kogoś, kogo uważasz za godnego</p>

<p>twoich wyjaśnień. Wszyscy, którzy cię szczerze kochali, są już na tamtym świecie.</p>

<p>19 Miłosz Skrzyński: Opowieści RW2010</p>

<p>Do końca nie jesteś pewien, czy ich spotkasz... Potem już bez problemu, spokojnie</p>

<p>sączysz alkohol, a ręka sama sięga po truciznę. I spokojnie zasypiasz. Już po</p>

<p>wszystkim, nikt cię więcej już nie skrzywdzi i ty nikogo... najlepsze honorowe</p>

<p>wyjście...</p>

<p>Budzisz się w plątaninie silikonowych rurek. Wychodzą z nosa, z gardła, coś</p>

<p>poprzyczepiane do klatki piersiowej, do przegubów dłoni. Wokoło ludzie w białych</p>

<p>ubraniach. Patrzą, nawet się uśmiechają, coś szepczą między sobą, dyskutują.</p>

<p>Wychodzą w końcu, nie wiesz, ile to trwa, bo czas jest teraz dla ciebie pojęciem</p>

<p>względnym. Pozostaje jeden, starszy pan.</p>

<p>– Dlaczego pan to zrobił? Co było przyczyną? Jaki powód właściwie?</p>

<p>– Co takiego, nie pamiętam.</p>

<p>– Dobrze pan wie i pamięta, co prawda będą się zdarzały zaniki pamięci, ale</p>

<p>teraz pan doskonale wie i może mi odpowiedzieć. – Bardzo spokojnie i fachowo</p>

<p>mnie podchodzi. To chyba jakiś psychiatra.</p>

<p>– Mam dosyć życia... stres, świat jest okropny... nie ma sensu, chcę już mieć z</p>

<p>tym spokój, nie będzie lepiej, interes nie wychodzi... – dukam pomalutku, bo rura w</p>

<p>gardle nie bardzo pozwala mi się wysławiać. Ale chcę go już spławić.</p>

<p>– Pan mnie oszukuje. Pan nie jest idiotą. Coś musiało być przyczyną. Jest pan w</p>

<p>policyjnym szpitalu, przejrzałem już pańskie wszystkie wypisy, znam pana życie na</p>

<p>wylot. Tacy ludzie jak pan nie popełniają samobójstw. Z tylu opresji pan wyszedł,</p>

<p>tyle razy uszedł Pan z życiem... w pracy, jako ratownik górski, jako przewodnik...</p>

<p>sam ratował ludzi z opresji, uwielbia pan walczyć, nie jest pan biedny... i nie będzie...</p>

<p>– Wierzy pan w Boga, doktorze? Bo ja już nie...</p>

<p>– Wierzę, ale nie wierzę, że ten postępek spowodował upadek wiary. Modlił się</p>

<p>pan o śmierć, a on nie wysłuchał? Do tego pana pchnął jakiś osobisty powód, może</p>

<p>banalny, może idiotyczny i śmieszny, a może poważny... no co?</p>

<p>– Powiem, to dacie mi spokój?</p>

<p>– Oczywiście, ale nie do końca i na siłę nie będę Pana leczył ani motywował do</p>

<p>powrotu do zdrowia. Jako doświadczony człowiek doskonale wie Pan, że do tego</p>

<p>20 Miłosz Skrzyński: Opowieści RW2010</p>

<p>trzeba zmotywować się samemu.</p>

<p>– Kobieta... rozumie pan?</p>

<p>– Zrozumiałem. Tak też myślałem, ale miałem wątpliwości. Pan jest</p>

<p>inteligentny, opanowany, doświadczony, zaprawiony w boju, nie boi się pan</p>

<p>ryzykować życiem, ale nie w takich sytuacjach... Okazuje się, że miłość jednak</p>

<p>potrafi powalić i kogoś takiego z tak mocną psychiką. Szaleńcza miłość i prawdziwa.</p>

<p>Nie zwykłe zakochanie się.</p>

<p>– Z mojej strony prawdziwa, panie doktorze...</p>

<p>Teraz zabrali się za leczenie. Ból fizyczny paskudny, jakbym płonął wewnątrz,</p>

<p>ale co mi tam. To nieważne. I czy uleczą? Też nieważne. Co ma być, to będzie, ale</p>

<p>znając moje szczęście, wiem, że niedługo będę znowu biegał, wspinał się.</p>

<p>Psychiatrzy też już odpuścili. Badali, sprawdzali, wypytywali i wpatrywali się we</p>

<p>mnie. W końcu zebrało się konsylium i stwierdziło, że psychika naprawdę w</p>

<p>porządku, był to tylko przypadek jakiś tam, ale wytłumaczalny. Taki ktoś jak ja,</p>

<p>któremu nikt nigdy w życiu nie pomógł, bo nie było takiej potrzeby, poradzi sobie</p>

<p>sam najlepiej i sam się uleczy. Tylko jedna młodziutka lekarka próbowała się</p>

<p>mądrzyć:</p>

<p>– Dlaczego pan połknął tyle lekarstw, co w tym przypadku stało się trucizną?</p>

<p>– Bo, pani doktor, przez panikarstwo mojej byłej żony i przez zmianę przepisów</p>

<p>dotyczących posiadania broni na kretyńskie, nie miałem już w domu pistoletu, żeby</p>

<p>sobie honorowo strzelić w skroń.</p>

<p>Tak sobie leżąc, wpadłem na to, że mój przypadek jest podobny do tego, co</p>

<p>przytrafiło się bohaterowi jednej z powieści mojego ulubionego autora. Zacząłem</p>

<p>męczyć odwiedzających mnie, aby mi ją przywieźli. Tłumaczyłem, gdzie ją znaleźć,</p>

<p>co przy ogromie mojej biblioteki nie jest łatwe. W końcu przynieśli wszystkie</p>

<p>pozycje tego pisarza. Między zabiegami, badaniami, wizytami, telefonami zapadałem</p>

<p>teraz w lekturę. Przyjaciele odwiedzali mnie, starali się podnieść na duchu i zrobić</p>

<p>wszystko, aby mi się polepszyło. Nie mogli mi dać, tego czego pragnąłem ogromnie</p>

<p>(i tylko tego), więc nie zrobili właściwie dla mnie niczego. Dziwne, jak różnią się</p>

<p>21 Miłosz Skrzyński: Opowieści RW2010</p>

<p>słowa otuchy męskie od żeńskich. Faceci mówili tylko:</p>

<p>– Nie martw się, tyle jest lasek na świecie! Jeszcze się razem nie raz wódki</p>

<p>napijemy i poszalejemy. One takie są! Wszystkie baby to k...y itp. Jeden nawet,</p>

<p>kartkując moje kochane książki, wynalazł taki cytat i pokazał mi go jakby na</p>

<p>potwierdzenie tego wszystkiego, co mówili o kobietach:</p>

<p>„Z mej najstraszliwszej podróży przywiozłem największy skarb, jaki tylko może</p>

<p>Allach dać człowiekowi, wierną żonę. Aby zaś dać świadectwo prawdzie, ukażę wam</p>

<p>ją, przyjaciele. Klasnął w dłonie i czterech niewolników wniosło kobietę na krześle</p>

<p>obitym purpurą. Oni pochylili nisko głowy, witając ją ukłonem, zasię poczęli patrzeć</p>

<p>ciekawie, widząc z trudem, gdyż zmrok był w komnacie. Potem krzyknęli:</p>

<p>– Sindbadzie! Ta kobieta jest martwa!</p>

<p>A mądry Sindbad uśmiechnął się i rzekł:</p>

<p>– Głupcy! Jakże inaczej mogłaby być wierną (...)”</p>

<p>(z ósmej podróży Sindbada Żeglarza w Awanturach arabskich Kornela</p>

<p>Makuszyńskiego).</p>

<p>Ale to też bym zrozumiał i wybaczył... byle tylko chciała być ze mną...!</p>

<p>Kobiety natomiast wspierały mnie inaczej. Pocieszycielek jest bardzo wiele.</p>

<p>Płacz, smutne miny komplementy pod moim adresem i teksty typu „ty potrzebujesz</p>

<p>miłości a nie litości”, „znajdziesz jeszcze kogoś sobie”, „jeszcze będziesz miał żonę i</p>

<p>dzieci”, jakbym o niczym innym nie marzył. Marzyłem, ale tylko o niej. Na</p>

<p>stwierdzenie „ta kobieta nie jest warta tego, co dla niej robisz”, chciałem się</p>

<p>poderwać i ryknąć:</p>

<p>– Skąd, ty szmato, wiesz, czego i ile ona jest dla mnie warta!?</p>

<p>We wszystkich tych pocieszeniach widziałem gdzieś głęboko ukryty jakiś cel.</p>

<p>Kobiety nie do końca rozumiały mój przypadek, ale jakoś dziwnie prawie każda</p>

<p>próbowała coś dla siebie ugrać. Jak to mówił wynalazca Ochocki w „Lalce”? Jakoś</p>

<p>tak: „Cóż to za podły gatunek zwierząt te baby. Usiłują nami rządzić, a ograniczony</p>

<p>ich umysł nie jest w stanie nas pojąć”.</p>

<p>Znalazła się też jedna nawiedzona religijnie, członkini jakiejś sekty czy cholera</p>

<p>22 Miłosz Skrzyński: Opowieści RW2010</p>

<p>wie jak to nazwać:</p>

<p>„Jezus Cię kocha, Bóg Cię zbawi”, „Bóg nas dokazuje, czyni ból, żeby potem</p>

<p>dać w zamian coś wspaniałego”. Nieźle rozgniewało mnie: „Bóg już znalazł Ci</p>

<p>gdzieś nową partnerkę".</p>

<p>Pogoniłem ją wtedy stanowczo, ale to chyba jakiś odłam Świadków Jehowy, co</p>

<p>jak wyrzucasz drzwiami, to wracają oknem. Przyprowadziła swojego pastora, albo</p>

<p>jakiegoś innego guru, i ten teraz zaczął uderzać w podobne tony, widząc chyba</p>

<p>załamaną duszę po przejściach, a to świetny obiekt do nawrócenia, czyli</p>

<p>podporządkowania sobie. Tu okazało się, że psychiatrzy się nie mylili w ocenie</p>

<p>mojego zdrowia.</p>

<p>– Jak się Pan czuje? Słyszałem wszystko i martwię się, żeby Ppn sobie czegoś</p>

<p>nie zrobił znowu, po to tu jestem, żeby pomóc – zaczął.</p>

<p>– Niech się pan nie martwi, zabić się może tylko żywy człowiek, ja fizycznie</p>

<p>wracam do zdrowia, ale duchowo już umarłem, nie ma mnie – odpowiedziałem</p>

<p>zresztą zgodnie z prawdą, bo tak uważam. Teraz on przystąpił do ataku:</p>

<p>– Bóg nas doświadcza, cierpimy, wszystko się dzieje z Jego woli, ale w zamian</p>

<p>za to da nam... – Nie dałem mu skończyć. Obłożony swoimi mądrymi książkami</p>

<p>byłem w temacie.</p>

<p>– Przestańcie za wszystko winić Boga! Robicie z niego największego przestępcę</p>

<p>w dziejach ludzkości. To człowiek robi zło człowiekowi. Bóg zorganizował</p>

<p>holocaust, komory gazowe, krwawe wojny, głód, łagry, Hitlera, Stalina. I</p>

<p>jednocześnie jednakowo kocha wszystkich? I ofiary, i oprawców? I rozgrzeszony</p>

<p>esesman pójdzie do nieba, i będzie spotykał po drodze swoje ofiary, które zagazował</p>

<p>i zakatował? A czy oni tam w niebie, też będą musieli przed nim ściągać czapkę,</p>

<p>kłaniać się i schodzić z drogi? A ktoś, kto nie spotkał takiego pastora, jakim pan jest,</p>

<p>a był dobrym człowiekiem, to pójdzie do piekła? Dobry i uczciwy poganin lub ateista</p>

<p>jest gorszy niż nawrócony bestialski morderca? W to nie uwierzę... Owszem, wierzę</p>

<p>w Boga, darował mi życie kilka razy, śmierci już nie raz w oczy zaglądałem, tylko</p>

<p>zastanawiam się po co?... – Tu zauważyłem, że trochę mu pomagam i zaraz zacznie</p>

<p>23 Miłosz Skrzyński: Opowieści RW2010</p>

<p>mnie nawracać, a miałem go dosyć i chciałem się pozbyć, więc ująłem to tak:</p>

<p>– Teraz już wiem po co, żebym trwał mocny w wierze, a takiego guru jak ty</p>

<p>chętnie bym postawił pod ścianą za tumanienie ludzi, ale to nierealne, więc jak</p>

<p>wyzdrowieję, to chętnie skopię ci dupę, sekciarzu.</p>

<p>Wstał i wyszedł czerwony, chociaż obiecał, że będzie się za mnie modlić. Mój</p>

<p>katecheta byłby zadowolony, no może głośno by tego nie powiedział. Ta, która go tu</p>

<p>sprowadziła, dalej zamęczała mnie esemesami, że pokaże mi prawdziwego, dobrego</p>

<p>Boga, ale ja mam już to gdzieś.</p>

<p>Wracam do zdrowia, wiem, że żyć trzeba, męczyć się na tym świecie mam dla</p>

<p>kogo. Nie udało się skończyć ze sobą, chociaż nie do końca. Fizycznie jestem</p>

<p>obecny, duchowo już umarłem i wiem, że nigdy nie zmartwychwstanę.</p>

<p>24 Miłosz Skrzyński: Opowieści RW2010</p>

<p><strong>Blizny miłości</strong></p>

<p>Mówią czas leczy, że wszystkie rany goją się i przestają boleć. Na pewno to</p>

<p>prawda. Każdy, nawet bardzo silny ból z czasem przycichnie i tylko czasem z rzadka</p>

<p>da o sobie znać. Ból przechodzi. A blizny zostają. Jeśli skaleczysz się w palec, poleci</p>

<p>krew. Można ją zatamować, przyłożyć opatrunek, przyschnie, zagoi się, a w tym</p>

<p>miejscu pozostanie malutka blizna. A co robić, jeśli rana nie na palcu, a w sercu? Jak</p>

<p>założyć tam opatrunek, który pomoże zagoić się i z czasem przemienić się w bliznę?</p>

<p>Jak człowiek zatrzymać może ten zalew bólu? Na to pytanie zna odpowiedź tylko</p>

<p>serce. Tylko ono wie, dlaczego nawet najgłębsza rana zagoi się i przestaje reagować</p>

<p>na najmniejsze wspomnienie jej przyczyny. Rany po cichutku goją się i nawet często</p>

<p>zostają zapomniane. Blizny po nich pozostają na zawsze. Im człowiek starszy, tym</p>

<p>więcej ich, a szramy tworzą coś w rodzaju mapy, z której można dowiedzieć się</p>

<p>wszystkiego o jego życiu. Niestety tworzą się tylko na miejscu głębokich ran</p>

<p>spowodowanych nieszczęściami. Nie będzie ich, jeśli dopisuje nam szczęście, radość,</p>

<p>pojawią się wraz z bólem i rozczarowaniem. Każde nieszczęście, ból, zdrada,</p>

<p>nieprzychylność losu – na sercu. Mówią, że są ludzie umiejący przepowiedzieć</p>

<p>przyszłość człowieka po linii życia na jego ręce. Jeśli byłoby możliwe zaglądnąć w</p>

<p>czyjeś serce, wydaje mi się, że nic nie przeszkodziłoby odczytać jego przeszłość.</p>

<p>Tam jest wszystko napisane. Rany goją się i znikają. Ból cichnie i tylko czasem daje</p>

<p>o sobie znać. Blizny pozostają na zawsze... jakby ktoś specjalnie je jeszcze wycinał,</p>

<p>żebyśmy o nich nigdy nie zapominali. Żebyśmy zawsze pamiętali o gorzkich lekcjach</p>

<p>życia. Nie dlatego żeby cierpieć i cierpieć, tylko chyba żeby nie zapomnieć. Przecież</p>

<p>zawsze wszystko co złe znika w końcu z naszej pamięci i robi miejsce dla nowych</p>

<p>błędów, które jak dwie krople wody bywają podobne do tych już popełnionych</p>

<p>kiedyś. Szramy zawsze przypominają nam o pomyłkach życiowych przed powtórką.</p>

<p>Niestety często nie słuchamy tych cichych sygnałów, które serce nam tak</p>

<p>zapobiegliwe posyła. Być może my nie umiemy słuchać. Być może ono zawsze zna</p>

<p>25 Miłosz Skrzyński: Opowieści RW2010</p>

<p>prawidłowe rozwiązanie problemu i wyjście z każdej trudnej sytuacji, a nam stale</p>

<p>jego żal, bo poznało już tyle nieszczęść i rozczarowań i nie pozwalamy mu</p>

<p>podpowiedzieć nam, co będzie lepsze dla niego samego. I chyba w tym zamyka się</p>

<p>cały nasz problem – nie słuchamy naszego serca i tym samym znowu i znowu</p>

<p>doprowadzamy się do cierpienia, w którym właściwie przeżywamy całe nasze życie.</p>

<p>26 Miłosz Skrzyński: Opowieści RW2010</p>

<p><strong>Kiedyś też wydawali fajne książki... </strong></p>

<p>Chyba były to pamiętniki. Okres międzywojenny i ówczesny „wielki świat”,</p>

<p>czyli „na salonach”. Pokolenie „legionowych romantyków”. Moda na dwuczłonowe</p>

<p>nazwiska, z których pierwsze było pseudonimem. Mieliśmy Wieniawę-</p>

<p>Długoszowskiego, Kmicica-Skrzyńskiego, Grzmota-Skotnickiego, Młota-Fijałkowskiego, Borutę-Spiechowicza... i wielu innych. Bohater opowieści pisał się</p>

<p>również podobnie, jak na oficera przystało, a familia jego brzmiała Kur-Wiara.</p>

<p>Stopnia nie pamiętam, być może pułkownik. Gdy zjawiał się na rautach czy balach w</p>

<p>pięknym, galowym mundurze, przy autoprezentacji trzaskał obcasami, całował</p>

<p>kobiety w rękę i przedstawiał się tubalnym głosem:</p>

<p>– Kur-Wiara!</p>

<p>I tu różne były reakcje dam, usłyszawszy bowiem słowo „kurwiara” często</p>

<p>przyjmowały do siebie jako epitet.</p>

<p>Kolejne wydarzenie, którego skojarzyć nie mogę z pozycją literacką, w jakiej o</p>

<p>nim czytałem, wyglądało następująco.</p>

<p>Rzecz miała się w czasach PRL-u. Na szczeblu dyplomatycznym doszło do</p>

<p>spotkania z delegacją, z któregoś z zaprzyjaźnionych wtenczas krajów arabskich.</p>

<p>Podczas wygłaszania toastów podniósł się jeden z przybyłych gości i oznajmił, że on</p>

<p>potrafi wygłosić taki po polsku. Podniósł naczynie do góry i usłyszano:</p>

<p>– Ryba jest dobra, pij ty pi.......y Beduinie!</p>

<p>Zapadła konsternacja, sytuacja jakoś uspokoiła się i cóż się okazało? Otóż</p>

<p>człowiek ten zanim został dyplomatą, w młodości pracował jako kierowca i</p>

<p>zajmował się dowozem zaopatrzenia dla polskich żołnierzy z armii gen. Andersa.</p>

<p>Klimat gorący, chłodni nie było, a woził często ryby, towar szybko psujący się.</p>

<p>Odbierając rybę, polski sierżant najpierw dokładnie ją oglądał, następnie wąchał i</p>

<p>jeśli jakość nie budziła zastrzeżeń i był zadowolony, wyciągał manierkę z wódeczką i</p>

<p>w nagrodę honorował naszego bohatera kubeczkiem tego napoju, wygłaszając taki</p>

<p>27 Miłosz Skrzyński: Opowieści RW2010</p>

<p>właśnie toast. Ja osobiście wnioskuję, że towar musiał przyjeżdżać zawsze w dobrej</p>

<p>jakości, bo jeśli nie, to dostawca nauczyłby się o wiele więcej i ciekawszych</p>

<p>wyrazów.</p>

<p>28 Miłosz Skrzyński: Opowieści RW2010</p>

<p><strong>Bonaparte w pizzerii, czyli jak zatacza koło nieraz opowieść. </strong></p>

<p>Nasza babka jest specyficzna. To chyba jedyny taki okaz na świecie. Aby</p>

<p>rozpracować i zdefiniować jej wszystkie zagrania i odpały, należałoby najpierw</p>

<p>wykształcić odpowiedni dział psychologii czy psychiatrii. Jej cechami</p>

<p>podstawowymi są egoizm, egocentryzm i konfabulacja. Ta ostatnia tak silnie</p>

<p>rozwinięta, iż należałoby tu przytoczyć cytat z filmu „Nie lubię poniedziałku”</p>

<p>brzmiący „stara pieprzy trzy po trzy”. Przy czym zmyślanie nie pojawiło się u niej</p>

<p>wraz z rozwojem demencji starczych, bo takowe właściwie nie występują, chociaż</p>

<p>wiekiem dobija do dziewięćdziesiątki. Fantazję miała już bujną jako sprawna</p>

<p>sześćdziesięciolatka, a podobno i wcześniej. Mnie jest to trudno określić, bo nie</p>

<p>widywałem jej w dzieciństwie zbyt często. Zresztą nie tylko w dzieciństwie. Oprócz</p>

<p>nas, to jest wnucząt będących u niej w głębokim poważaniu, czyli mnie, mojego brata</p>

<p>i jeszcze dwóch kuzynów, miała oczywiście swoich ukochanych. Miłość do nich</p>

<p>przejawiała dużo mniejszym skąpstwem niż w stosunku do nas. Nic więc dziwnego,</p>

<p>że kontakt z nią ograniczał się do sporadycznych odwiedzin na przykład w czasie</p>

<p>jakichś świąt. Ja miałem to szczęście widywać ją czasami częściej, ponieważ na</p>

<p>naszej posesji wyznaczyła sobie kawałek ogródka, który uprawiała rekreacyjnie (tak</p>

<p>twierdziła, w rzeczywistości prowadziła gospodarkę rabunkową, plonami</p>

<p>wyjaławiając ziemię, do dziś nie możemy dojść z nią do porządku; no ale w</p>

<p>warzywniaku już wydawać grosza nie musiała). Nie widywała się z rodziną często,</p>

<p>ale za to na pytanie: „co słychać u kogoś tam?” potrafiła opowiedzieć z takimi</p>

<p>szczegółami, jakby wczoraj właśnie u niego była. I szczerze rozmawiała jak</p>

<p>prawdziwa, kochająca mama, babcia, teściowa.</p>

<p>Na początku lat 90-tych otwarto w naszym mieście amerykańską pizzerię. Dużą,</p>

<p>sieciową restaurację. Posadę tam otrzymał jeden z moich kuzynów. Zatrudniono go</p>

<p>gdzieś na jakimś stanowisku w kuchni. Kuzyn Tomek dobrze się w tym czuł, więc</p>

<p>podobało mu się. Była to jego pierwsza praca. W części rodziny, a konkretnie u</p>

<p>29 Miłosz Skrzyński: Opowieści RW2010</p>

<p>niektórych moich stryjów, wywołało to wielkie poruszenie. Mnie to bardzo dziwiło,</p>

<p>bo już jako nastolatek przywykłem zarabiać pieniądze. Dopiero po latach</p>

<p>zrozumiałem, co było przyczyną sensacji. Otóż podobnie jak u serialowego Ferdka w</p>

<p>tym kraju nie ma pracy dla ludzi z ich kwalifikacjami. Babci również mimochodem</p>

<p>obiło się o uszy, że wnuczek pracuje. Dokładnie jednak nie wiedziała, o co chodzi, bo</p>

<p>nikt jej nie wtajemniczał, a i jej po co sobie głowę tym zaśmiecać. Miała swoje życie</p>

<p>i swoje problemy. Początkowo na pytania:</p>

<p>– Co tam u Tomka, jak mu się pracuje?</p>

<p>– Robi picle, zagniata ciasto – odpowiadała.</p>

<p>Ale nie byłaby sobą gdyby z czasem wątku po swojemu nie rozwinęła.</p>

<p>Wpadłem na nią któregoś pięknego dnia, gdy krzątała się po ogródku. Nie było o</p>

<p>czym rozmawiać, więc sama zagaiła.</p>

<p>– Ty wiesz, że Tomek pracuje?</p>

<p>– Tak? A coś słyszałem.</p>

<p>– No pracuje, zagniata ciasto na picle. Był ostatnio u mnie i ręka strasznie go</p>

<p>bolała od tego zagniatania. Wiesz, tak cały dzień gniecie, gniecie, to bardzo ciężka</p>

<p>praca. Powiedziałam mu: „Niech cię ręka boska broni pokazać przy szefie, że nie</p>

<p>masz siły pracować! Przy nim masz zagniatać, choćbyś z nóg padał! A później już,</p>

<p>jak on zobaczy, że z ciebie taki dobry pracownik, to zapamięta i będziesz mógł obijać</p>

<p>się ile wlezie”. I on tak zrobił, posłuchał mnie. Później przyszedł, mnie ucałował i</p>

<p>powiedział: „Babciu, miałaś rację, dziękuję. Teraz już się tak nie napracowałem”.</p>

<p>Swoja drogą z babki niezły cwaniak. Zdałem relację oczywiście kuzynowi i jego</p>

<p>mamie. Kuzyn usiadł ze śmiechu. I oczywiście w zakres jego obowiązków nie</p>

<p>wchodziło robienie ciasta, bo żeby zagnieść dla pizzerii zajmującej lokal</p>

<p>dwupiętrowy, takich gnieciuchów musiałby tam być cały pułk. Placki przyjeżdżały</p>

<p>już gotowe.</p>

<p>– Ręka mnie bolała, bo mnie prąd kopnął i na zwolnieniu byłem.</p>

<p>Ciotka tylko podsumowała:</p>

<p>– Boże święty, niech on takich głupot tylko obcym nie plecie.</p>

<p>30 Miłosz Skrzyński: Opowieści RW2010</p>

<p>Tego typu opowieści słyszeli inni członkowie rodziny, gdy w rozmowie padł</p>

<p>temat pracy kuzyna Tomasza. Dochodziły tylko szczegóły takie jak, że to najlepszy</p>

<p>pracownik w firmie, dostaje podwyżkę za podwyżką itp. Kulminacja nastąpiła trochę</p>

<p>później. Zbiegło się to jakoś z wizytą królowej Elżbiety w Polsce. Tym razem prawie</p>

<p>całą rodziną spotkaliśmy seniorkę rodu. I teraz sama zaczęła.</p>

<p>– A wiecie, jak Tomkowi idzie dobrze w pracy? Jest najlepszym pracownikiem.</p>

<p>Pracuje na zmiany, często i w nocy zagniata to ciasto. Ostatnio jak przyjechała do</p>

<p>nich królowa sprawdzić restaurację..</p>

<p>– Królowa?! – ktoś nie wytrzymał i wykrzyknął zdziwiony.</p>

<p>– Cicho bądź! Królowa! Tak na nią mówili! Próbowała tą piclę, tak jadła, jadła...</p>

<p>– tu babka pokazywała, jakie miny koneserskie stroiła królowa, degustując. W końcu</p>

<p>nie wytrzymała i powiedziała: „Ale dobrze zagniecione ciasto, kto to zagniatał?”. A</p>

<p>wszyscy jeden przez drugiego: „to Tomek, to Tomek!”. A Tomka nie było akurat w</p>

<p>pracy, a chciała go poznać. „To dać mu podwyżkę” – kazała. Na drugi dzień rano</p>

<p>Tomuś przyszedł do pracy, a wszyscy: „dostałeś podwyżkę od królowej”.</p>

<p>Opowieść babcina oczywiście zrobiła furorę, przez lata krążyła po rodzinie.</p>

<p>Ktoś gdzieś coś dodał, ktoś coś przekręcił. Na spotkaniach często to opowiadałem po</p>

<p>raz któryś tam z kolei, zawsze na gorące prośby biesiadników. W końcu opowieść</p>

<p>zatoczyła koło i trafiła znów do mnie. Na imprezce, w której uczestniczył kuzyn</p>

<p>Tomek wraz ze swoją małżonką, tradycyjnie już rozpoczęła się rozmowa o naszej</p>

<p>babci, a konkretnie jej różnych zagraniach. Wtedy moja kuzynowa zapytała:</p>

<p>– A ty wiesz, co ona kiedyś opowiadała? Kto jadł pizzę u Tomka?</p>

<p>– No kto? – I tu spodziewałem się królowej, i że znowu będę musiał jak</p>

<p>kronikarz poprawiać jakieś szczegóły.</p>

<p>– NAPOLEON !</p>

<p>31 Miłosz Skrzyński: Opowieści RW2010</p>

<p><strong>Tak sobie myślę, czasami grzebiąc w archiwach... </strong></p>

<p>Tak sobie myślę, czasami grzebiąc w archiwach. Jakby to by było z tą Polską? I</p>

<p>jak było wtedy, gdy kształtowały się jej granice po zakończeniu I Wojny światowej?</p>

<p>O plebiscytach na Śląsku czy Warmii i Mazurach wiemy podobno wszystko. O</p>

<p>Powstaniu Wielkopolskim też. O zrywach Ślązaków do powstań również. Chociaż...</p>

<p>Kiedyś, gdy pracowałem w Lipsku (w dawnym NRD), gdzieś tak w połowie lat 90-tych, w jakimś centrum kulturalnym polsko-niemieckim czy czymś takim, wpadła mi</p>

<p>w ręce taka publikacja. Wydana w dwóch językach oczywiście. Autor przytoczył tam</p>

<p>takie niemieckie powiedzenie: „Die Heimat ist dort wo die Wurst hangt”, czyli</p>

<p>„ojczyzna jest tam, gdzie wisi kiełbasa”. Nawiązał tu do wydarzenia z tamtych</p>

<p>czasów, kiedy na Śląsku panowała napięta i ciężka sytuacja. Trwała walka, jeszcze</p>

<p>nie do końca militarna o to, czyj on będzie. Nie było już czego jeść, bo i gospodarka</p>

<p>w takiej sytuacji nie funkcjonowała prawidłowo. Z Warszawy wysłano pociąg z</p>

<p>żywnością, ale zatrzymany został na granicy przez Niemców. Korfanty gdzieś o tym</p>

<p>publicznie powiedział i przyśpieszyło to znacznie wybuch zrywu narodowościowego</p>

<p>i rozpoczęcie powstania. Ale nie o tym właściwie chciałem... chciałem o Kresach.</p>

<p>Przecież w latach 1918-1919 w Galicji Wschodniej trwała regularna wojna</p>

<p>polsko-ukraińska. Wojna, w której Polska na arenie międzynarodowej uznana była za</p>

<p>agresora. Głowa kościoła ukraińskiego, Metropolita Szeptycki, apelował o pomoc,</p>

<p>twierdząc publicznie, że Polacy to imperialiści, wynarodowiają Ukraińców i nie będą</p>

<p>w stanie stworzyć stabilnego państwa. Tym, którzy chcą wydać w tej chwili</p>

<p>jakąkolwiek ocenę jego działania, przypomnę tylko, że był on wnukiem hr.</p>

<p>Aleksandra Fredy i bratem słynnego polskiego generała.</p>

<p>Ciężkie walki, często w strasznych warunkach i nieprzystępnych terenach,</p>

<p>toczyły się od Przemyśla i Krosna aż po Tarnopol. Wspomina się tylko walki o</p>

<p>Lwów z listopada 1918 roku, a już prawie nigdy jego oblężenia przez siły ukraińskie,</p>

<p>które trwało aż do maja 1919 roku. Polacy przeciwko sobie mieli świetnie uzbrojone</p>

<p>32 Miłosz Skrzyński: Opowieści RW2010</p>

<p>przez Austriaków i Niemców regularne oddziały ukraińskie, których trzonem byli</p>

<p>słynni Strzelcy Siczowi. O tym poczytać można we wspomnieniach wielu oficerów,</p>

<p>uczestników tamtych wydarzeń, których zapamiętaliśmy jako bohaterów pól</p>

<p>bitewnych II Wojny Światowej: Stanisława Maczka, Boruty-Spiechowicza, Tatara-Trześniowskiego i wielu innych. W końcu Polacy zwyciężyli.</p>

<p>Znowu odwołam się do wysłuchanego kiedyś wykładu, niestety nie pamiętam</p>

<p>już czyjego. Dotyczył on tak zwanej świadomości narodowej w tamtych czasach</p>

<p>Polaków i Ukraińców. I udowodniono, że takowa wśród Polaków była wtenczas</p>

<p>znacznie, znacznie wyższa i silniej rozwinięta. Za porównanie służyły przykłady</p>

<p>chociażby takie jak ochotnicze wstępowanie do oddziałów militarnych. Tu dokazano,</p>

<p>że Polacy w bardzo trudnych okresach i przy wielkim zagrożeniu formowali nawet</p>

<p>100 tysięczne jednostki (nie do końca tak z tym było, ale na potrzeby tego artykułu</p>

<p>wystarczy), podczas gdy Ukraińcy mieli problem z rekrutacją 10 tysięcy żołnierzy.</p>

<p>Faktycznie coś w tym jest. Oprócz „polskich wysp” takich jak Lwów, prowincję</p>

<p>zamieszkiwała w większości ludność rusińska. Ale żywioł polski był bardzo</p>

<p>świadomy i prężny organizacyjnie. We wspomnianych wyżej pamiętnikach wyczytać</p>

<p>możemy, jak to przy zajęciu Drohobycza, które przeprowadzone zostało</p>

<p>błyskawicznie, a nie powstydziłby się takiego żaden z autorów Blitzkriegu, w</p>

<p>domach zamieszkałych przez ludność polską pootwierały się się drzwi i okna,</p>

<p>radośnie witając swoich i przystępując szybko do organizowania wszelkiej pomocy.</p>

<p>A w Borysławiu na wieść o zbliżających się szpicach prowadzonych przez</p>

<p>Stanisława Maczka, jego polscy mieszkańcy sami podjęli działania, rozbrajając</p>

<p>Ukraińców i witając wkraczających żołnierzy już pod biało-czerwonymi flagami.</p>

<p>I tu właśnie nachodzi mnie refleksja. Co byłoby, gdyby Ukraińcy wtenczas mieli</p>

<p>wyższą tę „świadomość narodową”? I gdyby wybuchło ogólnonarodowe powstanie?</p>

<p>Granice II Rzeczypospolitej musiałyby wyglądać zupełnie inaczej, niż je</p>

<p>zapamiętaliśmy.</p>

<p>Ale świadomość narodowa Ukraińców rosła i to w bardzo szybkim tempie. I to</p>

<p>nie tylko tych będących obywatelami polskimi, ale też i węgierskimi, rumuńskimi</p>

<p>33 Miłosz Skrzyński: Opowieści RW2010</p>

<p>czy czechosłowackimi. Niech świadczy o tym powstawanie i rozrastanie się wielu ich</p>

<p>organizacji narodowościowych (legalnych i zakonspirowanych), a później, jak miało</p>

<p>to miejsca podczas Kampanii Wrześniowej, wiele aktów dywersji i sabotażu.</p>

<p>Kulminacją było masowe (w porównaniu do lat 1918-1920) wstępowanie do</p>

<p>wszelkich jednostek militarnych ukraińskich podczas II Wojny Światowej, zarówno</p>

<p>tych powiązanych z późniejszą UPA jak i tych walczących ramię w ramię z</p>

<p>hitlerowskim sojusznikiem. Te akurat zagadnienia poruszam często w innych swoich</p>

<p>pracach, nie ma sensu ich tu powielać.</p>

<p>Wspomnę tylko, że często z uśmiechem komentujemy teorię hitlerowskich</p>

<p>historyków i etnografów o naszych polskich mieszkańcach Podhala. Udowadniano</p>

<p>wtedy ich odrębność narodową i rasową, mieli wywodzić się z dawnego ludu</p>

<p>Markomanów. Były nawet próby sformowania Góralskiego Batalionu Waffen-SS.</p>

<p>Tymczasem całkiem podobnie zagrywał rząd sanacyjny z Hucułami. Na</p>

<p>udowodnienie ich odrębności od narodu ukraińskiego nie szczędził środków i</p>

<p>finansowych i propagandowych. „Starszyzna” huculska jednak bardzo sprytnie z</p>

<p>pomocy, zwłaszcza finansowej, korzystała, nie robiąc nic z wprowadzaniem tego w</p>

<p>życie.</p>

<p>Kiedy Hitler zaczął kształtować politykę istniejącej jeszcze wtedy</p>

<p>Czechosłowacji, na Zakarpaciu wykorzystano moment i utworzono niepodległe</p>

<p>państwo ukraińskie (po ogłoszeniu niepodległości przez Słowację) Karpato-Ukrainę.</p>

<p>Nie przetrwało ono długo. Było „solą w oku” Węgier i Polski, które bardzo chętnie</p>

<p>wysyłały tam różnego rodzaju grupy dywersyjne. Po walkach, początkowo z</p>

<p>oddziałami czechosłowackimi wiernymi republice, a później z przybyłymi Węgrami,</p>

<p>którzy dostali zgodę na aneksję regionu, państwo upadło. Opowiadał mi niedawno o</p>

<p>tym „tamtejszy”. „Z kim było walczyć. Zakarpacie przecież było małe i żadnej armii</p>

<p>nie miało. Przyszli Węgrzy i wprowadzili straszny rygor. Dużo zaostrzeń i godzinę</p>

<p>policyjną. Żandarmi chodzili z takimi żelaznymi prętami i jak coś im się nie</p>

<p>spodobało, to bili. Strasznie bili. A później przyszli Słowacy. Słowacy to dobrzy</p>

<p>ludzie i łatwiej było żyć”.</p>

<p>34 Miłosz Skrzyński: Opowieści RW2010</p>

<p>A spójrzmy na próbę utworzenia państwa ukraińskiego powiązanego sojuszem z</p>

<p>Polską, co było pomysłem (nie tylko zresztą jego, ale on tu grał wtenczas znaczącą</p>

<p>rolę) Józefa Piłsudskiego, a ukoronowaniem tego była wyprawa na Kijów. Potrzebny</p>

<p>był mu taki twór jako bufor oddzielający od niebezpiecznej Rosji Sowieckiej. Rolę</p>

<p>głowy tego państwa wyznaczono atamanowi Petlurze. Nie był to wcale znaczący</p>

<p>polityk. Wtedy już nie dysponował właściwie władzą i pozbawiony był całkowicie</p>

<p>siły militarnej. W wyprawie kijowskiej wojska ukraińskie stanowiły zaledwie 6</p>

<p>procent z całej masy armii w nią zaangażowanych. Podpisana umowa polsko-ukraińska zakładała dopiero ich formowanie przy pomocy i uzbrojeniu ze strony</p>

<p>polskiej. Większość sił podległych do tej pory atamanowi wcześniej przeszła pod</p>

<p>rozkazy Denikina. Jaka musiała być ich świadomość narodowa, jeśli poglądy</p>

<p>Denikina na istnienie niepodległej Ukrainy były takie same jak wszystkich innych</p>

<p>białych przywódców? Petlurze na ofiarowanych mu terenach nie udało się stworzyć</p>

<p>właściwie niczego. Żadnych podstaw pod funkcjonowanie państwa. A i ludność</p>

<p>Kijowa na tyle była przyzwyczajona do zmian władzy przez ostatnich kilka lat, że to</p>

<p>co się dzieje wokół, często było jej całkowicie obojętne. Czym to się skończyło,</p>

<p>wszyscy wiemy.</p>

<p>Ale umowa polsko-ukraińska podpisana z rządem Petlury zawierała również</p>

<p>bardzo korzystne zapisy dotyczące spraw gospodarczych. Korzystne oczywiście dla</p>

<p>Rzeczypospolitej. Polska otrzymała prawo do eksploracji bogactw Ukrainy i</p>

<p>korzystania z jej zasobów. Planowano wykonać połączenia śródlądowe kanałami od</p>

<p>Dniepru do rzek płynących na terenie Polski. Konkretnie dotyczyło to okolic</p>

<p>Krzywego Rogu. Biorąc pod uwagę późniejsze możliwości przemysłowe właśnie</p>

<p>Krzywego Rogu, Dniepropietrowska czy Zaporoża, śmiem twierdzić, że zdolni</p>

<p>inżynierowie polscy mieliby tam duże pole do popisu. Ci, którzy budowali Gdynię</p>

<p>czy Centralny Okręg Przemysłowy. A tak przypadło to w udziale ich stalinowskim</p>

<p>odpowiednikom. A gdyby tak wtedy udało się jeszcze sięgnąć po Donbas?</p>

<p>Kiedyś „przy kielichu” z moimi ukraińskimi znajomymi (jeden z Tarnopola,</p>

<p>35 Miłosz Skrzyński: Opowieści RW2010</p>

<p>drugi z Krymu) palnąłem coś takiego: „jaka to mogłaby być siła, Polska i Ukraina,</p>

<p>nikt by nie podskoczył gospodarczo”. Spojrzeli na mnie dziwnym bardzo wzrokiem i</p>

<p>tematu przez grzeczność nie podjęli.</p>

<p>Ciekawe, jak potoczyłoby się to wszystko, gdyby zamiast Petlury trafiło na</p>

<p>innego z ówczesnych panujących na Ukrainie, niejakiego Nestora Machno? Ten na</p>

<p>kontrolowanych przez siebie terenach stworzył w miarę sprawną organizację</p>

<p>państwową, a i militarnie był potężny. Na pewno bardziej przydałyby się jego szable</p>

<p>niż dopiero formowane jednostki Petlury. Sotnie Machnowców walczące pod</p>

<p>czarnym sztandarem, skutecznie do pewnego momentu gromiły wojska białych,</p>

<p>czerwonych, niemieckie czy Petlury. Kontynuowały jakoś sprawdzone i piękne</p>

<p>tradycje kozackie. Do dziś o nim śpiewają, sam słyszałem:</p>

<p>„Batko nasz Machno</p>

<p>słowa budet nam goworit.</p>

<p>Budiem my goriłku pit</p>

<p>liubo braty żyt...”</p>

<p>Na koniec przypomniałem sobie, co mi powiedziała nie tak dawno pewna</p>

<p>staruszka pod Lwowem. Kilka miesięcy przed swoją śmiercią, a miała 103 lata.</p>

<p>„Polityka? Co nas interesuje teraz polityka. Ja już tyle państw przeżyłam. I</p>

<p>wiedz, jak to było: nieważne jakie wojsko szło, Niemcy, Polacy, Ruskie, biali czy</p>

<p>czerwoni. Czy partyzanci tacy, czy tacy... wszyscy przychodzili. Pierwsze co, to</p>

<p>zawsze najpierw wszystkie kury wydusili, a dziewczyny musiały uciekać...".</p>

<p>36 Miłosz Skrzyński: Opowieści RW2010</p>

<p><strong>Libia 2011</strong></p>

<p>Koniec sierpnia, początek września ubiegłego roku. Spaceruję po Benghazi. Na</p>

<p>ulicach spokojnie. Gdzieś tam w kraju trwa jeszcze wojna. Ścigają dyktatora</p>

<p>sprawującego resztki władzy. Ale nie po to tu jestem, żeby dokumentować historię</p>

<p>czy bawić się w korespondenta wojennego. Tym zajmują się przecież zawodowcy,</p>

<p>wysyłając relację za relacją pokazywane natychmiast we wszystkich mediach. Z</p>

<p>każdej strony słychać, że w końcu zapanowała tu wolność i teraz tak tu będzie</p>

<p>wszystkim dobrze...</p>

<p>Mnie zastanawia tutaj wielka ilość luksusowych i drogich samochodów,</p>

<p>przeważnie terenowych, którymi wszyscy ciągle gdzieś jadą, używając przy tym, nie</p>

<p>wiem zupełnie dlaczego, klaksonów. Chociaż benzyna teraz strasznie droga.</p>

<p>Ale jak mówią miejscowi:</p>

<p>– To tylko teraz tak, póki trwa jeszcze wojna. Jak to się wszystko skończy, to</p>

<p>będzie tyle samo kosztowała co dawniej, czyli 14 centów amerykańskich za litr. No i</p>

<p>dlaczego mamy nie używać takich pojazdów, skoro benzyna to nic nadzwyczajnego,</p>

<p>a przy zakupie nowego samochodu państwo dopłacało nam połowę jego ceny?</p>

<p>To nie koniec dziwów tego zniewolonego do niedawna narodu. Kiedy</p>

<p>podziwiam ich mieszkania, również opowiadają ciekawe rzeczy. Przecież to prawo</p>

<p>człowieka mieć mieszkanie. I dlaczego go nie mieć, skoro wszyscy nowożeńcy</p>

<p>otrzymywali pomoc równowartości mniej więcej 50 tysięcy dolarów amerykańskich?</p>

<p>Jeśli zabrakło, a oszczędności nie było, to można zawsze wziąć kredyt. Pożyczki były</p>

<p>prawnie zagwarantowane, a oprocentowanie w bankach państwowych wynosiło 0</p>

<p>procent. A banki wszystkie były państwowe. Życie nie było drogie. Dla przykładu 40</p>

<p>bochenków chleba kosztowało 15 amerykańskich centów. ,,Becikowe” to 5 tysięcy</p>

<p>dolarów. Energia elektryczna darmowa dla wszystkich obywateli. Opieka medyczna i</p>

<p>edukacja również. Przyniosło to efekty, albowiem jeszcze w latach 60-tych czytać</p>

<p>potrafiła tylko jedna czwarta Libijczyków. Dziś jedna czwarta Libijczyków posiada</p>

<p>37 Miłosz Skrzyński: Opowieści RW2010</p>

<p>wykształcenie uniwersyteckie.</p>

<p>Poznaję tu niejakiego... właśnie problem, bo jak spamiętać te imiona i nazwiska,</p>

<p>ale nazywają go w skrócie Alikiem. Inżynier, pracował przy projekcie... coś tam, coś</p>

<p>tam Great Manmaede River. Podobno to największy na świecie projekt irygacji</p>

<p>zapewniający dostawy wody temu pustynnemu krajowi. Uczył się nawet jakiś czas w</p>

<p>Polsce, ale w końcu wybrał Londyn. Udało mu się. Był zdolny, więc otrzymał</p>

<p>stypendium rządowe: 2300 dolarów miesięcznie. Miało mu starczać na mieszkanie,</p>

<p>życie i samochód. Jakoś wystarczyło, chociaż Europa bardzo droga. Zanim otrzymał</p>

<p>tę dobrą posadę, miał trochę problemów po powrocie do kraju. Ciężko było. Mama</p>

<p>pochodziła ze wsi, proponowała mu nawet, aby jak dziadkowie zajął się może</p>

<p>rolnictwem. Gdyby się „przekwalifikował”, to mógł otrzymać kawałek ziemi,</p>

<p>budynki gospodarcze, sprzęt, trochę żywego inwentarza i nasiona. Za darmo</p>

<p>oczywiście. Ale nie będzie przecież pracować jak prosty fellach. Nie po to się uczył.</p>

<p>Przeżył jakoś, pracując w jakiejś firemce, a i państwo pomogło. Jeśli absolwent nie</p>

<p>mógł otrzymać zatrudnienia w wyuczonym zawodzie, to otrzymywał średnią płacę w</p>

<p>wyuczonej profesji, dopóki nie znalazł takowej.</p>

<p>Libia nie miała zagranicznych długów. Jej rezerwy dochodzące do 150</p>

<p>miliardów dolarów zostały zamrożone...</p>

<p>A teraz będzie jeszcze lepiej... bo wolność i demokracja...prawdziwy raj na</p>

<p>ziemi.</p>

<p>38 Miłosz Skrzyński: Opowieści RW2010</p>

<p><strong>Krzyżacy we Wrocławiu</strong></p>

<p>Zbliża się rocznica bitwy pod Grunwaldem. A czy zastanawiał się ktoś z Was</p>

<p>kiedyś, jak to mogło być, kiedy rycerze z krzyżami na płaszczach przechadzali się po</p>

<p>naszym Wrocławiu? A było tak...</p>

<p>Otóż rycerskie zakony krzyżowe były w ówczesnej Europie bardzo ważnymi,</p>

<p>silnymi, wpływowymi, wzbudzającymi szacunek i respekt instytucjami. Bogatymi i</p>

<p>dobrze zarządzanymi. Niekoniecznie wyglądało to tak jak w sienkiewiczowskich</p>

<p>„Krzyżakach”.</p>

<p>Jako pierwszy do Wrocławia sprowadzony został Zakon Rycerzy Krzyżowych z</p>

<p>Czerwoną Gwiazdą. W 1247 roku założył szpital i klasztor w mieście, jak to było w</p>

<p>zwyczaju oraz opieką objął kościół Św. Elżbiety.</p>

<p>Kolejni byli Joannici. Rycerze Szpitala św. Jana w Jerozolimie. W 1273 roku</p>

<p>osiedli na południu od miasta w pobliżu Bramy Świdnickiej (u wlotu dzisiejszej ulicy</p>

<p>Świdnickiej). Tam też zbudowali klasztor i Szpital Trójcy Świętej. Około roku 1320</p>

<p>wznieśli kościół Bożego Ciała, w którego licznych motywach zdobniczych zauważyć</p>

<p>można „krzyż maltański”. Na tamte czasy musiał to być wspaniały obiekt</p>

<p>architektoniczny, powstał cały kompleks budynków zakonnych połączonych galerią</p>

<p>przerzuconą nad drogą. Z terenów wchodzących dzisiaj w obszar Wrocławia do</p>

<p>Joannitów należały jeszcze okolice dzisiejszego dworca PKS (obecnie też w tym</p>

<p>miejscu ulica Joannitów) oraz ulicy Komandorskiej (nazwa od Komandorii).</p>

<p>Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie,</p>

<p>czyli dobrze znani nam Krzyżacy (dla wielu Polaków to „ci właściwi, prawdziwi i</p>

<p>jedyni Krzyżacy”) we Wrocławiu również byli obecni, a ich związki z miastem</p>

<p>można powiedzieć wręcz ścisłe. Już Książę Wrocławski Henryk I Brodaty mąż</p>

<p>przyszłej św. Jadwigi brał udział w krucjatach zakonu przeciwko pogańskim Prusom.</p>

<p>W bitwie pod Legnicą w 1241 roku walczyło przeciwko Mongołom wielu braci</p>

<p>zakonnych (u boku Henryka Pobożnego, syna H. Brodatego). W roku 1329 wszyscy</p>

<p>39 Miłosz Skrzyński: Opowieści RW2010</p>

<p>książęta śląscy, a więc i władcy Wrocławia, zostali przyjęci jako confratres (coś jak</p>

<p>członkowie honorowi) do zakonu. Niewykluczone, że było to uhonorowaniem ich</p>

<p>zasług jako przeciwników polskiego króla. Do Krzyżaków należał w mieście jeden</p>

<p>budynek służący jako ich noclegownia, znany jako Preussischen Herren Steinhaus.</p>

<p>40 Miłosz Skrzyński: Opowieści RW2010</p>

<p><strong>Wrocławskie historyjki, czyli czym zakończyła się wizyta Mariana u siostry. </strong></p>

<p>Marian przyjechał odwiedzić rodzinę siostry. Lubił Wrocław i tę mieszkającą tu</p>

<p>rodzinkę. Miał kilka dni wolnych, więc chętnie wybrał się w odwiedziny. Zatęsknił.</p>

<p>Kiedyś z siostrą, gdy mieszkali jeszcze na Wołyniu, byli bardzo ze sobą zżyci.</p>

<p>Później powojenne losy siostrę sprowadziły na Dolny Śląsk, on znalazł dobrą pracę i</p>

<p>swoje nowe miejsce na ziemi w okolicach Rzeszowa. Tak, to już niedługo będzie 30</p>

<p>lat, jak skończyła się wojna i ich drogi się rozeszły, jak to w życiu bywa.</p>

<p>Był bardzo pracowity i zdolny. Taka „złota rączka”. Potrafił wszystko, każdy</p>

<p>problem techniczny był dla niego do rozwiązania i dlatego bez problemu miał zawsze</p>

<p>dobrą pracę. A siostra właśnie niedawno przeprowadziła się do nowego domku.</p>

<p>Jeszcze tam nigdy nie był, a szwagier bardzo liczył na jego umiejętności i porady, jak</p>

<p>chociażby rozwiązać problem centralnego ogrzewania, ciepłej wody i takie tam.</p>

<p>Chętnie im pomógł we wszystkim.</p>

<p>Któregoś dnia po zajęciach na uczelni do domu wpadła bardzo uszczęśliwiona</p>

<p>siostrzenica Małgosia. Powodem radości był zakup w „Pewexie” nowiutkich</p>

<p>dżinsów. Długo odkładała, wujek Marian też teraz chętnie dołożył, ktoś pomógł</p>

<p>załatwić dolary i w końcu się udało! Dżinsy były piękne, firmowe. Ale jak to zwykle</p>

<p>bywa, nie do końca spełniały oczekiwania młodej, modnej dziewczyny. Coś było za</p>

<p>ciasne, coś za szerokie i podwinąć troszeczkę by się przydało. Tak fachowo.</p>

<p>Marudziła i marudziła, trzeba by pofatygować się do krawcowej.</p>

<p>– Ale Małgosiu? Jaki problem? Wujek ci pomoże, dawaj! – zaoferował się</p>

<p>Marian i po godzinie przymiarek i konsultacji wszystko było prawie gotowe. Tylko</p>

<p>jeszcze fachowo obrzucić to na maszynie, żeby porządnie wyglądało. Będą lepsze niż</p>

<p>ze sklepu. A tu okazuje się, że domowy sprzęt jest niesprawny. Marian obejrzał,</p>

<p>naprawiłby bez problemu, ale gdzie tu zdobyć części do tego? Będzie z tym problem.</p>

<p>Tak szybko w tych spodniach na ulicę nie wyjdziesz, kochana. Ale przecież pan</p>

<p>Włodek ma maszynę! Nie tak dawno syn mu przywiózł z NRD. Taką fajną,</p>

<p>walizkową. Może pożyczy? Pan Włodek to sąsiad. Mieszka kilka domów dalej.</p>

<p>41 Miłosz Skrzyński: Opowieści RW2010</p>

<p>Świetny facet. Bardzo miły i uczynny. Wesoły taki. Zakupy kiedyś pomógł</p>

<p>dodźwigać do domu. Kłania się, dowcip opowie, o zdrowie zapyta, doradzi. I tak</p>

<p>bezinteresownie. Wszyscy go tu szanują i wręcz uwielbiają. Takich ludzi już nie ma</p>

<p>na świecie. On pomoże, już po problemie. Jutro to załatwimy, bo dzisiaj już późno</p>

<p>trochę i nie wypada ludzi niepokoić. Chociaż nie, dlaczego? Pójdę na spacerek do</p>

<p>parku, Pan Włodek przecież wieczorami wychodzi z pieskiem to postaram się go</p>

<p>spotkać i zapytać...</p>

<p>– Wujku, wszystko załatwione! Pan Włodek się zgodził! Nie ma żadnego</p>

<p>problemu! Możesz nawet jutro rano pójść do niego, on wszystko wie i maszynę</p>

<p>chętnie pożyczy! Ale jestem sprytna, co? A dasz radę to mi jutro skończyć, zanim</p>

<p>wrócę z uczelni? Dziękuję, wujaszku!</p>

<p>Następnego dnia wczesnym przedpołudniem Marian poszedł po maszynę.</p>

<p>Dokładnie mu wytłumaczyli gdzie. Ładny domek, trawniczek, przed garażem</p>

<p>„Syrenka”. Zapukał i otworzył starszy, postawny mężczyzna.</p>

<p>– A pan zapewne po maszynę? Proszę, proszę do środka! Już przygotowałem.</p>

<p>To fajna rzecz taka walizkowa. I proszę się nie śpieszyć, nam nie potrzebna. Powiem</p>

<p>Panu szczerze, że żona prawie szyć nie potrafi. Ale syn był na kontrakcie w NRD i</p>

<p>taką jej kupił... – rozgadał się wesoło gospodarz.</p>

<p>-Tak, tttak dziękuję bardzo... jak tylko skończę, to zaraz odniosę... – Marian stał</p>

<p>się jakiś dziwny, coś się z nim nagle stało. Przyglądał się uważnie panu Włodkowi,</p>

<p>po czym wziął walizkę w rękę i wyszedł. W domu zabrał się do pracy, ale mu nie</p>

<p>szło... Myślał....</p>

<p>Kiedy w czasie wojny dostał od Niemców nakaz pracy, wysłano go kilkadziesiąt</p>

<p>kilometrów od domu i tam zajmował się wywózką drzewa z lasu. Pracował również z</p>

<p>miejscowymi. Mieszkańcami okolicznych wiosek, których wiele położonych było na</p>

<p>odludziu otoczonym lasem. Zaprzyjaźnił się z rówieśnikami, poznał ich rodziny. Po</p>

<p>pracy chodzili na grzyby, jagody, poznał wszystkie przejścia, dróżki i zakamarki.</p>

<p>Dobrzy ludzie. I nakarmili, pomogli, pośpiewali też, kiedy był nastrój i na to.</p>

<p>42 Miłosz Skrzyński: Opowieści RW2010</p>

<p>Wasylko, Stasiu, Kacper, Stiopa, Hałka... pamiętał dobrze do dziś.</p>

<p>Jednego wieczora szedł lasem do przyjaciół. Przypadkowo miał mieć wolny</p>

<p>jutrzejszy dzień, więc po co siedzieć tam w miasteczku w baraku? Lepiej tu spędzić</p>

<p>czas. Zmierzał na skróty, wiedział którędy, więc po co nadrabiać po głównym</p>

<p>trakcie. Od strony osady dochodził jakiś hałas. Stał się czujny. W ciemnościach</p>

<p>zbliżył się ostrożnie. Chałupy płonęły, na ziemi leżały zwłoki mieszkańców, niektóre</p>

<p>strasznie okaleczone i zmasakrowane. Pozostali żywi jeszcze stali ściśnięci w</p>

<p>gromadkę. Widział wśród nich Wasylka, Stasia, Kacpra, Stiopę... tylko Hałki już nie</p>

<p>było. Słychać było krzyki i szloch. Po podwórku uwijali się uzbrojeni mężczyźni.</p>

<p>Dokańczali dzieła. Ogień oświetlał postać w komandyrskiej czapce z tryzubem. I</p>

<p>twarz. Tak. to była ta sama twarz, którą widział dzisiaj, kiedy był po maszynę...</p>

<p>– Konczit i hodim! – padł rozkaz od tego w czapce z tryzubem. I odgłosu tych</p>

<p>serii w stronę wylęknionych ludzi też nigdy nie zapomni. Mimo że i na froncie</p>

<p>później był, widział niejedno... Kiedy bladym świtem dotarł do miasteczka i</p>

<p>opowiedział co widział, usłyszał:</p>

<p>– Tak, to banderowcy. Od niedawna grasują. Widać dotarli już tutaj. Teraz i u</p>

<p>nas się zacznie.</p>

<p>Siostra wróciła i zaczęła krzątać się po kuchni. Marian odłożył gotowe spodnie,</p>

<p>wstał, ubrał się:</p>

<p>– Muszę załatwić coś jeszcze w mieście. Chcę też się przejść.</p>

<p>– Dobrze, na obiad tylko wróć!</p>

<p>Szedł przez park w stronę pętli tramwajowej i myślał. Co robić? Tyle czasu</p>

<p>minęło! Tak, jestem im to winien. I Wasylkowi, i Stasiowi, Kacprowi i Stiopie, i</p>

<p>Hałce. Każdy tramwaj jechał w stronę centrum, a Marian wiedział, że obok dużego</p>

<p>Domu Towarowego jest budynek, w którym urzędują i milicja, i Służba</p>

<p>Bezpieczeństwa.</p>

<p>Po kilku dniach po Pana Włodka przyjechali „smutni panowie”. Sąsiedzi</p>

<p>43 Miłosz Skrzyński: Opowieści RW2010</p>

<p>szeptali pomiędzy sobą dyskretnie:</p>

<p>– Sprawa raczej polityczna. Musiał gdzieś działać, taki porządny człowiek.</p>

<p>Podpadł czerwonym, z nimi żartów nie ma... pomodlić się trzeba za niego, może</p>

<p>dobrze się wszystko skończy, teraz czasy już inne.</p>

<p>– Taki porządny, dobry człowiek...</p>

<p>– Tak... żal go...</p>

<p>44 Miłosz Skrzyński: Opowieści RW2010</p>

<p><strong>Ze wspomnień Wrocławian. Dla posła Girzyńskiego</strong></p>

<p>Wstęp miał być o wiele dłuższy. O okropieństwach wojny, o zbrodniach, o</p>

<p>budzeniu się w ludziach najgorszych instynktów, o współczesnej wersji historii i jej</p>

<p>fałszowaniu, o dzieleniu Polaków na lepszych i gorszych. Piszę o tym jednak tak</p>

<p>często, że powtarzać się nie ma sensu. Historię tę dedykuję posłowi Girzyńskiemu.</p>

<p>Tylko tak w ramach przypomnienia, bo jako doktor nauk historycznych, a do tego</p>

<p>były członek Komisji Nadzwyczajnej do rozpatrzenia projektów ustaw o zmianie</p>

<p>ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej-Komisji ścigania zbrodni przeciwko</p>

<p>Narodowi Polskiemu, zna takie zdarzenia zapewne doskonale. Czytelnikom</p>

<p>przypomnę jeszcze, iż pan poseł pełnił także funkcję przewodniczącego</p>

<p>Parlamentarnego Zespołu Miłośników Historii.</p>

<p>11 czerwca 1944 roku z Bełżca wyjeżdża pociąg w stronę Rawy Ruskiej. Taki</p>

<p>krótki lokalny. Składał się tylko z parowozu, wagonu bagażowego i jednego</p>

<p>pasażerskiego typu „pulmann”. Zabrał wielu pasażerów wiozących ze sobą</p>

<p>przeważnie żywność na handel. Wśród nich Stanisław Jonko (późniejszy mieszkaniec</p>

<p>Wrocławia), pseudonim „Olbrzym”, łącznik oddziału partyzanckiego „Godziemby”.</p>

<p>Pan Stanisław zatrudniony był na kolei, jechał więc w mundurze kolejarza. Personel</p>

<p>składu stanowili Ukraińcy, tylko kierownik był Niemcem, a właściwie Ślązakiem. Po</p>

<p>przejechaniu zaledwie około 3 kilometrów od Bełżca pociąg zatrzymał się. Na torach</p>

<p>położona była zapora z żelaznych szyn. Około stu uzbrojonych ludzi otoczyło wagon</p>

<p>i wywołało wśród pasażerów wielkie przerażenie. Komadyr w mundurze SS</p>

<p>krzyknął:</p>

<p>– Wyhodyty!</p>

<p>I wygarnięto ludzi, spędzając ich na prawo od toru do rowu. Kobiety oddzielono</p>

<p>od mężczyzn. Z tłumu wybrano 5 obecnych tam mężczyzn, wśród nich pana</p>

<p>Stanisława, zamierzając zabrać ich ze sobą do sztabu okolicznego UPA. Czterem z</p>

<p>nich założono kajdanki, dla Pana Stanisława ich już nie starczyło. Jeden z</p>

<p>45 Miłosz Skrzyński: Opowieści RW2010</p>

<p>banderowców obszukał go, zabrał dokumenty i dużą ilość gotówki będącą własnością</p>

<p>oddziału AK. Ze strony rowu dochodziły krzyki i jęki mordowanych. Przez szacunek</p>

<p>dla ofiar nie opisuję szczegółowo, nie o sensację tu chodzi. Jedna z kobiet rozpoznała</p>

<p>któregoś z oprawców:</p>

<p>– Janku, ty tego nie możesz zrobić, przecież nie tak dawno chodziliśmy ze sobą i</p>

<p>kochali się!</p>

<p>– Persze ja toby był Janku, a teper ja Iwan – odpowiedział i przebił ją bagnetem.</p>

<p>Kobieta o nazwisku Cioch wraz z 12 letnią córką opierała się przed dołączeniem</p>

<p>do grupy kobiet. Oberwała w głowę kolbą. Nie pomogło, więc sprawę załatwiła seria</p>

<p>z automatu. Tak samo, chyba interweniując, skończyli Ludwik Bartłomowicz i Jan</p>

<p>Hopko.</p>

<p>Pan Stanisław jako miejscowy mówił biegle po ukraińsku. I za takiego wzięli go</p>

<p>oprawcy. Przechodzący obok niego komandyr, zapytał, co tu robi? Odpowiedział, że</p>

<p>zabrakło dla niego kajdanek.</p>

<p>– Dobrze, w takim razie pójdziesz z nami.</p>

<p>Po czym wydał rozkaz:</p>

<p>– Chłopci, zahrajte!</p>

<p>I chłopcy zagrali seriami z broni maszynowej. Dokończyli dzieła.</p>

<p>Do stojącego Pana Stanisława podszedł jeden z upowców i zapytał:</p>

<p>– A ty skąd się tu wziąłeś? W tym mundurze? I co tak stoisz?</p>

<p>-W racam z pogrzebu dziadka z Tomaszowa. Czekam, aż pociąg dalej pojedzie.</p>

<p>– Ty tu sobie stoisz, a tam tyle bagażu czeka, z czym pojedziesz do swoich?</p>

<p>Dawaj, pomożesz mi to zebrać.</p>

<p>Z tobołków i walizek ofiar zabrano całą żywność. Z jednej z kobiałek</p>

<p>banderowiec wyjął jakieś 2 kilo masła i wręczył Panu Stanisławowi.</p>

<p>– No, bierz! Idź do wagonu. Jak komandyr zagwiżdże będziemy odchodzić.</p>

<p>Pan Stanisław wskoczył do bagażowego, po chwili pociąg odjechał.</p>

<p>Banderowcy oddalili się w pośpiechu, a jedynym ich sukcesem było zdobycie</p>

<p>żywności i zamordowanie w bestialski sposób 35 cywilnych ofiar. Z mężczyzn</p>

<p>46 Miłosz Skrzyński: Opowieści RW2010</p>

<p>zabranych ze sobą przeżył tylko jeden o nazwisku Steciuk. Pod stertą ciał przeżyła</p>

<p>jeszcze jedna kobieta ciężko postrzelona w szyję. Dziwna to sprawa, ale w</p>

<p>dokumentacji dotyczącej tego zdarzenia występuje pod dwoma różnymi nazwiskami.</p>

<p>Otóż na ciała pomordowanych natknął się patrol partyzancki pod dowództwem</p>

<p>jednego z „Cichociemnych”. Zdążył wykonać serię zdjęć, która przekazana została</p>

<p>później do Londynu. Wtenczas usłyszano cichy jęk i znaleziono żyjącą jeszcze</p>

<p>ciężko ranną kobietę. Jak twierdzono również łączniczkę a syn jej służył w</p>

<p>okolicznym oddziale AK. Kobietę przetransportowano do Tomaszowa Lubelskiego.</p>

<p>Przeżyła, a później, już w latach 80-tych, opowiadała o tym wszystkim już jako</p>

<p>zupełnie inna osoba. Nie tylko pod innym nazwiskiem, ale również i imię zostało</p>

<p>oficjalnie zmienione. Chyba że są to dwie różne osoby, ale taki sam przypadek? Czy</p>

<p>jest to możliwe? Bo obydwie zeznają, że ledwo przeżyły niebezpieczny postrzał w</p>

<p>szyję i przypadkowo wydobyte zostały ze sterty ciał.</p>

<p>Na miejsce mordu przybyli następnie Gestapowcy i funkcjonariusze</p>

<p>„Bahnschutzu”. Ograbili zwłoki z czego się tylko dało, czego nie zdążyli zabrać</p>

<p>banderowcy, to jest z zegarków, pierścionków i butów oficerek. Wykonali również</p>

<p>dokumentację. Ofiary pochowano we wspólnej mogile w Bełżcu, na wprost kościoła.</p>

<p>W miejscu napadu stoi krzyż.</p>

<p>Odpędzam od siebie tę myśl, ale nurtuje mnie jednak, dlaczego przeżyli akurat</p>

<p>członkowie AK? Chociaż niezbadane są wyroki boskie. Co niczym nie umniejsza</p>

<p>tragedii bestialsko pomordowanych ludzi za to tylko, że byli Polakami.</p>

<p>47 Miłosz Skrzyński: Opowieści RW2010</p>

<p> 
<strong>Document Outline</strong></p>

<p>Życiorysy Wrocławian</p>

<p>Wrocław 1946</p>

<p>Feministka</p>

<p>Jak w powieści</p>

<p>Blizny miłości</p>

<p>Kiedyś też wydawali fajne książki...</p>

<p>Bonaparte w pizzerii, czyli jak zatacza koło nieraz opowieść.</p>

<p>Tak sobie myślę, czasami grzebiąc w archiwach...</p>

<p>Libia 2011</p>

<p>Krzyżacy we Wrocławiu</p>

<p>Wrocławskie historyjki, czyli czym zakończyła się wizyta Mariana u siostry.</p>

<p>Ze wspomnień Wrocławian. Dla posła Girzyńskiego</p><empty-line /><empty-line /><empty-line /><empty-line /><p>Сконвертировано и опубликовано на http://SamoLit.com</p>
</section>

</body><binary id="_0.jpg" content-type="image/jpeg">/9j/4AAQSkZJRgABAQAAAQABAAD//gA7Q1JFQVRPUjogZ2QtanBlZyB2MS4wICh1c2luZyB
JSkcgSlBFRyB2ODApLCBxdWFsaXR5ID0gNzAK/9sAQwAKBwcIBwYKCAgICwoKCw4YEA4NDQ
4dFRYRGCMfJSQiHyIhJis3LyYpNCkhIjBBMTQ5Oz4+PiUuRElDPEg3PT47/9sAQwEKCwsOD
Q4cEBAcOygiKDs7Ozs7Ozs7Ozs7Ozs7Ozs7Ozs7Ozs7Ozs7Ozs7Ozs7Ozs7Ozs7Ozs7Ozs7
Ozs7Ozs7/8AAEQgCFwF6AwEiAAIRAQMRAf/EAB8AAAEFAQEBAQEBAAAAAAAAAAABAgMEBQY
HCAkKC//EALUQAAIBAwMCBAMFBQQEAAABfQECAwAEEQUSITFBBhNRYQcicRQygZGhCCNCsc
EVUtHwJDNicoIJChYXGBkaJSYnKCkqNDU2Nzg5OkNERUZHSElKU1RVVldYWVpjZGVmZ2hpa
nN0dXZ3eHl6g4SFhoeIiYqSk5SVlpeYmZqio6Slpqeoqaqys7S1tre4ubrCw8TFxsfIycrS
09TV1tfY2drh4uPk5ebn6Onq8fLz9PX29/j5+v/EAB8BAAMBAQEBAQEBAQEAAAAAAAABAgM
EBQYHCAkKC//EALURAAIBAgQEAwQHBQQEAAECdwABAgMRBAUhMQYSQVEHYXETIjKBCBRCka
GxwQkjM1LwFWJy0QoWJDThJfEXGBkaJicoKSo1Njc4OTpDREVGR0hJSlNUVVZXWFlaY2RlZ
mdoaWpzdHV2d3h5eoKDhIWGh4iJipKTlJWWl5iZmqKjpKWmp6ipqrKztLW2t7i5usLDxMXG
x8jJytLT1NXW19jZ2uLj5OXm5+jp6vLz9PX29/j5+v/aAAwDAQACEQMRAD8A73wdDEfB+lE
xoSbVOSo9K2fIh/55J/3yKyfBv/InaT/16p/KtqvlarfO/U3WxH5EP/PJP++RR5EP/PJP++
RUlFZ3YEfkQ/8APJP++RR5EP8AzyT/AL5FSUUXYEfkQ/8APJP++RR9nh/55J/3yKkoouwI/
Ih/55J/3yKPIh/55J/3yKkoouwI/Ih/55J/3yKXyIf+eSf98in0UXYEfkQ/88k/75FHkQ/8
8k/75FSUUXYEfkQ/88k/75FHkQ/88k/75FSUUXYDPIh/55J/3yKPIh/55J/3yKfRRdgM8iH
/AJ5J/wB8ik8iH/nkn/fIqSii7Aj8iH/nkn/fIpfIh/55J/3yKfRRdgR+RD/zyT/vkUeRD/
zyT/vkVJR2ouwI/Ih/55J/3yKPIh/55J/3yKk7UUXYEf2eH/nkn/fIo8iH/nkn/fIqSii7A
j8iH/nkn/fIo8iH/nkn/fIqSii7AZ5EP/PJP++RSeRD/wA8k/75FSUUXYEfkQ/88k/75FHk
Q/8APJP++RUlFF2AzyIf+eSf98ijyIf+eSf98in0UXYDPIh/55J/3yKTyIf+eSf98ipKKLs
CPyIf+eSf98il8iH/AJ5J/wB8in0UXYDPIh/55J/3yKPIh/55J/3yKfRRdgR+RD/zyT/vkU
fZ4f8Ankn/AHyKkoouwI/Ih/55J/3yKPIh/wCeSf8AfIqSii7AZ5EP/PJP++RR5EP/ADyT/
vkU+ii7AxfBv/InaT/16p/KtqsXwb/yJ2k/9eqfyraq6vxv1BbBRRRUAFFFFABRRRQAUUUU
AFFFFABRRRSAKKKKYBRRRQAUUUUgCiiimAUdqKKACiiigAooooADRRRQAUUUUAFFFFIAoop
aYCUUUUAFFFFABRRRQAUUUUAFFFFABS0lFAzF8G/8idpP/Xqn8q2qxfBv/InaT/16p/Ktqr
q/G/US2CiiioAKKKKACiiigAooooAKKKKACiiigAooooAKKKKACiiigAozRRQAZooooAKKK
KACjNFFABRRRQAZooooAM0ZrnfFPi638PxpbQRm91S4+W3s4+WY9iQOgp3hSx1y3tprvX74
zXN0wf7Oo+S3H90Vp7JqHO9AudBRRRWYBRRRQAUUUUAFFFFABRRRQAUZoooAKKCaTNAzG8G
/8idpP/Xqn8q2qxfBv/InaT/16p/Ktqrq/G/US2CjtRXKeONeutPt7XSNL51TVZPIgP8Azz
B6v+FEIOcuVAWta8b6Jodx9lmne5u/+fa1TzJB+A6Vn23xN0SWVUurXUtPVjgSXlsUT88mt
Pwx4TsfDdkFRRNeP8091IMvIx68+lbFzaW95A0FzCk0TjDI65BFat0VpZvzFqOt7iG6gSe3
lSWJxlXRsgj61JXntqsvw/8AF0GnoXbQdXfbCGORbzH+Eexr0Koq0+RprZjTOW134g6N4ev
ZLS9ivS0YG544CUGfcmqY+KuhMAVs9UIPIItD/jT/AIqqv/CAX5wM5TnH+0K6PR4o/wCxLD
5F/wCPaPt/sitkqSpKbj+ItbmFZ/Erw3dTLFLPNZMxwv2uIxg/j0rqo5ElRZI3V1YZVlOQR
VXUNI0/VbV7W9tIponGCGQfp6VyXgqaXRfE2qeDnlaW3s0FxaM5yVjbHy/gWqHCE4tw0aDV
bnc1ja54r0fw+oF9dDzm+5bxjdI/0WmeL/EH/CN+H5r2NBJcsRHbxf35CcAf1rP8I+EU0+P
+1tXAu9Zu/nmmk+by89FX0wOKmFOKjzz2/MLkCfE/SN+J9N1e1jzzNNZkIPcnNdVp+pWWq2
q3VhdR3ELdHjbIqd4kkQo6qykYIIyDXnmvWUngDWY/EOkoRpVxIE1C0XhVyfvgdu1Wo06uk
VZ/mGqO31nV7fQ9Oe+ukleNCARChdjn2FcrF8WvD06b4bbUpF6ZS2yP0NdqjRzwq6kMjqCD
2INcR8LoFttM1ewdF3WupypjHbAIopxp8knJaoHe51+l6lBq2nxX1usixyjIEqFWH1BrH1z
xxpnh+/8AsV1b30km0MTBbl1GfeneK/GOneD4bZ72OWT7QxCLEMkYHJ+nNbVvLDe2sNygDJ
KgdSR2IyKhRUfflHRgcxpnxL0PVtUj063ivlndguHtyApPTPPFdazbVLHoBmuJ8FwpN4w8W
X4Vc/bFgU46bVwa7ftTrxhGVooFscZJ8UdEjkZDZ6odpxkWhwf1qMfFnw+0piFtqRkUZKi2
5A+ma7Tyoyc7F/KuJ0iNP+Fva6Nq4+wRcY9xWkPYyTfLsu4O5e034i6Rql/DZQ2uoo8zbVa
S1IXPua6umiNFOQqg+oFONc83Fv3VYaOR1b4l6Hot7LaXcV8GifYXW3+Un2JPNQf8LU0P/n
y1X/wEP+NVvi+q/wDCNWJwM/2lFzj2au5iij8pPkX7o7V0NUVTjJx38xa3OP8A+FqaH/z5a
r/4CH/Gtbw54y0vxRNcw2C3CSWwBkWaPYRnp3rc8qP/AJ5r+VcV4SsLq3+IHiq4kt3jglkj
8tyMBuO1JKlOEmlZrzDU7iqGr65puh2v2nUbuO3TtuPLH0A6mr9cFoNlB4o8aazq2pDz10y
4FraQvykeBktj1rKlBSu5bIbIF8a+GY9ak1aPw9q8l1KgQ3QsiRtHoSeBW/H8QfDUmmS341
BQkOPMiYYkQk45U89TXSBQF2gAD0ArzX4t+ELa60Y61ZW+28gdQ4iT/WqSByB6da3g6VWSi
018yXdHpSkMoYHgjIpajh4gjz/dH8q5fx3rd9ZWtppOjjOpapJ5UTZ/1a4+Zv5Vzxp88+VF
XsW9Y8caFos5t5Lhrm6z/wAe9qvmOPwFZifFHRt/+k6fq1nHnBluLQqg9yc1seGvCem+G7N
Y7eISXDDM1y4y8jdyT9e1bMkUcyFJUV1IwVYZBrRujF2s2LUym8V6J9ltbmO/iliuplhiaM
7suegPpWxXlfjDwTDpfiPR9T0iOSOGe/jE9vGDsDZ4YDt6V6pSqwhGMZQe4Js5nWvHmlaHq
L2Nzb38kqAEmG3LLz71nP8AFnw/Gyq9tqSs5woNrgt9Oa7VkVuSqn6iuI8aog8YeEAFXm9b
PHsK0oqlN8rj+IO5KPinohIH2LVef+nQ/wCNdhBMlxAk0edsihhuGDj6UvlR/wBxfyp9YTl
B/CrDQUhNBNJWYwopM0ZpgZHg3/kTtJ/69U/lW1WL4N/5E7Sf+vVP5VtVVX436iWwVwsIj1
P4yTmTn+zNPHlg9ix/+yruq4SV10b4wRPIu2PV7Ly1fsXU5x+g/OtaH2vQTO7ooornGcj8T
rVJvBN1c9JbJkuImHVWB6/rXS6ZObrS7S4Y5M0KOfxUGuY+Jt1t8Lf2ZHzcapOlrEvqSc/0
rqbK3+yWFvbcfuYlTj2AFdEv4Eb92Lqct8Vf+Sf3/wBU/wDQhXRaO6f2JYfMP+PaPv8A7Ir
nPit/yT+/+qf+hCqWm/Czw3caZaTyfbt8kKO2LpgMlQa0ioOguZ21YtbnW6rr+l6LatcX97
DCqjO0uNzfQdTXM+C7W41XxBqfjG5ge3S/UQ2kUgw3lLjk/UrmtDTvh54Z02VZUsPPkT7rX
DmTH510yqFUAAADoBWbnCEXGHUdn1OH8Wst78QvCulv9wSSXJGOCVUkfyrua4fxrt07xh4Y
1twBFHcNbyv2UOCAT+dduDkZHNFX4IW7fqCFrN8RWEWp+Hr+zmXKSwOD+XH61pVj+LNUi0b
wxf30h+5CwUerHgD8zWVO/OrDZR+HV7JqHgLSriViz+UUJP8AssV/pWZ4Oc2/jvxXYYAVpk
nH4itnwLpsmk+C9Ms5QA6Q7mA9WJb+tZNsFsvi9ejAAu9LWQ/g2P6V1aOVRL+tSexU1axi8
V/Ea506cB7bTtNbj0kk4/lWv8OdQe98EWZmP7213QSD0KHH8sVR+HEP2ubXPEDEltRvnC5/
uISB/Oqfh6VdC1XxhpBb/Vk3kS+zKSf1xVzXNF019m3/AAfzF5mn8N4y1hq16cYvNUnlGPT
diuxrl/htD5XgLTCRgyo0h/4ExNdRXLXd6silsFcRpH/JX9d/68Iv6V29cRpH/JX9d/68Iv
6VVH4Z+gPodvRRRXMM4D4xuI/CtnIQSF1GIkAc9GqUfFLTVgwNI1kEL1+xn0+tM+L/APyLN
j/2Eof5NXcJGjW6qVGCuOntXcpQVGHOr7k63Zy/w01S61fwkLy8leWRrmYBn6gbsgfrXW4r
J8N6BD4b0o6fBI0iec8u5uvzHOKmfWrJNej0Qs32ySA3CrjjYDjrWFW06jcFoUjQrhb3Tdd
8KeIr3WtFtv7SsL9hJdWYO11cD7ynvXcsyojO5AVRkk9hUFhfWupWcd5ZzLNBKMpIvRhU05
uF3a66gzlIvijoaALqUF7psvQpcW7DB+uK6PTNc0nW4t+nX0F0MZKo4JH1HUVbntLa6QpcQ
RyqRgh0DA/nXE+M/CVpYadJr+gounajYDzQ0HyLIo6qwHXjNaxVKo7K6YtTu64pcXPxnaOQ
bha6P5keezGRQT+RrqNH1BNV0e01CP7txEsn0yK5a5I0z4vW13PlYtS01rWNu29XDY/IUUV
ZyXWzBnbCigUVyjAgHqKKKKYBXEeNv+Rx8If9frfyFdvXEeNv+Rx8If8AX638hXRhvj+T/I
T2O3pCaCaSucoKSjNJTAM0maKTNMDL8G/8idpP/Xqn8q2qxfBv/InaT/16p/KtqnV+N+ols
Fc/4x8ON4g0tTayeTqNm/n2c392QcgZ9DXQUUoTcJcyA43Q/HtrxpniQjS9Wi+WRJuEk9GV
unNa2oeM/DumwGafV7ZuOEikDs3sAM1d1PQ9L1mMR6lYQ3Sjp5iA4qjY+CPDOm3C3FpotrH
Kpyr7ckfTNbOVGWrTFqYGiWF74t8Tp4o1S3e2sLVcadbSdWP/AD0I7V3dAGBgUtZ1KnO/JD
SPPPir4j0f/hGL/Rvt8f2/KfuOd3UH6dK09L+IfhGHSbOKTXLdXjgRWUhuCFGR0ro7nRdLv
ZjNdadbTyHq8kQY/mag/wCEZ0L/AKA9l/34X/CtlUoumoNMVncsaXq1hrNoLvTrlLmAkgOm
cZFXKitrW3s4RDbQxwxDokahQPwFS1zO19NhmZ4h0SDxFodzplwdqzL8rgZKMOQw+hrldC8
XyeHSugeLy1tcQDbDetkx3CdjnscYrvaq3+m2Wp2xt761iuYj1SRcitYVEo8k1dCsUrjxZ4
ftbczy6zZhAM/LMrH8hzXJSrc/EnW7Z1ikg8N2Um8s42m7ce3pXRw+AfCdvMJotCtQ6nIJX
OD+Nb6IsahUUKoGAAMAVaqU6etO9/MLNigAAAAADgAV5l8StQOgeJLbVRwZ9MntUI67zyv6
mvTqrXenWWobPtlpDcbOV81A236ZqKFRU58zVwauZ/hHTv7L8J6babcOtupk92IyT+Zrgvi
fcf2B4hXU0UhdR02W1kI4y38NeqgBQABgDgCoLzT7LUEVby1huFU5USoGx+dVSrclXnYNaF
DwlB9m8IaRDgArZRZx67Rn9a1mYKpZjgAZJpERY0VEUKqjAAHAFOPIwaxlLmk2M5pviL4QR
yra7bgg4Iw3+FclpvjPw5D8TNX1OTVYVtJ7ONI5SGwzDGR0rv28N6I7Fm0mzJJySYV5/Sk/
4RnQv+gPZf8Afhf8K6YVKEU1Z6k2ZTs/Hfha/uo7W11m3lmlO1EG4ZP4iugrPg0HSLWZZoN
MtYpF5V0iUEfjWhXPPkv7hSueXfFjxLo11pdvpsGoRPd2+oRtLEM5QANknj3rqY/iN4PEag
69bggDs3+FbE+g6RcytNPplrLI33neJST+OKj/AOEZ0L/oD2X/AH4X/Cuj2lFwUWnp6CszN
/4WP4O/6D1t+Tf4VgWOt6brvxgtbnS7xLqFNJZGdM4Dbycc+xFdl/wjOhf9Aey/78L/AIVN
a6NpljN51pp9tBJjG+OIKcfUUlUowT5U7tWCzY/UxnSrsDr5L4/75NeXfDjxn/YGg2un6/B
JbWcmWtLwqShBPIOOmDXrWARg9Kry6bYzWX2KS0he2xjyig24+lRTqxjBwkr3BrUqJ4m0F4
hKus2OwjOftCj9M1yviXxKnim3fw34XY3k11hbi5TPlwR5+Yk9yRkVtH4d+ES+/wDsG1z/A
Lpx+Wa2rDTLHS4BBY2kVtGP4Y1CiqUqUHzRu35hqx1jZx6fYQWcIxHBGqL9AMVmeKvDkfiT
ShbiZre6hfzba4X70Tjoa26OtYKbUuZbjOL0nx7Fat/ZnipP7L1GL5S8mfKm/wBpW6c1vze
KdAghM0ms2QQDOROpP5A5q3f6XYarAYL+0iuYz/DIoIrGj+H3hKKUSpoVpuByMqSB+FbOVG
WrTQtTFuvEGp+NL2PT/DBmttOVx9p1TleBztTofTn3rvFG1ACScDGT3psUMUESxQxrGijAV
RgCn1nUmpWUVZIaRh6l408N6RePZ3+rQQTp96Nskj8hXE+K/Gfh2+8T+Gbq11WGWG0u2edw
DhFx1PFeiXei6XezGa60+2nkIxvkiDH8zUH/AAjWhf8AQIsv+/C/4VvSnRhq07iaZm/8LG8
IH/mO2/5N/hXQwzR3EKTQuHjkAZWHQis//hG9DHI0iz4/6YL/AIVoqAihVAAAwAO1Yz9n9i
/zGri000pNNzUDCikozQMzfBv/ACJ2k/8AXqn8q2qxfBv/ACJ2k/8AXqn8q2qdX436krYKK
KKgAooooAKKKKQBRRRTAKKKKACiiigAooooAKKKKQBRRRTAKKKKACiiigAooooADRRRQAUU
UUAFFFFABRRR2oAKKKKACigUd6ACjNITSUDCkoJpCaYBSZopM0wENJRSZoGGaKTNJTAoeDf
+RO0n/r1T+VbVYtujadZxWlm6x28ShIVPOFHTmpzeT+UHWRT26d67Z4KcpNpkXsjTorHgv7
iWUjzVIHoKtrfMqkOhJ7VSy2q+qM3VSLtFR206yZEuFPb3q2IkoeW1V1Q1UTIKKn8pPQ0eU
vvS/s6r3Q+dEFFWPKT0pPKT0NH9nVe6DnRBRU5iWsjVvtdnEJYrvALBcMoprLar6oUqiRoU
Vx9xr+pRybY5VYYxnYOtRjxFqbP5Sy5kyAPlHNDy2quqJVaLO0orAh1W5CiOeYGQjO9MED2
qrqOt6ha4VXXJA/eBcqKj6hU7le0R1NFcjBrWpgrvuopFPdQOR+VQRa/qqysZ7lfL5xtUHF
H1Cp3Qvao7U0V53qnjK+tJEEF2WDDOCi8H3q5b+KL66sDcJdKNrbW4H59KX1Gp3F7aOx3FF
eY3fjXWmMkdtcqjL0yg/rWZ/wAJ14kE/ltfDaOSyxL/AIU/qFUl4iC3PYaO1eOzfEbXooXR
blS4PDGMflVX/hYnifys/bRk+kS/4UPAVFu0CxEXse2UV4gnxI8TCNme+UkHAHlL/hUT/Ev
xWdii9RcDJYQrz+lS8FNdUNV4s90orwn/AIWV4rB+bUVx/wBcV/wqIfE7xYzYXUF/78r/AI
UfUp9x+2ie90V4MPiX4tLEC/U+whXP8qjb4p+Kgcfb1B/64r/hR9SqdxqtFnvtFcH8MPE2r
eI7a+fVLgTGFlCYQLjOfSu8rlqQcJcrNE7q4UUUVAwooooAKQmgmkoGFJRSZpgFITRmkNMB
KSikpjAmkzQTSZoAQ0UlFMDJ+2OsTFZVfA4wO9TW0vnKYpYVYn5hjpWSYy9skittA4Izzj1
q9aSlY93GSep64r6HYjcilJt23khAD9wdTVxbkPEGUMwC9ehzUl35U1vmXluoGP1qgQfsgO
3K5wCCQK2hK5hKPK2aem3a3VyFHJz8ysOa6ADAxWFoNjtJuSCDnG09RW7W07XsiKd2rsWko
oqDQWiikzigCG6DNbuqMVfHyketcXeahqaTLb3TAAtxnBrrbq+hjViJFPl8kBhWBPDFfL9o
dWUsC2W6da0Xux1Oab5paGJKJHvTsZUcAttB6mnDcsAklkDbx1C/Nmo3t4luW3ERLt/1iHd
UTSWSbla6kODjJGQfesZO40rbkUkwEgDMFUnBAPWtNr8Q6WqFkVQcEHng1lRpBcWjqybAeQ
7N39hUdtNBAEivo98aMCgH8fNQXfoMFzM90bOdSgbJ2JgcY6VlBZ3gYlwnAGzOMDPeodZ1C
VdTeRPkbPbtVGZLm42yySjdJ8wz1+taKOlznlPWyNW4Sytvmjm81g5JTHyn05/Osya/nkie
ESt5LfMy5xkjpSR2kskDSCdPLXgkmoby2nR8MyFQuQQeDx2puMUrmd5tjJJWigBBJZunPFV
/tYf5XJUjrg0W9q91LGqSgM54GOBSz6PfRuJJYiqMCVY8BgKTk7aAqQ15CYwiHOTk5qBocA
5Y/hxVhbC7lRpgpwgzz3+nrVLdIzhN2CfXiojFbscpO9kS+cUjEYAKg5wR3qCS6LMc9emaS
5R42KCQOw6haq8FM9TWVRp6GkIvqOkbcevtSbkReclj1NNwQQTzUsCsDLM0SSKi5IdvwrNG
lisZOcrn8DTCvznjPoM9KmgJWQfuw56gEdaljspbhJmjjP7lC7nPQfSqC9j1D4JjFrqoJ/j
T+Rr1KvLfgmCLTVCSSS6Zz9DXqVeLiv4rOyn8IUUUVylhQTSE0lMYUmaKQmmBzU/irUV1i5
0y38NXVxJbgMWW4jUFTnDDJ74NbN5dXMGnm4gsXuZwoP2dXVWyeoyeOKyk/dfECYnOLjTUx
6ZWRv8A4qs3TNTvX8VLcNdSSWF/JPDHGzZRDHjBH1+f8q63BPVLpf1JNHTPEd/fau+nz+H7
i0Mah5JHnjYIDnHQ85wa3qxdHlFxr2tyjJCTRw/98pn/ANmrZJrKrbm0VikGaSg8UmazGJS
UtJTASjNJRmmMy3ECkuwwx42kdKlEEb9GKKR61IY4vMz1yTjd2poiZY5Fcbj/AAEHHFe3cq
wjMmGUAttO0jOc81LD5EZKhAF6YFZRku45E+0RMq45Mbfe+tW3vQlvvjjHy55bqBWquYSS3
Zs6XNukkRWBTORxzWnWJpN/bvF58rJFnnnjNTyeIdPQ7UlDn2rsUZS2Rzc0Y9TUorCk8RHP
yRrj3NV3165Y5VkUfStVh6jM3iII6Wql7N5URIfDduaw/wC3Lv8A56L+VV5dXuZAQzqR9Kt
YaSepEq6askVdZ1FWlKxgo3SVu+ap3etpb2qQxOZD1JbjA9Kmvj9rU7hgsckg1kSaWrZDSt
75FE6MjNSRHHfzXNwHTYiqMYx1FRSvE90ZZIsr1KKcA/SmLpMwbCsME8tntVhYpdPmBkBdT
ggEArXLOLRrF3JmuYJYkitsfMp+Ujp7VmXe+DYtxGwVCCCRgkZ7VdaewdllVPKlXjC8ZPrV
HU76W7xGSQ0Z2hjyRzWS3Ke2hlXiJJG543scgE81TMt2MFUY4XbkjoKvF7e37739eprOvb+
R/lAwp9Kq5k+VaX1IXubhQEMmxAcgD3pVtLmVfNaRlRRnLk859KqbyWBOcCpZ7x3VUVzsQY
AqJSYRsLJcmBsK+0rxuQYH1p82qNKYdpabAAKuSRn0rPxJK2DzQ6+WcK2QKlyZdrmlda1O9
uLRAkceOURe9ZWQW5PX3o2kgsOKQMqEBvWocmNRS2GMWV9qnIPJNRypsYqGDE9cdKdcHnKj
g96jGAoIPzVBVhoJb5VByOuKULNGGbBA/iNJkg5xyKeXeSQksSWOSPemDYwbkVZNwJbtnkf
WrPnSqkr/AHHlG0hRwVPUUwIAnAwx6UnmPIyqyj5OOB1pXM3qj1T4LDFrqn++n8jXp9eafB
tgbXUsdQ6fyNel14uJ/is7qXwIKCaQmkrA1CkozSZpgBNJSZpKYHJeL9R/sbV7HUB3trlMf
3iE3AfmKL20/sLwfp0ygs+mvFM5HU5Pz/8AoRrb1jQrHW/s325GYW0vmxhWxz7+oq1d2sN7
aS2k67opUKMvsRXSqsVGK+8VjF8JN5sGqXOcifUpmB9hhR/Kt81T0rS7bRdOjsLQP5MWdu9
tx5OeTVs1nUalJtDQmaKKSoGFNoNIaYwopM0UwM9I2eMLK52h8jjnpT7ucRNGjALGcZKnBH
51W+3xo74IcA9m4qT7RBcqI7lo2TJKjNe1Z9R3TFmd5dqxuioMYJ6n8aqzW8IjHmytIckkZ
4qSWKOBcRTloc5Vev61mXs58p2HpXVRp31exz1p206lC+v5Jp0tIG2qOg9Ky7mW4tJtjvnu
PepNOWW51ZjFgsucE9BV7XreOOVVMqStIvROike9dHt7T5TD2PNC5HY6ruXazH/CtMTZGQa
4mKcxSA9u9dTYP5kA5yRXXGb2OWxoCX1NKSCMiqpJFAcitFMHHsSlyKQyUmdwpjAinciw4F
e3B9qbInmDnDD3qMnFMMuO9J2a1DYq3Gnor+bCQGxgBq5nU7ia3n8pid3U+5rrmmDDBqhdW
cc6EsoLLyrYziuWdFbovmurM5ULcyHiB8/SkeC5H3raTv8Awnt1q7dHVLeLL7QjHGRjmo/t
er+WJQ/yZxnHH0rjkkL2UdzOaKbr5LkfTpVQvtzxzW4ZdWmlXhGZjnoAPx/Kqcmh3pR5dqM
qtydw/Os210L5OxSUSFd4Vjn0FRHOMGtZLW9ISCNI33gYKY9u/wCFVZbKcT+VKgifP8fFQz
VRKjZCkEY29qjk27M9CeoqxKkpx5gx6ZGM0w2kwtxO0TeUW2hj0J9KljsVHdiuO1MC5bqau
LaS3UgSGMsx/hAqIwlGKEfMDyDS1CxG0LbNy4IJx+NEYYMfkJx14rSFrdLYJcMoVV5iAHX3
qC3lnjBlVyqucMSfvU7CdisuA+QeO2aQhiSAc+9Ty5lnLDHzHgLxn6Vcg0nUWy62jlVOOam
z6Aloei/BxQtrqQXON0fX1wa9LJrzv4TjZDqSEYKugI/OvQq8av8AxGddP4UFJRSZrE0A03
NKTSUwEpM0ZpDQMCaSqVzrOl2cxhudQtoZB1R5QCPwqH/hI9F/6C1n/wB/l/xrRQl2EaRNI
agtb61vozJaXMU6A4LRsGAP4VMaVmtxhmkzRmm0DA0lBpM0wDNGaTNJmgDIXw/Pap5U2Gb+
HHQ/U1ntALa4KSLmQHGA3ArrWuLi/Z1W3zCeAxGMimnR49jTSAs68jPNfTezdzm9ql6nNZK
xKh4qpeDNu49quSj96ar3Cbo2HqK6krRsYvV3ZxrGZLp1iLBufumtcRXD+HvOVAzR5BbuAa
oXMhstQW428dwfyrTTVIY7SRYGzHMVJU9AR/8Arrkm3pobU0rO7Mm+to4tLtpSNkzHkeo7G
tTQ5d0QBPVRWNq968wQYARh09MccVo6QCgUeiA/nXRRk9LmNRK7sb7KMVCRilSQng1J5ZIy
a7N9jDYjU4qTcrD3qM/LUUjYGRSvYGgmO0HFUZJDnrUzzE8GoZFBGRRcgZ5h9aVZyvfioGy
DTQam47Fto45ojGybh1HtVW71G1itJbJbIJtAKNnOTUkUpjao7+GIQG7KbznAGOAfU1zYiK
cbpF07p2MiLZcFN0jJub5ucY9qv31ilu3yjfEVwY8nBOODWdb27iQv5TyENuOR0A6/zrRa+
jlYS3kZEYbCw7vmJ96857mqILawn1NQIZPLNqowq+vrVy5sJ5iUiA81BgSyAEg+tO0u9U3T
RQ2/kIrZZj3PcZ+lE92su+KIOo83AkC/KPqaVx3sihqdlF5duL/eZlz8y8KT34/Kkn04z2C
W9uRs3fIGHQk8mpY7Z5L945p3aUY2ADIx61uQ2brEXVFZYVG0/wATH6UriOQ06CS01l4gV/
dbsuvfA4FY52STMWyGLc/XNdxdeW0zKI1QBWdsjHOOcVydjYs8kU8hCo0wAyevNbRvKyFtc
6E2EcMVqpQlgMHJzVDUbdbq5TTNNgQKMGRgPunvW99ohMsL7wVCkZHPNVtPWK1u7i4S3uZD
K3UpxXTy3IuZUHhm2mvD5V1v8o4mXH3T2ro1sJw4h3qtsBg4+8/+FOjaaRXNvZBC7ZYswGT
74qyLK8n/ANdcLGP7sa/1NUoJLQLmv4Bgt7aXUYreMooZM5OfWuxJrnfCcCQJchWLHK5Jro
TXzOMVq8jup/CgNJRSGuY0EpKM0maBhmkozSGmByvirT7KXWtCeS1iZpb3bISgJYbG4PrWn
JpmgRXUVq9jZrNMGaNDEMsFxnHHbI/OszxlbNd3mhQJcTWxe+wJYSA6/I3TINEHhm8tPFGn
6gdTu7+CGGZHN3IpKFtuNuAOuDn6CuxfArytoyepe0DSH0m71U+XHHBc3IkhVOgXaB07cg1
smoluoXuXtlkBmjUM6dwDnB/Q081zybk7spBmkzRSGkMCaaaUmmmgAzRSGjNMCvpN7qdxEy
20UYVO7A1NNcauHZZJY1VFywA6iq1nqlvpmmSgeYSx4B7nHWq2k3JklaNyzvOAMs3TnNfTx
ld6nNKCitCu/wB859agfvVq7geCQhs/MMg461VfnFdF+hm1oYWr2YmB7A9D6Gucd5rJmheM
MCc4bp9RXbSRhywPSsDUXgt3KpIsmf4du7FZSj1EmYyCW+uFeUbY0wDxgAeldLp0eEaV8IG
6Z4wO1c808w+6PLVTjc/PNRXBm2b7md3UttG09aUZxi9QlGT2Ovk1Owtwd11Hkdgc1DH4ps
OVkY5HcDrXK21pDPdyKXYwrwG6HJ6VQuEaCd4m6qSK1jiE3ZGcqcrXZ2snijTSOr/981Tk8
T2HT5/yrj2eoXeqdUjlZ2J1/T5OBNt+oqxBeQzn93Mjj2Nefu9MErKcgkfSl7ZdhcjPTCqu
KiaHb05rhLbW761I8udiPRua3LDxS8zLHLblmPGU/wAKpVIsXLJG6E55qUbJbeS3k6N0PpV
WK+hnQtG4J7juKa8jIwINEmrAizZG1tJV8oFyw2MScjNQatYWl3fL9kcm527nTt0qC2urcX
+y3jZGUlnLEksfYVtG6jleOTzVJKZChcM/515ElZnWoXMJri50qyZH2qrA4BGTu6VHo97+5
cy3bgsf9URlWqPxOrTRxPOpgGPlBPJrJ0K6jtLiVXUSI6YAPr7UJKw3C251OoX9rp8aXmzf
NImwAHkYqtpHiFtQuha48uT7ynP3vY1DqNhJJbRsqklhk/7NQ6bZw6ddx3bkl0OcLVKF1sT
JJLcm1NZ/t981ySqxQ7owjEDmqWl7d1pFcQ7g8mUz0PPNaWu38VzYzyRtksirgjBzurO0aK
WbVoBKc7BuB+ldFNbIyezOlnnW0vohHECCmMDgCp7ksLVSuAck1Tu2zqkQzxt/rVm6bdaIB
3Gf0rpWxDZY0ksYGLdS3pWjk4rKs51tdPaZ8lVPIUZNaEcvnRLIvRhnBphE3fC7ZF1/vD+t
bxNc94UJMdySMfMP61vmvlsZ/GZ6EPhA0maKQmuU0AmkoNJVABNNozRQBy/iGz8QXmrWUtl
a2jQWM3nIZJSGc7SMEY460t3qviqztZLmbTdOEcSlmPnt0H4V0pNRyxpPE0UqhkcYZT3Fbq
orJNbCsYehW+rPql3qeq28Nu9xDGixxOWxt3Hn/vqt6qtjpttpyuLcP85yS8jOf1NWTUzlz
SuNBmkoJpuagYGkoJpCaYATTaDRTGUpJ2vPDE5dV3o4UHHQcVW0eOEXUf2gEqP50/TpXa3e
yS3GbgYOW6H1o0iN/wC0IjIm6MkhuPSvpImMkzo9WsBeoqrxIAdp7Vx9432ISecMGPORXdy
7yySoCduflxya4LxQ2+SbcCrbzkVadjPdHO3d5PdNjOyI9QDz+NUWaOB2YgKpi6HuadPc+W
DtHzEYrJnLyHLsTis5c03qF1HYLi8iZDGQWCvuBz1+tVWvn2bCisoOVBHQ09IPOl2BlTPdu
lWH0S6HzAI4/wBk1Noom8mUGvJiMf7W7p1NRT3ctxJvkyW6ZxWvHoyXCbonZCOzjI/MVJ/Z
duCkM8YEjdGib+YNHPFaoOVvc5xpM/wmoWY+hrprjTotPgZpTFLHnABX5vwNNfT7WC18+SQ
IpXIRsH8KPaolwOXbJ5wcfSo8810qLpcdmJZZcOwzsQ/pVeG70r7Pm4hDSc8Bfypc/kHKjB
3Vp6FfwWV7vnTcrDA9qp3FwJsDy0QDptXFV9jdVBFD1QJWZueIDHBfR3Fs5UyrkjPQ1b07V
pLm2ZZWDOnT1Irl5JZHI8xmOOBk1YsJzHOMZOeKcJNKzZMo3Z0nnTziO4gLLLG3JXrxWhcW
EltatfS3Qw2CoxkmsrSb1ElKOG5bjHXNSajcBY/s/ns8e/dg9jSkk5JlKMrbFK6uJLstJKx
YhQignoMVUsrSS5vlQoQCcKfelnlPG0jFWIdQMAVozhl6EdaacU7lcsnGx0tzOII0tlc4QA
Ek1WknRodu0DJ+93rOszcXbebMcjOee/1q2y7g5yFVFJJOeKu+hm0gitReTLEQW5BAHeum/
ssWhS6eMoWUooxjI4rm9A1Ozi1eGSeZUiGcseg4rf8AFHirTkktYbOVLhFQlmU9CT0og0nd
sGnZqxBIu/UiScbI8/rV5YVlgjViQAOMVzL69GHeUp/rECjnpV2HxJFuWMxMCMD71aKcdrm
bi10Nq7ia30+RFil2bGJdVziqfhe5mvLN2OCkWE3Z6nrVXWPEkU1jdQxQzBlUgsXyB2rK8L
6rFYWdxbyoWaR8j24HvT9qkmjJwbakeq+FFxbzt2LVvZrlPAt8l3Bdqh/1bgEenWuqJr5rF
O9Zs9Sn8OoE0maOlNrmLFzSZopKYBmkJoJppNMYUmawvEtzrNo1m2mXNrEs06QMJoS5yxwC
MEUwW3i5DuOpaZIB/B9ldc/juOK1VPRO6Jub+aQms/StUOopMksBt7m3fZNETnB7EHuD2NX
ialxadmUBNJmjNITQAE03NGaSgYtJmkNJTAePDd0rK6XKIynIIFWIdIv4VjVb1cRnI+Stug
kDrxX0iSRzyqSk7szDa6t2vk/FK4/xJDMtxOsziSTHJAxk16C0qKpYsAB1Oa828V61DPfS/
Z+Vxt3etDJuc1cWqRoWmkCv2UDNZ4ubeDkwCRv9o8U27umZjzWZK5Y8kmpbEW5dVkEm5Qig
dFA4qtPq1zL96Ygeg4qEKrUrRgdqhtXLVNvqNfU7nbjznCjsOBVY3sikkSMCepzSy5GagML
vyBS5kJwYklyznJZifc1G0zt1JP401gEYg9RSsChAYYyMjinzEcq6iEue1IEYnnpUnzKM8f
TvUiEMOlQ5MtRQ1IgO1WVjXHNM3JH1PPpUbSSSnCjApeZWiGXEayMdgzjqadb2+ZQBkAck1
YtYyBjP1qwIv4V6mm2EIXeojTlCNh+bPJqO4lsVMqyNIrt8w5JPTn9alkt9gzWffWks95iJ
Gdtm4gDOABzSXmbVVaOhWyJG2xFiD0yadaSbblC2ThulT2djKLlVf5MDJz+VbNtBptsQD5Z
k65c81pGN3c45SLcdy6Dy0gJx7VnapeXKxmMr5fmfKQPStQXEZ5WVeOwNZVw0d1esWOVjGA
PeqmtNCIy7ozAeMdqt2em3N7mSJQEQ4LE45wSB+lXrOGGK4Wby4m8vLESY2nA75rR0pdTvL
k2Vv9ktROxuSJMBAMcA+nHb3rFQN3O60M6TS7m4TYm0GH5W56mmWWnINXgtry7aFXPzMmWw
MGuti0nVPtkgV7Bl88Ryvu/i4GQOOOanbwm48a2VvqAg2SRM3+j57Dqc/WqWjIabRn6jomk
2unyyWWoy3DSHaRIMcH8Pp3riFkWJyG4ZDgkda9nu/h9ZPFIkEkhYqdu4cZxxXjF9atDfTR
P8rK5DfUGiM1fQmcHy2Z6d8I5PMh1M5z86c/ga9GzXmvwdXbbamD/fT+Rr0gmvFxX8VnRTV
ooDSUUVzmglJSk02mMKSikNMDG8SH5NN/7CMH/oVa5rA8VX1pbDTluLqGI/boWxJIFO0Nye
e1XJfEeiRRs51azYL2SdWJ+gBya3cZOEbIS3KbuY/H0SLws2muz+5WRQP/QjW7WLpSSahqs
utyQvCjRCC2WQYbZnJYjtk449q2SaVTdIEBNNoorMoKaTQTSE0wDNJSUUwOhW+tW6XEZ/4F
Stc23RpY/xIrz1rrJ6frUbTk9z+dfSHJc2vFOtI5/s3TwGdj87L/KubttCU6nFDqsgijcZJ
Djpj1pzsFYuDtJ6msDU7wvcFfN4XpzUtDTRT1WzWG9lhhYOqscMOcisi4jMbYJzWhcXJJ3Z
HAx0zWdNMSTxn8Kz1KdiIOVYd6mklUKKpmQhsirTKNo47VEjWldpkGVaZQ3Qnmns6oXA6A8
cGoJtw5XqKgaUtyWxjtmlYiTaYkyqzFywyaYZT5iMzZ2dKaXBHvUbGqM2WZ7lJpAxHPAOBj
ipTGGQCJSP9omqUSFnFaqrhBikzSEblYW2Gy5yfSrEcQxjGBUiJk5NSYx0qDRRSGhFUcUPv
QoynAzzSnOaswBHiUOM57U2XFe9oMz5sbDuBmq1w/lKk6HYQ+xiR94H+nFXVj8rcp6t0FZV
y5MGM5Ak6fjTQq7skVp78rfFlIKkkHAwDzUqRRXJaRgck8HPas4x5YvjPPSpbS78ibD8oTz
7U15HGyy9tJD90nFdTpXh/SLrSoHk1fy72c8oSNqDvn8v1rm5LkOu9AAvfd1NQ205WbfkgD
sKFLuGx0WuaVp+nRIba9kuZA/zL1Xb9RXX6J4j8P8A2+wmmKKzxSCfMZwpwMdvw/CvOXvi+
EZVOTUf2gWz7WBJU/Lg+tVGSQm30PQh4psoNTu7VxEto8rSiXbyTkbR+n61pxeIdDvPHjXT
XirZJbCKKTaQN/Ge3615NLdiaRnl6n8KEuY1IKyMuPSqU12Juz6GOsaCkBmXVoCqcjEg59q
4q48LeF9W1WOeXUFheYtPchZRgAnhfY15ib3c/EzHAz9TVqK9dFJLctyTQnDsNzZ7J4b0vR
dIvb620WUyx4jLkvv55710Brz/AOFchli1Jycksn8jXoBNeHiv4rOmn8ImaTNLTa5zQKSg0
lMAzTSaCaSgCvdafZXxU3dpDOV+6ZYw2PzqGLRtLgkEkOnWsbjoywqCP0q7SE1ak7bhYKTN
JSGkMWm5oJpCaYAaaaWmk0wA0ZpKSmM5Yk96TcvrTWmB7GoHk54FfSHAOmw6lS3X0rB1S0E
OZULMCOSexrZD561HKFkUoVyp65oaGmcjJIcc1UkYmumn0SCUkxuy+x5rNm0lY2OSTWMnY2
hBy2MeOMySgAdTWjNGFSrENkFO7HSiaLIrK92dlOnyRdzMK+1VZbbc2RV6RSDimg7TzQZuK
e5nfZHzT0sGJ5rUQKTyKsKigdKlyZpHDxZnQ2OznFWPKA61abaBULnmlcr2aRFjDYxxinbe
M0m4bqnwNopXEkVSPmq7YqCMkCoCnciiC4SPK5GQaZMVZl2VV3Fu+OtYVzZPkgMG5zkVrrM
JTjr9Kme1hMXmCXPtjmtYLTU5q805WRzBsJF5B61C2nzGukaBCPlb8DUfkr1JIGKrlOa5hC
CdITHtJyevpT1gkTGAOeK3FsjIoZXXB9aabNWRiWXKn7vc1PKDZkeXJ3H5UxkYuCRWu9vsA
JGM+tM8hiM7OB3pcormW0Jc5YE+9N+zADha1FQHtShFDYbIHrjNFgMlbcgj5TgVOu9RgA4r
WVIDH5Xnxheu5ozn86asSxZZkSVB/t4/+vRYDufhMxNtqOQB8ydvY16ETXCfDAILe/KJtBZ
e+fWu6rxsR/FZ1U/hDNJmikJrE0AmkJpCaSgAzSUUhNMDF1TxVaaVeraT2t67udqGODcrnG
cA55pieLLMt+/tL+1TvJPblVH1PaovErBdU0EsQAL7qf8Acata7v7G3tpJLq4hWID5tzDFd
HLGy03FqTxyxzRLLE6ujjKspyCKcTWF4SSRNHdijRwSXEj20bDBWIn5Rjt3rbJrOUeWTRSD
NJmkpKQCk03NFJTGFJRSZoA5RGJGCDio5IWzk4AqZrG9i+9C/wCVQykgbWiCn3r6M4SMoqn
luPammPJ+Vhj3NIcAZyM+mKkRSVzsRvx5pgMMTRjcSp+hrPucZNbi6e0kZYSRJns1YF6DE7
ISDjuK56p24d20IUkQB1PXtVG5nAGBwKfv+bJNVbl1JI2gisUdUpKxX+0pnJBNAZZWCqD71
ARk4FSI2wYFWtzmcmWtqgcUnmbeKr+Ye9RtMR1pSSKVVouGXIqF3Paq6SMzjk4NWGxis7Fu
fMhu41ZgO4CqhPPWrFqQW56U2TF6llsYrNij3Ts/bNaMrAKeKiVAEyBSRTV2QqXSRvLYDPr
UytMVIJjb8arOMsRUTu0VbLY4Zr3jegaIaY/mwq8q/dVWx/Ksaad17bfb0ohutvc5NX5YVv
bE7sbz91vSnZvVMhsx3vZR/FigX0irkEGm3Gj3UIVp1dUY/KT3+lRmyKKQHJGMkdKzuwaJj
fyH3p8OrXFs2+JtuazzE/8ACxFHlTMpwCQOuBRdisa0euvtCSQxSAcjjH8qik1PzWYsi+2D
jFZXkkHgmnJbsT8xIHrihvzA2Yr/AHRKkkEZXoCRg/XIqS3urTzjFKWCjrIprKis2lY5kKr
6mrFvZhZU3yK0YbBHUn8KLsdkeo/DVontb14lwpcAEkc9a7bNcZ8PY7WJL4W24ZKbgVAA47
V2RNeTX1qM6IqyAmkzSZpM1iUBpKCaQmmAE02lJpKYzmvFtrBfXuh21zGJYZL3DIeh+Rqbf
+DNNVUudKto7W9tzvibBZWPowPBB/Sp9X8OXGqahFdDWLmAQPvijRVwjYxnke9atnBLbWqR
TXL3Mi9ZXABb8q6OfliuVk21IdI1JdU09Z/L8qRSUliPWNx1WruazV0kxaw+oQXUkSSgebA
ANjsBjPTOf8K0Sazla+hSEJpM0ZpKQwpM0U3NABmijNJmmBysupXsn3rhyPXdVYuzNuPzn3
qInnAPFG9l6NX0Vjz7k5V5Rnaq4H0qNVYnCtz6UovrjZtDkj0qMzyDPzEZo1HdD2aZMqSw/
Gs69TuDnI5q0z5Hzc02Uo9uyBeeoNRON0a058sjn3YrkN60MsZTlgCe1PnX5uRTzbpKgJHa
uVnfDUomKMHO4VC8ka5wM1Ye1CkgMcVE0KL1OaRbh5FYysxOxDSxws3Ln8Kl3KOBTx0pmLi
iOONUelkPPFIzdahdyCeaRLdkPBOeas2Ryaol6txTCGAn+I9BTJUrEt1MOEA69acj/Jt9qq
LukYu3JNPDlTikaxY/aCGPfNRlQylWFTsvyACmqqjlvypxv0JqcqWpUhs3M27diMetaXngI
EXgCoZJeKjjO5628jgfcnnvpJ4hFL0Q/KehFZ8mxW+ZyT71oOBIu0gZHQmqstvg8BSR3BqX
GwKTaIRHEyEhvmHOMUkUxQ5UlD3wac3nDIyAD2FM8sBeSc1Gox8kxYlWZcnqcc03dwAWyB2
pjK74A+b60mXXK4APQ0hFy3vWgbeAD+la1rr9uq7bi2jkXsNnzD8awAFwMHnvmpPL+UYwQf
fpTuNNo9S+Ht4t1Be7SMKy4AGMda7AmvP/AIVgi31HP99P5Gu/zXk1/wCIzpjqgpKDSE1kU
BNNpaSmMM000UhpgFIaDTSadgAmkNFJTGFJRSGgApOlJSd6YC0maCabTA4gbf4jil8vKlgD
9aY/DYIpfNP4CvomechPmXnpSEk1bh1AKMSRhx7gU6Py55wVjBB6r0pXKsUs7iAQKWeNowM
5A+mKvXOnzJ+8+xukfYkGo/I3REmQBfQnmldDUWY9zp7yr5sKl/7wAqirkAr0xXRxTxWzgR
SgZ6lhnFUdX09VQ3sM0bBvvBRj9KwnG+p00qjjuc5ciXOVY1U+cn5mNaGd2Q3QVA2wN0rI2
bvqQqhFPyVHPNK0g9KgaTPehohysI8gyagdxn3olYH61BnJxQZ3JS/A9amjDOwGaiijLGri
KEHFK5pCNx44GBTOTKAPrTxzTkTqfWhF1Jco8Hjk01iSadsP4UqkKea0WhySbluQ7c9aVAQ
c1ZwjUeWAM8ACrVjF3Qx22gEdTV2x01tVkMMP+uK/KuQMms7dvfPYdKvWFw9tcJLG5UqeCK
q10SnZi3HhbWoGZZbKVAP4thI/OoodBuJl+SSIMP4S+Dn8a37zxfq1qQ/mO6EegKn8KzJfE
pvsia0iXP3iFwTWDbR0e4zEe2ljkaN0ZXU4xUflN12k+tbNskc5+e42LnjJBIq7LZzQ25ME
0ciHqCtBPLc5pIJJPlVCWzwKSWzuIv8AWQunuVNWzdSRXZk8sI2f4eP0q+/iOd4RHLBG6j1
Wi4rI6f4VLtt9Q/3k/rXf1xHw3mWaO/ZYlT5k+79DXbE15Vb42dMPhAmkzRmm1kWLTc0E0l
MANJmimk0wMXVb26utUj0SwkaF2Tzbm4XrCmTjHuSMUHwzaAF4rm9juCMeeLly315OKZpOR
4k1rzSPNLRlPXy9vH65rbNbSbhZRElcydFvrppLjTtQKm7tSPnHHnIej4/Ag1qmsNv+R7TZ
jjTm3/8Afxcf1rbzmlNa37jQlBo6UlQMKQmgmm5pjCkzRRTA4Yrg8mgID/EBVyfeW3LblT9
KqSljyY9v4V9Bc861h0awq37xs/SniKTzN1vlhnggVVRueeladr5RQEXBQ+gNJsa1Lsdxdm
zKXDFQB1PWs99NurhTLGGZB3IqW5vHRdomLj6VBbandwP8kpUGoV+hpdbMoywTQnJU8d8VB
JIZPv8AzZ7GtjUdUknh2SBT6kN1rEbLHjimtdyHpsZV1btFISmWQ1Td9prcbByO1V5beFjy
gzWcodjSNVow3lqHcTnjNaEqRrMwKrgHtUDxr/D0rKWholzFPDFqfHCSwq0kGecU4qFrNyN
lAEQIOOtKPmPFNGXbaBVmOPaOmTTSuVKaitBEjx1qYR4HSlRCelTKmOcVZzPV3IdmaDDmrH
GOlBYIuSM/TqaESyuYdoyKqyF5H8tfuj9avFJZhyuxfTuaDEsaAgdKtGbKiKQACKlXINTMg
K5FOhRWOGrRGLRatXWVDFMuVPtVG8s3tpTkBkz8p9RWxaWoByDwe1WLywW5t2jIwcfKfQ0S
V1oVE5aOdomLRgED2zWlb+JTHGUkhVgVwcVkslzYXDIQVI4b3p6X2zjyIyMY5Gawd+padiO
eczTl8DaTxxU1q8EmYnVVJH3m6VUkuWkONoVF7AUPLA+0xKVIHOTnNTfQE+p6T8OI0jgvSk
iNllztPTrXa5rgPha2YNQx/eT+td9XmVvjZ1U/hCm5oJpM1mWFNpaaTTAXNNJopKYzG1Wyu
oNQj1nTk8ydE8uaDOPPTPAz2IySKj/4SmJxsi03UWnPAiNsy8+5PAHvW4TTTWikre8hWMvR
rG5iae/1Aqby6ILKvIiUdEB7455rUoNJSbu7jWgUhNGaQ0hiUlBpCaYBmkzSZooA4hZ5ccS
N+dD3MpGGfP1qMxuOQrY+lREkHnNe+ebdilsnJoDkHIpwEZHXFRuAOho0FsP+0ORjNCOGba
355qDOPakJoC5qLGpQ/u0f8az7hWRz8m30GaiMjKOCaY0jN1Oakpu6DIzzTSUxySKaTzTJX
xGx9qT2BbmPeMfOc54JzVeGXa3PQ9amuwRsJ/iFUs1zvU6E7G2kfy5HIqB1LPtFTac5msv9
04zRKUQlVOT3NZpanXKolHQaihBtXn1NTxoTUUS5NXY1wAas5L3Fji9ak8vjJIAHc0gbHNU
Lh5L+byIyREv3iO9Owm7FkXcTyGOBDKR1Y8AVYCHq3JpttAIkCRp+OKtrbOw5p2EVHY9qiY
FhWoLLHWmm2x2qyGjMijOMHtxUvkkHIq0sOJcDuKsCAGqRDiJaSEAA9a1YzkDNZ6Q7TV2E4
GKdxopavpIvovMi4mTp/tD0rkZYZFZkZNrA4Ir0Tblc1z+u6YbhftEAxIv3h/eFKSE0c3GZ
Y4zHuAVuMEZxUJt0HGCQKnXIGCKY74NZ2SA734XKFt9QxnG5f613hNcL8MnLQX+f7y/yNdx
XlV/4jOyn8KFzTaXNNJrIsUmm5opKYwpCaM00mgAornZdX15taudPtdPs2EKrIHknYblYkA
9OvBrYunvFsi9tFE9zgYR3IXPfnFaOm1uK5YoJrD07U9an1aSyvLG1jjhRWd4pix5zjGR7V
tUSi4uzGncM0maKQmkMCabRSUALSUmaM1QHLDWYym0wLWbdTrM+VQL9KrFu1IX217lrHmOV
yTaTzUbMc0GQgdcU0uCOmaYhd3GaaWOeKaT6U3caQDiaaTgdKGPHvUbH3pDHE1FKC0TY9MU
pPf1pUIzjHFTLYqC1KdzCpAZxlUGKpJb2pky7tjPQVb1ORxEiKfvHJrNVWI5rBs3sapdI4x
HCAq9sVByWqvGzIPmOVq7AolAK80JgSQqRzVkuIo2eQ4UdafDZvs3nhR3PFZ1+5uZUtoDuA
PJHQmiwXHfbnvm8m2jKL/Ex64rYsrAKoVV/GjTNNjtIhvIz345Na6MAMKABVJCGw2YQc4qf
y1HSgEmlyB1YVVgGlR0qJ0BGKlLrTCc0ySuYwJEOO+KtiHgUwjKE+nNWwVC9qYEAjA6ijhT
SSzBapTXYGeaBPQ0lnAHWoJZFIyKxX1Eg4B/Wmf2jkHJ/Wi5LZBqtqquZ4xgE/MB2rKkj3E
YYfWtSW8DkjqDVKeLYvmDlPbtSa0uRc7X4ZLshvxnPzL/Wu5rh/ho6vBflf7y/1rtya8iv/
EZ3U/hQpptBNJWRoGaTNBNJQAmaCaKSmBigeV40diCBPYAZ7ZVz/wDFVmaddTvr8WoCaRra
/lmiCliVGzGzA7fdan+Lr1tMvrK9TO4wzxjHc7MgfmKk1G1Ok+FLV4RltOMcv1wRu/Qmutf
Cm+uhBd0mQTavq8oBwsyRZP8AsqP8a1TWL4XYSWt7cg5W4vpXU+oyAP5Vsk1jUVpWLWwU2i
kqBhSE0E0lUMKKQmk/GgDzs8dqQmnOxIzio/avcPJEOD24pCcUE4OKaxwODQAufak5PSmk0
gJ7Uhjs4603qcChvc/lTc4OR+tIYHjg0W/zbz74prN3PYUlk37pz71EmaQIriAyzEgcAYzV
doRENx//AF1ozPsUL2HWsy4dpZD6elZM0IGy7cVZtHe3kDr27HvSQw55PSpinOBU2GmLd3t
xesEztTsoq9Y20dlHvYZlI/Kq9vEI/nIye3tVgyKo8yQ8DkD1p2sJsuwO0jGSQ4UetSyalD
GdqHcfascS3F/JtjysdadtYxQDJGW9TVoCZLuebopA96lQSHlmoDAcCkMlMkk79akUmq4fP
WnGXA60wJ3kCoffih7kAdaoXE+FHP8AFVWa74xmi4rlq5vAM81kz3RbODUU9wx6GqrOSaCG
x7SE8k03zD61GW5pCaZDJQ1XLSWPd5co3I4wRWcGqRHx3pp6Aei+BLI2S3wGDG7KUI79a6y
uT8BXBmsrhSfukV1deRX/AIjO+l8CCkozSZrE0EzRQeKSmAUhNBNNpgVr3TrPUPK+1wLN5L
703fwt61LNFHPC8Mqh43BVlPQg0+kzVXYEFnZ2+n2qWtpEIoU+6g6Cps0maM0bjEpM0uabQ
MDSZoJpKYBSZozSUwOGCqi4aoJDGOgxXU6T4Jl1jSbTURfCMXMSybNmcZ7VaPwzlJz/AGiv
/fv/AOvXoPFUk7OR53JLscWHiwc9agkKckCu4Pwyl/6CS/8Afv8A+vSH4Yy/9BJf+/f/ANe
j63R/mF7OXY4ZI3lztq1Dp8swKpGcjqSa69fhpMhyNTUf9s//AK9WE8BXcSBU1NRj/pn/AP
XqXi6XctU31OFuLSS1P74cVTcrnKjAr0Kf4fXdwoEmqAgf9M//AK9Vh8MZR/zEVP8A2z/+v
R9apdwcH0OEZcwsfalsUzCvuc13jfDSQxqn9orwOf3fX9aIPhtJCgX+0FOP+mf/ANel9apd
ylBo4aZN+7nvxWcqbpcV6TL8N5XUgaio/wC2f/16hh+GEkT7jqKn/tn/APXqPrFLuVZnEFA
iBR1705EHU13J+G0m4n+0F/79/wD16D8OJcYGoKP+2f8A9ej29PuHKzic85PWqpWW+ufKQ/
Ip5Nd6/wANpWRgNRUE9/L6frT4fh00EYRL5QPXZ1/Wmq9PuHKzmIEjt49iDp3qQSZrpx4Cl
H/L8v8A3x/9el/4QOTP/H6v/fH/ANemsRT7i5Gcvv8AQ0FzXUf8INJ/z+r/AN8f/XoPgaTt
ej/vj/69P6xT7hyM5cycdaiebA611Z8Cyf8AP6v/AHx/9eoW8Ayt/wAv6/8AfH/16PrFPuJ
wkcfNMcrz3qpI+TXav8O5WIP9oLx/sf8A16Y3w4lI/wCQgv8A37/+vR7en3F7OXY4SRvSoS
1d23wzlJ/5CS/9+/8A69N/4VlL/wBBFf8Av3/9en9Yp9yfZy7HC5pN3pXdf8Kyl7akv/fv/
wCvSf8ACspf+giv/fv/AOvR7en3F7KfY4Xd609G5rtj8MpP+gkv/fv/AOvQPhnKP+Yiv/fv
/wCvR7eHcPZT7Fv4ctut732Zf612hrC8M+HW8PxTo1wJvNIOQuMYrbJrgqtSm2jsgmo2YZo
zR0ptZli0maCabmmAE0hopCaYxGYKCSQAOpNZR8T6IJ/J/tS38zOMb6rairaxrg0l2Is4Il
muFH/LUkkKp9uM1rfY7XyPI+zx+XjG3aMYrS0V8QtXsSLNFIxVJFYgAkA9j0NONYuk6DHo+
qXk1v8ALbTqmyPdnYRnIHoOa2KUkk9BoKQ0E0lIYUmaTNJTAU8UmaSkpgbngz/kTtJ/69U/
lW1WJ4NP/FHaT/16p/KtmuGr8b9TBbBSUUhqBgTSE80hozTAQ0E0hpM5oGBNJmikNMAJpM0
lFMANNzS5ptMYGkJoNITTAM0maQmkoADSE0E0hpgBNJmikpjA00mgmkNMApM0UhNMAJppNB
pKYwJpDQTSUAFITRTaYC0hNBNNpjAmkoNJmmAE03NFFAGJbDyfGN8H48+1iZM98Fgf8+9bJ
OKpanp321Y5IpfIuoTuhmAztPfI7g+lVfP8QKyxmytH45lExAz/ALuM1s1zaiWhrE80hNUN
PsZ4JZbq8uPPuZeCVGERR0UD+tXiah2T0KQUhNJmigAJxTc0UlMYUmaCabQBu+Df+RO0n/r
1T+VbNYvg7/kTtJ/69U/lWya4anxv1OdbBmo2miBIMiA+hYU/NcB4/wDA+mXWjalrMHm297
DE9wXSQ4cqMkEfhVUoxlLlk7AzuvPh/wCeqf8AfQp2QRkHIr5Zvba8s7GwuzNKY72JnU7j1
DspH/jo/OvcfhXrh1nwfHHIxM1k3kuSckjGQfyP6V118J7KHOncUZXZ2ZOBknAFMM8I/wCW
qf8AfQrmPiPqh07wnNBFk3F+wtoQvUs3/wBbNeBanHc6bqU9k88heB9jHceo60YfCe1jzN2
CUrH1GJo2OFkUn0BrF8TeLdL8K28cuoO5aU4SOMZZqw/h54W0y20LTtZ2SSXs0XmGR5CcE+
gpPiJ4EufFn2a4sbiOO5gBUrKSFYfh0qI06Sq8snoO7tc6fRtesNf0wahp8pkhOQRj5lI6g
iucu/ip4bs53gmN2siHBVoCCPzq74G8KN4S0VrSWcTTyvvkZc7QewGa4X42QRR3mmTJGqu6
uGYDBOMYzWlKnSnWcN0DbSuej+HPEtj4o0+S9sBIIo5TEfMGDkAH+orWrz74Mf8AIoXP/X8
//oCV6AawrwUKjihxd0BppNBNIayKDNJRSE1QATSZoNNoGKaaTQTSZpgGaQ0lBNMAJppNFJ
mmMKSimmgBTSUGkpgFITQTTaYwpDRSZpgBNNopKAFppNKTTaYwNITQTSE0wCm5zQaKYB0pp
ozSUwCkJoJptAwoopKYG54O/wCRO0n/AK9U/lWyTWL4P/5E/Sv+vVP5VsVw1Pjfqc62FJrG
8YH/AIo3Wv8Arwn/APQDWuaxvF5/4o3Wv+vCf/0A06Xxr1G9jyvUNG/tD4I6TfouZbB5G4H
8JlYH+hqD4Oa59g8Ry6bI4WK+TjP99en8zXe/D+yh1L4VWVlcLuinjmRh7GR68RBu/DPiMH
G25sLjOPdTXsw/eqpSfdmT0sz2LUwfEvxTs7JW3WuixefKO3mZ4H15FeR+MP8Akb9V/wCvp
/517L8MrOZ9JutdvExdatcNMT329vw61414w/5G/Vf+vp/50YZpVHBdEEtrnvfgb/kR9I/6
9lrzr4ip4i8K3MVxB4jvJbe7dtqbypjPXHB6c16J4G/5EjSP+vZa4v43/wDHjpX/AF1k/kK
5MO/9oa73Ll8Jf+EOq3+qaXqEl/eTXLpMoUyuWwMds1jfG7/XaV/uyf0q78E/+QPqf/XdP/
QaxPi9pi2F3ZTG5nuJJ/MLNM5bAyMADoAK2gksWxP4DW+EOo3MWjNYw6dLNG96zS3G4BIhs
X8zx0960fiB8RD4fl/szTAr32MyOwyIgenHc034Nf8AIoXX/X8//oCV5Z4vmmn8W6nJcZEn
2hgc+g4H6Yqo0o1MRLmWwXtE9R8L6BrGvaKmq6vr+oRyXXzxJBMUCr2JA/lXPzeMfEPgbxJ
Lpeo3J1K1Rgf3n3ih6EHsa9K8LYHhbTAOn2ZP5V5P8XwB4vQjqbZc/maii/aVZQktBvRXPW
JvEVinhxtdjffaiIyAjv7fnxXmvh/xBrHjvxK1tdatLp9uqF1itm2E89M/j1rX+H9k+ufDi
50y54hd3SJj2zz+hrzvU/DOv+GbzdJbzRmM5WeDJX6gjpV0aUE5RvqJt6M9O8Q6D4h0bTpb
zQtbvLgIh8yC4feSvqpPerXiHUb2L4Yre2k8i3bQW+JFb5iSyA8++TXnWj/EzxDpsirdXH2
6DoY5gCfz617FpN5Ya5olvc20Km1lUFY2UYXB6Y9iKzqxnTs5q+pUWnscfF4W8SLpS31/4w
uLXEXmSqVJ8vjJGd3avPpPFXiFr1oLTWrydd+2NskF/Tiuw+Kfi0HOgWUhGDm5ZT/47/jVf
4XeE/tEw1+8QGKMkW6nuw6t+FdEJctN1KnyJau7I9C8MWuoWWg28WqXDT3ZBaRmOSCe2fat
XNIHViQrA7Tg4PQ0V5cnd3ZugpM0E0maQCE0ZpCaKYBSE0E03NMApM0ZpCaYwJppNFJQAUZ
oNNqhhSE0E0hoApalaXN2ieRqMtnsyWMaqd31zWBpV1qUUtteT6jJc2NxM8IEiquB0RuB3I
P5itTxNfLZaNLmdYGmIiR2ONpY4z+Ayaz77U/D02hNp8OqWqbIwIiH+6y8g/mK6IJ8uxDtc
6Ymm5qlo+orquk296pB8xAWweh7irhrJqzsWFITRmm5oGLSUZpKACkzSE0lMZu+D/8AkT9K
/wCvVP5VsZrG8H/8ifpX/Xqn8q2Ca4anxv1OdbATXA+PvG+nwaPqOi2qT3F7NG9uwWFtqZG
DyRz17V3uajaOMnJRSfXFVSlGEuaSuDVzyz4beN7TS9Fg0PVIbiBo3YRS+SxUhjnBwPUmqX
xH8HXV743tJrC0keLUAoldFyFbdgk+nGK9f8qP/nmv5ClOK6FiVGo6kVuLlurMx73VNK8I6
RbRXLvHDGgiiVImcttHTge3evnvXWm1PXb2+itZxHPMzqDGc4Jr6aZVf7wB+opnlR/880/I
U6GJVK7tdsJRucX8PfFWn3GiaforiaG9hi8vY8TANjuDjFcr8XNYttYktLGwWaaS0kfzSIm
AB4GMkc9K9eEaKcqig+oFIY4zyUU/hShWhGr7RL8Q5W1Y8m+EWsW+mG50u8jmimu5VMJMTb
ScEYzjiqfxZ1W31rULS3sFmmNpvWUiJgAcjjkc9K9j8uMHIRQfYUhjjJyY1z9KtYmPtfaco
crtY8x+Eut2thYSaLdJNFcz3JkiJiba2VUYzjj7veqXxM8D3ranJremQNPFNzPGgyyMOM47
g160I0U5CKD6gUp54pfWWqvtIrcOXSxw3gnxrpH/AAjFvbahfRWlzaJ5bpM20kDoR61wviG
K+8f+MJZtHtpJrYERLKRhAo/iJP517PLpWnTPvlsbd29TGCamihhgTZDEka+iKAKqNeEJOc
Vqw5W9GcZ4g0keHPhm9jZOwe2CMHXqX3gk/nVnRfHNhd2i2+uldNvlGJIrlSit7gniurkRJ
FKuoZT1DDIqC4srS6GLi2il/wB9AazVSMo2ktSrPoeOePYNL1jX4IvDEC3M7KfO+yplSc8d
OK7VpLjwJ8OYo/LMt4q7VVRnDsST09OfyrrYLK1tf+Pe2ii/3EAqVgrDDKCPcVpLEKSjG2i
Eo9T5xtoXvdXSbVRcCKWXfPIIyzEE5P416xH8QPD2m6etvY2t4VhTbHGLYrXZGKP/AJ5r+V
J5Uf8AzzX8qupiI1Lc0dvMFBrZnK/Du7ub/Rru8uwwlnvHchhjqBXWUgAUYUAD2ozXNOXPJ
stKyDNIaKSpGFNJpSaaTTAKTNFIaYwNNozSUALSUZptUMKTNGaSgAzTSaM0E0wOWn1vS73x
PCks4MNqh2ZjbDSsSpHTsP510LwWqIXaGIKBknYOlSbEznYufpSk1o5LSwkjm9F1fTE1W6s
rW43R3DiWEBGA3EfMOntn8a6Mmm7EByFUfhSmiTTd0NKwUlJRUjDNNJoJpKYwNJRmkpgbvh
A/8UfpX/Xqn8q2KxvCH/IoaV/16p/KteuGp8bOdbCmkNJWdruu2Ph7TJL+/k2xp0Ufec9gP
epjFydkM0KM15xpvjfxX4smlbw/pNtBaRtjz7kk/h9fpVi+8b+IPDEqf8JJo0b2r8C5s2JG
ffNdH1ad7dewuZHemkrl/DXiJ/G2hXs0Yew/eNFG8bfOoxw31rzHxlqfiXwzr8mmjxFfTIE
V0cykEg+tVTwznJwvZoTlZXPdaaTWB4Fu7i98F6bc3UzzTPGxeSRtzN8x6mt4msZR5ZOPYp
ahSGikJpDAmkNJmkzQMDSGgmkpgGaSkpM0wA0hoJpKYwpDQTXnvj7xdew3a6FobSG7bBleE
ZZc9FGO9aU6bqSshOVkeg0lc94LtdbtNEA1y4eW4dtyiRtzIPQmt/vSlHldrjTFpCaCaaTS
ADSVleINMvNTtAtlqU9jLHkgxHAY+h9q8hsPE+vPrNrDLq92ym4VWHmnBG6umlQ9orpkynZ
nuRNNoJpKwLFptcf8SNX1LStJg/s9niEzlZJk4KY6DPbPNQfDXWdT1Sxukv5HnSFh5cshyT
nqM962VF+z5yeZc1jtqTNGaSsiwpM0hozTACaaaDSGmMKaTQTSGgANBpKDTASkJoJpKYAab
mlzTaYwozSE0lMDe8IH/ikNK/69k/lWxWN4Q/5FHS/+vZP5VsVwVPjZzoK8d+Ns9z/aemwE
kW3ks4HYtnB/TH517DXO+MfCdt4t0r7NK5injJaGUDO1vf2rbDTUKilIJK6OM+FXjDSbPRV
0S8nW2uFlZkZ+FcHnr2NeianY2uu6RPZyFJYbiMruByPYivBNa+H/AIi0R2Mlg9xCOksALj
HvjpWZpfiDV9Cn32N5NAQeUzwfqDXoTw0akvaU5amalbRntHw00a80LSL2yvImRku2CkjAc
AYyPavPPi9/yOx/69o/616R4C8Z/wDCWafItwqR3tvgSKp4Yf3gK83+Lv8AyOx/69o/61FD
m+svm3HL4dD0nwNcG1+G9hcCJ5jFbu4jT7z4Zjge5rKb4tWK3RtG0e+E4ODFgbs+mKo6f42
tPCvw40pF2zX0sL+XDnp855b2/nW/4HstLubD+3oXF1fXvzXE743K3dQOwFZzhGLlOa66DT
2SLV54yt9N0mDUNQ06+t1nJxGItzIB3bHSsm3+K2hXd7BawQ3ReeRY1LKAAScetdlcqr20q
sAwKEEHvxXzbYW8dx4kt7Z8iOS7VDtOCAXxxTw9KnVTbWwSbR7PrPxL0HSL02heS5kQ4kMK
5C/j3rQu/Gej2mgQ640kklnMwVTGmTn0I/CuR8cfDu6vp7STQYIVhhh8poc7cHJO7Pfr+la
2meBSvhLT9Hv5QTFci4mUcg/7I/Sk4UOVO5V5XJF+JuhyKGS21FlPcWxI/nUJ+LHhoEg/bA
Rxjyf/AK9O+IfiePw9o5srUKLu6UqgHHlr0Lf4V5z4E8Kv4k1cSThhZW5DSt/ePZa0hRpSg
5yVkS5SvZHpt58R9EsVhe4hvkWZA6EwcEH8arw/FHw/cSCOGO+kc9FS3yf0NbniDQ7fW9Dm
050ABT90cfcYdMV4f4e1Ofwt4niuJUKmFzHOjDnbnDUUaVKpFtLVDk5RZ7jrGv2ui6fHe3M
Vw8chAAii3FcgnkdulYUfxM0OdWaGDUJQv3ilvkD681t6zq8VloEmoRgS74x5K/32b7opvh
7RotE0WGyVQWxulYj7znk/rWEVBRvJalu99DnJPivoLHYkV2SePuAf1p02ueFPBpYKGlvJv
3j7RvkO7nlj0+leV6+ir4p1KNRtUXsoAHYbzXt2l+G9IttLjhFlE4kQF2kXczkjkkmuqpTp
0kt9SItso6H8QNF1y5W1RpLe4c4VJRwx9Aa6ZmCqSTgDkk18+atbppXim4gtiVW3usR+owe
K9j8XSXD+Cr2SDPmNACcenGazrUIxlHl2Y4ybvcguvHulR3jWVlHcahcDOVtk3D86jl8f6b
axsL+2u7KYKWWKaIjf7A15l4O8UDwxqMk72/nxzJscA4IGc5FeiT674Z8bae+nG5WKZx+7E
w2srdiPXmrnQjB2tddxKbfU62OYT2yzL0kQMPxFfPun/wDIw23/AF9r/wChV75aQPbafFA7
BmjjCkgdcCvArA48QW5JwPtS/wDoVVhNpWCp0Pcdf1waFZrdNZz3KbsN5QztGOp9qwtP+Ik
GqziGz0i8mYnB2gYH1NUvEvjOxutTTQYbgx20jhLm6j5wP7o/qa7DTdPs9Nso7exiVIVHG3
v7571i4xhD3lqWm29GYGt+NtEsppLDUbS5cg4ZWhyrfTPWrPhbxHpetLNb6ZatBHbgEgqFB
z9KzPijGh8MpIUG9Z1wccjINY/wm/12o/7qf1rT2cXR5kK7U7HpVITSGiuQ1AnFNzQaSmAZ
ppNcVBeX8un6lqL63LE9rcypHCdmwhTwMYz7da05NXuobvTLm4Jit7i0d5ovRwu7/GtnSaZ
POjoTSVz1trcup69YJbMyWz2rTSI3XqQAfxputJqGmWFzqn9sSFosusJRRGeeF9fbrR7N3s
x8x0eabmuf1PWJjb6ZCkn2OS/5kc9YlC5OM/1qfRbyVrq70+e5+1Nb7XSY4y6MMjOOKXs3a
4+ZXNjNJmuf1CW9s/E2mot9K0F28gaEgbQABjHGe9Sa5fyx3lnp8NyLX7RueSfjKIoycZ4q
lDYOY2800msfRL2eS5vbCeb7QbVlKTcZdGGRnHHatepkrOw07hmikpM0FG94R/5FHS/+vZP
5VsVjeET/AMUjpf8A17J/KtfNcFT42c62CvM9a8Tt4Z+KY+0St9huoUSVSThM9Gx7V6Wa5L
X/AIfad4j106lqE0hTyfLEKfLg/wB7P9K1w8oRb59rClfodUkkc0SyIwdHGQw6EV558WND0
v8A4RxtTW3jiu45FVXRQC4J5B9atWng7xH4fjaDQPEQ+z5ykN1EGC1Bd+ANY8RXEUniXXfN
jjP+pt49q/598VtSUKc+ZT0E9Vaxg/Bexn/tHUL/AARAIRD9WJB/kP1rJ+Ln/I7H/r2j/rX
sVpo9vpejnTdLAtFEZWN1GSrYxuPqe9cNqPwnn1a8a7vvEUs8zAAu0A6fnW9OvB1nUk7EuL
5bGWvgiDWvhlYX9lEF1CKN5Ce8o3HI/TisT4eeK28N6z9lvHYWVydkgJ4jb+9/jXp3hTwle
eGT5R1uW6tApC27R4Cn1HJrE1v4T2mq6vPfQai1qs7bzEItwB745FUq9NuUJu6Ycr3R30zB
rdyDkFDj8q+ctJ/5G6z/AOv5P/QxXr9v4N1q10t9Pj8VXHlkBVJhGVUdhzWCvwcVJRKuuyB
1bcGEHIPr96pw8qdJSTluOSbsem5qjq+qW+jaXNqF02IoVyQOpPYCotD0+80yxNvfak+oSb
8rK6bSFwBj9D+dZvjDwq/iu3t7f+0HtY4mLMqpuDk4xnkdOfzrjjGPPZvQ0d7HjV7eah4x8
Shzlp7qQJGmchB2H0Fe3aDo9r4W0BLZMYiTfNJ/ebHJrkbP4US6fcfaLTxBLDKAQHSHBx+d
W7n4fardwNBceLLuSNxhlKcH/wAerurTp1EoqVkZxTWtjp/Dusf29okGpCMRiYvhQc8Byo/
lXmvxV8PC01CPWIFAiufllAHR/X8R/Ku+02PT/Bfh22sb3UEEcJYCRxt3ZYt059ab4qXT9U
8I3hlmR4GiLRyKd3zD7uPU5rGlL2dW8di5K8Tkfh/d3PiKK0srsM1vo7GQMTnex4RfwG79K
9MPFc/4K0QaD4bt4GXE0o82XPXce34VpatZ3V9YPb2l61lKxGJlXcQO4xU1pKVTTYcVZHg3
iD/kbdS/6/pf/QzXv9qf9Dh/65r/ACrz2X4SCaZ5pNbdpHYszGHkk9T1rrLLRdQs9AfTv7Z
kefP7u6MY3IOOMZ56H863xE4TUbPYiCabPG/FH/I46h/19H+dez6pqsGkaHFdXMXmwHYkgz
0U8E+/0rkJvhObid55tcd5HbczGHkn863f+ESuJPDk2jXmrSXSyMu2R0wUUdutVVnTmo67B
FNXM3Vfhpo+qA3Wmzm1Mo3KFG6M59BXnXiHw9d+GNRW2nkVyy745I8jI/pXqNr4b1vQ4mg0
XV0a2zlIrqPds+hqrN4Fuda1NL/xDqIn2AARQptXHpmqp1uV+9K6Bwvsjc8K3NxeeFbGe5J
aV4fmYnlvevErONZdchjcZV7lQR6gtXuOr6VcXmnpaaffNpwXjMaA5XHT2rjV+E4WQSLrLh
gcg+Tzn86VGpCPM27XHOLdrGT8QvCi6TcDU7GMJaTEKyKOI2x/I4rofh14oOoWf9k3TE3Fu
uY2J+8np9RXRR6I0mgPpWpXbX28EGV1wfb8q5S3+FzWlws9trckUiHKssWCP1pe0hOHJN/M
OVqV0X/if/yKw/6+E/rWL8J/9dqP+6n9a19S8D6jq8SRX3iOWaNDkKYRjP51FpXw9n0e8W5
tNckQgjcoiwGHoeaalBUnDmCz5r2O3ppNGaSuM2A00mlJpuaBnHWXhf7RpuotLbeRfNeSyQ
TEfNjdlT9DU+r2mo6xo+lM1u0dys6rcLj7qkFXP0rqqbW/tXe5PIjnNF0m4svFGpXEiEW5R
VtzjgKSSQPxNVLy4ur7Vy9/peoSWlu/7mCONSrn+83zc+wrrSaQ0e01u0HJpYwtZtJLs6fq
UVo0jWz7ngYDcUIwR6Z9qk0a1k+2XmpTW5tjcbVjibG5UUYGcdPpWxmkNLndrD5dbnL61cX
L+INPmi0u9ljsXfeyoMNkDG3nn9Ks6tbzT3Fhq0Vo8vkBllt2A3lGHPHTI9K3SaSq59tA5T
H0S0nW6vdQnh8g3bKEiP3lRQQM/nWvmikJqW7u5SVgJpM0lFIZveEf+RR0v/r2T+Va+ax/C
P8AyKWl/wDXsn8q1zXDU+NnOtgJpCaCaaagYUlBpDTACaaaKDTGGaaTQTSE0wA0hopDTAQm
kozSGmMKQmg00mgDi/iF4RvvEq201hInmW4YGJ2wGB7j3qr4Q8E6nYKo1q6D2sTiWKzV9y7
+xP8AhXe0V0KvNQ5CeVXuJSE0pNNrEoKQ0ZpM0xgTSGkJopgJQTRTaBhSZoJpKYAaQmkJoJ
pgBpuaM0hpgBpKSkoGGaSlNJmqAKaTRmkNAwzTSaWkpgJSE0ZpDTAKSikJpgBNNopKBhmjN
JSUwN/wj/yKWl/9eyfyrXNFFcFT42c62GmkJooqRiE0maKKYCU00UUDENJRRVAIaaTRRQMS
kNFFMBCaQ0UUwEpDRRTAQ000UUDENNoopgFITRRTGNoJoopgNpuc0UUABppooqgEppoooGF
JRRTAQ00miimAlIaKKaGJTSaKKYCUhoooAQ009aKKYCUlFFMYlJRRQB//2Q==
</binary></FictionBook>