MIŁOSZ SKRZYŃSKI LWÓW Z PIEŚNIĄ. Historia w pigułce Przeważnie wszystkie swoje eskapady po Ukrainie zaczynam we Lwowie. Stąd łatwo i niedrogo można znaleźć połączenia ze wszystkimi miejscami dawnego imperium. Wspaniały, przepiękny dworzec świadczący o wielkości, bogactwie i znaczeniu miasta. Lwów to przecież stolica Galicji. Mieszanka kultur, wielonarodowościowość. Często nazywany Paryżem czy Rzymem wschodu (Rzymem to z powodu tego, że podobnie wznosi się na wzgórzach). Wiele o nim napisano, toczą się cały czas dyskusje o jego status historyczny, kulturowy, narodowy. Ja przede wszystkim staram się go poznać po swojemu. Znam go od dziecka z opowieści dziadków, sąsiadów, znajomych. Zawsze wspominali go z zachwytem, wręcz czcili jako coś niepowtarzalnego, jedynego. Słyszało się te oczywiście złe i ironiczne uwagi o Lwowiakach typu ,,chlib, mliko, tajojki, lwowskie chamstwo i prostactwo” od ludzi pochodzących z innych stron naszego wspaniałego kraju, ale być może powodowała nimi zazdrość, kompleksy itp. Łatwo to udowodnić, ale nie czas i miejsce na to. A także nie ma najmniejszego sensu. W ich przypadku postępujmy tak, jak to śpiewali lwowskie batiary w jednej z licznych, cudownych piosenek: ,,a kto Lwowa nie szanuji naj nas w dupe pocałuji”. Do lwowskich korzeni przyznaje się w tej chwili tylu obywateli, że jak to policzył jeden naukowiec, miasto musiałoby przed wojną mieć ok. 6 milionów mieszkańców. Bycie Lwowiakiem chyba ich w jakiś sposób musi nobilitować. Jest to w łatwy sposób wytłumaczalne. Lepiej jeśli przodkowie pochodzą z europejskiej metropolii, gdzie rozwija się wspaniale kultura, nauka, architektura, jeżdżą elektryczne tramwaje, tętni życie towarzyskie, ulica dyktuje style, modę, działają znane teatry, kabarety, niż z zacofanej wsi ukraińskiej, gdzie o toalecie nawet takiej drewnianej często nikt nie słyszał. Osobiście spotkałem się z przypadkiem, gdzie facet pochodzący z rodziny niemającej pojęcia o czymś takim jak polskość we Lwowie, gdzie lwowianie traktowani byli jako zawzięci, wredni, zacofani, parszywi, ewentualnie może spolszczeni Ukraińcy, którzy z przyczyn materialnych kiedyś przeszli na katolicyzm 3 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce (ale jednak te straszne geny w nich biorą często górę), pod wpływem swojej drugiej żony stał się prawdziwym batiarem i piewcą polskości kresowej. Oczywiście rodzina jego teściowej była najważniejszą, najbardziej popularną, wpływową i opiniotwórczą w Galicji. Wydała najlepszych prawników, posiadała niezmierzone bogactwa, m.in. szyby naftowe w Borysławiu, o takich drobnostkach jak luksusowe automobile już nie wspominam. Cały czas słyszy się od niego, jak to smakuje karp po lwowsku, jak wygląda lwowska zastawa stołowa, jaki to w domu wisi piękny lwowski obraz... no i oczywiście tu muszę zacytować ,,Mieszkali przed wojną we Lwowie w polskiej dzielnicy”. Jakiś czas temu wrzuciłem ten temat na jedno z for internetowych historycznych i do dzisiaj amatorzy historii, zawodowi badacze i historycy oraz dawni mieszkańcy łamią sobie głowę, gdzie to była dokładnie ta dzielnica polska. Koledzy z pracy (kiedy akurat pracował, bo jak u serialowego Ferdka nie zawsze w tym kraju jest praca dla ludzi z jego kwalifikacjami) mieli go za prawdziwego batiara. I na tym poprzestańmy, bo to temat na naprawdę inną opowieść, być może fantastyczną i pole do popisu dla psychologa lub psychiatry. Lwów więc do dzisiaj nobilituje i leczy kompleksy. Prawdą jest, że w dawnym Lwowie jak w każdym dużym mieście istniał również półświatek. Dziewczyny lekkich obyczajów, batiarka, kieszonkowcy, mordercy, złodzieje i włamywacze-dżentelmeni, kasiarze. Koloryt tego pięknie oddają piosenki lwowskiej ulicy. Polecam: ,,Na Łyczakowskiej', ,,Ballada o Białoniu”, ,,Na Batorego” i wiele, wiele innych. Mówiono nawet, że we Lwowie to tylko ,,kurwa i złodziej”. Taką scenkę opowiadał mi dziadek: ,,Wysiadam na dworcu we Lwowie, a tam prostytutki na peronie dorwały starego Żyda, zabrały mu kapelusz i grały nim jak piłką, podawały sobie, a on biedny miotał się od jednej do drugiej, skakał z wyciągniętymi rękami, próbował złapać i - aj, aj, aj , panie, oddajcie”. A babcia opowiadała: ,,Żyliśmy wszyscy razem, wspólne. Miałam koleżanki Ukrainki i Żydówki. Jako dzieciaki biegaliśmy na jakieś ceremonie i do cerkwi, i pod synagogę, oni przychodzili do nas. Mieszkaliśmy niedaleko torów kolejowych, 4 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce jeździł wtedy taki pociąg międzynarodowy bardzo drogi i elegancki Lux Torpeda. Patrzyło się na zegarek i leciało szybko na nasyp go oglądać, jak przejeżdżał (Chodźcie, zaraz będzie Lux Torpeda!!!). A torpeda tylko przeleciała i tyle ją było widać”. Tego miasta już nie ma, ale nadal jest piękny i pasjonujący. Urokliwe zaułki, zakamarki i uliczki. Udawał Paryż w radzieckiej wersji ,,Trzech Muszkieterów”. Grała tam też Odessa, a Kamieniec Podolski znany nam z ,,Pana Wołodyjowskiego” był twierdzą La Rochelle. (fragment artykułu ,,Po Żelaznej Drodze” M. Skrzyński 2011) ,,W Wiedniu śpiewa lud także, ale najczęściej arye operowe zasłyszane w teatrach Szikandera lub Marinellego. We Lwowie słyszy się wszakże wśród ludu rzeczywiste pieśni ludowe. Lud jest zarazem kompozytorem i wykonawcą”. Tak pisał Józef Rohrer, austriacki podróżnik, późniejszy wykładowca Uniwersytetu Lwowskiego w książce z 1804 roku będącej opisem jego podróży po Galicji. We Lwowie jak i na jego ówczesnych przedmieściach zawsze śpiewano i lubiano śpiewać. W domach (często raczej pieśni patriotyczne), na ulicach w kawiarniach, knajpach i restauracyjnych ogródkach. Kapele podwórkowe i uliczni kompozytorzy tworzyli pieśni o otaczających ich postaciach i wydarzeniach. Opiewano też narodowych bohaterów, ale częściej i chętniej wyczyny miejscowych batiarów, królów półświatka, dramatyczne przygody lokalnych kryminalistów, miłość, tragedię, radość i zabawę. Dokumentować tę twórczość zaczęto dokładniej z końcem XIX stulecia, więc spróbujmy przejść przez historię Lwowa wraz z jego pieśnią uliczną od tej właśnie epoki do czasów nam współczesnych. Pamiętajmy, że lwowska ulica mówiła i tworzyła w tej jakże przyjemnej i sympatycznej gwarze lwowskiej zwanej ,,bałakiem” pełnej zapożyczeń, głównie leksykalnych z języków ukraińskiego, niemieckiego, jidysz i czeskiego z jej charakterystyczną wymową i wtrącaniem ,,ta” na początku zdania. Wiele słów z niej 5 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce pochodzących na stałe weszło do polskiego języka literackiego (np. Durszlak, besztać), a także do kryminalnej grypsery i innych gwar regionalnych. Jest jednym z dwóch podstawowych źródeł galicyzmów w języku polskim. Interesujące jest to, że bałakiem posługiwał się zarówno mieszkaniec przedmieścia jak i miejscowy inteligent. Nam obecnie kojarzy się on najczęściej jako mowa lwowskich batiarów, czyli tych najciekawszych, najbarwniejszych reprezentantów grodu. Odpowiednikiem paryskiego apasza czy warszawskiego-praskiego cwaniaka. Samo słowo ,,batiar” pochodzi z języka węgierskiego ,,batyar”, co oznacza zawadiaka skory do bitki, wypitki i włóczęgi. ,,Ballada o Gródku”, a właściwie spis treści 1. Lwowska ulica ,,Nie wiesz gdzie Gródek? Zaraz ci to powiem Z Janowskiej pójdziesz w górę cały czas, I to jest ważne: Gródek jest we Lwowie Tam każdy batiar zaprowadzi was. Z rogu Janowskiej aż po ,,Kopytkowe” to Gródek ,,dolny”-każde dziecko wie, Stąd aż po dawne słupy rogatkowe To Gródek ,,górny” – tak go ludek zwie. Dziwne się rzeczy na tym Gródku działy Lwów przedwojenny w pamięci to ma, W pieśni te echa do dziś pozostały, O zawadiakach lwowskich pamięć trwa. Czemu na Gródku lud się zbiera, Czemu na Gródku taki gwar? Bo tam prowadzą dezertera 6 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Pośród bagnetów pięciu par. Zewsząd się zbiega ludek lwowski I słychać krzyki z wszystkich stron: – Patrzcie! To Jóźko Marynowski Nie chce dla Austrii służyć on! Nie było dobrze późną nocą Wstąpić w gościnny Gródka próg Mogli zapytać: ,,Te... frajer. Po co?” I nawet jeszcze ktoś coś dodać mógł. Gródek miał swoje dziwne obyczaje, Swoją ,,publikę” i kompanię miał, A był gorący jak bywają maje, Na mandolinach marsza swego gra. Gdy zagrają Gródek-marsza mandoliny Każde lwowskie serce radość ma, I śpiewają chłopcy i dziewczyny Siup, tra a,la,la,la,la.... Idą z gitarą, struny szczypają I Gródek-marsza dziś grają nam, A księżyc blady do serenady Przyświeca i patrzy się ciekawy w okna wszystkich żeńskich dam. 2. ,,W dzień deszczowy i ponury” Okres I Wojny Światowej Konflikt polsko-ukraiński Miasto w wojnie polsko-boszewickiej 1919-1921 7 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce ,,Gródek dlatego, że miał Marynowskich, I miał odwagę i gorący był, To w dzień deszczowy z pułkiem dzieci lwowskich Szedł z Cytadeli i dobrze się bił”. 3.Okres międzywojenny. ,,To było dawno. Wrócił Gródek z wojny I w polskim Lwowie zaczął zacnie żyć – Jakby już dojrzał,wiódł żywot spokojny Tylko w sobotę lubił ,,browar” pić. Już awantury nocne znikły dawne, Już zawadiaków na przedmieściu brak, Nocą głośniejsze piosenki zabawne To był jedyny żywszy Gródka znak. Toi, roi, roi, Toi, roi, ra... Lwów pociechę Zawsze z Gródka ma..” 4. Wojna obronna 1939 Okupacja sowiecka Okupacja hitlerowska ,,Takim go zastał wrześniowy poranek Gdy pierwsze bomby spadły właśnie tam... Gródek we Lwowie poniósł pierwsze rany, 8 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Gródek był pierwszy, zawsze taki sam. wieczorem pierwszy ,,black-out” przeżył Gródek: Kołdry, pierzyny, papier, dywan, koc... Wszystko to w okna powywieszał ludek I tak zaśpiewał gdy nadeszła noc: Toi, roi, roi. Toi, roi, ra Lwów pociechę zawsze z Gródka ma Dużo minęło nocy, dni wrześniowych Z Gródka batiarów wojna wzięła znów Szli z Lewandówki, z domków kolejowych, O Polskę poszli bić się i o Lwów. I znów zabrzmiała z tamtej strony znana, Murarzy lwowskich piosenka ostatnia Pachnąca wapnem i w słońcu skąpana Robotnika-żołnierza ta piosenka bratnia. Słoneczko na zachodzie, Ciemniejsze rusztowanie, Podmajstrzy bije w dzwon! Donośny jego ton Oznacza pożegnanie. Hej, ja murarskie dziecko Wyrosłe pośród drabin Cegiełkę, kielnię, młot Zamienię na karabin! Nie będę na budowie Cegiełek kładł na wapnie 9 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Tłucz się na wojnie, tłucz! Z kochanki siwych ócz Niejedna łezka kapnie.... Samotny Gródek został opuszczony Poszli najlepsi – ,,makabundów” kwiat? wtedy się zjawił właśnie nieproszony Gość tam na Gródku – i strzał pierwszy padł. ,,Niemcy pod Lwowem!”, ,,Niemcy na przedmieściu?” Jak dreszcz te słowa przeszły poprzez Lwów I miasto wstało rozgorzałe wieścią I na przedmieścia runęło bez słów. Gość nieproszony – to w tradycji Gródka Do awantury krwawej – jeden krok! a więc decyzja była całkiem krótka: ,,Maścić: – I z miejsca na rogatkę skok! Czemu na Gródku lud się zbiera Czemu na Gródku taki gwar? Tam dzisiaj Niemca Lwów odpiera Pośród bagnetów kilku par Zewsząd się zbiega ludek lwowski, Ciągną najmłodsi z wszystkich stron: Białoniów wnuki, Marynowskich, Gródek dziś zbierze krwawy plon... Na środku szosy, gdzie była rogatka Stanął w szeregu ten najmłodszy Gródek A między nimi stanęła armatka 10 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Nikt nie wie jakim zdobyli ją cudem. Stara armata jeszcze z tamtej wojny, Lecz dla batiarów lwowskich istny cud, Lufę więc wzniosła armata dostojnie, Żeby podziwiał ja Gródecki lud. Pierwsza obsługa – stanęło ich czterech, Najstarszy z nich miał osiemnaście lat, Lecz od strzelania same ,,inziniery”– Pierwszy czołg Niemców kul powitał grad, Po tym dopiero zagrała armata Skacząc do góry, plując ogniem w twarz, ,,Chciałeś na Gródek wleźć tu na wariata?” Wołali chłopcy. ,,To masz,draniu!Masz!” Pierwsza obsługa poległa przy dziale Historia Gródka w bohaterów rośnie Na chłopców patrzy Lewandówka z dali, Co legli tutaj w samej życia wiośnie. Na Lewandówce, w cichym ustroniu, Na brzegu lasku,pod górką tuż Brzozy się tylko chłopcom pokłonią, Którzy na Gródek nie wrócą już.... Druga obsługa staje przy armacie, Tanki trafione,ale idą nowe: Dwa,cztery,dziesięć! Hej,nie wytrzymacie trzeba się cofać aż na ,,Kopytkowe”! Druga obsługa rozkazu nie słucha, 11 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Druga obsługa przy armacie padła Głowa przy głowie i druh koło druha. Lwowska piosenka dobrze los odgadła: Nie będę ja cegiełek Równiutko kładł na wapnie... Ucz się wojować ,ucz! Z kochanki siwych ócz Niejedna łezka kapnie.... Trzecia i czwarta padają przy dziale, A kiedy piąta zmiana stanąć ma Armata pęka trafiona wystrzałem... I milczy-milczy jedyna ich ta... A z nią zamilkło tylu chłopców lwowskich A z nią zamilkło serce Lwowa tam Zgasła piosenka Jóźków Marynowskich, Lwów został w łunach – cichy,biedny,sam. *** Lwowska ulica U schyłku XIX stulecia Lwów był już znaczną metropolią. Jako stolica Galicji (autonomiczny kraj koronny Galicja w ramach Austro-Węgier), cieszącej się od roku 1867 autonomią, posiadał dość szerokie uprawnienia samorządowe. Największy rozwój miasta rozpoczyna się w roku 1894, wtedy to nastąpiło podwojenie liczby mieszkańców, powstały nowe dzielnice, ulice i mnóstwo nowych budynków publicznych. Funkcjonują połączenia kolejowe,linie tramwajowe konne a i bardzo 12 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce szybko w porównaniu do innych miast elektryczne (1894). Przełom wieków to również budowa wodociągów, skanalizowanie miasta i uruchomienie elektrowni. O wielkości Lwowa niech świadczy chociaż to, że dziś ponad 50% zabytków Ukrainy znajduje się właśnie tu. Bardzo liberalny zabór austriacki daje możliwości rozwoju polskiej i ukraińskiej kultury. Żyje tu i tworzy wielu znanych literatów i poetów. Zakład Narodowy im. Ossolińskich oprócz wspaniałej biblioteki posiadał również własne wydawnictwo, nakładem którego ukazywały się publikacje w językach polskim, niemieckim, ukraińskim czy jidysz. Działają muzea i galerie sztuki. Teatry, w których początkowo wystawia się sztuki po polsku i niemiecku, ale już w 1874 roku powstał i teatr ukraiński. Bardzo ważną rolę spełniają chóry: polskie ,,Echo (założony 1887), Lwowski chór akademicki(1899), Lwowski chór robotniczy(1902) oraz ukraińskie Bojan(1890), Bandurys (1905) i dziecięcy – bardzo sławny Dudaryk. Jak piszą etnografowie, Lwów zamieszkiwała niepowtarzalna, specyficzna społeczność. Nie było typowego mieszczaństwa i proletariatu. Prawdziwy miejski lud (ludek lwowski) wyłonił się z mieszaniny różnych narodowości i przejął wiele ich cech. Przebiegłości, ale w tym pozytywnym znaczeniu, lwowiaków nauczyli kupcy ormiańscy, żydowscy i greccy. Pewność siebie zaszczepili w nich Węgrzy, zamiłowanie do włóczęgi jeńcy tatarscy, a śpiewać współmieszkańcy, czyli Ukraińcy. Ogólnie słynęli jako osoby silne, bitne, wesołe, często o mocno niewyparzonych gębach. We Lwowie istniała również duża i aktywna wspólnota żydowska – synagog i domów modlitwy istniało w mieście do 1941 roku aż 45 – ale nie wniosła wiele do pieśni i kultury, pozostającej w sferze naszych zainteresowań, z wyjątkiem może tylko wspaniałości kulinarnych – chociażby słynny karp po żydowsku, zwany też często karpiem po lwowsku, ale to temat na zupełnie inną opowieść. Nie występowały właściwie także konflikty narodowościowe czy rasowe wśród współmieszkańców (wyjątek w roku 1907 na uniwersytecie i zabójstwo namiestnika hr. Andrzeja Potockiego przez ukraińskiego studenta Mirosława Siczyńskiego – ale to problemy nietyczące się właściwie interesującej nas ulicy, a 13 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce tworzących się już w niektórych kręgach nacjonalizmów; również temat na zupełnie inną opowieść). Jak podają statystyki spisowe dotyczące wykonywanych zawodów, w tamtym okresie Lwów zamieszkiwało:1,8 tysiąca rzeźników, 1,5 tysiąca piekarzy, osób pracujących w handlu ponad 17 tysięcy, 5,5 tysiąca kolejarzy, 3 tysiące robotników budowlanych i 200 pracowników umysłowych tejże branży, robotników zatrudnionych w dużych przedsiębiorstwach około było 8 tysięcy, zaś w średnich 3,5 tysiąca. Natomiast samych panien służących naliczono ponad 21 tysięcy, co dużo nam mówi o zamożności mieszkańców. Urzędników-radców, nadradców, podradców – tylko 615. To o nich właśnie oraz o barwnych batiarach tworzyła i śpiewała ulica miasta i przedmieść. Na przedmieściach tzn. ,,za rogatkami” działo się również bardzo wiele, a spowodowane było to przepisami finansowymi, które zezwalały na prowadzenie wyszynku poza terenem miasta na dużo korzystniejszych zasadach. Powstawały więc tam znane i popularne lokale. Występujący w naszym spisie treści Gródek (Ballada o Gródku autorstwa Wiktora Budzyńskiego) to jedna z lwowskich dzielnic, na przykładzie której możemy poczuć atmosferę i nastroje panujące w mieście i prześledzić jego historię. Występujący tam, jak i wielu innych piosenkach, Jóźko Marynowski to legendarny siłacz potrafiący ponoć wnosić na budowie pięć razy więcej cegieł niż inni robotnicy. Musiał zajmować się nie tylko tym w życiu, gdyż umarł w wieku 25 lat w szpitalu więziennym, a na zawsze pozostał bohaterem ulicy. ,,Siedzą kozaki Kajko z Nowakiem I Marynowski Co ma ikry huk 14 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Żeby diabeł sam Pluskwy szukał tam Sprawiłby majchrem Mu serdeczny puk!” CZEMU NA GRÓDKU Czemu na Gródku lud się zbiera? Czemu na Gródku taki gwar? Bo tam prowadzą dezertera, Pośród bagnetów kilku par. On jednak śmieje się wesoło, Chociaż łańcuszki ma u rąk, Choć go pilnuje naokoło Dziadów,kanarków cały krąg Zewsząd się zbiera ludek lwowski I słychać krzyki z wszystkich stron, Patrzcie,to Jóźko Marynowski Jakżeż przy jańciach służy on! Na głowie ma ułańskie czako, Do dziada ostro krzyczy:-Kusz! Za galopzupke ty żebraku, Dwanaście lat przy dziadach służ! Ja tutaj służę honorowo Do garnizonu idę dziś A kiedy wyjdę smalę znowu 15 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Ty z łaski komiśniaka gryź! Niech moje państwo wam tu wyznam Że Marynowski za ten puk, Że Marynowski za tę hecę Dostał wszystkiego-siedem dni. W NIEDZIELĘ RANO W niedzielę rano Idę na ulicy Z Józkiem Marynowskim Wszystkich dziadów świcę! KOMUŻ TO GRAJĄ Komuż to grają? Komu śpiewają? Marynowskiemu Bratu polskiemu! On płaci szóstakami I koronami I guldenami A w końcu kułakami KTO Z TYM KOZAKIEM Kto z tym kozakiem Dorszem,Nowakiem I Marynowskim 16 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Co ma iskry fest! Żeby nawet lew Jemu w ręce wpadł Dałby on mu rady Ten niezłomny mąż! KTÓŻ BY POKONAŁ TE LWOWSKIE LWY? Któż by pokonał te lwowskie lwy? Któż by pokonał te lwowskie lwy? Gdzie oni wlecą Tam szyby lecą I całe piekło przed nimi drży. Tam oni siedzą sobie tak: Siedzi tam Kajko Siedzi tam Filko Ten Marynowski i Julko Spuchlak. Bo oni mają ikry huk Lwowskie chłopaki Klawe kozaki Kajko, Sternalski i Michaluk. KAŻDY Z NAS W SERCU MA Każdy z nas w sercu tę nadzieję chowa Że kiedy przyjdzie sobota Cieszyć się będzie Bombach i Wangowa, Cieszyć się lwowska hołota. 17 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce A coś widziała tam na Janowskiem Coś kapowała w głazy swe? Szpanuję Józia Marynowskiego Jak z kozakami je i pije. Lecz te kozaki,te lwowskie dzieci Z majchrami straszni dla frajerów są. Marynowskiego każden się kuca, Bo on góruje siłą swą. Sławny i barwny Łyczaków. Kto tam mieszkał, uważał się za ważniejszego od tych z pozostałych dzielnic. Prawdziwy batiar to z Łyczakowa, chociaż i temu z Gródka właściwie niczego nie brakowało. ,,Na Łyczaków gdy wyliziesz, ta joj! Wszędzi słyszysz, ili wlizi, ten świst. Łyczakowski hymn, już muzyczka gra, śpiwa z nami naszej wiary ćma: Hulaj braci fajno, gdy harmonia gra! Bier baby od pahi! Bóg ci zdrowi da! Wszeńdzi braci hulaj, Gródek, Kliparów! Puszczaj i katulaj! Ta ni ma jak nasz Lwów! Szpanuj graby,kryj pazury, Trzymaj fason swój jak szpic! Drogie nasze, ta joj śpiwaj, 18 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Lwów, ta Lwów, a reszta tyc! Kochaj braci fajno, lwowskich kobit rój! Lepszych ni ma w świeci! Więc Lwów kochaj swój! Tam na Łyczakowi Rośni biała brzoza Tam jeden z batiarów urwał się z powroza. PANNY Z ŁYCZAKOWA Panny z Łyczakowa Najadły się zupy Poszły na rogatki Lakierować słupy Strażnik rano wstaje Ręce załamuje – Co to za cholera Słupy lakieruje?! Lewandówka, wtedy peryferyjna dzielnica o całkiem dobrej opinii, zamieszkiwana głównie przez kolejarzy, doczekała się również swojego miejsca w piosence, a to za sprawą niejakiego Białonia, gangstera i kryminalisty, który ukrywał się tam w jednym z domków. Został wytropiony i osaczony przez agentów policji. Na Lewandówce w cichym ustroniu 19 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce W maleńkim domku, pod laskiem tuż, Tam twa kryjówka była Białoniu, Nabity browning, twój Anioł Stróż Wśród ciemnej nocy wpadli ajenci Rozbitej lampy już słychać brzęk, Chciałeś swą wolność bronić zawzięcie, Słychać huk strzałów, Kuranta jęk Padł z przestrzeloną piersią i kona, Z ciała służbisty już zimny głaz Na nic Białoniu twoja obrona, Ręce w łańcuchy – dać przyszedł czas. Przyjdzie dzień pomsty i sądu pora I szubienicy zadźwięczy hak, Gdy na pytanie prokuratora, Sędziów dwunastu odpowie – tak! Kleparów, znany ze wspaniałego piwa z miejscowego browaru i znajdującego się tam monumentalnego Domu Inwalidów, oczywiście też pojawia się w pieśniach. Na Kliparowi za rogatkami Mieszkała sobi z rodzicielami Piękna jak anioł, zgrabna jak myszka, Na imię miała panna Franciszka. 20 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce A ojciec panny co był rzeźnikim, Codziennie świni padali z kwikim, I robił szpondry,i robił kiszki, Taki był ojciec panny Franciszki. A piękna Frania za ladą stała, Co ojciec zrobił to sprzedawała Te piękne szpondry,te grube kiszki Każdy chciał tylko od panny Franciszki! A niedaleko od ich zagrody Mieszkał sy mieszkał fryzjerczyk młody, i co dzień rano kupował kiszki, Bo bardzo kochał panny Franciszki! Te tajemnicy tatu wynykał: – Nie dla fryzjera córka rzeźnika! I choćbyś co dzień kupował kiszki, To nie dostaniesz panny Franciszki! Ten wyrok straszny ledwo poznali, Z żalu si straszni roztelepali. I chociaż byli w życia rozkwici, Postanowili zakończyć życi! Biedny fryzjerczyk zalał si łzami Taj kupił kiszki ze strychninami. A było tego dwa metry blisko I zjedli razem z panną Franciszką. 21 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Jak tylko zjedli,zaraz poczuli Że si tą kichą na amen struli Że już nadchodzi kres życia bliski Taki był koniec panny Franciszki. Na Kliparowi, za rogatkami W jednej mogili już leżą sami A napis głosi, każdemu z bliska, Tu leży fryzjer i jego Franciszka. Z tej to ballady morał wynika Nie kochaj nigdy córki rzeźnika! Bo możesz życie postradać licho I jak fryzjer zatruć się kichą!. Na Kleparowie żyła też inna już legendarna postać, Mania Pryszcz. O jej weselu powstała piosenka. I miał Kliparów frajdy znów Ze śmichu aż mnie boli brzuch, Hecowny widowisku – Pryszcz Mańki weselisku! Bawiłem si jak Anioł tam Choć siedem dziur na głowi mam. Ty zatem Antku świszcz: Niech żyje Mańka Pryszcz! 22 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce W czas wieczór tam przychodzy już Ubrany ,,szac”, w rękawi nóż Kapujim: jest Marcinku I Ferdyk z katarynku. Sztajera grają jaby z nut Podłoga trzeszczy, tańczy lud Lecz gdy przestaną, świszcz: Niech żyje Mańka Pryszcz. Niejaki Pan Kizyk prowadził knajpę już za rogatką miejską (po batiarsku ,,za patykiem”) i tam też można było się dobrze zabawić. A kto z was ma tęgi krzyże, Niech nie siedzi sam w chawirze! Niechaj z nami browar kiży Niech za patyk gna! Bo tam w szynku u Kizyka Klawo ciuchra szac muzyka Jak tam każda panna fika Jest szpanować co! KIEDY JA SZEDŁEM RAZ PRZEZ KLEPARÓW Kiedy szedłem ja przez Kliparów Słucham wesele, muzyka gra! Chociaż nie miałem w kabzie grajcarów 23 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Przecież człekowi pohasać trza! Przy obecnej ulicy Horodeckiej (dawniej Kazimierzowska) w renesansowym budynku wzniesionym w 1614 dla żeńskiego zakonu Św. Brygidy, po jego likwidacji (1784r.) założono więzienie. Początkowo dla zwykłych przestępców i kryminalistów, po I Wojnie Światowej trzymano tam prawie wyłącznie więźniów politycznych. Ponieważ wielu miejscowych zawadiaków miało więzienne doświadczenia, śpiewano i o tym. NIEGDYŚ WE LWOWIE Niegdyś we Lwowie stał klasztor w mieście Klasztor Brygidek się nazywał Zakonnicami panienek dwieście Klasztor swe modły Bogu słał. Lecz dziwne,dziwne losów koleje! Umilkły śpiewy, zgasły ofiary, Zamiast przyjemnych zakonnic figur Krążą po celach tam więźniów mary. Klasztor się w srogie więzienie obrócił Groźny dyrektor przebywa tam. HULAM SOBI BEZ ULICY Hulam sobi bez ulicy Gwizdam sobi sztajer A tu-patrzy – z moją Mańką 24 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Suni jakiś frajer! Ja do niego przystępuji Aby on si spalił A on na to prosto w mordy Jak mi nie wywalił! Jak on mnie tak potraktował To ja go pogłaskał Jego Stacja Ratunkowa A mnie dziad potaskał! Teraz siedzy w kryminali Ali honorowo A ten frajer gdzieś w spitalu Z rozwaloną głową. CZEMU PŁACZESZ WIĘŹNIU MŁODY? Czemu płaczesz, więźniu młody? Czemu smutna twoja twarz? Czy ty wzdychasz do swobody? Czy ty żonkę w domu masz? Hej, patrzajcie kamratowie Jak kobiety podły gest Tylko wtedy męża kocha Gdy on na wolności jest. Powiedzże mi ukochana 25 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Kiedy kwitną róże, bzy Wśród tysięcy ty wybrana Czy ty jesteś wierną mi? Czy innego kochasz ty? W 1905 roku znany lwowski adwokat, niejaki Lewicki, zastrzelił swoją kochankę, aktorkę i śpiewaczkę (operową) Teatru Miejskiego Antoninę Ogińską- Smenderewiczową. Lewicki był również właścicielem i dyrektorem Banku Handlowego. Później w tymczasowym więzieniu przy ulicy Batorego popełnił samobójstwo. Zamordowana była przyjaciółką słynnej pisarki Gabrieli Zapolskiej (również mieszkającej we Lwowie niedaleko Rogatki Łyczakowskiej w willi ,,Skiz”). Ta, wstrząśnięta tragicznym wydarzeniem, napisała smutną pieśń ,,Ninon, Ninon, Ninon”. Ale ulica także zareagowała: NA BATOREGO Na Batorego, czy wy słyszyci? W ponurej celi Lewicki stał Bu on kochance odebrał życi Dając z browninga trzykrotny strzał. Choć go wariatem czyni rodzina I na Kulparków gwałtownie szle Tam gdzie jest kara musi być wina! Z tobą Lewicki ach będzi źle! Widzisz Lewicki co miłość moży? 26 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce W mogile ciemnej kochanki trup Tobi kat stryczyk na szyji włoży I szubienicy wnet ujrzysz słup. Nic nie pomogła jej ni trucizna Ani ucieczka w klasztorny próg Lewicki szalał – każdy to przyzna To raz ją kochał, to raz jej wróg. Wszak ona mogła u męża boku Uczciwy żywot spokojnie wieść Lecz on jej zemstą groził co kroku Odbierał zdrowi, niewiasty cześć W ponurej sali sędziowie sądzą A on si broni ze wszystkich sił Że uniesiony miłości żądzą To raz ją kochał, to znowu bił. Randki wydawał, schadzki wyznaczał I z rewolwerem na spacer biegł To była miłość, miłość apasza Tak wykształcony nie czyni człek. Zamarstynów, kolejna z lwowskich dzielnic, również śpiewał. Najprawdopodobniej sławiąc przygody miejscowego przestępcy, który grasował, jak widzimy, na terenie całych Austro-Węgier. 27 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce W ZAMARSTYNOWIE W Zamarstynowie Tarza się w rowie Pijany człek – W imieniu prawa! Taj na pan wstawa! Policaj rzekł. I tak Knoblocha Wzięli do locha Z protekcyi Wasińskiego-tra-la-la. Bo ten Wasiński Miał zwyczaj świński Holi jali Rozbijał kasy I brał geldasy Holi jali Choć Lieblich za nim Wściekle ugania On wciąż naprawia zamki, klamki – tra la la la Pewnego ranka Jagiegoś panka Pytałem się: – Pytam Lieblicha Cóż tam u licha Ukrywa się? 28 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce On mi zaś na to: Co mu dam za to? to powie – tra la la la Nadeszła zima Boćków, och, ni ma Holi jali Wasiński w Grazu Nie traci czasu I w Wiedniu też. Szły na kobietki Tysiące, setki Żadne korony – tra la la la Nareszcie w Pradze Nadeszły władza Na jego ślad Wasiński zmyka Strzela strażnika Nie daje się. Wkrótce złapany Został skazany na dziesięć lat – tra la la la Za te mamony 29 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Za te korony Dostał wygnanie – tra la la la. Znany linoskoczek o nazwisku Mucha podczas występów na ulicy Akademickiej pośliznął się i zakończył tragicznie przedstawienie. Uliczni kompozytorzy od razu napisali nową zwrotkę. Lina akrobaty zaczepiona była na kamienicy, w której swój znany lokal – pokój śniadaniowy – prowadziła niejaka Pani Teliczkowa. Przyjechał do Lwowa Sławny człowiek Mucha Wlazł na Teliczkową I wyzionął ducha. Lwowska ulica bawiła się również na masowych imprezach, na festynach organizowanych w parkach miejskich, na słynnych balach organizowanych często w siedzibach organizacji czy stowarzyszeń, ale i w wynajętych lokalach. Podczas karnawału, ale i też tak po prostu... dla rozrywki. W domu weteranów przy ulicy Sakramentek. To chyba najbardziej znana lwowska piosenka, śpiewana często na imprezach i niekoniecznie bawiący się przy niej znają jej pochodzenie. Dzisiaj bal u weteranów Każdy zna tych panów Bo tam co niedzieli Jest zabawy wieli A komitet wstępu bierzy 30 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Czterdzieści halerzy Bo si tak należy, taj, już, taj, już! BAL U BOMBACHA Dziś bal u Bombacha! Niech nikt si ni stracha! Tam bendzi zabawa i ścisk Z niejednej dziś gemby Posypią si zemby Niejeden dostanie tam w pysk! Kto z państwa w kiszeni Chce mieć zaproszeni Niech palcy wystawi na szpic! Studenci na kiszki I wstęp-mają zniżki. Batiary ni płacą tam nic! Jeden z przeciętnych całkiem lokali na rogu ulic Janowskiej i Kleparowskiej zdobył wielką popularność chyba dlatego, że jak mówią słowa piosenki, zainstalowano tam dość wcześnie elektryczność. Tam na rogu na Janowskiej i ulicy Kliparowskiej Tam jest klawe urządzeni, elektryczne oświetleni. Tam si bawi panna Frania i ta spuchła krzywa Mania Tam batiarów pełna sić,tam się będzi browar pić! Ty Ryzuła nie rób hecy, bo po Józka ja polecyu On ci wygarbui plecy ta na co tobi to? 31 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Józku, że był raptus, nerwus, nawet nie powiedział serwus Na Ryzuły zerka brzuch i scyzoryk puszcza w ruch! Tak si gości zabawiaju, ino pracy furt zadaju Kliparowskim policajom i żandarmom tyż! Przeczytajci sy ,,Wiek Nowy”, dwóch zabitych,t rzech bez głowy Zabrał ich wóz ratunkowy, tak Kliparów bawi si! W najpiękniejszym ponoć wtenczas parku, dumie miasta, położonym niedaleko Panoramy Racławickiej Parku Stryjskim często odbywały się festyny. Zimą można było tam pojeździć na nartach, w ciepłe dni stawał się miejscem spacerów, wypoczynku i rozrywek mieszkańców. Do dziś wspominają dawni i obecni obywatele smak lodów, chlebka tureckiego czy lemoniady. Bywali tam wszyscy, niezależnie od zamożności i statusu społecznego. W Stryjskim Parku na festyni Tam zabawa klawo płyni Tam kucharek cała sić Tam si będzi ćmagę pić Ta w szaliku, ta w ,,panama” Ta razówka, ta znów dama Każda z nich ma koron pięć Ino bracie romans kręć! Ubrał ja ci ancug nowy Wysmarował smalcym głowy Rękawicy wziął na łaby 32 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce I do swoje poszyd baby. lub dalej i tak bywało: A tam w kąci jakiś frajir Wielgi piniądz traci Trzy gilajzy piwa Przy bufecie płaci. Ty du niego ani słowa Naj Ci Bóg zachowa! Bo on z Łyczakowa je gość, je gość. W innym kąci jakiś frajer cwaniaka udaji Kastet ma w kiszeni I majcher w rękawi Ty du niego ani słowa Naj Ci Bóg zachowa! Bo on z Kliparowa je gość, je gość! KARNAWAŁ Karnawał si zaczyna, muzyczka gra już A ja młody chłopczyna, w ręku bukiet róż daj całuska mówię śmiało Bom ja chojrak jakich mało! 33 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce ,,Nie wiem, czy istnieje na świecie miasto, w którym narodziło się tyle piosenek, tak popularnych, tak powszechnie śpiewanych. Śpiewano bowiem we Lwowie o wszystkim – o codziennej pracy i o wieczornych zabawach, o miłości i o zbrodni, śpiewano o doli i niedoli lwowskich batiarów i o wielkich wydarzeniach w historii miasta... Piosenki lwowskie oddawały znakomicie klimat tego pięknego miasta, w którym – mimo częstego niedostatku – panowała atmosfera radości i serdeczności, prawdziwie ludowej szczerości uczuć”. (Wojciech Dzieduszycki) ,,W dzień deszczowy i ponury” Okres I Wojny Światowej Konflikt polsko-ukraiński Miasto w wojnie polsko-boszewickiej 1919-1921 W roku 1908 w wyniku zaognienia sytuacji na Bałkanach i groźby wybuchu starć zbrojnych, dla wzmocnienia austriackich garnizonów tam stacjonujących, zostaje oddelegowany 30 Pułk Piechoty (Lwowskich Dzieci), w którym służą w większości Lwowiacy. Konflikt zostaje zażegnany kosztem Bośni i Hercegowiny, ale na tę okoliczność powstaje chyba najbardziej znana pieśń ,,Marsz dzieci lwowskich”, a nie jak często nieprawidłowo źródła podają, iż skomponowano ją w roku 1914 w momencie wyjazdu oddziału na front po wybuchu I Wojny Światowej. Oczywiście śpiewano ją i wówczas, gdyż była jak najbardziej ku temu odpowiednia. Śpiewano ją na melodię z operetki Leo Falla ,,Księżniczka dolarów”; rozpowszechniona, wielokrotnie przerabiana, stale dopisywano nowe zwrotki opisujące losy Lwowa i Lwowiaków. W dzień deszczowy i ponury Z cytadeli idą zgóry 34 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Szeregami lwowskie dzieci, Idą tułać się po świecie. Na granicy Czarnogórza Czeka nas mitręga duża. Może nawet tam Czeka na nas wróg, A więc prowadź, prowadź Bóg! Ausrokunek, jak się patrzy, A tu z boku matka płacze, Z żalu ściska biedną głowę. Korpskomendant ma przemowę: Bądźcie dzielni, wy, żołnierze, Brońcie sztandar, jak należy! Austriacki hymn Już muzyka gra, A więc żegnaj, matko ma! Żegnaj, siostro, żegnaj, bracie, Wiem, że żałość w sercu macie, Władze płakać wam nie bronią, Po kościołach dzwony dzwonią. Z dala widać już, niestety, Wieże kościoła Elżbiety. A więc zbliża się Ten odjazdu czas, Chodź, uściśnij, luba, nas! Czemu płaczesz, ukochana? Być żołnierzem rzecz cacana: Mundur siwy, guzik błyszczy, 35 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Pół cetnara mam w tornistrze. Patrz na tego mannlichera – Każdy żołnierz nie umiera. Wtedy, luba, płacz, Wtedy, luba, cierp, Gdy mnie zgładzi jaki Serb. Już wagony wsiadać każą, Jużeś otoczony strażą, Już ci koce – chleb roznoszą, A muzyka gra „Bartoszu”. Słychać świst lokomotywy, Może powrót da szczęśliwy. Boże, pozwól nam Dożyć chwilę tą, Bym Ojczyznę ujrzał mą! Hej, koledzy, dajcie ręce, Może was nie ujrzę więcej! Może wrócę ciężko ranny Lub dostanę krzyż drewniany. Może ma mogiła stanie Gdzieś na leśnej hen polanie. Może uda się, Że powrócę zdrów I zobaczę miasto Lwów... Inna mniej znana pieśń opiewająca te zdarzenia to ,,Czemu, ach czemu”. Czemu, ach czemu na cytadeli Ruch tak ogromny i ludzi wiele? 36 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce O, bo tam dzisiaj wielka parada, Do Bośni jedzie żelazna brygada. W głuchem milczeniu w kompletnej zbroi Trzeci batalion w szeregu stoi By być wesołym każdy się wysila Bo już odjazdu nadeszła chwila Już słychać trąbę, już bębny warczą O nie płacz matko ,łzy nie wystarczą! Idź, pobłogosław syna na drogę Kędy go wiedzie ten rozkaz srogi. I ty kochanko otrzyj źrenice! Bo choć na serbskiej będę granicy Ale z pewnością Serbianek roje Nie wydrą z piersi miłości mojej. Na dworzec przyszedł batalion trzeci Jadą już, jadą w świat lwowskie dzieci! Muzyka marsza gra im od ucha Ale z obecnych nikt jej nie słucha. O, nas nie cieszy muzyka taka Wszakże z nas każdy polski chłopaka! Wszakże do Bośni śle swoich synów Łyczaków, Gródek i Zamarstynów. Więc krzyknąć chętka wielka nas zbiera: 37 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce – Herr kapelmajster, każ grać śtajera! Niech słyszę jego wesołe tony Bo już wsiadamy w ciasne wagony. A więc koledzy zdrowi bywajcie. Na pożegnanie dłonie podajcie! Trudno, gdy los mój tak nieszczęśliwy! Już się rozlega świst lokomotywy. Już pociąg rusza. Słychać wołania: – Żegnajcie zdrowi! Każdy się kłania Za lwowskim chłopcem chustka powiewa Ach kiedy wróci ze Sarajewa? Podczas I Wojny Światowej Lwowiacy służą na wszystkich frontach, gdzie tylko walczą oddziały cesarsko-królewskiej armii. 23 sierpnia 1914 roku rusza potężna ofensywa austriacka przeciwko Rosjanom skierowana na Warszawę. Ze Lwowa wyrusza również silny garnizon (powstaje wtedy druga wersja ,,Marszu Dzieci Lwowskich”). Już na początku sierpnia do Krakowa udaje się pierwsza partia członków organizacji patriotycznej ,,Strzelców” i zasilają Pierwszą Kadrową Brygadę Legionów Józefa Piłsudskiego. Na skutek niepowodzeń państw centralnych Lwów zajęty zostaje przez armię rosyjską i pozostaje pod jej administracją od 3 września 1914 do 22 czerwca 1915 roku. Przebywający w mieście car Mikołaj II 22 kwietnia 1915 roku ogłasza nawet, że ,,nieżadnej Galicji, jest tylko jedna aż do Karpat sięgająca wielka Rosja”. Po powrocie Austriaków w mieście zapanowały brutalne rządy czasów wojny i znacznie pogorszyła się sytuacja mieszkańców z powodów zarówno politycznych jak i niedostatków spowodowanych przez 38 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce przedłużającą się wyniszczającą wojnę. Atmosfera jednak panuje zupełnie inna. Na skutek wydarzeń politycznych w zmieniającej się Europie czuć już i widać możliwość odzyskania niepodległości. Tymczasem Lwowiacy walczący na wszystkich frontach tworzą piosenki publikowane nawet w żołnierskich śpiewnikach, ale bardzo często usuwane na skutek austriackiej cenzury. Jak często zauważają znawcy tematu, nie ma w nich właściwie nienawiści do przeciwników, jest żart i cięty dowcip. Podobnie zresztą jak w tych powstałych później w listopadzie 1918 roku podczas walk z Ukraińcami. Co do cenzury nie ma czemu się właściwie dziwić, czytając taki ironiczny tekst: Austriacki generał Dziś przysięgę odbierał Wiara bardzo się cieszyła Ręce, nogi podnosiła! Ale frajda była! Na morzu czy na lądzie Czy kto stoi, czy siądzie Czy kto chudy, czy znużony Zawsze będzie Austrii wierny! O! Boże litosierny lub: Bo my żołnierze są jak psy Bezdomni dziś włóczędzy Tropi nas Moskal, gryzą wszy Za Austrii skrawek nędzny. 39 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Z frontu zaś bałkańskiego pochodzi taka pieśń: SZTURM NA WZGÓRZE OSLAVIJA Każde serce ledwo bije Rozkaz jest:na Oslaviję Każdy prędko się ubiera Łapie swego manlichera Szarże biorą handgranaty Trzeba sprawić Włochom baty. To bagnety w ruch Jak zabragnie kul bo każdy z nas przecież jest zuch! Włochy walą granatami Pan porucznik biegnie z nami Tyraliery rozwijamy I granatów dobywamy. Dalej naprzód!Bo Włoch bije! Trzeba odbić Oslaviję! Hurra :chłopcy wraz ile jest tu nas Bo Włoch do okopu wlazł! Wygnaliśmy ze stellunku Włochy błagają ratunku W górę ręce wystawiają Krzyczą,że już się poddają. 40 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Ale my ich nie słuchamy Ino dalej obrabiamy! Kilkadziesiąt tak Włochów złapano Do Gorycy posłano! Trzy noce my nic nie spali I menażu nie dostali Ciągle rejwach robią taki Wszystkie ze Lwowa chłopaki Gdy przychodzi ablesunek Każdy rzuca swój dekunek! I z radości w rząd Stają po cztery Bo idą na kwatery! Listopad 1918 roku przyniósł koniec wielkiej wojny, upadek carskiej Rosji, cesarskich Niemiec i rozpad Austro-Węgier. Odradzają się i powstają nowe państwa na mapie Europy. Kształtująca się na nowo Polska próbuje odrodzić się w granicach jak najbardziej zbliżonych do przedrozbiorowych. Już w październiku 1918 roku Lwów uroczyście proklamował przejście pod władzę rządu warszawskiego i Rady Regencyjnej. Formalne przejęcie miało odbyć się 1 listopada. Jednak Austria miała inne plany. Wraz z działaczami ukraińskimi – powstała 18 października 1918 roku Ukraińska Rada Narodowa – zaplanowano stworzenie na terenie Galicji wschodniej ukraińskiego państwa zachowującego z Austrią związek federacyjny. Austriackie dowództwo bardzo sprytnie zaczęło wycofywać z całego regionu odziały złożone z 41 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Polaków, a zastępować je pułkami całkowicie rusińskimi. Pod nadzór Ukraińcom przekazano magazyny wojskowe, składy amunicji i broni. Zza Zbrucza sprowadzono oddziały strzelców siczowych. Jednocześnie tworzyć zaczęto zakonspirowane organizacje w Stanisławowie, Tarnopolu, Przemyślu, Stryju i Kołomyi. W samym Lwowie stacjonował już kilkunastotysięczny garnizon złożony przeważnie z Rusinów, z czego wtajemniczonych w plany przejęcia władzy było 2400 żołnierzy pod komendą atamana Dymitra Witkowskiego. Przywódcy polityczni ukraińscy zabiegali bardzo stanowczo w Wiedniu o przekazanie im władzy, jednak bezskutecznie. Musimy pamiętać, że wtenczas wytyczenie jakichkolwiek granic, kierując się czynnikami narodowościowymi czy etnograficznymi, nie było możliwe. Podziałów należałoby dokonać nawet wśród rodzin (najczęściej podawany przykład rodziny Szeptyckich: jeden z braci metropolita lwowskiej cerkwi, drugi polski generał), sąsiadów i przyjaciół. Generał Stanisław Maczek tak wspominał ten czas, gdy opuszczał cesarsko-królewską armię, planując wstąpić do polskich oddziałów walczących już o jego rodzinne miasto: ,,pożegnałem się serdecznie z bardzo oddanym mi ordynansem osobistym, którego patriotyzm ukraiński wzywał do formacji siczowych”. Pożegnali się bardzo serdecznie, mimo że wyjeżdżali wstąpić do walczących ze sobą armii i stanąć naprzeciwko siebie jako wrogowie .Obaj jednak byli patriotami. Lwów zdominowany był przez żywioł polski (ponad 60 %) i tu w bardzo liberalnym zaborze biło serce niepodległościowe Polski. Drugą grupę narodowościową stanowili Żydzi, a Ukraińców było zaledwie 11 %. Jednak na wsi było inaczej. Rusini stanowili większość, ale faktem było współistnienie dwóch narodowości obok siebie. Polskie organizacje zbrojne we Lwowie nie były liczne. Około 400 ludzi Polskiej Organizacji Wojskowej, batalion 250 ludzi kapitana Tatara-Trześniowskiego i Związek Wojskowych Polaków, byłych żołnierzy armii austriackiej dowodzony przez kapitana Czesława Mączyńskiego. Ukraińcy zdecydowali się na rozpoczęcie akcji w nocy z 31 października na 1 listopada. Wtenczas rozbrojono i internowano 42 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce nielicznych już Polaków służących w 15 i 19 pułku austriackiej obrony krajowej, zajęto wszystkie budynki rządowe, na ulicach ustawiono stanowiska karabinów maszynowych. W polskich rękach pozostały Dom Akademicki i Dom Techników zajęte przez odziały POW oraz szkoła im. Sienkiewicza, gdzie kwaterował batalion Tatara-Trześniowskiego. Tam też nawiązano pierwszą walkę we wczesnych godzinach porannych, gdy patrol polski rozbroił napotkaną placówkę ukraińską. Mieszkańcy miasta błyskawicznie pośpieszyli na pomoc. Do walki stanęli bardzo licznie kolejarze, batiary, młodzież akademicka i uczniowie, inteligencja i bardzo wiele kobiet, które nie tylko zajmowały się pomocą i opieką nad rannymi, ale często znajdowały się na pierwszej linii walk. Ulica oczywiście od razu o wszystkim śpiewała. MARSZ BATIARÓW LWOWSKICH Kiedy hajdamaka na nasz Lwów napadał To mu lwowski batiar zaraz odpowiadał To i roi, roi, roi ra Taki nasz Lwów będzi Jak nam Pan Bóg da! Wnet się chłopcy zeszli na trudy,mozoły Ruszyli do szturmu z Sienkiewicza szkoły. I do Abrahamana Górę Stracenia Poszła lwowska wiara na pierwsze skinienie. Nie mieli mundurów ani dobrej broni Ruszyli do szturmu z kamieniami w dłoni. A kogo zła kula w zaświaty zabrała 43 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Temu lwowska wiara zaraz zaśpiewała: W mogile ciemnej, husia-siusia Zasnął na wieki tra-la-la Wyciągnął nogi husia-siusia Zamknął powieki tra-la-la. Dowództwo oddane zostało kapitanowi Mączyńskiemu. Kapitan Tatar-Trześniowski uderza na Rzęsę Polskę, gdzie zdobywa magazyny żywności, umundurowania, broni i amunicji. Samorzutnie tworzą się oddziały ochotników i na własną rękę podejmują walkę i rozbrajają Ukraińców. 1 listopada Polacy zajmują Górę Stracenia i cerkiew Św. Jura, jednocześnie Ukraińcy bezskutecznie próbują zdobyć szkołę im. Sienkiewicza. Udaje im się jednak zająć radiostację pod Kozielnikami (3 XI) i częściowo dworzec, który dzień później po krwawych walkach Polacy odbijają. Kolejnych kilka dni toczą się utarczki w różnych częściach miasta, ale przewagę mają cały czas Ukraińcy. 9 listopada potężnym atakiem próbuje się odepchnąć Ukraińców na wschód, ale nie bardzo się to udaje. Jedna z grup uderzeniowych porucznika Kruszewskiego ponosi bardzo ciężkie straty. O tych, którzy nie biorą udziału w walkach, dekują się. śpiewa się pogardliwie, a że byli i tacy, których niewiele interesowało, świadczą słowa piosenki: Idzie se Akademicką w ślicznych pantalonach I zaziera ładnym pannom po ogonach. Cały Lwów za karabin chwyta, aby wrogów bić Cóż go to obchodzi, on chce żyć. A muzyczka tirli, tirli po kawiarniach gra łazik tam pod oknem swoje miejsce ma Włożył sobie w sprośną gębę cygar gruby fest Niż na froncie tu bezpieczniej jest. 44 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Gdy zobaczy gdzieś figurkę Mani albo Zosi Zaraz ją uprzejmie do kawiarni prosi. Wnet mazagran jej funduje albo inny lód Szturka ją pod stołem w mały but. A muzyczka tirli, tirli tam w kawiarni gra Panna se do gemby grubą słomkę pcha. Flirt odchodzi jak cholera, flirt odchodzi fest Niż na froncie tu bezpieczniej jest. A gdy łazik się zabawia tak klawo z pannami Marszkompania idzie z piosnką ulicami. Idą lwowskie dzielne dzieci, niechaj zadrży wróg. Od dziarskiego marszu huczy bruk. A muzyczka tirli, tirli po kawiarniach gra Łazik się do kąta z swą panienką pcha. Czy nie słyszysz o wojence chłopców naszych śpiew? Chwytaj za karabin! Marsz! Psiakrew! 13 listopada Ukraińcy śmiałym atakiem odrzucają Polaków z Kulparkowa i próbują ponownie zdobyć szkołę Sienkiewicza, ale kapitan Boruta-Spiechowicz uderza na ich tyły z okolic Skniłówka, w wyniku czego zmusza do odwrotu. Kolejnego dnia znowu atak ukraiński zmusza Polaków do oddania kilku punktów oporu, jednak kontratakując, już do 17 listopada Ukraińcy odepchnięci zostają poza Park Kilińskiego i Żelazną Wodę. Od pierwszego dnia starć zbrojnych w walkach aktywnie udział biorą najmłodsi mieszkańcy miasta. Ponad połowa w wieku maksymalnie 19 lat. Są też i znacznie 45 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce młodsi. Antoś Petrykiewicz to najmłodszy w historii kawaler orderu Virtuti Militari. Ze względu na swój młody wiek nazwani ,,Orlętami”. Ich symbolem stał się 15 letni Jurek Bitschan, który jako pierwszy poległ podczas obrony Cmentarza Łyczakowskiego. JUREK BITSCHAN (tekst: A. Fischerówna, muzyka: ks. J. Polit) ,,Mamo najdroższa!Bądź zdrowa! Do braci idę w bój. Twoje uczyły mnie słowa, Nauczył przykład Twój”. Pisząc to Jurek drżał cały, Już w mieście walczył wróg. Huczą armaty, grzmią strzały, Lecz Jurek nie znał trwóg. Wymknął się z domu, biegł śmiało, gdzie bratni szereg stał, chwycił karabin w dłoń małą, wymierzył celny strzał... Toczy się walka zacięta obfity śmierci plon, biją się Polskie Orlęta ze wszystkich Lwowa stron. Bije się Jurek w szeregu, cmentarnych broni wzgórz... krew się czerwieni na śniegu, 46 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce lecz cóż tam krew! Ach cóż! Jurek na chwilę upada i znów podnosi się... Wtem pędzi wrogów gromada.. Do swoich znów się rwie. Rwie się... lecz pada na nowo... ,,O mamo, nie płacz, nie!” ,,Niebios przeczysta Królowo! Ty dalej prowadź mnie”. Żywi walczyli do rana, do złotych słońca zórz, ale bez Jurka Bitschana, bo Jurek spoczął już... ORLĄTKO (muzyka: O.Emski) Mamo otrzyj oczy, Z uśmiechem do mnie mów, Ta krew, co z piersi sączy, Ta krew to za nasz Lwów! Ja biłem się tak samo Jak starsi, mamo, chwal! Tylko mi ciebie,mamo, Tylko mi Polski żal! Z prawdziwym karabinem 47 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce U pierwszych stałem czat... O nie płacz za swym synem Co za Ojczyznę padł! Z krwawą na piersi plamą Odchodzę – dumny w dal... Tylko mi ciebie mamo, Tylko mi Polski żal! Czy jesteś mamo ze mną? Nie słyszę Twoich słów.. W oczach mi trochę ciemno... Obroniliśmy Lwów!... Zostaniesz biedna,sama... Baczność! Za Lwów! Cel. Pal! Tylko mi ciebie mamo, Tylko mi Polski żal! PIEŚŃ LWOWIAKÓW Lwowska młodzież niechaj żyje Nikt jej nie przesadzi A jej ręka dobrze bije, Serce dobrze radzi! Pognębieni, zapomnieni Od całego świata Lecz nie baliśmy się cieni Bo brat kochał brata. Każdy dzień żołnierzy rodzi 48 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Mnożą się obrońce. Świetna zorza! Po niej wschodzi Najświetniejsze słońce! Lwowska młódź do boju biegnie Piękne tam skonanie! Za ojczyznę, który legnie Stu mścicieli stanie! Walczący, wyczerpani walką, zawierają zawieszenie broni na 4 dni tj. do 22 listopada, godziny 6 rano. W tym też czasie do Lwowa dociera odsiecz z Przemyśla zorganizowana przez podpułkownika Michała Karaszewicza-Tokarzewskiego. Przybywają koleją, tocząc po drodze walki w Sadowej Wiszni i Gródku Jagielońskim. Na czas wyznaczony do zakończenia zawieszenia broni przygotowano natarcie. Silna obrona ukraińska okupiła polskie zwycięstwo dość dużymi stratami. Jednak w nocy z 21 na 22 listopada Ukraińcy zaczęli stopniowo opuszczać niektóre punkty oporu. 22 listopada świtem Polacy przeprowadzili ostateczny atak. Najdłużej Ukraińcy stawiali opór na Wysokim Zamku. O godzinie 8 rano Lwów znajdował się już całkowicie pod polską kontrolą. 22 listopada śpiewano pieśń powstałą podczas walk: Pośród wichrów i zamieci Pośród wycia, świstu kul Bronią Lwowa polskie dzieci Znoszą rany, śmierć i ból. A gdy wokół grzmią armaty Na placówce pełnim straż. Nie porzucim polskiej chaty 49 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Bo Lwów był i będzie nasz. ORLĘTA (W. Pereyko) Hej mrowie niezmierzone Od wschodu pędzi znów Siczowe walą pułki Na gród – prastary Lwów. We Lwowie wojska nie ma Ni armat do obrony, Któż wstanie i powstrzyma Te pułki i szwadrony? Lecz Staszek lwowski zuch Choć jeszcze skrzat niewielki, Zwołuje Józki, Felki: Ta my to co? Czuj duch. Zbiegają się sztubaki I gazeciarze mali, I szewskie wnet chłopaki Kopyta porzucali. Stanęli sprawnie w rząd Przysięgli wznosząc ręce: Wytrwamy w boju męce, Odpędzim wroga stąd. 50 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Chwycili karabiny I krokiem starej wiary W prochowe poszli dymy W czerwonej krwi opary. I patrzył dobry Bóg Na małych żołnierzyków, I słuchał ich okrzyków: Nie weźmie Lwowa wróg. Jesienny pierwszy śnieg Kładł miękkie puchy białe Na ciała posiniałe Gdy który w boju legł. Przez długie dni i noce Walczyli i wytrwali, Aż błysnął świt w pomroce – Odsieczy doczekali. Hej,wojsko polskie bije Najeźdźca w dal umyka, Zluzował stary żołnierz Małego żołnierzyka. Na pierwszą o tym wieść Krzyknęła Polska cała! Rycerzom młodym cześć! Orlętom Lwowskim chwała! 51 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Do wieczora wycofały się z miasta oddziały armii ukraińskiej, ale walki trwały jeszcze do maja 1919 roku na terenie całej dawnej Galicji Wschodniej. Lwów pozostał w zasadzie oblężony ze wszystkich stron i już w samo Boże Narodzenie Ukraińcy rozpoczęli ostrzał miasta z dział i przystąpili do generalnego szturmu. Dwie doby (28, 29 grudnia ) trwały zacięte walki w dzielnicach Persenówka i Pasieki, jednak bez żadnych sukcesów. Zostali właściwie pobici przez obrońców. Na rogu Bema przysięgli sobie Żołnierze nasi w okopach tam. Że jak Spartanie polegną mężnie Broniąc placówek u polskich bram. Wobec tego Ukraińcy rozpoczęli blokadę miasta. Postanowili ostrzałem, głodem i niedostatkiem zmusić je do kapitulacji. Lwów został pozbawiony energii elektrycznej, gazu i wody po zniszczeniu wodociągu dobrostańskiego. Jednak miasto wytrzymało. 17-20 marca 1919 roku, przełamując żelazny pierścień, przebijają się posiłki gen. Iwaszkiewicza. Miesiąc jeszcze trwały ciężkie zmagania, aż wreszcie w Wielkanoc (19/20 kwietnia) potężny atak garnizonu lwowskiego pod dowództwem gen. Jędrzejowskiego odrzuca Ukraińców od zachodu i południa. W ciągu tygodnia pokonani zostają także na kierunkach północnym i wschodnim. W uznaniu zasług Lwów otrzymuje krzyż ,,Virtuti Militari”. W części Cmentarza Łyczakowskiego stworzono miejsce spoczynku poległych obrońców, zwąc to miejsce Cmentarzem Orląt. W roku 1971 Cmentarz Orląt zostaje zniszczony i zdemolowany, w części powstaje nawet wysypisko śmieci. Dziś odbudowany i zrekonstruowany. 52 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Konflikt pomiędzy Polską a Związkiem Sowieckim trwał właściwie od samego początku odzyskania niepodległości przez Rzeczpospolitą i objęcia władzy w Rosji przez bolszewików. Józef Piłsudski rozumiejący doskonale już wtedy zagrożenie komunistyczne robi wszystko dla zabezpieczenia granic i osłabienia niebezpiecznego przeciwnika. Jedną z powstałych wtedy idei było stworzenie niepodległego państwa ukraińskiego, co było też jedną z przesłanek organizowanej w 1920 roku wyprawy kijowskiej. 21 kwietnia 1920 roku w Warszawie zostaje zawarta umowa pomiędzy rządami Polski i Ukraińskiej Republiki Ludowej. Wytyczono granice i zobowiązano się do przestrzegania praw ludności. Zawarto również układ wojskowy, nawiązując współpracę militarną przeciw bolszewickim wojskom na terenie Ukrainy. Piłsudski przeprowadza tzw. uderzenie interwencyjne na Kijów i już 7 maja wojska polskie i ukraińskie wkraczają do Kijowa. 9 maja odbyła się wspólna polsko-ukraińska defilada. Dowództwo polskie stara się, aby miejscowa ludność nie odebrała czasowego pobytu wojsk polskich jako okupacji, rozkazano wywieszać na budynkach tylko ukraińskie flagi. Zawiodły jednak dwa czynniki dla osiągnięcia pełnego sukcesu: armia polska nie spełniła do końca zadań operacyjno-okupacyjnych, a Ukraińcy nie potrafili zbudować trwałych elementów i struktur przyszłej republiki. Popełniono więc błędy militarne i polityczne. W czerwcu rusza potężna sowiecka ofensywa i zmusza siły polskie i ukraińskie do wielkiego odwrotu. W miejscowości Mikaszewicze próbowano rokować z Sowietami, jednak zakończyło się to niczym ze względu na kategorycznie żądanie Polski uznania przez bolszewików niepodległej Ukrainy i nie atakowanie wojsk Atamana Petlury. Sowieci, omijając naturalne przeszkody Polesia od północy, kierują się na Warszawę, na południu wraz z obecnym tam komisarzem Józefem Stalinem uderzają na Lwów. Stalin doskonale rozumie, że droga na Berlin i dalej ku światowej rewolucji prowadzi tędy i przez Kraków, co jest też przyczyną konfliktów i sporów z innymi dowodzącymi Armią Czerwoną upojonych szybkim marszem 53 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Tuchaczewskiego na zachód. Lwów wraz okolicami osłaniany jest przez trzy polskie dywizje i zgrupowanie ukraińskie gen. Mychajła Omelianowicza-Pawlenki. Oczywiście ludność miasta także staje do obrony swojego grodu. Smutne jest to, że dzisiaj w Polsce świętuje się i przypomina tylko właściwie Bitwę Warszawską, ponieważ obrona Lwowa i jedna z towarzyszących jej bitew pod Zadwórzem miała również kolosalny wpływ na przebieg tej wojny. Ponadto jej uczestnicy wykazali się wielkim bohaterstwem, oddaniem i patriotyzmem. << W ślimaczym tempie przejeżdżamy przez jakąś mieścinkę. Już niedaleko do Lwowa. Odsuwam zasłonkę i tłumaczę nazwę na polski – Zadwórze. I kojarzę taką pieśń ,,Kwiaty Zadwórza, czy pamiętacie” i dalej szło ,,Termopile, polskie Termopile, to ofiara młodej polskiej krwi, pod kurhanem we wspólnej mogile wolna Polska harcerzom się śni”. Tak to musi być tu. Miejsce bitwy z bolszewikami. ,,Wyszło ich ze Lwowa ponad trzystu, by zatrzymać Konnej Armii trzon, obronić Polskę od bolszewizmu...” i jakoś dalej. I rzeczywiście. Za stacją zaraz rzędy niskich wojskowych białych krzyży i jeden wysoki. Taki cmentarzyk. Wszystko odnowione, wysprzątane i zadbane. Zadwórze było traktowane jako dalekie strategiczne przedpole Lwowa. Podczas wojny polsko-bolszewickiej, kiedy Konarmia Siemiona Budionnego zbliżała się do miasta, w celu opóźnienia jej marszu wyruszył oddział 330 Obrońców Lwowa ze zgrupowania rotmistrza Romana Abrahama, młodych ludzi, ochotników, często jeszcze uczniów i harcerzy, Orląt Lwowskich, w tym wiele dziewcząt. Dowodził kapitan Bolesław Zajączkowski. Przemieszczali się wzdłuż linii kolejowej. Znienacka ostrzelani zostali z broni maszynowej od strony Zadwórza zajętego już przez bolszewików. Polacy formują 3 tyraliery i nacierają. Obok stacji stoją sowieckie działa. Porucznik Antoni Dawidowicz prowadzi pluton, chce je zdobyć. Wtedy z lasu szarżuje sowiecka kawaleria. Polacy odpierają natarcie i kontratakują. 54 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce W południe zdobywają stację kolejową, która potem w wyniku zaciętych starć przechodzi z rąk do rąk. Żołnierze polscy zajmują również pobliskie wzgórze. Odparto kilka szarż bolszewików. Zaczyna brakować amunicji. Ze Lwowa nadlatują trzy polskie samoloty. Atakują nieprzyjaciela bombami i ostrzałem z karabinów maszynowych. Przybywają kolejne oddziały bolszewików i zacieśniają okrążenie. Polaków ostrzeliwuje ciężka artyleria. Kończy się amunicja. W ruch idą szable, bagnety i kolby. Ocalałych około 30 ludzi wraz z kapitanem Zajączkowskim próbuje przebić się do pobliskiego lasu. Otoczeni w pobliżu budki dróżnika podejmują jeszcze walkę na bagnety i kolby. Nie mają już szans. Sowieci wściekli dobijają ich szablami i bagnetami. Aby nie dać się pojmać kpt. Zajączkowski i kilku żołnierzy popełniają samobójstwo. Ginie 318 Lwowskich Orląt. Nieliczni trafiają do niewoli. Zwłoki zostają obdarte z odzieży i ograbione. Strasznie zmasakrowane, nie ma możliwości identyfikacji. Wśród poległych jest kawaler Krzyża Walecznych i Virtuti Militari Konstanty Zarugiewicz. Dziewiętnastoletni uczeń, obrońca Lwowa z 1918 roku. Jego matka wybiera później trumnę ze szczątkami N.N, która zostaje umieszczona w Warszawie w Grobie Nieznanego Żołnierza. Wszystkich poległych pochowano właśnie w pobliżu miejsca bitwy. Być może ich ofiara nie poszła na marne. Może opóźnili faktycznie atak na Lwów. Budionny 20 sierpnia odstępuje od swoich planów i kieruje się na pomoc Tuchaczewskiemu w okolicach Warszawy. Pod Komarowem w pobliżu Zamościa zostaje zatrzymany i całkowicie wycofuje się na wschód. >> (fragment tekstu z artykułu ,,Po Żelaznej Drodze”) Kwiaty Zadwórza, czy pamiętacie tamtą sierpniową,letnią noc? Gdy młody harcerz stał na warcie Dbając o swych przyjaciół los. Wyszło ich ze Lwowa ponad trzystu 55 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce By zatrzymać konnej armii trzon Obronić Polskę od bolszewizmu z męstwem zbudować chwały tron. Termopile, polskie Termoplie Tam ofiara młodej polskiej krwi Pod kurhanem we wspólnej mogile Wolna Polska harcerzom się śni. Lasy Zadwórza, czy pamiętacie Jak pod osłoną waszych drzew Biegł do ataku młody harcerz Od kuli wroga na mchu legł Poległo ich tam ponad trzystu Ofiara męstwa dała plon Gdy dzikie hordy bolszewizmu Potknęły się o polski dom. Trawy Zadwórza, czy pamietacie Tamten sierpniowy letni zmierzch? Jak rozsiekani bagnetami Gdy brakło kul, by bronić się. Kresowa ziemio, żyzna, bujna Zroszona morzem polskiej krwi Zachowaj pamięć o Zadwórzu I przypominaj tamte dni. OKRES MIĘDZYWOJENNY 56 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce W II Rzeczypospolitej Lwów zostaje stolicą województwa. Jest bardzo ważnym ośrodkiem miejskim, artystycznym i kulturalnym w kraju, liczbą ludności ustępuje tylko Warszawie i Łodzi. Już od roku 1921 zaczęto tu organizować TARGI WSCHODNIE, co miało na celu uczynienie z miasta ważnego ośrodka handlu zagranicznego w tej części Europy. Odbywały się one corocznie we wrześniu (ostatnie w 1938 roku). O randze imprezy niech świadczy chociażby to, iż już w roku 1922 brało w nich udział na terenie Parku Stryjskiego aż 1852 wystawców. W mieście działają cztery uczelnie wyższe z liczną i wspaniałą, prezentującą bardzo wysoki poziom kadrą naukową: Uniwersytet Jana Kazimierza, Politechnika Lwowska, Akademia Medycyny Weterynaryjnej i Akademia Handlu Zagranicznego.15 gimnazjów państwowych, z czego w dwóch językiem nauczania jest ukraiński. 16 gimnazjów prywatnych, w tym dwa są żydowskie, a jedno niemieckie. 45 podstawowych szkół państwowych i 23 prywatne. Oprócz tego kształci się nauczycieli w 8 seminariach. W 1930 roku uruchomiona zostaje regionalna rozgłośnia Polskiego Radia w budynku przy ulicy Batorego 6 – stacja nadawcza znajdowała się na terenie Targów Wschodnich. Do roku 1939 w mieście działa 45 tysięcy odbiorników radiowych, jest więc najbardziej rozwiniętym w tej dziedzinie w Polsce. Audycje ogólnokrajowe stąd nadawane, ze słynną ,,Lwowską falą” na czele, cieszą się wielką popularnością. Jako ciekawostkę można przytoczyć to, że w 1932 roku nadano próbnie pierwszą audycję telewizyjną. Okres międzywojenny to czas wielkiego rozwoju miasta. Zwiększa się liczba ludności. Powstają nowoczesne osiedla, oddaje się do użytku kilka tysięcy nowych mieszkań, zrekonstruowano i wyremontowano wiele budynków. Wybudowano, rozbudowano lub zmodernizowano olbrzymią ilość gmachów użyteczności publicznej, szkół, przedszkoli, zakładów opieki zdrowotnej, obiektów sportowych, domów pracowniczych, strażnic strażackich. Unowocześniono elektrownię, 57 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce gazownię, zakłady wodociągowe, kanały, pompy miejskie, torowiska tramwajowe. Objęto również opieką bezdomnych i potrzebujących. Jak w Paryżu w odległości 4 km od ścisłego centrum zaczęto budować jego obwodnice. Ogólnie miasto do dzisiaj jest wspominane przez żyjących jeszcze jego dawnych mieszkańców jako piękne, wesołe i bardzo zamożne. Na malowniczych ulicach i przedmieściach jest co prawda już spokojniej, ale nadal barwnie i wesoło, a ulica jak dawniej w pieśni upamiętnia to, co dzieje się wokół. ZOŚKA WYRYWAJ Zośka wyrywaj! Zośka poknajaj! Słuchaj, Zośka, jak muzyka gra! Przy stoliku tym Siedź z kochankiem swym I żadnej hecy nie wyrabiaj, nie! Kto z polską wiarą Smal browar z harą! Słuchaj, Zośka, jak muzyka gra! U MEGO LUBEGO U mego lubego Spuszczone firanki Nie ma go Nie ma go Poszedł do kochanki. Co mi żal 58 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce To mi żal Żem za Janka nie szła. On mi grał I śpiewał Ja mu lirę niesła. Żebym ja wiedziała Gdzie mój Jaśku robi To bym mu zaniesła W kibelku pierogi. GDZIE PÓJDĘ Gdzie pójdę to pójdę Nigdzie nie ma mojej! Pójdę ja pod szpital Ona w oknie stoi. Jak stała tak stała Rzewnie zapłakała Przez ciebie walaczu Tu ja się dostała! Szpitalu, szpitalu Smutna kamienica Słomiana poduszka Nad głową tablica. Słomiana poduszka I jaglana kasza 59 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce O mój mocny Boże To niedola nasza. Szpitalu,szpitalu Wszelka tu wygoda Trzy razy dziennie zupa Lapisowa woda. Toczy mi się toczy Czerwone jabłuszko Zatoczyło mi się Do szpitalu łóżko. BIJŻE MNIE DOBRZE Bijże mnie dobrze Po moim ziobrze Żebym pamiętała Żem ciebie batiaru Żem ciebie walaczu Za kochanka miała. OJ HELU Oj Helu, w kim ty się kochasz? Z lwowskim chłopakiem Z bajryszem takim Co całą kimę ze mną będzie spać. Oj Helu, co ty mu za to dasz? 60 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Tam u Bombacha Dla mego Stacha Browar i hary, wiele chce. Oj, Helu, jaki jego stan? W lecie koźlarzem W zimie węglarzem A zawsze gelda na browar ma. Oj, Helu, Helu, a gdzie on jest? Z łaski Baziuka Dostał się pod kruka. I za majcher trzy wojtki ma. Oj, Helu, jakie masz życie? Na ziemię mnie rzuca Odbija płuca I obcasami kaleczy twarz. Oj, Helu, Helu, jak on ci da szpic? Wielkie mecyje To się upiję Drugiego frajera wezmę na tyc. A wśród uczniów i studentów bardzo popularna była piosenka: Że studencikiem jestem ja, o tym wszak wszyscy wiecie, znają mnie tu, znają mnie tam, znają mnie w całym świecie! Ozdobą mą te paski są, co na kołnierzu noszę, 61 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce orzełek ten na czapce mej i te spodenki w klosze. Ale Lwowa nie omijały także wydarzenia dramatyczne związane z trudną sytuacją polityczną, państwową czy narodowościową. Już w dniach 22 do 24 listopada 1918 roku w mieście doszło do rozruchów zwanych antyżydowskimi lub przez niektórych pogromem lwowskim. Podczas walk w dzielnicach kontrolowanych przez Ukraińców utworzono milicję żydowską pod rozkazami austriackiego oficera Zislera. Po wkroczeniu tam sił polskich nadal trwały potyczki, rzekomo milicja żydowska nie odróżniała żołnierzy polskich od grasujących pospolitych bandytów, co było też wielce prawdopodobne, gdyż panowało wtenczas olbrzymie rozprężenie, zarówno strona polska jak i ukraińska zwalniała z więzień pospolitych przestępców, grasowały też bandy maruderów i dezerterów. Błyskawicznie wprowadzono stan wyjątkowy i sądy doraźne. Po opanowaniu sytuacji powołana komisja do zbadania i oceny wydarzeń przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych stwierdza śmierć 150 osób i zniszczenie 50 domów, przypadki udziału żołnierzy, oficerów i ludności cywilnej polskiej, a także milicjantów żydowskich i ukraińskich dezerterów. Ofiarami gwałtów i rabunków stała się także ludność polska i ukraińska. Żydowski Komitet Ratunkowy podaje śmierć 72 Żydów, odniesienie ran u 433, spalenie synagogi i domów mieszkalnych. ,,Lwowski pogrom”, szeroko opisany w prasie zachodniej, został wykorzystany jako jedna z form nacisku na przyznanie bardzo szerokich praw mniejszości żydowskiej w Polsce podczas konferencji pokojowej w Paryżu. W czerwcu 1919 roku do Polski zostaje skierowana amerykańska misja rządowa pod przewodnictwem Henryego Morgenthaua w celu oceny m.in. lwowskich wydarzeń. W opublikowanym raporcie 3 października 1919 roku co do zaistniałych zamieszek we Lwowie stwierdza się: ,,śmierć 64 Żydów i poważne zniszczenia”. Podkreśla się również to, iż władze polskie nie inicjowały zajść, a wręcz przeciwnie zrobiły 62 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce wszystko dla ich ukrócenia i ukarania winnych. Ponadto uznano używanie słowa ,,pogrom” za niewłaściwe, gdyż jest ono trudne do zdefiniowania. Powstała na emigracji Ukraińska Organizacja Wojskowa pułkownika Jewhena Konowalca współpracowała z ugrupowaniami ukraińskimi Wolą oraz Komitetem Ukraińskiej Młodzieży. Ich celem było prowadzenie sabotażu, a następnie otwarta walka z Polską i Związkiem Sowieckim celem stworzenia niepodległego państwa ukraińskiego. Lwowscy działacze WOLI zorganizowali zamach na Józefa Piłsudskiego, który odwiedzić miał miasto w związku z otwarciem pierwszych Targów Wschodnich. Plan jego pobytu był ogólnie znany: po uroczystym powitaniu na dworcu, defiladzie i przemówieniach miał zostać przewieziony na nabożeństwo do katedry katolickiej, spotkać się z arcybiskupem, po czym wziąć udział w otwarciu targów w Parku Stryjskim. Po czymś w rodzaju konferencji prasowej (na której mówił o potrzebie porozumienia z Ukraińcami) pojechał do ratusza, skąd po uroczystościach odsłonięcia godła państwowego i obiedzie wieczorem odjeżdżał na spektakl w Teatrze Wielkim, a po nim na bankiet. Zamach planowano przeprowadzić w chwili opuszczenia przez marszałka ratusza. Podobno drogą losowania wybrano tego, który miał bezpośrednio strzelać. Został nim Stiepan Fedak, syn znanego lwowskiego adwokata i działacza ukraińskiego. W tłumie ludzi tuż za nim miał stać student prawa Dmitro Palijiw i po zabiciu Piłsudskiego jego zadaniem było rzekomo przytrzymać i obezwładnić Fedaka, a kolejny ze spiskowców przebrany w mundur polskiego oficera fikcyjnie miał go aresztować i odtransportować do aresztu. Dla Fedaka przygotowany był już fałszywy paszport – zbiec planował po zdarzeniu do Niemiec. Kiedy samochód z Piłsudskim i towarzyszącym mu wojewodą Grabowskim powoli rusza, padają trzy strzały. Dwa lekko ranią wojewodę w prawe ramię i lewą rękę. Piłsudski instynktownie pochyla się, unikając zranienia, po czym podtrzymuje osuwającego się Grabowskiego. Stojący w tłumie niedaleko Fedyka policjant rzuca się na niego i obezwładnia. Podczas szamotaniny zamachowiec rani się poważnie 63 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce postrzałem z pistoletu w klatkę piersiową. Tłum próbuje go zlinczować, ale bronią go wojskowi wartownicy. Piłsudski udaje się na zaplanowany spektakl do teatru, gdzie jest owacyjnie witany, a na uroczystym bankiecie po przedstawieniu zjawia się też już opatrzony wojewoda Grabowski. W wyniku śledztwa zatrzymani zostają i są sądzeni wszyscy uczestnicy zamachu. Fedak zeznaje cały czas (jako syn prawnika wie, jak starać się o otrzymanie niższego wyroku), że jego celem miał być wojewoda, ponieważ był on wrogiem Ukraińców, następnie miał oddać pistolet Piłsudskiemu i poddać się sprawiedliwemu wyrokowi. Ustalenia śledztwa i zeznania świadków stwierdzają, że nie mówi prawdy. Zostaje skazany na 6 lat więzienia, jego pomocnicy na 2,5 i 1,5 roku. Niektórzy zostają uniewinnieni. Nie odsiaduje pełnego wyroku, w wyniku amnestii zwolniony wyjeżdża do Niemiec. Po odbyciu kary Dmytro Palijiw, jako działacz Ukraińskiego Zjednoczenia Narodowo-Demokratycznego (Українське Національно-Демократичне Об'єднання), i Mychajło Matczak, członek Ukraińskiej Socjalistycznej Radykalnej Partii, zostali nawet posłami na sejm Rzeczypospolitej. W 1926 roku ukraińscy nacjonaliści dokonują jeszcze zamachu na kuratora lwowskiego okręgu szkolnego. Powstały w 1929 roku w Wiedniu OUN (Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów) od początku popierany i finansowany m.in. przez niemiecką abwehrę, we wrześniu 1929 roku dokonuje zamachu bombowego na budynek dyrekcji Targów Wschodnich, a w lipcu 1930 roku podpala i niszczy targowe trybuny. 21 października 1933 roku zabija podczas akcji sowieckiego urzędnika konsulatu we Lwowie Aleksieja Majłowa. 25 lipca 1934 roku z wyroku sądu Trybunału Rewolucyjnego OUN za domniemaną współpracę z polskimi władzami zastrzelony zostaje dyrektor ukraińskiego akademickiego gimnazjum we Lwowie Iwan Babij. W roku 1936, kiedy przez Polskę przechodzą strajki chłopskie i wystąpienia robotnicze, podczas demonstracji bezrobotnych ginie robotnik Władysław Kozak. 64 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Starzy lwowiacy wspominają jednak raczej inne oblicze swojego ukochanego miasta. To wesołe, barwne i z wszechobecną piosenką. Smak kulikowskiego chleba, sałatek od Teliczkowej czy kiełbasy na gorąco od Nowaka. Wspaniałego lokalnego piwa i likierów, i wódek ze starej, istniejącej od 1782 roku wytwórni Baczewskiego. Napić można się było w miłej atmosferze lwowskiej cyganerii u Atlasa na Rynku, a jeśli nie tam akurat, to tylko tam po sąsiedzku działało 18 restauracji. Popularny był również wyszynk u Icka Spucha, Szałabojdka i Jakubka. Przy ulicy Mikołaja na gości czekał Józef Schreyer. Popularnymi cukierniami i kawiarniami były te Zalewskiego, Welzla, Sotscheka, Lewandowskiego, Bienieckiego czy słynna ,,Szkodka”.Wszędzie tam, jak i na wszystkich ulicach, placach, podwórkach i bazarach można było usłyszeć piosenki śpiewane przez ulicznych grajków. OD PIERWSZEJ CHWILI Od pierwszej chwili gdym cię poznała, Od pierwszej chwili pokochałam cię. Ty urągałeś mojej miłości Podły kochanku, tyś nie wart mnie! Po cóż,ach po cóż jam cię poznała? Po cóż twój obraz wciąż w mej duszy tkwi? I tak gorąco ja cię pokochała Kiedy wzajemnym nie byłeś mi! Zawsześ mi mówił jak ty mnie kochasz Twe usta z memi łączyły się. Tyś mi poprzysiągł pod gołym niebem. Że nie opuścisz, ach, nigdy,nie! 65 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Dziś pojechałeś, więcej nie wrócisz! Ach,co za boleść serca mego! Szczęśliw kto kocha i zapomnieć może, Lecz ja nie mogę zapomnieć go! Ty teraz innej serce oddałeś Tej, którą przecież ja tak dobrze znam. Ty mnie to dla niej cierpieć kazałeś Skróć me cierpienia bo już dosyć mam. RAZ PEWNEGO WIECZORA Raz pewnego wieczora Wyczytałem z Kurjera Że moja luba Handzulka Poślubiła bankiera. A ja z tej rozpaczy Kazałem walca grać A ciebie dziewczyno Nie chcę więcej znać. WESOŁA TRÓJKA Wesoła trójka młodych malarzy Za drąg podąża w niedzielę. Silna barówka, silna moneta I złota przy niej jest wiele. Ona tam strojna w perły, klejnoty A młodzież złotem asystuje jej. 66 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Szafuje skarbem niewieściej cnoty Dawnej miłości urąganej. W nocy na miękkiej leży pościeli A sen jej klei powieki. Mnie sędzie wolność najdroższą wzięli Cierpieć to muszę na wieki. JAK JA PRZYSZŁA Jak ja przyszła pierwszy raz do Lwowa Koszula na mnie była surowa. Koszulę rzucam, kapelusz ubieram, Jaką ja funię na sztrychu gram! KIEDY MUZYCZKA ZAGRA SZTAJERA Kiedy muzyczka zagra sztajera To każda panna szuka frajera! A gdy się zjawi fajna kobita Nadbiega frajer i w pół ją chwyta. Tego nie potrafi panna od igiełki Ali ta co nosi wapno i cegiełki. Sztajerka nie tańczy mężatka ni wdowa, Tylko moja panna prosto z Kliparowa! PEWNEGO WIECZORA Pewnego wieczora 67 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Do Piotra Świętego Przyszła Żydóweczka Puka w okno jego. – Panie komisarzu Rejona trzeciego, Szpang ma trzy nazwiska Groźna postać jego. I tak inspekcyi Robi doniesienie Że tam do nich przyszli Największe złodzieje. Leci Żydóweczka Cała zapłakana A Szpang na to: – Sprawa musi być zbadana! I zaraz zawoła Na swoich aniołów: Hej słuchajcie chłopcy, Pójdziemy na połów. Uliczny folklor zaczyna fascynować i inspirować inteligencję, studentów, kompozytorów, poetów i aktorów. Początkowo bardzo popularne stają się tzw. teatrzyki ogrodowe, coś w rodzaju dzisiejszych kabaretów. Śpiewa się tam i 68 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce dowcipkuje lwowską gwarą. Założony w 1928 roku teatrzyk NASZE OCZKO, początkowo w celu zasilania z dochodów kas pomocy dla ubogich studentów, robi wielką karierę. Na jego bazie, jak i kabaretu Wesoły Ul, Złoty Pieprzyk i Różowy Monokl oraz amatorskich teatrzyków prowadzonych przez żydowskich studentów powstaje słynna Wesoła Lwowska Fala, słuchowisko Polskiego Radia Lwów, na której audycje czekały co tydzień miliony radiosłuchaczy w całym kraju. Pomysłodawcą i założycielem był Wiktor Budzyński, rodowity lwowianin z Łyczakowa, poeta i tekściarz, doświadczenia reżyserskiego nabrał, prowadząc teatrzyk Nasze Oczko (po odejściu z niego podjął pracę w Polskim Radiu). Goszcząc na przyjęciu weselnym u kolegi z ławy szkolnej Henryka Vogelfangera, młodego aplikanta adwokackiego, po tym jak pan młody opowiedział ostatnio obejrzany film pięknym lwowskim bałakiem, zorientował się, że to może świetnie brzmieć na antenie radiowej. Tak narodził się Tońko, który grać miał batiara. Jednak lepiej, by zamiast monologów w słuchowisku pojawiły się dialogi batiarów, więc znalazł się i Szczepko, Kazimierz Wajda urodzony na Gródku. Występowali tam też ,,lwowski słowik”, czyli piosenkarka Włada Majewska, Mieczysław Monderer i Adolf Fleischer grający postacie Aprikrozenkranza i Untenbauma, którzy wygłaszali dialogi, parodiując żargon żydowski. Ponadto Wilhelm Korabiowski jako radca Strońcio i wielu innych. Oto jak o tym wszystkim opowiadał Wiktor Budzyński na antenie radia BBC w 35 rocznicę emisji pierwszej audycji Wesołej Lwowskiej Fali: ,,Aż dziw czasem bierze, że tylu ludzi jeszcze pamięta, jeszcze wspomina, że tak uparcie żyje ta tradycja i pamięć o „Lwowskiej Fali”, że pytają o jej dawne dzieje nawet najmłodsi przybysze z Kraju, których spotykam często w Anglii. W moich ostatnich objazdach teatralnych po Szkocji, Walii i Anglii przekonałem się raz jeszcze, jak mocno i głęboko weszły w ludzką pamięć nie tylko postacie tej audycji, ale nawet szczegóły programu, fragmenty dialogów i piosenek. Powtarzają się naturalnie pytania zadawane jeszcze dziś intymnym szeptem, zniżonym nie wiadomo 69 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce dlaczego głosem: – Niech pan powie, niech pan po tylu latach zdradzi, jak to naprawdę było z „Lwowską Falą”, z jej kłopotami, co było z tą „krową holenderską” i z zamknięciem „Fali” i w ogóle niech pan nareszcie ogłosi kiedyś p r a w d ę o „Wesołej Lwowskiej Fali”! Zamiast więc jubileuszu spełniam życzenia najbardziej chyba wdzięcznych radiosłuchaczy, którzy nie tylko zapamiętali moją audycję, ale pamięć o niej przekazali młodszym i najmłodszym. Powiem dziś prawdę o lwowskiej audycji, która właściwie narodziła się z niczego, i to już w roku 1932, gdy wpadłem na szatański wówczas pomysł zrobienia raz na miesiąc „Wesołej Lwowskiej Niedzieli”. Projekt był prosty, ale śmiały, jak każdy projekt młodości: kasujemy cały program niedzielny warszawski, nie bierzemy niczego ani z Warszawy, ani z żadnej innej stacji, tylko sami – słyszycie? – sami wypełniamy całą niedzielę programu radiowego. Czym? Humorem, wesołą piosenką, dowcipem, satyrą, lekką muzyką. Wyjątek stanowią naturalnie wiadomości Dziennika Radiowego, na które włączamy się do Warszawy. Dyrektor radiostacji lwowskiej, bardzo wyrozumiały i taki sam zapaleniec jak my wszyscy, złapał się za głowę i popatrzył na mnie jak na człowieka niezupełnie normalnego... Kochany, niezapomniany przyjaciel, pełen entuzjazmu kierownik i natchniony poeta – Juliusz Petry. Patrząc w jego oczy, widziałem w nich aprobatę szalonego pomysłu i zachwyt. Przystąpiłem do wykonania szaleństwa. Uruchomiłem całą armię tanich wykonawców (honorarium wykonawcze wynosiło dosłownie 5 złotych za audycję – o honorarium autorskim na razie nie było mowy!) Budżet? Śmieszna sumka, na którą mogła raz na miesiąc zdobyć się o własnych siłach radiostacja lwowska. Ale od czego emeryci teatralni, przymierający głodem? Od czego zapaleni amatorzy z mojego zespołu studenckiego? Od czego panienki lwowskie, palące się do mikrofonu? Nastąpiła mobilizacja zespołu, potem atak na niedzielny program warszawski, a potem – wystrzał niedzielny ze wszystkich baterii humoru na przestrzeni 12 godzin. Proszę pomyśleć: 12 godzin – sama lekkość, wesołość, humor, piosenka. W ruch poszły płyty (tylko pogodne), w ruch wciągnięto 70 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce wszystkie możliwe lokalne talenty i pióra. Ponieważ budżet autorski na razie nie istniał, większość tekstów musiałem pisać sam... Po pierwszej „Wesołej Niedzieli Lwowskiej” – zasypały nas listy, rozdzwoniły się telefony, ludziska spragnieni rozrywki i pogody błogosławili nas i prosili o jeszcze. Rozdzwoniły się także telefony służbowe z Warszawy, Krakowa, Katowic, Poznania; co się tam u was dzieje? Bunt? Sami gracie 12 godzin? Oszaleliście? A potem prośby: następną wesołą niedzielę bierze częściowo Kraków, a za nim zgłaszają się Katowice, które wezmą kilka godzin wieczorem... Warszawa zaniepokojona, że zostaje sama, zaczyna się serio interesować moim szaleństwem. Po kilku takich wyczerpujących nas zupełnie i gruntownie „wesołych niedzielach” otrzymuję w czerwcu 1933 r. zaproszenie do centrali celem omówienia stałej niedzielnej audycji ogólnopolskiej, która pójdzie zaraz po dzienniku wieczornym po 21.00 i będzie trwała od pół godziny do godziny, jak wypadnie. Ustalam nazwę: „Wesoła Lwowska Fala”. Startujemy na całą Polskę 16 lipca 1933 roku. Naturalnie są już budżety, są przyzwoite honoraria aktorskie, jest budżet autorski i rosną w popularność zarysowane podczas naszych wesołych niedziel lokalnych – typy i wśród nich Szczepko, Tońko, Strono, Aprikosenkranc i Untenbaum”. PIOSENKA O LWOWIE (słowa: Henryk Zbierzchowski) Gdy wiosny jest czas Wśród parków swych kras W girlandach czeremchy i bzów. Wśród dolin i wzgórz Spowity w mgieł róż Jak wizja wyłania się Lwów. Więc niech biegnie w dal piosenka ta, 71 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Co wre jak krew,co skrzy i drga.. Lwów!Lwów! – jak cudnie brzmi I jak nam tętni to słowo we krwi! Ten tylko poznał wartość twą Kto cię obdarzył wzruszenia łzą. Lwów!Lwów! – jak słodko brzmi I jak nam tętni to słowo we krwi! O drogie ty słodkie miasto me! Tu żyć i umrzeć chcę! Gdzie zwrócisz się w krąg Granaty lśnią łąk I modry rozwiewa się dym. Kto poznał go raz W blasku wiosny kras Ten przenosi to miasto nad Rzym! TYLE JEST MIAST (słowa: Marian Hemar muzyka: Natio Herbert Brown) Serce się z dala trudzi Szuka cię w dali znów. O miasto beztroskich ludzi Rozśpiewanych,pogodnych słów. To przecież ta piosenka twa: ,,Jeśli kochać się to tylko we Lwowie!” Wszędzie jest dosyć bezcennej okazji 72 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Do uśmiechów,do łez,do bezsennej fantazji.. Tyle jest gwiazd Tyle jest miast. Wszędzie dobrze i źle po połowie, Idź w świat gdzie chcesz! Rób co umiesz,jak wiesz! Lecz jak kochać się to we Lwowie! Przed ratuszową bramą Siedzą kamienne lwy, Wiedzą, że zawsze tak samo Marzy młodość i kwitną bzy. Z zielonych drzew płynie ten śpiew: ,,Jeśli młodym być to we Lwowie!” Wszędzie jest dosyć bezcennej okazji Do uśmiechów, do łez, do bezsennej fantazji.. Tyle jest gwiazd Tyle jest miast Wszędzie znajdą cię piosnki tej słowa, Idź w świat gdzie chcesz! Rób co umiesz jak wiesz! Chcesz być młodym znów, wróć do Lwowa! TA CO PAN BUJA! (słowa: Emanuel Schlechter muzyka: Juliusz Gabel) Nocny pociąg – trzecia klasa – w kurytarzu: ona, on! 73 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Ona postać rasa klasa. On jest z Wilna – szyk, bon ton! ,,Znaczy sia ja Panią kocham!” – sapie przy tym niczym miech, W uszka grucha, ona słucha, nagle ona głośno w śmiech!!! – Ta co Pan buja, ta ja ze Lwowa! Ta daj Pan spokój, ta ja si na tym znam! Na te kawałki – ja za morowa! Ja w sprawach serca doświadczeni mam! Ta po co tracić nadaremni słowa! Jak Pan mnie kocha to wi Pan co Pan zrób? Ta jedź Pan ze mnu do mego Lwowa I nim co bedzi ta weź Pan ze mnu ślub! Czasem bywa, że z Lwowianką się Lwowianin spotka gdzieś To on jej mówi – Joj kochanko! Ta joj, ta czemu nie! Ta ja do mamci pójdy jutro, ale dziś pocałuj mnie! Ta ja miłuji, ta ja szanuji. A ona z niego śmieje się: Czy z Warszawy czy z Poznania, wszędzie panny istny cud! Wszystkie skore do kochania, tylko Lwów – to zimny gród! Na nic wiersze, sentymenty!Każda z nich zasadę ma. Mów Lwowiance komplementy, ona ci odpowiedź da! MOJA GITARA (słowa: Emanuel Schlechter muzyka: W. Tychowski, E. Landowski) Mam gitarę kupioną we Lwowie Mam ją chyba z dwadzieścia parę lat. 74 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Urodziła się na Łyczakowie U stolarza, który przy niej Lubił śpiewać swej dziewczynie. Z tą gitarą wędruję po świecie Na dancingach co nocy na niej gram Ale gdy jesteśmy sami Wtedy najcudowniej brzmi Gdy o Lwowie rzewnym głosem śpiewa mi! Przyjacielu co chcesz to mów Nie ma jak rozśpiewany Lwów! Tam gdy batiar sztajerka gra To nawet stare domy tańczą oj di ri di ra Szkoda gadać i szkoda słów Nie ma, nie ma jak miasto Lwów! Nie ma jak to: ta joj, ta idź! Ta chcesz szczęśliwym być To jedź do Lwowa! Ta gitara choć tylko jest z drzewa Ale serce i duszę ludzką ma, Kiedy tuli się do mnie i śpiewa To aż z oczu łzy wyciska Taka jest mi wtedy bliska! I lecimy myślami do Lwowa Przebiegamy ulice wzdłuż i wszerz 75 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce I stajemy aż na Rynku Gdzie kamienny stoi lew Zasłuchany w mój i mej gitary śpiew. BAL U CIOTKI MARCINOWEJ (słowa i muzyka: Z. Rolff) Dziś u ciotki Marcinowej wielki bal nad bale do tanecznej sali goście pchają się Jóźko, Antek, Staś i cała wiara z Łyczakowa Dzisiaj tam pół Lwowa jest! No to się wie! Bufet aligancko zastawiony Kiszki, kiełbas sześć Studzinina, szprotki, salcesony Jest co jeść! Rżnie muzyczka,trzeszczą ściany Kadryl z figurami dla odmiany Foxtrot wyginany fest! Argentyńskie, namiętowe tango z prysiudami Sztajer, polka, rypcium-pypcium Fajno jest! A nasza ciotka Marcinowa Też w nogach czuje gaz Spogląda wkoło jak królowa I tańczy raz po raz. Na nosie jej wyrośli kwiatki Ma filutową twarz 76 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Szalone to zapusty Karnawał mokry,tłusty Ta joj! Szaleje naród nasz! Szurdidam, że życiem, a na masz! Aranżer wrzeszczy Wódka tryska Każdy ściska Mańkę swą! Gdy muzyczka grać przestaje Woła – mało jeszcze! Aż w posadach trzeszczy Cały dom. RANDKA POD ,,WIEDEŃSKĄ” (słowa: Wiktor Budzyński Muzyka: Paweł Andrzej Asłanowicz) Pohulanka i Wysoki Zamek Ogród Jezuicki pełen mamek Tam gdzie miewał randy Każdy lwowski dandy Swym urokiem już nie nęcą nas. Budka pod Wiedeńską ta z zegarem Dziś gromadzi cały lwowski harem Emeryty stare Panny i baciary Wszyscy ze mną nucą dzisiaj wraz: 77 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Randka pod Wiedeńską Randka pod Wiedeńską Kto jej nie miał w życiu choć jeden raz! Tutaj w zamieszaniu W tramwajów skrzyżowaniu Marzy o kochaniu Dziś każdy z nas! Pod Wiedeńską randka Cudne wróży sny Więc się tam spotkamy Ja i ty! Randka pod Wiedeńską Randka pod Wiedeńską I ta budka pełna kras Dziś łączy nas. Czaczkes przyszedł raz do Minczelesa On załatwić chciał z nim interesa Lecz Minczeles-Ali Nie mam czasu wcali, Mów gdzie się spotkamy dzisiaj, gdzie? Czaczkes chce w ,,De la Paix” lub w ,,Reklamie” Minczeles oburza się – Ty chamie! Dzisiaj wszystkie sprawy Handel, flirt, obławy Pod Wiedeńską tam załatwia się! 78 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce KARUZELA (słowa: Z.i P. Haar muzyka:J. Wilner) NA Lewandówce jest ruch Kiedy Miśku w niedzieli ma czas I ćmagi pije za dwóch I cygaro sy wpycha w swą twarz. – Dziś stawiam dwa piwa, forsy mam Dziś ja tu jestem pan! I już bałaka jak król: – Minciu, wszystko nul! Karuzeli fundny tobi ja Gdy w niedzieli fajrant panna ma. Choć panne zemgli, trzymaj si fest, Boś na huśtawce jest! W karuzeli fajno pannie jest. Gdy karuzeli już gra Miśku Mińci serduszko już ma I bajgli wynyka skądś I na gularz zapraszaji wciąż. Dziś słodka Mińcia humorek ma Na karuzeli już gna. I już bałaka na fest: – Miśku,fajno jest! Panie Miśku, w głowi kręci si Panie Miśku, joj, niedobrze mi! 79 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Tak mnieś rozhuśtał, że brak mi tchu Tak wszystko hula tu. Panie Miśku, jak nam fajnie tu! Z udziałem Szczepka i Tońka powstały trzy filmy fabularne, gdzie para biednych, ale dobrych, wesołych i szlachetnych batiarów, pomagając innym dobrym ludziom, przeżywa wiele przygód, bawiąc widza wspaniałymi dialogami. Filmy ,,Włóczęgi” i ,,Będzie lepiej” przeleżały w archiwach, cenzura uniemożliwiła ich pokazywanie, wyemitowane zostały dopiero po 1989 roku. Dziś są ogólnie dostępne i mają cały czas wierną widownię. Film ,,Serce Batiara” z 1939 roku nie zdążył wejść nigdy na ekrany, a wszystkie jego kopie zaginęły podczas wojny. W filmie oczywiście też batiarzy śpiewali. LWÓW JEST JEDEN NA ŚWIECIE znana też jako TYLKO WE LWOWIE Piosenka z filmu ,,Włóczęgi” (słowa:Emanuel Schlechter muzyka:Henryk Wars) Niech inni sy jadą, dzie mogą, dzie chcą, Do Widnia, Paryża,Londynu, A ja si zy Lwowa ni ruszym za próg! Ta mamciu, ta skarz mnie Bóg! Bo gdzie jeszcze ludziom tak dobrze jak tu? Tylko we Lwowie! Gdzie pieśnią cię budzą i tulą do snu? Tylko we Lwowie! Czy bogacz czy dziad, jest tam za ,,pan brat” I każdy ma uśmiech na twarzy! 80 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce A panny to ma słodziutkie ten gród Jak sok, czekolada i miód! Więc gdybym się kiedyś urodzić miał znów Tylko we Lwowie! Bo ni ma gadania i co chcesz to mów Ni ma jak Lwów! Możliwe, że więcej ładniejszych jest miast Lecz Lwów jest jedyny na świecie! I z niego wyjechać ta gdzież ja bym mógł! Ta mamciu, ta skarz mnie Bóg! MY DWAJ-OBACWAJ piosenka z filmu ,,Będzie lepiej” (słowa:Emanuel Slechter muzyka:Henryk Wars) – Popamiętaj ty sy Tońku! – Powidz Szczepciu, powidz co? – To si tobi przyda bo pamiętaj, ży ni bida Ali piniundz to niszczeńści! O! Kto ma forsy temu zdai si Temu zdai si, że on król Żyji, piji i przedstawia sy Że kużdyn przed nim nul! A gdy nagli forsa skończy si 81 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Zara kończy si cały bal! Stęka, kwęka i zostaje mu Po tyj forsi żal. A my dwaj-obacwaj Ni mamy nic i mamy raj! Nam nic ni zrobi zło Bo trać jak ni masz co! Jak jest zima to martwimy si A cieszymy si jak jest maj! I bez świat hulamy sobi tak Razym, obacwaj! – Popamiętaj ty sy Tońku! – Powidz Szczepciu, powidz co? – Że kulega braci Najwięcy w życiu znaczy Nawyt wiency niż milionów sto! Kto ma forsy, ten kólegi ma Przyjacieli ma, wszystku ma! Jest kuchany, żyju, piju z nim Dzie si tylku da! A gdy nagli forsa skończy si Wtedy wisza si na nim psy! Nikt gu ni zna, nikt ni kocha go To nie to co my! 82 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Bo my dwa-obacwaj Bo takich ni ma cały kraj! My dwa,o ho-ho To tak jak innych sto! SERCE BATIARA (piosenka z filmu ,,Serce Batiara”) słowa:Emanuel Schlechter muzyka:Henryk Wars Za rogatkami chodzą batiary Ni mają na miszkani, na wikt Ali śpiwają, ni narzekają Bo mają serca jak nikt! Za rogatkami chodzą dziewczęta: Suknie z perkalu, usta jak mak. Nie chcą paniczów, na nic nie liczą Ino śpiewają se tak: Mówcie co chcecie nie ma świecie Joj! Jak serce batiara! Proste, otwarte, Najwięcej warte. Joj! Jest serce batiara! Zrobisz mu krzywdę To wtedu się strzeż! Batiar pokaże ci kły! 83 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce A zrobisz mu dobrze to on tobie też! Sto razy więcej jak ty! Mówcie co chcecie Nie ma na świecie Joj! Jak serce batiara! Batiar jak trza To życie swe da Bo takie serce on ma! Lwów jako metropolia, ważny węzeł kolejowy, posiadający silny garnizon pozostawał bardzo ważnym punktem strategicznym. Ze względu na swe położenie w planach polskiego dowództwa wykorzystany miał być skutecznie w przypadku ewentualnego konfliktu ze Związkiem Radzieckim (niewielka odległość do sojuszniczej Rumunii czy Węgier), w nadchodzącym konflikcie z Niemcami brany był pod uwagę tylko jako dalekie zaplecze frontu, a więc ośrodek mobilizacyjny, medyczny, zaopatrzeniowy itp. Nie obawiano i nie spodziewano się wystąpienia zbrojnego ZSRR (pakt o nieagresji z 1932 roku) i obrony przed Niemcami ze względu chociażby na dużą odległość od miejsc przewidywanych walk. Na skutek sierpniowych mobilizacji miasto opuszczają duże jednostki wojskowe i udają się na wyznaczone im miejsca koncentracji na zachodzie Polski – m.in. bataliony i dywizjony pancerne, samochodowe, 6 Pułk Lotnictwa, 14 Pułk Ułanów Jazłowieckich, pułki piechoty oraz artylerii lekkiej i ciężkiej. Pozostają tylko jednostki zapasowe i tyłowe, bardzo zresztą nieliczne. Już 1 września Lwów przeżywa swój pierwszy nalot bombowy. Nad miastem morderczo szaleje 29 samolotów Heinkel. Uszkodzono dworzec kolejowy, wiele budynków przy ulicach Gródeckiej i Janowskiej, na ul. Kopernika cerkiew grecko-katolicką Św. Ducha, 84 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce fabrykę wódek Baczewskiego. Bombardowano też tory kolejowe i stojące tam pociągi na wysokości Lewandówki. Krystyna Trawińska, wtenczas jeszcze uczennica wspomina ten dzień: ,,Na Lewandówkę sprowadziliśmy się z początkiem wakacji do nowo wybudowanego domu. Już 1 września bomba zerwała dach, Niemcy strasznie atakowali stojące w pobliżu pociągi. Wielkim szokiem było dla nas wszystkich to, że zbombardowali i zmasakrowali m.in. pociąg z dziećmi wracającymi z kolonii letnich. W okolicy były też działki pól uprawnych, nad jedną z nich, porośniętą główkami kapusty zszedł nisko bombowiec i ostrzeliwał grządki z karabinów maszynowych, myśląc zapewne, że są to głowy ludzkie. Rodzice zdecydowali, że wrócimy do naszego starego mieszkania na rogu Janowskiej z Kleparowską i tam przeczekamy bezpieczniej”. Zorganizowano szybko obronę przeciwlotniczą i przeciwgazową wyposażoną w całkiem dobry, w zupełności wystarczający sprzęt, a działka przeciwlotnicze spełniały najnowocześniejsze wymogi, ich ilość była także wystarczająca do skutecznego ochraniania miasta. Powołano Straż Bezpieczeństwa i Komitet Obrony Lwowa. Wydarzyło się jednak coś, czego nie przewidział polski sztab głównodowodzący. Wojska niemieckie zaatakowały również z terenu Słowacji, radząc sobie dostatecznie z pokonywaniem przeszkód naturalnych. Upadł mit o niemożliwości sforsowania gór i ich dodatkowym walorom obronnym. Bohaterski, ale krótki opór stawiają nieliczne tam oddziały polskich armii ,,Kraków” i ,,Karpaty”. Niemieckie jednostki pancerne i górskie, skutecznie opóźniane przez działania obrońców, rozpoczynają jednak rajd w kierunku Lwowa. 7 września rozpoczyna się rozkazem dowództwa organizowanie obrony miasta. Zmienia się również koncepcja obronna Naczelnego Wodza marszałka Śmigłego-Rydza. Po znacznych sukcesach niemieckich na zachodzie i północy postanawia stworzyć na terenach południowo-wschodnich silny bastion obronny w celu utrzymania chociażby połączenia z Europą i sojusznikami poprzez Rumunię. Przy takim wariancie Lwów staje się bardzo ważnym punktem strategicznym. Broniony ma być na dalekim przedpolu w oparciu o 85 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce okoliczne rzeki, lasy, wzgórza i miejscowości. Do miasta napływają cały czas i mobilizują się nowe oddziały wojskowe. Pod okiem doświadczonych oficerów dobrze uzbrojone i świetnie zorganizowane stają się znaczącą siłą zdolną do odparcia nieprzyjaciela. Urzędujący we Lwowie metropolita Andrzej Szeptycki – greckokatolicki arcybiskup, brat słynnego polskiego generała Stanisława Szeptyckiego i wnuk hr. Aleksandra Fredry, mający częste zatargi z polskimi władzami, uważający, że teren Galicji Wschodniej powinien stanowić niepodległe państwo ukraińskie, gdyż ,,Polacy nie są w stanie obronić swojej niepodległości, są imperialistami i wynarodowiają Ukraińców” – rozpoczął akcję niedopuszczania do antypolskich wystąpień i zalecał życzliwą neutralność społeczności ukraińskiej. W liście pasterskim do duchowieństwa pisał: ,,Nie pozwólcie nakłonić się do żadnych aktów sprzeciwu bądź nieposłuszeństwa wobec władzy, zachowajcie równowagę i spokój, jedność i zgodę, we wszystkim kierujcie się rozumem umocnionym przez wiarę”. Na prośbę generała Władysława Langnera, jednego z dowodzących obroną Lwowa, o pomoc w utrzymaniu spokoju po pojawiających się aktach sabotażu ze strony ukraińskiej, w liście do wiernych ogłasza, że ,,Niemcy są wspólnym wrogiem Polaków i Ukraińców”. 15 września, już w czasie walk o Lwów, w ukraińskiej gazecie DIŁO wraz z przewodniczącym UNDO ( Українське Національно-Демократичне Об'єднання) Wasylem Mudrym składają oświadczenie: ,,ńcy wierni są wezwaniu swego przywództwa i czynnikom władzy państwowej oraz zdrowemu instynktowi samozachowawczemu. W czasach, kiedy panują wyjątkowe prawa wojenne, podczas całego okresu wojny i w dzisiejszych dniach we Lwowie zachowują się spokojnie i stosownie oraz przyjmują godną postawę wobec wydarzeń historycznych, których rozwiązanie leży w rękach walczących armii państwowych”. Były jednak powody do obaw, ponieważ ukraiński OUN współpracował z niemieckim wywiadem wojskowym – abwehrą, był przez nią zbrojony, szkolony i finansowany, a stojący na jej czele admirał Wilhelm Canaris, przez niektórych dziś nazywany bohaterem ze 86 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce względu na swój udział w opozycji antyhitlerowskiej, był autorem planu wymordowania wszystkich Polaków we Lwowie rękami miejscowych Ukraińców. Miasto przygotowuje się do obrony zarówno na wysuniętych przedpolach, jak i w obronie bezpośredniej. Nękające je ciągłe naloty sieją spustoszenie i panikę, rezygnację, a dochodzące niepomyślne wiadomości z frontu i ogromne rzesze przybywających uchodźców przynoszących wieści o wszystkich okropieństwach tej wojny także nie wpływają dobrze na morale ludności. Generał (wtenczas jeszcze pułkownik) Stanisław Maczek wezwany przez gen. Sosnkowskiego do Lwowa na 12 września, w celu zdania raportu i uzgodnień co do zadań swojej brygady, tak go wspomina: ,,Jaki to inny Lwów. Zamarły, przyczajony jak ktoś, kto oczekuje spodziewanego ciosu z rezygnacją. Ciemny, brudny z przemykającymi się chyłkiem postaciami, oświetlony tylko tu i tam wygasającymi pożarami po bombardowaniach. To nie Lwów z lat 1918-19, to nie Lwów z roku 1920 – dumny i pewny siebie gród kresowy, kładący się bohatersko na poprzek uderzeniom ze wschodu. To nie twierdza zasłaniająca swą piersią Rzeczpospolitą w nadziei, że ta się ocknie – więc trzeba jej dać czas na ocknienie – jak tyle razy w czasie przebogatej historii tego ,,semper fidelis” miasta polskiego. To nie straż przednia Rzeczypospolitej. To wprost przeciwnie – waląca się Rzeczpospolita, która ostatnim tchem od zachodu podchodzi do Lwowa, by dać ostatni i tu odpór, już może tylko dla historii. Tylko gdzieniegdzie półotwarta brama i ktoś wypatrujący i wysłuchujący... że może jednak? Ktoś podskakujący do mego samochodu z nadzieją w pytających oczach, na widok mej czarnej kurtki pancerniaka, że może jakieś hufce pancerne sprawią jeszcze cud. Ktoś wtykający ostatnie swe papierosy, czekoladę i owoce dla polskiego żołnierza, ktoś znaczący nas w milczeniu znakiem krzyża świętego. To już nie straż przednia, ale porzucona w beznadziejności straż tylna. Ale i ja nie chcę jeszcze spojrzeć realnie w oczy rzeczywistości. Jeszcze niepobita 10 brygada kawalerii, jeszcze jak kiedyś radością napawa świadomość, że bijemy się dla Lwowa, że jak kiedyś w latach 1918-19 idziemy z odsieczą. Jeszcze świadomość, że możemy się bić, wypiera i tamuje 87 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce wszelkie czarne i posępne myśli”. 12 września pod Lwów podchodzą wojska niemieckie. Grupa motorowa próbuje, wykorzystując zaskoczenie, opanować ważne punkty w mieście. Docierają aż do kościoła Św. Elżbiety. Obrońcy po ciężkich walkach opanowują sytuację i wypierają nieprzyjaciela. Od tej chwili toczyć się już będą walki zarówno dotyczące obrony miasta na jego wszystkich odcinkach, jak i w okolicach z oddziałami polskimi próbującymi przebijać się z odsieczą lub angażującymi atakujących w celu odciążenia obrońców. Obok wojsk regularnych aktywny udział w walkach biorą ochotnicze bataliony Obrony Narodowej formowane z mieszkańców. Harcerze i weterani. Polacy są zdolni skutecznie kontratakować. Niektóre punkty strategiczne przechodzą z rąk do rąk. W mieście panuje ciężka sytuacja. Napływ wielkiej ilości uchodźców (ok. 100 tys.) powoduje problemy z żywnością, nie ma gazu, wody i energii elektrycznej. Brakuje wody do gaszenia pożarów spowodowanych bombardowaniem czy ostrzałem. Ale gród odznaczony Virtuti Militari nie podda się tak łatwo. Do piosenki z filmu ,,Serce Batiara” o tym samym tytule Wiktor Budzyński dopisuje nowe zwrotki: Za rogatkami wiosna i lato Poszli batiary, poszli na bój. Jeden z bagnetem, drugi z armatą Za honor Lwowa i swój! Za rogatkami gdy przyszła pora Batiar swej ziemi bronił jak lew. Okopem była mu każda nora A medal jego to krew. Lwów czy Warszawa Czy gdzie on tam jest 88 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Batiar jest zawsze ten sam. Serce ma złote i wierny jak pies, Czy chodzi tutaj czy tam. Niemcom bardzo zależy na zdobyciu miasta. Nikt jednak nie ma pojęcia o tajnym układzie Ribbentrop-Mołotow, na mocy którego miasto oddane zostało Związkowi Radzieckiemu. 17 września Armia Czerwona wkracza na teren Rzeczypospolitej. W nocy z 18 na 19 września sowiecki pododdział próbuje wedrzeć się do miasta od strony Łyczakowa, zostaje jednak skutecznie odparty. Niemcy opuszczają częściowo swoje stanowiska, z których prowadzili oblężenie, ich miejsce zajmują Sowieci. 19 września rano na Rogatce Łyczakowskiej pojawili się radzieccy parlamentariusze z propozycją rokowań dot. poddania Lwowa. Niedługo po tym na Rogatce Gródeckiej to samo proponowali obrońcom oficerowie niemieccy, a konkretnie przekazanie im kontroli nad miastem. Obydwie armie szykują się do ostatecznego szturmu miasta, ale 20 września Niemcy otrzymują rozkaz odstąpienia od oblężenia i wycofania się na linię demarkacyjną ustaloną paktem Ribbentrop-Mołotow. Rozpoczynają więc odwrót, a swoje stanowiska przekazują jednostkom Armii Czerwonej. Wieczorem 21 września gen. Langner ,,nie chcąc narażać miasta na całkowite zniszczenie, a ludności cywilnej na śmierć”, postanawia rozpocząć pertraktacje z bolszewikami. Następnego dnia oficerowie Armii Czerwonej bez żadnych sprzeciwów przyjmują wszystkie warunki obrońców. Jeden z punktów umowy stanowi: ,,Jeńcy szeregowi i młodsi oficerowie kolumnami pieszymi, starsi oficerowie autami opuszczą miasto wzdłuż szosy Lwów – Kurowice [...] 8. Oficerom Wojsk Polskich gwarantuje się osobistą swobodę i nietykalność ich osobistej własności. Przy przejazdach do Państw Obcych rozstrzyga Władza Miejska wraz z przedstawicielami włdyplomatycznych danego Państwa”. południu rozpoczyna się okupacja sowiecka. Do miasta wkroczyły oddziały wojskowe i NKWD. Bolszewicy tak łatwo zgadzający się na wszystkie polskie warunki nie planowali ich 89 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce dotrzymywać. Opuszczających miasto oficerów polskich otoczono i zatrzymano już na Rogatce Łyczakowskiej. Pieszo poprowadzono do Tarnopola, a stamtąd odjechali w nieznane. Wielu z nich odnaleziono w masowych grobach pod Charkowem. Jeden z młodszych podoficerów wspominał po latach: ,,Przy drodze stał oficer NKWD. Przyglądał się nam, niektórych o coś pytał. Popatrzył na mnie i mówi – ty ukraiński chłop, wracaj do domu. Jak ja mógł zostawić wtedy mój pułk? Pułk idzie do niewoli, ja z pułkiem”. Podoficer ten później po odbyciu piekła łagrów trafił do II Korpusu, przeszedł szlak bojowy łącznie z Monte Cassino, a do domu już nigdy nie wrócił. Lwów zostaje przyłączony do Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Prowadzona zaczyna być polityka stalinowska taka sama jak na wszystkich anektowanych terenach i w całym Związku Radzieckim. Oficjalnie zaczynają działać polscy komuniści: Wanda Wasilewska, Władysław Broniewski, Aleksander Wat. Wanda Wasilewska zostaje nawet deputowaną do Rady Najwyższej ZSRR. Do uświadamiania politycznego ludności komuniści zaczynają wydawać gazetę Czerwony Sztandar. Mieszkańcom Lwowa przychodzi zmierzyć się z całkiem nową rzeczywistością. Już samo pojawienie się wojsk sowieckich wzbudza u ludzi zdziwienie. Każdy, choć trochę orientujący się w historii barwy i broni wojsk, potwierdzi, iż w tym czasie Armia Czerwona, posiadająca dużą ilość dobrej jakości sprzętu ofensywnego, czyli czołgów (choćby bardzo udanego BT), pojazdów pancernych, dział itp., odróżniała się często bardzo wyglądem i zachowaniem przeciętnego żołnierza. Służyło w niej bowiem wielu obywateli azjatyckich republik czy najodleglejszych zakątków imperium. Krystyna Trawińska tak to często przedstawiała: ,,To było dla nas coś strasznego. Potężne czołgi jechały ulicami, jeśli któryś zjechał trochę z trasy lub próbował zawrócić, ze strasznym chrzęstem wyrywał krawężniki. Nieraz widzieliśmy ćwiczące na naszych Błoniach polskie tankietki, ale one przy tych wyglądały jak zabawki. Sami żołnierze zaś dziwni, w parcianych butach, w szynelach do ziemi, w czapkach budionnówkach, na ramionach nieśli 90 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce bardzo długie karabiny na sznurkach z długimi bagnetami, na plecach zamiast plecaków zwykłe worki też na sznurkach. Tak szli, szli, jeśli mieli chwilę przerwy przysiadali gdzieś, wyciągali z tych swoich worków kawałek czarnego chleba albo ziemniaka w łupinach i jedli. Po ulicach chodziły patrole, po naszej też. Znaliśmy już z widzenia tych żołnierzy i oni nas. Wiedzieli, kim jesteśmy i że tam mieszkamy. Mimo to co jakiś czas łomotali kolbami do drzwi i krzyczeli, że będzie prowierka dokumentow – otwierać! Po takiej prowierce z domu zawsze coś ginęło, chociażby nawet kawałek mydła. W porównaniu do wyglądu żołnierzy, jakich widywaliśmy, polskich, węgierskich, rumuńskich czy ostatnio niemieckich, ci byli straszni... jak z innego świata. Nie lubiły ich psy, już z daleka wyczuwały, ich szynele śmierdziały jakimś dziegciem.( Podobną historię opowiadał też znany i wspaniały aktor Ryszard Pietruski, rodowity Lwowianin, o takich właśnie reakcjach swojego psa na żołnierzy sowieckich). Mieliśmy dużego owczarka alzackiego, on z daleka ich wyczuwał i już zaczynał warczeć. Po jego reakcji wiedzieliśmy, że zaraz zza rogu wyłoni się patrol i trzymaliśmy, uspokajaliśmy go. Raz kiedyś biegał sam po podwórku, zaczął ujadać na rosyjskiego oficera, nikt nie zdążył zareagować, a ten wyjął pistolet i po prostu strzelił do psa. Przestrzelił mu łapę, zwierzak nie chodził już sam, tylko tak kuśtykał ledwo, bracia musieli go wynosić na podwórko”. Tymczasem miasto staje się naprawdę radzieckie. W październiku 22 odbyły się wybory do Zgromadzenia Narodowego Ukrainy Zachodniej, a już 26-28 to właśnie Zgromadzenie przegłosowuje oficjalnie decyzję o przyłączeniu Ukrainy Zachodniej do Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. W grudniu unieważniono polską walutę i dokonano jej wymiany, następnie wprowadzono czas moskiewski i radziecki kalendarz. A radziecki system edukacyjny Krystyna Trawińska tak wspomina: ,,Po klasie chodziła, a właściwie kuśtykała taka mała wredna nauczycielka – kuternoga na nią mówiliśmy – i kazała nam powtarzać i zapamiętywać. Kto nasz Bóg? Stalin! Komu słońce wiecznie świecić będzie? Stalinowi! Itd., itp. Co jakiś czas prowadzali nas do kina – bo to kultura – a oni 91 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce bardzo na kulturę stawiali, do dziś pamiętam jeden z filmów – Natałka Połtawka”. I tym sposobem dzieci i młodzież, która nauczona była czcić 3-go Maja czy 11-go Listopada, o świętach religijnych nie wspominając, chodziła z rodzicami na przedstawienia słynnych lwowskich teatrów, bawiła się na festynach w Parku Stryjskim, uczona była nowej rzeczywistości. W marcu 1940 roku wszyscy obywatele, wszystkich narodowości żyjących we Lwowie, stają się obywatelami radzieckimi. Otrzymują radzieckie paszporty, oficjalnie już, bez żadnych zastrzeżeń obowiązują ich wszystkie przepisy Kraju Rad, łącznie z obowiązkiem służby wojskowej. W mieście trwa terror bolszewicki. Już od pierwszych dni nowej władzy zapełniają się więzienia przejęte teraz przez wszechwładne NKWD. W grudniu 1939 roku zatrzymani zostają wszyscy zarejestrowani oficerowie wojska polskiego. Trafiają na Brygidki, a później na zsyłkę w głąb ZSRR. Wywiezione zostają także rodziny wojskowych, policjantów i urzędników państwowych. Wielkie, zorganizowane akcje deportacji na Syberię i do Kazachstanu miały miejsce nocami z 9 na 10 lutego, 12 na 13 kwietnia i 28 na 29 maja 1940 roku oraz 21 na 22 maja 1941. Oprócz Brygidek złą sławę zdobywa także więzienie śledcze NKWD na Zamarstynowie. W mieście zaczynają już też działać organizacje podziemne (ZWZ) pozostające w kontakcie z rządem emigracyjnym i konspiracją w niemieckiej strefie okupacyjnej. Ale lwowski ludek nie byłby sobą, gdyby nie potrafił śmiać się w tak trudnych chwilach. Powstają zabawne opowieści, których bohaterami są bolszewicy. Ktoś gdzieś widział takie zdarzenie: do sklepu wielobranżowego wchodzi polski chłop, kupuje smar do kół w wozie, po nim dwaj stojący tam czerwonoarmiści żądają pół kilo tego, co wziął on. Po chwili na ulicy plują i wyzywają, że polska marmolada niedobra. U kogoś znowu jeden z pokoi zajmował sowiecki oficer. Któregoś dnia przyniósł ze sobą żywe ryby i żeby umieścić je póki co w wodzie, wrzucił do sedesu. Chciał dolać im świeżej wody i pociągnął za spłuczkę, ryby odpłynęły, a on biegał po piętrach i po sąsiadach z pistoletem i szukał kto, mu je ukradł. Często mieszkania po 92 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce wywiezionych na wschód polskich bogatych rodzinach inteligenckich zajmowali radzieccy oficerowie z rodzinami. Oczywiście przejmowali też wszystko, co tam pozostało, łącznie z zawartością szaf. Żony tych oficerów, udając się na bale oficerskie, miały stroić się w znalezione tam koszule nocne, perfumować naftaliną, a czerwienić usta nawet przy pomocy buraka. Takimi historiami ulica odgryzała się swoim prześladowcom. Ale spotkałem się też z przypadkami, kiedy to całkiem niedawno młodzi polscy historycy opowiadali te anegdoty w programach telewizyjnych jako wydarzenia autentyczne. Na wschód deportowani zostają też artyści polskich scen, muzycy i aktorzy, między innymi ekipa Lwowskiej Fali. Ich miejsca zajmować zaczęli Ukraińcy, ale tylko ci, którzy odpowiadali nowej władzy. Jeżeli niektórzy Ukraińcy początkowo w panowaniu sowieckim widzieli jakąkolwiek szansę na polepszenie swojej sytuacji narodowościowej, to szybko się rozczarowali. Potrzebowano i tolerowano tylko Ukraińców radzieckich a wszelkie ciągoty niepodległościowe były automatycznie i bezwzględnie likwidowane przez NKWD. Jedna z kobiet wspominała, jak to kilka lat z rzędu do jej rodziny przyjeżdżał dostawca warzyw. Nienawidził państwa polskiego, nigdy nie mówił przy nich po polsku, twierdził, że języka tego nie zna. Po dwóch tygodniach panowania władzy radzieckiej pojawił się z ziemniakami i przemówił piękną, czystą polszczyzną. Widocznie nowa sytuacja zdążyła go już nauczyć, że istnieje coś gorszego niż polski ucisk i wolał już być znienawidzonym Polakiem niż obywatelem Kraju Rad. Metropolita Szeptycki o nowej władzy miał odpowiednie zdanie, duchowieństwu zalecił jednak oficjalną współpracę. W grudniu 1939 roku w tajemnicy wyświęcił na biskupa Josyfa Slipego. 22 czerwca 1941 roku Niemcy uderzają na Związek Radziecki. Armia Czerwona ponosi porażki, cofa się na całej linii frontu w panice. To samo dzieje się we Lwowie. Sowieci opuszczają miasto w pośpiechu, już 23 czerwca nie ma nawet 93 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce załogi w więzieniach, jednak wracają, należy uporządkować po sobie niektóre sprawy. Więzień nie da się ewakuować, więc rozpoczyna się krwawa masakra. Na Brygidkach masowo rozstrzelano ponad 7 tys. więźniów, przeważnie politycznych. Krew płynęła kanałami ściekowymi po miejskich ulicach. Lwowianie wspominają, jak przy porządkowaniu budynku używano pomp strażackich do wypompowywania stamtąd krwi. Podobnie postąpiono z osadzonymi w innych miejskich więzieniach. Czerwonoarmiści szaleli. Krystyna Trawińska opowiada o zdarzeniu na Lewandówce, które miało miejsce w tym czasie: ,,W jednym z domków mieszkała taka młoda dziewczyna. Coś jej strzeliło do głowy, nastawiła patefon, włączyła muzykę i zaczęła podobno tańczyć. Zauważyli to żołnierze, którzy nagle zjawili się skądś w okolicy. Nie pamiętam, co jej zrobili, natomiast wszystkich okolicznych dorosłych mieszkańców spędzili i ustawili pod murem, w tym moją mamę i Panią K., twierdząc, że działało tu urządzenie szpiegowskie. Za to mieli być wszyscy rozstrzelani. Od śmierci uratowało ich nagłe pojawienie się niemieckich bombowców, które zaczęły atakować pobliskie tory i pociągi. Sowieci uciekli, mieszkańcy ocaleli z wyjątkiem pary staruszków, którzy odmówili wyjścia z domu i ustawienia się pod ścianą. Tych zastrzelili w ich domu. Zdążyli jeszcze uklęknąć, żeby się pomodlić. I tak zastrzelili, w takich pozycjach zastygli”. Lwów będzie teraz często bombardowany. Przez Niemców, a następnie już pod okupacją niemiecką przez lotnictwo sowieckie. 29 czerwca do Lwowa wkraczają Niemcy i od razu zaprowadzają swoje porządki. Od pierwszych dni zatrzymywani są polscy profesorowie i akademicy na podstawie list sporządzonych przez ukraińskich studentów. Najnowsze badania historyczne potwierdzają tezy o pełnej świadomości sporządzających spis nauczycieli, co do celu i konsekwencji jego powstania. Zatrzymanych zamordowano 4 lipca 1941 roku na zboczu Góry Kadeckiej. Dokonał tego oddział słynnych Einsatzkommando, świadkowie zeznawali, że w oddziałach rozstrzeliwujących znajdowali się także Ukraińcy w mundurach SS, którzy byli również tłumaczami. 94 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Pojedyncze aresztowania i egzekucje odbywały się jeszcze do listopada. Tak zginął m.in. Tadeusz Żeleński-Boy czy Kazimierz Bartel – były premier rządu RP. Ukraińcy, a zwłaszcza nacjonaliści ukraińscy, myśleli o niepodległym państwie stworzonym przy pomocy Hitlera. Wielu zgłasza się na niemiecką służbę, powstaje słynna ,,czarna”, od koloru mundurów, policja, a właściwie milicja ukraińska. Przybyli wraz z armią niemiecką działacze OUN 30 czerwca 1941 roku proklamują Akt Odnowienia Państwa Ukraińskiego: 1) Wolą Narodu Ukraińskiego Organizacja Ukraińskich Nacjonalistówpod przewodemStepana Banderyogłasza utworzenie Państwa Ukraińskiego,za które pokładały swe głowy całe pokolenia najlepszych synów Ukrainy. 2) Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów, która pod przewodem jej Twórcy i Wodza Jewhena Konowalca ła w ostatnich dziesięcioleciach krwawego moskiewsko-bolszewickiego ujarzmienia zaciętą walkę o wolność, wzywa cały naród Ukraiński nie składać broni tak długo, dopóki na wszystkich ziemiach ukraińskich nie będzie stworzona Suwerenna Władza Ukraińska 3) Suwerenna Władza Ukraińska zapewni narodowi ukraińskiemu ład i porządek, wszechstronny rozwój wszystkich jego sił i zaspokojenie wszystkich jego potrzeb. Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów pod przewodem Stepana Bandery wzywa do podporządkowania się stworzonemu we Lwowie Krajowemu Rządowi, przewodniczącym którego jest Jarosław Stećko. Sława bohaterskiej Armii Niemieckiej i jej Fuhrerowi Adolfowi Hitlerowi! Ukraina dla Ukraińców! Precz z Moskwą! Precz z obcą władzą na ziemi ukraińskiej! Budujemy swoje Niepodległe Państwo Ukraińskie! Metropolita Szeptycki pisze do Niemców list powitalny, dziękuje w nim za uwolnienie od bolszewików i popiera Akt Odnowienia. Prowadzi też własną politykę wobec władz okupacyjnych i kontaktuje się bezpośrednio z episkopatem niemieckim. Powoduje to wiele przywilejów, Ukraińcy mogę chociażby prowadzić seminaria zakonne i kształcić duchownych, co jest surowo zabronione Polakom. W lipcu 1941 95 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce roku deklaruje Hitlerowi swą chęć uczestniczenia w tworzeniu nowego porządku w Europie. Jednak jako wielki przeciwnik systemów totalitarnych już w 1942 roku w sierpniu w liście do Piusa XII pisze: ,,Po uwolnieniu przez armię niemiecką spod jarzma bolszewickiego odczuliśmy z tego powodu pewną ulgę, która jednak nie trwała dłużej niż jeden czy dwa miesiące. Stopniowo rząd wprowadził doprawdy niepojęty reżim terroru i korupcji [...]. Dziś cały kraj jest zgodny co do tego, że władza niemiecka jest zła, prawie diabelska, i w stopniu jeszcze wyższym niż władza bolszewicka. demoralizacji [...] ulegają ludzie prości i słabi. Uczą się oni złodziejstwa i zbrodni ludobójstwa; tracą poczucie sprawiedliwości i człowieczeństwa. W listach pasterskich, oczywiście konfiskowanych, protestowałem przeciw ludobójstwu [...]. Ogłosiłem, że zabójstwo człowieka podlega ekskomunice, zastrzeżonej dla Ordynariusza”. Polityka hitlerowska wobec Żydów zaczyna być realizowana i we Lwowie. Niemcy organizują dwa pogromy przy czynnym udziale milicji i awanturników ukraińskich oraz ,,przedstawicieli” polskiego marginesu społecznego i zwykłych kryminalistów. Odpowiednio ,,zmotywowani”(co nie było aż tak trudne, bowiem wielu Żydów chętnie współpracowało ze znienawidzoną władzą radziecką) i upojeni wódką zajęli się gwałtami i grabieżą, zginęło kilka tysięcy Żydów. Następnie na Zamarstynowie utworzono getto, zlikwidowane jesienią 1942 roku metodami ogólnie stosowanymi przy realizacji ,,ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”, tj. egzekucjami i wywózką do obozów zagłady. Obóz zagłady stworzono też we Lwowie przy ul. Janowskiej. Jeszcze w roku 1941 zniszczono wszystkie miejskie bożnice i synagogi. Tu należy pamiętać o wielkich zasługach Metropolity Szeptyckiego i jego czynnym, skutecznym udziale w ratowaniu Żydów. Tymczasem marzenia o niepodległości rozwiały się. Bandera został umieszczony w obozie koncentracyjnym, Niemcy przystąpili do realizacji własnej polityki. 1 sierpnia 1941 roku Lwów został częścią Generalnego Gubernatorstwa – Dystryktem Galicja. Wśród proniemieckich działaczy ukraińskich rozpoczęły się 96 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce rozłamy i spory co do metod i realizacji współpracy. Powstają różne frakcje. Część ,,banderowska” OUN tworzy oddziały zbrojne Ukraińskiej Powstańczej Armii, właśnie tej przez Polaków zapamiętanej jako wykonawców czystek etnicznych, pacyfikacji, gwałtów i morderstw na ludności polskiej. W rzeczywistości na konto UPA zapisuje się też zbrodnie wszystkich innych ukraińskich organizacji, tak jak i wszystkich walczących i mordujących Polaków określa się mianem banderowców. Początkowo we Lwowie jak i w całej Galicji Wschodniej działała organizacja Ukraińska Narodowa Samoobrona, dopiero pod koniec 1943 roku została przyporządkowana i przemianowana na UPA. 28 kwietnia 1943 roku do Lwowa przybywa gubernator Hans Frank. Ogłoszona zostaje publicznie decyzja i zgoda na formowanie ukraińskiej jednostki Waffen-SS. W katedrze Św. Jura odprawione zostaje uroczyste nabożeństwo, a Metropolita Szeptycki kieruje do służby w tej jednostce 12 kapelanów. Z tej okazji przewodniczący prof. Włodzimierz Kubijowicz dziękuje w przemówieniu: Panie Gubernatorze! Moi Panowie! Nastał dziś dla Ukraińców Galicji naprawdę historyczny dzień, bo obecnym państwowym aktem ziściło się jedno z najszczerszych marzeń ukraińskiego narodu – z bronią w rękach wziąć udział w walce z bolszewizmem. To pragnienie, wypowiedziane przy różnych okazjach począwszy od 22 czerwca 1941 r., było przekonaniem nie tylko przewodnich kół, ile całego narodu, że bolszewizm jest naszym największym wrogiem, który niesie nam nie tylko materialną i duchową zagładę, ale także narodową śmierć. Los przeznaczył naszemu narodowi pierwszemu rozprawić się z bolszewizmem. 25 lat trwała ta rozprawa, początkowo jako zbrojna walka, później jako uparte, nieustanne zmaganie we wszystkich dziedzinach ludzkiego istnienia. Kiedy Führer historycznego dnia 22 czerwca powołał narody Europy do ostatecznej walki przeciw bolszewizmowi pragnienie nasze było jasne. 97 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce To pragnienie było również wynikiem głębokiego przekonania, że naszym obowiązkiem jest nie pozostawać neutralnym w wielkiej walce o nową budowę europejskiego ładu, lecz w miarę sił przyczynić się do zwycięstwa nowej Europy. Na takich przekonaniach opierało się nasze odnoszenie do współpracy z niemieckimi władzami: wszystkie warstwy narodowe spełniły wszystko, co było możliwe. Przypomnę tylko dobrowolny wyjazd do Niemiec setek tysięcy robotników, świadomość obowiązku oddania różnych kontyngentów, zbiórkę zimowej odzieży dla niemieckich siły zbrojnej, poważną pieniężną pomoc na wojenne cele, gotowość twórczej pracy członków naszego społeczeństwa, którzy w warsztatach, fabrykach, biurach i urzędach pracowali dla zwycięstwa, uświadamiającą pracę ukraińskiej inteligencji, która wywoływała w szerokich warstwach zrozumienie dla konieczności wojennych potrzeb. My radujemy się, że Pan, Panie Gubernatorze, jako najwyższy przedstawiciel niemieckiej władzy w Galicji przynosi nam słowa uznania za ten wkład pracy. Osobliwą radość wywołuje w nas wiadomość, że najwyższe czynniki niemieckiego państwa także mają świadomość naszego aktywnego odnoszenia się. Najwyższe pozwolenie na wystawienie strzeleckiej dywizji, która ma się składać z galicyjskich Ukraińców – to dla nas odznaczenie, a równocześnie specjalny honor. My jesteśmy świadomi tego, jakie wielkie znaczenie będzie miało to najwyższe postanowienie dla naszego narodu. To też my chcemy zrobić wszystko, aby akcja się powiodła. Sformowanie galicyjsko-ukraińskiej dywizji w ramach formacji SS – to dla nas nie tylko wyróżnienie, ale i zobowiązanie do aktywnej współpracy z niemieckimi państwowymi organami i dotrwania w tej postawie do zwycięskiego końca wojny. Proszę, Panie Gubernatorze, przyjąć nasze zapewnienie, że my tego zobowiązania dotrzymamy. To, że doszło do obecnego historycznego dnia, trzeba zawdzięczać tym warunkom, jakie zostały stworzone w naszej krainie pod Waszym, Panie Gubernatorze, kierunkiem; stworzymy te warunki, Pan dał inicjatywę, żeby Ukraińcom Galicji stworzyć godną możliwość walczenia ramię w ramię z 98 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce bohaterskimi niemieckimi wojskami i oddziałami SS przeciw bolszewizmowi, naszemu wspólnemu wrogowi. My dziękujemy Panu ze szczerego serca. Jednocześnie należy się nasza podzięka wielkiemu Führerowi zjednoczonej Europy za to, że on zgodził się na nasz udział w wojnie, zgodził się na naszą inicjatywę i dał zezwolenie na stworzenie galicyjskiej dywizji. Tworzona jest jako 14 Dywizja Grenadierów SS-Ukraińska ( 14-та Стрілецька Дивізія Зброї СC, także jako SS Galicja, SS Hałyczyna. Jej powstania nie popiera OUN-B – banderowcy). Gubernator Galicji także wydaje odezwę: Do zdolnej do noszenia broni młodzieży Galicji Społeczeństwo Galicji dało niejednokrotnie wyraz swojej wdzięczności, odkąd niemiecki żołnierz przepędził w zwycięskiej walce bolszewickiego najeźdźcę. Galicyjski chłop, świadomy swego obowiązku, pracował usilnie i oddanie, i tym w niemałej mierze dopomógł do wyżywienia Europy; galicyjscy umysłowi i fizyczni pracownicy w fabrykach i warsztatach, w urzędach i kantorach pracowali z całym oddaniem i ze wszystkich sił. Cała armia galicyjskich mężczyzn i kobiet, która pracuje w niemieckim państwie, w rolnictwie i przemyśle, przygotowuje chleb i uzbrojenia dla zwycięstwa. Raz po raz galicyjsko-ukraińskie społeczeństwo wyrażało pragnienie wzięcia z bronią w ręku udziału w zbrojnej rozprawie niemieckiego państwa. Führer, uznając pełną postawę Galicji, pozwolił temu krajowi włączyć się do walki i dozwolił na formowanie „SS Schutzende Division Galizien”. Każdy żołnierz tej dywizji otrzyma umundurowanie, płacę, wyżywienie i zabezpieczenie swojej rodziny, na równi z niemieckimi żołnierzami. Religijna opieka nad ochotnikami spoczywać będzie w rękach ukraińskich duchownych. 99 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Ochotnicy, jako członkowie Dywizji, nosić będą krajową odznakę. Przy zgłoszeniach do Dywizji pierwszeństwo będą mieli ci ochotnicy, których ojcowie walczyli dzielnie w szeregach dawnej c.k. austriackiej armii. Galicyjsko-ukraińska młodzieży! Ty zdobywasz tym samym prawo, Ty jesteś tym samym powołana do walki ze swoim śmiertelnym wrogiem – bolszewikiem, do walki za wiarę i ojczyznę, za swoją rodzinę i ojczystą niwę, za sprawiedliwy nowy ład w zwycięskiej, nowej Europie. Na przestrzeni wieków stali twoi przodkowie po stronie Europy przeciwko nawałom Wschodu. W tej ważnej przełomowej chwili okaż swoją mężność i gotowość do walki! Wächter Gubernator Napływ ochotników przewyższa nawet najśmielsze oczekiwania organizatorów. Wielu trzeba odmówić. Rząd polski na uchodźstwie ostrzega jednak obywateli poprzez delegata na kraj: „Rzeczpospolita Polska”, nr 10/61, 21 VI 1943 Maj 1943 Oświadczenie W związku z utworzeniem przez okupantów przy udziale pewnych czynników ukraińskich na terenie województw południowo-wschodnich formacji pn. „SS. Schützen Division Galizien”, do której wzywa się w drodze ochotniczego zaciągu obywateli polskich narodowości ukraińskiej – stwierdzam, że wstąpienie do tej formacji obywateli polskich będzie uważane za złamanie wierności wobec PAŃSTWA POLSKIEGO i pociągnie za sobą jak najsurowsze konsekwencje. Garstka agitatorów germanofilskich stara się raz jeszcze pociągnąć mniej uświadomione i niewyrobione elementy na drogę dokumentowania jak najściślejszej 100 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce łączności z okupantami, narażając pozyskanych do tej współpracy na kary w przyszłości, a całą ludność ukraińską – na zarzut pomagania Niemcom, których nieuchronna klęska w walce z całym cywilizowanym światem jest oczywista. Przypominam, że już kilkakrotnie pewne elementy społeczeństwa ukraińskiego dały się użyć do akcji proniemieckiej, a zarazem przeciwpolskiej i przeciwalianckiej. Odbiło się to szerokim echem w świecie, urabiając opinię o związaniu się społeczeństwa ukraińskiego z Niemcami. W imię więc własnego, dobrze zrozumianego interesu ludności ukraińskiej, w imię dobrego ułożenia się w przyszłości współżycia całej ludności województw wschodnich oraz wobec perspektyw, jakie otwierają się dla polskiej i ukraińskiej ludności w warunkach świetnej przyszłości zarysowującej się dla Państwa Polskiego po wojnie – wzywam obałamuconych do spojrzenia w oczy rzeczywistości, do rozważenia trzeźwo, jakie możliwości stoją na najbliższą przyszłość przed ludnością ukraińską tych ziem i do natychmiastowego cofnięcia się z błędnej drogi. Pełnomocnik na Kraj Rządu Rzeczypospolitej Polskiej Dywizja powstaje, już z początkiem 1944 roku niektóre jej jednostki biorą udział w walkach z partyzantką na Lubelszczyźnie, Zamojszczyźnie, Polesiu, Podlasiu i Podolu. Tam właśnie razem z bojcami UPA dokonują pacyfikacji Huty Pieniackiej, Podkamienia i Chodaczkowie Wielkim. W bitwie pod Brodami dywizja została właściwie zmiażdżona przez Armię Czerwoną. Los jeńców jako Ukraińców w mundurach SS był przesądzony, kilkuset niedobitków zasiliło okoliczne UPA. Jednostkę odtworzono z ocalałych resztek i nowego naboru, dalszy jej szlak bojowy to walki z partyzantami słowackimi, następnie miała być użyta przeciw oddziałom jugosłowiańskich komunistów Tity. Kapitulują z końcem wojny przed oddziałami angielskimi i brytyjskimi. Ciekawe jest to, że ostatnim obozem, w którym trzymani byli jako jeńcy, był ten w Rimini, kontrolowany przez II Korpus Polski. Zresztą sam ostatni głównodowodzący SS-Hałyczyny Pawło Szandruk po podpisaniu kapitulacji 101 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce prosił o rozmowę z gen. Andersem – swoim dowódcą z roku 1939, a obecnie dowodzącym II Korpusem. Brytyjczyków i Sowietów obowiązywała odpowiednia umowa, poproszono więc o wydanie ich i odesłanie do radzieckich stref okupacyjnych. Od tego uchroniła ich interwencja i wstawiennictwo gen. Andersa w Londynie i to, że żołnierze jednostki posiadali do roku 1939 obywatelstwo polskie. We Lwowie życie toczy się tak jak w każdym innym okupowanym mieście. Krystyna Trawińska wspomina: ,,Rodzice pracowali, starsi bracia też starali się jakoś pomóc. Ciągle znikali, szukali gdzie zarobku albo starali się zdobyć coś do jedzenia. Ja zajmowałam się młodszą siostrą. Gdy tylko usłyszeliśmy alarm przeciwlotniczy czy ryk silników, wiedziałam, że mam ją szybko ubrać i uciekać do piwnicy. Po jakimś czasie rozróżnialiśmy już po odgłosach rodzaje bomb. Jeśli był taki i taki świst, znaczyło, że to zapalająca i spadnie gdzieś niedaleko, tak i tak – to burząca i trzeba się pośpieszyć... itp.”. Starzy brat Pani Krystyny znikał; służył już wtedy w Armii Krajowej. Umarł młodo we Wrocławiu, w czasie kiedy nie należało się chwalić swoją przynależnością do AK. Siostra nie dowiedziała się o tym nigdy. Ludzie starają się przetrwać, pracują, kwitnie czarny rynek – tu dobrze rozwinięty i zorganizowany lwowski półświatek radzi sobie bardzo dobrze. Działają struktury polskiego państwa podziemnego i Armii Krajowej, Armii Ludowej oraz Gwardii Ludowej współpracującej z agenturą moskiewską. Po podjęciu walki zbrojnej części Ukraińców z Niemcami (właśnie USN – później już jako UPA) także zakonspirowane ich siatki. Zdarza się wiele napadów i egzekucji na Polakach z dużym nasileniem w 1943 roku, co było spowodowane ,,zwyczajem” banderowców o likwidacji całych rodzin polskich. Jeśli w wyniku pacyfikacji i czystek etnicznych w terenie zginęła część rodziny, należało zlikwidować wszystkich jej członków. Bardzo często krewni pomordowanych żyli we Lwowie, więc wywiad ukraiński wynajdował ich i kończył sprawę. Na prośbę ludności polskiej Metropolita Szeptycki w liście pasterskim do wiernych apeluje o zaprzestanie mordów. Warto pamiętać, że 102 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce nacjonaliści ukraińscy równie często, choć nie tak masowo, wykonywali wyroki na swoich pobratymcach, jeśli ci odmawiali współpracy czy poparcia. Pan Feliks Trawiński opowiadał: ,,Znajomy kiedyś przyprowadził do mnie wczesnym rankiem jakiegoś człowieka. Wielki chłop, brudny, zarośnięty, wystraszony. Okazało się, że dostał rozkaz wstąpienia do UPA, nie ma ochoty, a wie, że za to zostanie zamordowany. Ukrywa się i nie wie, co ma robić. Nie wiedziałem, jak mu pomóc. Poradziłem, aby zgłosił się na roboty do Niemiec”. Tymczasem setki tysięcy deportowanych na wschód Polaków, w tym wielu Lwowian, przeżywa koszmar łagrów. Wielu umiera, często już podczas drogi, pozostałych wykańczają katorżnicza praca, głód, choroby, klimat. Powstaje piękna Modlitwa Żołnierza Polskiego: O Panie, któryś jest na niebie Wyciągnij sprawiedliwą dłoń. Wołamy z cudzych stron do Ciebie O polski dach i polską broń! O Panie, skrusz ten miecz, co siekł nasz kraj Do wolnej Polski nam powrócić daj By stał się twierdzą nowej siły Nasz dom, nasz dom. Układ przywracający zerwane 17 września 1939 roku stosunki pomiędzy Polską a ZSRR (Sikorski-Majski) z dnia 30 lipca 1941przewiduje również utworzenie armii polskiej w Związku Radzieckim. Amnestia obejmuje wszystkich polskich zesłańców. Do ośrodków rekrutacyjnych, pokonując straszne przeszkody i wielkie odległości, napływają byli zesłańcy, również kobiety i dzieci. Dowództwo nad nowo powstającą armią obejmuje gen. Władysław Anders. W 1942 roku na skutek nieporozumień 103 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce politycznych, tworzenia wielu trudności ze strony radzieckiej, braku zaopatrzenia w żywność i broń armia zostaje wycofana ze Związku Sowieckiego na Bliski Wschód – Irak i Palestyna. Tam do końca tworzy się, organizuje i szkoli. Już jako II Korpus Polski okrywa się później chwałą na europejskich polach bitew. Do II Korpusu trafia też wielu Lwowiaków, w tym ekipa Wesołej Lwowskiej Fali. ,,Hej tułaczu, hej tułaczu? Po coś do nas tutaj szedł? By dokończyć z wami dzieła Służyć tej co nie zginęła Do ostatniej kropli krwi Do ostatniej kropli krwi. Pod koniec bitwy o Monte Cassino, w której zasłużył się chwalebnie II Korpus dwaj muzycy lwowscy Feliks Konarski (autor słów) i kompozytor Lwowskiej Fali Alfred Schutz tworzą najsłynniejszą pieśń wojsk polskich na Zachodzie (17/18 maj 1944 – data powstania utworu), tolerowaną nawet przez komunistyczne władze PRL. CZERWONE MAKI NA MONTE CASSINO Czy widzisz te gruzy na szczycie? Tam wróg twój się kryje jak szczur! Musicie, musicie, musicie! Za kark wziąć i strącić go z chmur! I poszli szaleni, zażarci, I poszli zabijać i mścić, I poszli jak zawsze uparci, Jak zawsze za honor się bić 104 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Czerwone maki na Monte Cassino Zamiast rosy piły polską krew... Po tych makach szedł żołnierz i ginął, Lecz od śmierci silniejszy był gniew! Przejdą lata i wieki przeminą, Pozostaną ślady dawnych dni!.. I tylko maki na Monte Cassino Czerwieńsze będą, bo z polskiej wzrosną krwi. Runęli przez ogień, straceńcy! Niejeden z nich dostał i padł... Jak ci z Samosierry szaleńcy, Jak ci spod Rokitny, sprzed lat. Runęli impetem szalonym I doszli. I udał się szturm. I sztandar swój biało-czerwony Zatknęli na gruzach wśród chmur Czy widzisz ten rząd białych krzyży? To Polak z honorem brał ślub. Idź naprzód - im dalej, im wyżej, Tym więcej ich znajdziesz u stóp. Ta ziemia do Polski należy, Choć Polska daleko jest stąd, 105 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Bo wolność krzyżami się mierzy – Historia ten jeden ma błąd. W lipcu 1944 roku do Lwowa zbliżają się oddziały Armii Czerwonej. 1-8 lipca ewakuowały się pośpiesznie niemieckie władze i ukraińska milicja. Ci mieli czego się obawiać, gdyż jak wspominają kresowiacy ,,Ruskie, jak wchodzili, tak tych ich policjantów nawet nie rozstrzeliwali, mówili, że kul na nich szkoda. Łapali i od razu na miejscu wieszali. Szedłeś i widziałeś, jak sobie tu wisiał taki, tam dyndał...” Zgodnie z planem Komendy Głównej Armii Krajowej Lwów miał zostać objęty akcją Burza, założeniami której było oczyszczanie zaplecza frontu z oddziałów niemieckich przed wkroczeniem sowietów, zajmowanie i wyzwalanie miejscowości oraz występowanie na tych terenach jako gospodarz i armia sojusznicza podporządkowana rządowi w Londynie. Przewidywano także współdziałanie z Armią Czerwoną i jednostkami Ludowego Wojska Polskiego. Ponieważ zajęcie miasta przypadło radzieckiemu 10 Korpusowi Pancernemu, ze względu na brak oddziałów piechoty potrzebnych w walkach w mieście pomoc Armii Krajowej okazała się niezbędna. 22 lipca od wschodu wjeżdżają sowieckie czołgi, do walk wchodzą aktywnie oddziały AK. 23 lipca zajęto już cały Łyczaków. AK-owcy zabezpieczają też i trzymają ,,w szachu” kwartały zamieszkane przez Ukraińców z obawy o możliwość niesienia pomocy Niemcom z ich strony. Pod stałą kontrolą jest też siedziba Metropolity Szeptyckiego. Trwają zacięte walki uliczne przy użyciu czołgów, artylerii i lotnictwa. Do śródmieścia przewodnik z AK kanałami przeprowadza obserwatora sowieckiego, który potem kieruje skutecznym ostrzałem i uderzeniami czołgów. Do 28 lipca Lwów w zasadzie jest całkowicie opanowany. Żołnierze Armii Krajowej składają broń, ich oddziały zostają rozwiązane. Następnie oficerowie zostają podstępnie aresztowani przez Sowietów i wywiezieni do ZSRR. 106 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce 30 lipca we Lwowie odbywa się wielki wiec z udziałem marszałka Koniewa i Nikity Chruszczowa, albowiem zgodnie z ustaleniami wielkich mocarstw i nowym podziałem Europy miasto ma należeć do Związku Radzieckiego. 1 listopada umiera Metropolita Andrzej Szeptycki. Warto wiedzieć, że jego brata Aleksandra, właściciela ziemskiego na Zamojszczyźnie, zakatowało gestapo w czerwcu 1940 roku. NKWD zaś w ich rodzinnym majątku to samo zrobiło z drugim z braci Leonem i jego małżonką Jadwigą. Syn Leona Szeptyckiego, a zarazem bratanek i chrześniak Metropolity, także Andrzej, kleryk katolicki, jako oficer rezerwy zginął w Katyniu. O bracie Stanisławie, słynnym polskim generale już wspominaliśmy. Według niektórych teorii to Wanda Wasilewska namówiła Stalina do przyłączenia Lwowa do Związku Radzieckiego, gdyż on niby tego nie planował. Granica miała przebiegać trochę inaczej. Jako jego rzekoma kochanka miała na niego aż taki wpływ? Każdy historyk ma prawo do swoich hipotez. Bardziej prawdopodobna jest historia o tym, jak podczas dyskusji przeciwnicy odłączenia Lwowa od Polski mieli użyć argumentu: „Towarzyszu Stalin, przecież Lwów nigdy nie był rosyjskim miastem!”, na co ten odpowiedział: ,,No i co z tego? Za to Warszawa była”. Władza radziecka przystępuje do umacniania swojej władzy. Więzienia zapełniają się na nowo, a na wschód znowu wyjeżdżają transporty. Mężczyzn odpowiednich roczników obejmuje pobór. Polacy trafiają do Ludowego Wojska Polskiego, przeważnie do II Armii. W końcu zaczynają się organizować wyjazdy, przesiedlenia do Polski, na tajemnicze Ziemie Odzyskane. Dla wielu Lwowian wyjazd gdzieś w nieznane i bez niczego jest lepszy, niż pozostanie w Kraju Rad. Krystyna Trawińska: ,,Chodzili po domach i mówili: – ujeżaj w Polszu, w Polszu, zdies net uże Polszy. Wyjechaliśmy pierwszym transportem! Właściwie tak jak staliśmy i w czym staliśmy ubrani! Byle jak najdalej i jak najszybciej od nich! 107 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Bydlęcymi wagonami. Prawie niczego nie można było zabrać ze sobą. Ja, siostra i rodzice. Bracia byli już zmobilizowani. Jechaliśmy w nieznane, tam na zachodzie trwała jeszcze wojna. Co chwilę nasz pociąg był zatrzymywany, odczepiali lokomotywę, bo wojsku była pilnie potrzebna, a my staliśmy i czekaliśmy. Droga ze Lwowa do Krakowa-Płaszowa trwała trzy tygodnie. Stamtąd do Gdańska, później do Wrocławia. Okazało się, że we Wrocławiu jest już wielu znajomych i cały czas przyjeżdżali nowi. Chociaż Wrocław prawie nie istniał. Same gruzy. Wędrowało się jak po górach, pokonując kupy gruzów”. Faktycznie Lwowianie przybywali do Wrocławia w zorganizowanych grupach. Przenieśli tu swoją część ukochanego miasta. Zachowali tożsamość, zwyczaje, język. Tu przywiezione zostały skarby polskiej literatury i sztuki w zbiorach Ossolineum, Panorama Racławicka czy pomnik Fredry. Uniwersytet Wrocławski startuje już we wrześniu 1945 roku, a jego kadra to lwowscy naukowcy i nauczyciele, którym udało się przeżyć pogromy. Wszystkim wydawało się, że znaleźli się tu tylko na jakiś czas, a jakieś ważne wydarzenia w świecie umożliwią im powrót w rodzinne strony. Kiedy spotykali się znajomi, prawie zawsze padało pytanie: kiedy będzie wojna, kiedy wracamy? Bo po wojnie wygranej będzie można powrócić. Krążyło powiedzenie: ,,jeszcze jedna bomba atomowa i wracamy znów do Lwowa!”. Na ulicach czy w tramwajach słychać piosenki o dobrze znanej melodii. Bardzo popularna był ,,Marsz Dzieci Lwowskich” śpiewany ze słowami, na które kładło się teraz głównie nacisk: „Może uda się, że powrócim znów I zobaczym miasto Lwów!”. Przeniósł się tu także lwowski półświatek, a takie historie jak ta opisana poniżej zdarzały się bardzo często. ,,Wrocław wiosną 1946 roku przypominał inną planetę i trochę Dziki Zachód. Zgliszcza i ruiny, na których rodzi się na nowe życie ze wszystkimi swoimi barwami, tymi ciemnymi także. W mieście Niemcy, Polacy, Rosjanie (raczej sowieci, bo są 108 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce przedstawiciele wszystkich radzieckich narodów), repatrianci, szabrownicy i spekulanci. W każdej z tych grup znajdą się chętni i rządni uciech, rozrywki. Człowiek jest tylko człowiekiem, zawsze tego będzie potrzebował. Doskonale o tym wiedzą Józko Majcher i Walerko Bałak. Obaj ze starej lwowskiej szkoły kryminalnej. W podziemnym półświatku potrafili zawsze dobrze się ustawić i zarobić. Doświadczeni latami okupacji brunatnej i czerwonej trafili tu już latem 45. Szybko odkryli źródło dochodu i zorganizowali podziemne kasyno. Dosłownie podziemne, bo mieściło się w jednej z piwnic częściowo spalonej kamienicy w pobliżu Teatru Miejskiego. Wstęp tylko dla wtajemniczonych i sprawdzonych klientów, jak w Chicago w latach prohibicji. Taka namiastka Zachodu. Tu chętnie bywali ci, których było na to stać. Typy z pod ciemnej gwiazdy, oficerowie polscy i sowieccy przepuszczali skarby zdobyte na pokonanych Niemcach. Ruletka, dobry alkohol, kelnerzy, wszystko tak jak powinno być. W komendzie milicji oczywiście też ktoś dobrze wiedział, co dzieje się w pobliskiej piwnicy, ale z wiadomych przyczyn nie interweniował, a wręcz pomagał chociażby w taki sposób, że każdej nocy w pobliżu ulicę patrolował przynajmniej jeden funkcjonariusz. Wszystko funkcjonowało dobrze od kilku miesięcy. Klientów przybywało. Wieczór jak każdy. Na sali dobrze bawiące się towarzystwo. Rosyjscy oficerowie popijają zdrowo i przegrywają zdobyczne dolary. Towarzyszące im damy obwieszone kosztowną biżuterią, która jeszcze niedawno należała do szanowanych rodów niemieckich dzielnie im sekundują. Jacyś panowie w garniturach, przy jednym ze stolików w eleganckim kostiumiku, widać, że szytym na miarę z materiałów z UNRY, młoda, ładna kobieta. Szeroki kapelusz przysłania jej twarz. Jest tu dopiero po raz trzeci; przyjaciel jeszcze z Tarnopola, a obecnie handlarz zaopatrujący miasto w mięso ją tu rekomendował. Młody polski kapitan siedzący przy tym samym stoliku nieśmiało ją adoruje. Szarmancko podaje jej ogień. Dopijają swoje kieliszki koniaku spokojnie, póki co nie zajmują się grą. Ulicą leniwie przechadza się milicjant, wie co ma robić, czego nie widzieć, kiedy ewentualnie interweniować. Wdzięczny jest porucznikowi za ten właśnie 109 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce ,,przydział”. Zawsze to parę groszy extra i jakieś luksusowe prezenty też się trafią. Na stercie gruzów przysiadł się jakiś biedny, kuśtykający inwalida wojenny. Młody chłopak, dowiedział się gdzieś chyba, że tu pojawia się często lepsze towarzystwo, więc może jakoś wspomoże kalekę, może nawet paczkę papierosów ktoś podaruje. – A niech sobie siedzi biedak, niech i on coś ma, przecież jak i gdzie on tu zarobi – pomruczał pod nosem milicjant i pomalutku ruszył w kolejną rundkę. Nagle łomot, kurz i pył. Na sali, jakby wyszli ze ścian i sufitu, pojawia się trzech zamaskowanych mężczyzn. Uzbrojeni po zęby, pepesze, granaty. Jak na gangsterskich filmach terroryzują gości. Biją i ogłuszają personel kolbami. Wszystko przebiega bardzo sprawnie, pieniądze wędrują do worka, jeden z nich każe ściągać i sam zrywa z kobiet biżuterię. Siedzącemu przy stoliku z elegancką dziewczyną w kapeluszu kapitanowi dyskretnie udaje się wyciągnąć z kabury pistolet, ale gdy bierze na cel jednego z napastników, jego sąsiadka strzela mu prosto w głowę. Teraz wszyscy szybko zmierzają do wyjścia. Na ulicy zaalarmowany wystrzałem milicjant podbiega do budynku, z ramienia ściąga karabin, ale siedzący inwalida strzela mu w plecy. Gospodarze lokalu przygotowani są i na taką sytuację. Wiedzą, co im grozi i co należy robić: – Józku, tak jak my planowali, zabieramy klamoty i spieprzać trzeba. Staszku, na nas czeka w Szczycini, a potem si zobaczy. – W stolicy Dolnego Śląska już się nigdy nie pojawili. Z za rogu wyjeżdża willys, napastnicy wskakują i znikają w gąszczu ruin. Trasa przygotowana doskonale. Jadą na zachód, szybko przez wyludnione miasto. Za lotniskiem na Gądowie porzucają pojazd i rozpierzchają się. Za pół godziny są umówieni w okolicach ul. Szczecińskiej. Mają przygotowane inne środki transportu, furmanki. Wynajęli niewtajemniczonych woźniców, niby że wracają z Wrocławia z suto zaprawionego przyjęcia. Jadą w stronę Złotnik, popijają po drodze, żeby wypaść wiarygodnie. Wiedzą, że sąsiedzi wszystko widzą i chętnie o wszystkim opowiedzą, 110 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce jak ktoś będzie pytać. Natura taka. Znają się właściwie ,,od zawsze”. Pochodzą z sąsiadujących podlwowskich wiosek przesiedlonych na Ziemie Odzyskane. Ich ,,wędrówka ludów” zakończyła się w okolicach wrocławskiej Leśnicy. Nigdy nie uśmiechała im się ciężka praca na roli. Wabił ich wielki świat, to co było dostępne już we Lwowie. W ,,karierze” pomogła wojna. Chaos, demoralizacja stwarzały wielkie możliwości. Zajmowali się szmuglem, czarnym rynkiem, handlem informacjami, donoszeniem, wymuszeniami, zwykłym rabunkiem, szantażem... Dwóch braci Roman i Włodek Karpiuk i Jan Oleszko (kierowca willisa w dzisiejszej akcji) służyli też w UPA. Tam mieli wiele możliwości, chociażby uregulowania rachunków z kimś, kto był niewygodny i zaszedł jakoś za skórę. Paweł Kryszko (właściwie przywódca bandy) działał w AK – to bywało również przydatne. Markowi Marko (inwalidzie) nie udało się uniknąć poboru do 2 Armii LWP i szlak bojowy zakończył ciężko ranny w nogę pod Świdnicą. Zofia Pik od zawsze chciała żyć jak wielka dama, które widywała, gdy mama zabierała ją czasami do Lwowa, pijące kawę u ,,Georga” czy spacerujące na Wałach Hetmańskich lub Rynku. Jaką damą może zostać w kraju demokracji ludowej zrozumiała szybko. Lista ich grzechów była na tyle długa, że wiedzieli, co grozi im, jeśli w końcu do nich dojdą. A, że dojdą, byli pewni. Znali już, na ile skuteczne jest NKWD. Powojenny rozgardiasz pomagał im jeszcze jakoś funkcjonować, ale w każdej chwili mogło zrobić się gorąco. Planowali ucieczkę na Zachód, a na to potrzeba było pieniędzy. Kryszko miał kontakty z dawnych czasów – przewodników i kanał przerzutowy. Oszczędności – dolarów i złota – też by wystarczyło, ale trzeba tam też jakoś się urządzić. Kiedyś przypadkowo w centrum Wrocławia spotyka dawnego znajomego majora AK. Ten teraz działa w WIN, zaprzysięga Kryszkę i opowiada mu o działającym nielegalnym kasynie, którym interesuje się podziemny wywiad. Można tam prowadzić świetną robotę wywiadowczą. Kryszko podejmuje się rozpracowania lokalu, ale w zupełnie innym celu. Razem z kompanami opracowują plan. Z trotylem 111 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce i bronią nie ma żadnego problemu. Wiedzą, jak rozbić ścianę, żeby znaleźć się w miejscu akcji. Zofia przez jednego ze swoich byłych kochanków, hochsztaplera z Tarnopola załatwia dla siebie niewzbudzający podejrzeń wstęp do ,,klubu”. Organizują jeszcze tylko samochód i skok udaje się. Doświadczenie wojenne, partyzanckie, bandyckie przydaje się. Jeszcze tej samej nocy na szosie do Środy Śląskiej ma na nich czekać samochód. To pierwszy etap przerzutu na Zachód. Dotrą do granicy i przez Czechosłowacją do wymarzonej Amerykańskiej Strefy. Niby rozochocone towarzystwo prosto z imprezy idzie do domu Karpiuków. Ci jako bracia zajęli cały niewielki domek, nie ma więcej rodziny, świadków nie będzie. – Dobra, przebierać się, ubrania spalić w piecu, sprawdzić, czy nikt niczego nie zapomniał. Jak wieś zaśnie, ruszamy dalej – komenderuje Paweł Kryszko. – Głupio tak trochę, swoich nie zobaczymy prędko – martwi się Marek Marko. – Zobaczymy, zobaczymy. Jak się za łby wezmę Amerykanie z Ruskimi, to zobaczymy. Niedługo będziemy już w Bawarii, to odkrytki swoim powysyłasz. – A mówiłeś, że do Niemiec jedziemy?! W jakiej Bawarii? Zaczekali, aż okolica ucichnie, pogasną światła i cichaczem wymknęli się ku wolności. Samochód czekał, tak jak było umówione. W gabinecie zajętym przez pułkownika NKWD Pietrowskiego siedział polski major z MBP Świątoniowski. Pułkownik czuł się tu jak udzielny książę, wiedział, że praktycznie cała władza należy do niego i starał się gorliwie wypełniać swoje obowiązki. – Majorze, to nie był Werwolf, WIN czy inni faszyści. Oni zabiliby wszystkich, zresztą to dla nas bez różnicy. Zachciało się kapitalistycznych rozrywek. Zobaczyli trochę świata, rozbisurmanili. Okradają swoją ojczyznę. Towarzysz Stalin liczył się z tym i przygotował dla takich odpowiednie instrukcje. Tam, gdzie pojadą, będą mieli inne zajęcia. Waszymi obywatelami, których wczoraj zatrzymano, też my się zajmiemy. Po tym, co się wydarzyło, ma nie być żadnego śladu! Zrozumiano, 112 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Majorze? Oficjalnie, jakby co, tam działali imperialistyczni szpiedzy. Waszym zadaniem, Towarzyszu, jest znaleźć tych, co to zrobili. Oni w tym społeczeństwie wyrosną na bohaterów, a tego nie chcemy! Co dalej, wiecie dobrze sami! Powodzenia! Świątoniowski wyszedł i zabrał się do pracy. Już po mieście biegali jego informatorzy. Wiedział doskonale, że jakaś dedukcja, szczęście to bzdety z kapitalistycznych filmów. Tu potrzeba metod takich, jak stosują towarzysze radzieccy. Psychologia, donosy, w mordę dać, kiedy trzeba, a i współpracować ze społeczeństwem. No, tylko naród nieuświadomiony politycznie i nieufny. Znaleziono szybko samochód, a raczej to co z niego pozostało. Szabrownicy byli pierwsi. Później, używając wszystkich wyżej wymienionych metod, śledczy dowiedzieli się o furmankach i właściwie kiedy już dotarli do Złotnik, przyszedł telefonogram, że nasi bohaterowie zostali zatrzymani przy nielegalnym przekraczaniu granicy. Przesłuchiwali ich fachowcy, więc szybko skojarzono fakty. Jak rozkazał pułkownik Pietrowskij postarano się, aby to zdarzenie wymazać całkowicie z historii Wrocławia. Nasi przestępcy spoczęli na pewno w jakiejś wspólnej mogile z prawdziwymi polskimi patriotami”. Czas upływa, szans na powrót nie widać. Tu pracują, żyją, żenią się, rodzą dzieci i umierają. Zamiast na Cmentarzu Łyczakowskim czy Janowskim ich prochy spoczywają na wrocławskich Osobowicach, Grabiszynku czy Sępolnie. Niektórzy, jak na filmie, proszą o wsypanie do mogiły ziemi z rodzinnych stron. Rodzą się już tu kolejne pokolenia, w języku potocznym jeszcze krążą słowa i wyrażenia dla mieszkańców innych rejonów kraju często niezrozumiałe. I tradycja tej wspaniałej kresowej kuchni. We Wrocławiu barszcz, a gdzie indziej w Polsce taki barszcz to barszcz ukraiński. Albo wyśmienite, bogate dania wigilijne. Chłopak z lwowskiej rodziny, którego żona pochodziła z rodziny wielkopolskiej, zaproszony do teściowej na wigilijną wieczerzę, a sam przyzwyczajony do tradycyjnych wspaniałości, po 113 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce zjedzeniu klusek z makiem i duszonych grzybków opowiadał z grymasem na twarzy: ,,na Wigilię były kluski z piachem i błoto”. Pieśń Romana Kołakowskiego wspaniale pomaga to wszystko zrozumieć. ,Tu właśnie się urodziłem, Tu w kamienicy czynszowej Tutaj się chodzić uczyłem Przy starej kuchni węglowej Zapomnieć się nie udaje Bólu co wtapia się w serce Gdy odcisk dłoni zostaje Na rozpalonej fajerce Dziś gdy pobieżny remont skończony Metraż zwiększony urząd nam przyznał W polskim Wrocławiu niemieckie domy To właśnie moja ojczyzna! A Lwów to dla mnie zagranica Śpiewny język, stare kino Lwów to dla mnie tajemnica Niezaznana nigdy miłość. Lwów to czas co się oddala Przedwojenny elementarz To Wesoła Lwowska Fala No i Łyczakowski Cmentarz. Tutaj się wychowywałem Wiem o tym mieście niemało Tu z ziemi wykopywałem 114 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Hełmy i broń zardzewiałą Tu na pogrzebie dzieciaków Co w gruzach skarbu szukały słyszałem milczenie ptaków I wiem dlaczego milczały Dziś w starym parku beztrosko śpiewa ptak A więc każdy rację mi przyzna W polskim Wrocławiu niemieckie drzewa To właśnie moja ojczyzna. A Lwów to dla mnie... Tu właśnie się urodziłem Tu jest me miejsce na świecie Tu o przyszłości marzyłem Która już zbliża się przecież Czemu niepewnie się czuję Zerkając na zegar miejski Co czas uparcie wskazuje środkowoeuropejski Więc w lepsze jutro myślą wybiegam Wierząc,że rację sam sobie przyznam W polskim Wrocławiu niemiecki zegar To także moja ojczyzna. Przeważnie kontynuuje się tradycje, czci pamięć, ale są i tacy, którzy mają zupełnie inne zdanie. I to właśnie po dyskusji z takimi ludźmi, mającymi kompleksy z powodu swojego pochodzenia, wysłuchaniu bardzo przykrych i krzywdzących opinii o obecnych mieszkańcach Ukrainy powstał ten artykuł. >>Jakie jest pochodzenie obecnych mieszkańców Wrocławia? Większość to 115 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce repatrianci i ich potomkowie z terenów obecnej Ukrainy zachodniej. Przypomnijmy sobie tę ,,wielką wędrówkę ludów”, pokazaną chociażby w ,,Samych swoich”, czy opowieści naszych dziadków o ich tułaczce w bydlęcych wagonach w nieznane gdzieś, na ,,Ziemie Odzyskane”. Jeśli mieszkańcy Lwowa, Tarnopola (dużych, nowoczesnych wtedy miast) pozostawili tam piękne bogate domy, mieszkania, firmy itp., tak zwykli prości chłopi (często małorolni) oprócz naprawdę żyznej, urodzajnej gleby i sentymentu nie mają czego żałować. Otrzymali tu domy, gospodarstwa i obejścia, z którymi bywało, że nie umieli się nawet obchodzić. Nie było pieca do spania, woda leciała z rury ze ściany, a jak to powiedział dziadek znajomego, kiedy w przyznanym domu zobaczył łazienkę i muszlę klozetową: ,,tu musiało mieszkać jakieś straszne bydło, bo jak można srać tam, gdzie się mieszka”. Ale nie to jest w tej chwili naszym tematem. Często o tym, kto wyjechał, a pozostał, decydował przypadek. O tym, czy jesteś dzisiaj Polakiem, czy Ukraińcem. Mieszkańcy podwrocławskich osiedli dziś o tym nie wiedzą lub wiedzieć nie chcą, a to właśnie tam trafiały często prawie całe przesiedlone osady (bo nie zawsze można to nazwać wsią). Bywając pod Lwowem, widywałem takich samych ludzi jak na swoim osiedlu. Takie same nazwiska, a i twarze nawet podobne! Wielu dzisiejszych Wrocławian interesuje się tym bardzo, wypytuje, jak tam jest, chce bardzo pojechać, zobaczyć miejsca rodzinne, ale zawsze coś przeszkadza: brak czasu, pieniędzy, często obawa lub wręcz strach. Ale czują się jakoś związani z tamtą ziemią, już dla nich tajemniczą i zagraniczną, pomimo często ironicznych docinków i uwag np. współmałżonków, którzy już nie pochodzą z rodzin kresowych, a dajmy na to z Wielkopolski. Są i tacy, co absolutnie z Ukrainą nie maja nic wspólnego! I chcieć nie chcą, chociaż babcia albo mama chrzczona była jeszcze w cerkwi. Albo wujek, chociaż służył w AK i nawet zaliczył Syberię, to na co dzień bieglej mówił po ukraińsku niż po polsku. I gdyby dziadek nie załapał się na transport, to i oni urodziliby się w ZSRR. Dla nich tamci wszyscy są gorsi, dużo gorsi. Tam brud, smród, bieda, zacofanie, prymityw. Otóż przyjmijcie do wiadomości, że wasz kuzyn z Ukrainy niczym się od Was nie 116 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce różni, a jeśli już to na waszą niekorzyść. On na co dzień biegle mówi w trzech językach: ukraińskim, rosyjskim i polskim. Wykształcenie zdobył takie jak i ty. Jest takim samym człowiekiem. Bo co tam jest takiego strasznego? Pijaństwo? A czy u ciebie w okolicy tego nie ma? Złodziejstwo? A czy u ciebie na osiedlu nie było takich przypadków, gdy sąsiad planuje budować dom, zwozi materiał, a rano już jego cegły są u wszystkich sąsiadów na podwórkach? Albo sadzi choinki, a rano rosną one już na sąsiedzkich posesjach? Albo ginie kilkusetkilogramowa brama żelazna i ląduje w skupie złomu, a nikt nic nie widział, nie słyszał? A czy za twoją biedę i nieudacznictwo nie są winni tylko nasi wszyscy kolejni politycy i ogólnoświatowy spisek? A więc wszyscy Złotniczanie, Stabłowiczanie, Maśliczanie, Ratynianie etc., etc., etc., pamiętajcie o korzeniach i nie wstydźcie się ich! Bo jeśli pojechalibyście na zachód razem z waszym ukraińskim kuzynem, to on tam będzie szanowany i doceniany (bo dla nich nie ma różnicy czy to Rosja, czy Ukraina). Rosjanie, Ukraińcy to tam taka egzotyka, ale wzbudzają szacunek. Pochodzą z kraju, który był imperium, są bogaci, a więc należy ich szanować i trochę się obawiać, dają duże napiwki... a wy będziecie tylko Polakami, bohaterami kawałów i historyjek takich samych jak wy opowiadacie o Ukraińcach i Rosjanach.<< Dziś Lwów to wolna i niepodległa Ukraina. Stał się dużo bliższy i dostępniejszy. Wielu jednak boli zachowanie polityków, chodzi o pamięć bliskich a nie o szukanie zatargów z sąsiadami i rozdrapywanie ran. (Artykuł z gazety wroclaw.com.2011) >>W jednej z urokliwych uliczek na lwowskiej starówce mieści się bardzo popularny lokal, gdzie chętnie bywa wielu mieszkańców i turystów. Jest podobno świetna atmosfera, obsługa, niezły alkohol. Lokal nazywa się ,,Kryjówka” i jeszcze w latach 50-tych w tym miejscu znajdowała się rzeczywiście kryjówka działaczy Ukraińskiej Powstańczej Armii. Cóż to była za organizacja i jak jej działalność miała 117 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce się do polsko-ukraińskiego pojednania ogólnie chyba wiadomo. Ja jakoś nigdy nie miałem odwagi ani ochoty tam zajść, a na widok stojącego w wejściu draba przebranego za banderowca z automatem w ręku przeszły mnie ciarki. Przypomniałem sobie od razu opowieści ludzi cudem ocalonych z masakr i pacyfikacji polskich wsi. Zdjęcia polskich dzieci przywiązanych drutem kolczastym do drzew... Przykłady można mnożyć. Otóż w tym właśnie lokalu podczas swojego pobytu we Lwowie gościł i dobrze się bawił jeden z polskich znanych polityków, europoseł, przedstawiciel partii, która uważa się za patriotyczną i jedyną słuszną, a udowadnia to wszem i wobec chociażby walką o ,,prawdę katyńską”. ,,To tam zginął kwiat polskiej inteligencji”. Ale czy tylko tam? Czy ci ludzie pomordowani w bestialski sposób za to tylko, że byli Polakami, są gorsi? Czy moja babcia, lekarz medycyny, zarżnięta kosą nie należała już do polskiej inteligencji? I gdzie naprawdę jest jej mogiła? Dlaczego nikt nie upomni się o takich ludzi? Zainteresowanych odsyłam do źródeł, na ten temat powstało wiele, wiele prac naukowych, jak również spisanych wspomnień i opowieści. Tak, zgadza się! Na wschodzie Polacy nie ginęli tylko w Katyniu, nie zapominajmy o tym... Ale pan europoseł swój pobyt w takim fajnym miejscu postanowił odpowiednio udokumentować i pochwalić się tym rodakom, znajomym, kolegom partyjnym i może wyborcom. Zdjęcia z portretem Bandery czy pozującego z bronią w ręku umieścił na własnym profilu na jednym z dużych portali internetowych. Czy jest jakakolwiek różnica, gdyby przebrany za esesmana pozował w Oświęcimiu, trzymając w ręku pejcz i puszkę z cyklonem B? Albo za enkawudzistę w jakiejś fajnej knajpie, gdzieś np. w okolicach Smoleńska? Z uśmiechem na twarzy? Wyobrażam sobie już krzyk podniesiony przez jego towarzyszy partyjnych, gdyby zrobił to ktoś z innych organizacji politycznych, oczywiście nie tych prawdziwych polskich. Pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy – facet nie wie, gdzie jest, nie zna i 118 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce nie rozumie historii (jakoś go usprawiedliwiałem). Tylko jeśli nie zna historii, to czy rozumie do końca, czym naprawdę był Katyń, o który tak walczą? Czy tylko powtarza po linii partyjnej to, co prezes karze? Z ciekawości poczytałem trochę o tym polityku. W rubryce wykształcenie napisano.. DOKTOR HISTORII!!! Wielkim i ważnym wydarzeniem była odbudowa i otwarcie Cmentarza Orląt, ale i tu nie obyło się bez drobnych nieporozumień po zastrzeżeniach strony ukraińskiej co do umieszczenia odnowionych napisów, odbudowy kolumn i strzegących ich lwów. NAPIS (słowa: Maciej Rzepka muzyka: Piotr Rzepka) Gdy się dziś ogląda Cmentarz Łyczakowski Można znów odwiedzać Cmentarz Orląt Lwowskich Dawny kształt podziwiać można monumentu W którym wszakże jeden napis pominięto. Na otwarciu byli prezydenci,wojsko Zabrakło napisu Lwów na zawsze polski. A bez tej tablicy wszystko jest nonsensem I mało są warte mowy prezydentów Przecież nie za trawę i groby z piaskowca Szli w bój i ginęli ci młodziutcy chłopcy Lecz by Ukrainą nie zwać Małopolski I za prawdę zdania Lwów na zawsze polski 119 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Kto dzisiaj obroni poległych żołnierzy Nasz to obowiązek zrobić co należy Nie wzywam do waśni,do rewizji granic Też chciałbym w przyjaźni życ z Ukraińcami Lecz skoro się nie da odzyskać własności Niech choć napis głosi Lwów na zawsze polski. Na niższym szczeblu udaje się bardzo współpraca i wszelkie inicjatywy, chociażby ostatnie odsłonięcie pomnika pomordowanych profesorów lwowskich przy dużym zaangażowaniu i udziale władz samorządowych Wrocławia i Lwowa. Dziś lwowska ulica śpiewa znowu. Wielkim wesołym świętem jest obchodzony tam co roku Dzień Batiara. Na znaną dobrze melodię słychać piosenki, te same, ale w języku ukraińskim. Repertuar ten wykonują zarówno kapele uliczne, amatorskie, jak i profesjonalni artyści. Warto wybrać się na spektakl Львівське Ретро (Retro lwowskie), zobaczyć występ w strojach z epoki oddający doskonale klimat batiarskiego przedmieścia, usłyszeć mistrzowskie wykonania piosenek: Ой що ж я по Львову находився (Oj, co ja się po Lwowie nachodziłem), Фай дулі фай (Faj, duli, faj), Куплю си газету (Kupie sy gazete), Ой як файно мати жінку (O, jak fajnie mieć kobietę), Пригода (Przygoda), Ти моя найкраща пісня (Ty moja najpiękniejsza piosenko), Прийде ще час (Nadejdzie czas) czy wielu innych równie wspaniale zaśpiewanych. A po występie słyszeć zachwyty i komentarze publiczności: Най вас шляк трафит, хлопці, але дались-те ПЕРША КЛЯСА. Видно щось-те файні батяри виросли. Помагай Вам пан Бог. Несіть у світ залишки того доброго старого Львова аби більше людей знали що то таке є львівська батярка. Фэст !!! в мене сльози. Я дуже далэко. Дякую Вам. я вирis pid тою лямпою що на площ 120 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce Вони – чудо Браво Львівському Ретро!!! Дуже гарне виконання всіх пісень. Круть! Просто нема слів Яка чудова музика! А хто автори? Bibliografia: Wikipedia Antologia piosenki lwowskiej ulicy, ułożył Janusz Wasylkowski, Wrocław Otto – KALAMBUR 1988 Bernardyński mijam plac, Stanisław Machowski, Ossolineum 1989 Reduty polskie, ks. Andrzej Zwoliński, Radom 2002 Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne Od podwody do czołga, Stanisław Maczek Wrocław 1990 Profil 121 Miłosz Skrzyński: Lwów z pieśnią. Historia w pigułce * * * Сконвертировано и опубликовано на http://SamoLit.com